optymalny wiek rębności

Jak obliczyć optymalny wiek rębności?

W ostatnim poście skrytykowałem artykuł naukowy, który ukazał się w czasopiśmie Sylwan. W tym poście chciałbym przedstawić jak poprawnie należy obliczyć wiek rębności według modelu Faustamana. Ponadto, ten post, jest wprowadzaniem to mojego kolejnego artykułu odnoszącego się do optymalnego wieku rębności dla Puszczy Białowieskiej. 


Artykuł o którym mowa jest tutaj:

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Czego nie wiesz o optymalnym wieku rębności dla lasów produkcyjnych w Polsce?

Skrytykowałem ten artykuł, ze względu na jego powierzchowność podjeścia do problemu. Nie mniej jednak, zgadzam się z autorami co do ich wyników, mówiących jasno, że wieki rębości dla drzewostanów gospodarczych (produkcyjnych) są w Polsce za wysokie.

W tym poście chciałbym przedstawić model Faustmanna dla lasów gospodarczych, gdyż jest on punktem wyjścia do modyfikacji tego wzoru, przeznaczonym dla lasów typu Puszcza Białowieska. Będzie trochę wzorów, ale nie martwcie się, postaram się je uprościć jak tylko można. Chodzi o wnioski końcowe. W tym poście dowiecie się również, gdzie najlepiej trzymać i inwestować swój kapitał. 

Model Faustamana

Idea modelowania

Jak sama nazwa jest to model, który nie próbuje nawet reprezentować obrazu rzeczywistości. Modele są raczej jak mapy, które pokazują najważniejsze cechy świata rzeczywistego, a nie każdy możliwy szczegół. Wszystkie modele (i pomysły) mają swoje ograniczenia i jest rzeczą bardzo ważną, aby być świadomym tych ograniczeń. I ostatnia rzecz, dobry model to taki model, który można rozszerzać o nowe pomysły, nowe szczegóły i który pomaga nam odpowiadać na coraz to nowsze pytania naukowe. Mało osób się nad tym zastanawia, ale modelem, którym posługuje się dużo ludzi na codzień jest nawigacja samochodowa, która mówi nam ile potrzeba czasu, aby dostać się z jednego miejsca do drugiego. Jeśli chodzi o model wyliczania optymalnego wieku rębności (dalej zwany Faustmana dla ułatwienia, chociaż historia pokazuje, że pomysłodawca mógł być w rzeczywistości inny), posiada wszystkie te wspomniane powyżej cechy.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Wzór Faustmann’a odkryty przed Faustmann’em

Główne założenia modelu Faustmana:

  1. Ceny drewna, koszty założnia uprawy i stopa procentowa są przyjęte jako pewniki (założenie rynków konkurencyjnych).
  2. Ceny drewna, koszty założenia uprawy i stopa procentowa są stałe w czasie
  3. Przyrost drzewostanu pozostaje taki sam przez modelowany okres czasu, żadnej niepewności i ryzyka
  4. Właściciel lasu jako główny cel ma postawioną maksymalizację zaktualizowanej wartości netteo (ang. NPV) przez cały czas (żadnych innych preferencji)
  5. Zrąb zupełny jest jedyną możliwością pozyskania drewna, drzewostan jest jednowiekowy.

Model ten przedstawiony jest w skrócie poniżej. Nie da się ukryć, że przypomina typowe rolnictwo, z tym, że wiek rębności (zbiorów) jest dłuższy. Mimo tego ludzie kwestionujący gospodarkę leśną, jakoś nie zawsze kwestionują też gospodarkę rolną. Ale to tylko moja uwaga.

model Faustmana wiek rębności

A teraz przedstawię ten sam model, ale matematycznie.

Załóżmy, że:

r – roczna (rynkowa) stopa zwrotu (np. 2% – najczęściej przyjmuje się, że jest to stopa bezpiecznej i alternatywnej inwestycji, jaką oferuje rynek. Może nią być lokata, bony, czy obligacje skarbowe.

e-rt – współczynnik dyskontowy ciągły w czasie, w modelu Faustmana zakładamy, że cykl naszego lasu gospodarczego trwa w nieskończoność. Dla niektórych to założenie może wydać się dziwne, ale pozwala nam na np. porównanie dwóch inwestycji o różnych wiekach rębności (np. plantacji sosny radiata w Nowej Zelandii i sosny zwyczajnej w Polsce). A po za tym, przy racjonalnych stopach dyskontowych, wartość aktualna przyszłych przychodów uzyskiwanych za przynajmniej 50 lat, jest naprawdę niska (np. 100 000 zł przychodu za 50 lat, przy stopie 5% to tylko 8700 złotych dzisiaj, innymi słowy wsadzając 8700 zł do banku na 50 lat będziemy mieli za 50 lat 100 000 złotych, zakłądając stopę zwrotu 5% i kapitalizację roczną. Skorzystałem z prostego wzoru 100 000/(1.05^50)).

w – koszty sadzenia (PLN na hektar)

V(t) – wartość pozyskania drzewostanu jako funkcja wieku tego drzewostanu.

J – wartość ziemii (PLN na hektar) na której ma rosnąć nasz drzewostan.

Rysunek pokazuje naszą serię przychodów (ang. cash flow) jako V(t) minus koszty sadzenia (w) w czasie trwania naszej inwestcycji, wraz z narastającym w czasie (w sposób geometryczny) współczynnikiem dyskontowym.

model Faustmana wiek rębności

Trochę skracając i przekształcając ten wzór (dzięki np. teorii szeregów geometrycznych) otrzymujemy ostatecznie wzór Faustmana:

model Faustmana wiek rębności

Wzór Faustmana to nic innego niż wzór na maksymalizację wartości niezalesionej ziemii. W ten sposób oceniamy naszą inwestycję w las, czyli ile będzie nasz kosztowała ziemia pod założenie drzewostanu produkcyjnego, gdzie koszty uprawy, wartość drzewostanu w wieku rębności (oparta na stałej cenie i tablicach wzrostu drzewostanu), stopie dyskontowej oraz wieku rębności są znane. Jedyną rzeczą, którą w tym wzorze trzeba obliczyć to wiek rębności. Także, w kategoriach ekonomicznych, wzór ten przybiera tak naprawdę postać, w której maksymalizujemy wartość J(t) w zależności od wieku rębności (t). Innymi słowy, przy jakim wieku rębności, nasza wartość ziemi jest najwyższa.

Jeżeli, na przykład wyjdzie nam, że przy stopie procentowej 2%, wieku rębności 90 lat, wartość J(t) równa jest 30 000 złotych to znaczy, że jeżeli kupimy ziemię pod zalesienie za 30 000 złotych to będziemy mieli zwrot z naszego kapitału równy 2% w nieskończoność, stosując naszą formułę zasadź i zetnij, zasadź i zetnij itp. Jeżeli kupimy naszą ziemię pod przyszły drzewostan za mniej niż 30 000 to znaczy, że zarobimy więcej niż 2%, jak kupimy za więcej niż 30 tysięcy to zarobimy mniej niż 2% rocznie. Taka jest intuicja za modelem Faustmana i jego najprostszą wersją. Jeszcze raz warto zwrócić tutaj uwagę, że to model, pokazujący nam drogę naszej inwestycji. Oczywiście wiele rzeczy może się wydarzyć po drodze, które zwiększą lub zmniejszą zyski naszej inwestycji.

Jak obliczyć optymalny wiek rębności?

Zdjęcie tytułowe niniejszego posta pokazuje jak to zrobić. Jest tam trochę matematyki, ale idea jest prosta. Należy obliczyć pochodną cząstkową wzoru J(t) względem czasu (t). Obecne programy optymalizacyjne typu MatLab, R, GAMS obliczają ten problem w mgnieniu oka.

Otrzymujemy wówczas następujący wzór, który mówi kiedy jest optymalnie wyciąć nasz drzewostan:

model Faustmana wiek rębności

Lewa strona równania to pierwsza pochodna wartości naszego drzewostanu w wieku rębności, czyli inaczej przyrost wartości naszego drzewostanu. Z prawej strony pierwszy wyraz to koszt utraconych możliwości wynikający z odłożenia w czasie wycięcia naszego obecnego na pniu drzewostanu, oraz wyraz drugi (rJ(t)) to koszt utraconych możliwości wynikający z opóźnienia wszystkich przyszłych cięć w naszych drzewostanach (chodzi o to, że jeżeli dziś nie wytniemy, to nie tylko opóźniamy pozyskanie obecnego drzewostanu, ale i wszystkich kolejnych, które wyrosną w przyszłości).

Wniosek z tego wzoru, o który pytałem w jednym poście na facebooku, jest prosty i powinien być domeną nie tylko właścicieli prywatnych lasów, ale i lasów państwowych:

KAPITAŁ POWINIEN BYĆ TRZYMANY W TAKICH INWESTYCJACH, GDZIE ZWROT JEST NAJWYŻSZY.

I niech to będzie domeną w Waszych prywatnych inwestycjach.

Prostymi słowami opisałem ten wzór, na przykładzie drwala z siekierą w jendym ręku i sadzonką w drugim tutaj:

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Leśnictwo to jest biznes!

Małe sprostowanie

W poście Czego nie wiesz o optymalnym wieku rębności dla lasów produkcyjnych w Polsce? napisałem, że

” jest to prawdopodobnie jedyny artykuł, który jak na dłoni pokazuje, że obecne wieki rębności w PGL LP są po prostu za wysokie, że są po prostu marnotrastwem kapitału, że po prostu ludzie odpowiedzialni za zarządzanie majątkiem państwowym…. ***** się na tym znają.”

co do drugiej części tego zdania, to dalej jestem o tym święcie przekonany i ją podtrzymuję. Jednakże odnośnie pierwszej części to udało mi się znaleźć drugi artykuł badający optymalny wiek rębności w Polsce, autorstwa Płotkowski i in. (2016) dostępny po angielsku tutaj. Według tego artykułu, optymalny wiek rębności wyniósł 86 lat (ilustracja poniżej).

Chociaż to tego artykułu miałbym również kilka uwag. Na początku byłem bardzo pozytywny do niego, aż nie wczytałem się głębiej, i nie zrozumiałem, że autorzy powielili błędy poprzedników, obliczyli wiek tylko dla jednego siedliska, nie przeprowadzając przy tym żadnej analizy wrażliwości, oraz ich artykuł mało wniósł do nauki ekonomiki leśnictwa, gdyż wzór Faustmana jest znany już od 168 lat i w innych krajach wie się bardzo dobrze jak go obliczać. Moje uwagi do artykułu to:

Pierwsza to taka, że nie nazwałbym nigdy wzoru Faustmanna (renty gruntowej), wartością siedliska (autorzy użyli tereminu „habitat value”). Dla mnie habitat value znaczy po prostu coś więcej, dlatego termin land expectation value, bare land value, soil expectation value, czyli wartość oczekiwana ziemi, niezalesionego gruntu jest terminem dużo trafniejszym. Po drugie, chociaż w badaniach autorów, zostało to przedyskutowane, to nie mniej jednak brakuje mi w ich wzorach drugiego członu z prawej strony powyższego równania, czyli r(J(t), czyli wliczenia kosztów utraconych możliwości wynikający z opóźnienia wszystkich przyszłych cięć (być może jest wliczony w tabelę na stronie 195, ale nie jest to dla mnie do końca jasne). Tu potrzeba programu szukającego optymalnej wartości i trochę zdolności programowania. Trzecia sprawa, ale to tylko komentarz do poniższego wykresu, 86 lat jako optymalny wiek rębności to wynik dla III klasy bonitacji drzewostanu, przy stopie procentowej 1%. Przy lepszej bonitacji siedliska (zakładając szybszy wzrost) i wyższej stopie procentowej, optymalny wiek rębności byłby jeszcze niższy. Byłby też niższy gdyby wliczyć koszt utraconych możliwości wynikający z opóźnienia wszystkich przyszłych cięć. A co z kosztami założenia uprawy? Z reguły, kiedy koszty założenia uprawy rosną, nasz optymalny wiek rębności się wydłuża.

Optymalny wiek rębności. Źródło: Płotkowski i in. (2016).

Nie mniej jednak, dalej uważam, że tego typu artykuły są bardzo dobre ze względu na zwracanie uwagi decydentom leśnym, że polskie wieki rębności są zbyt wysokie, i każdy leśniczy robiący szacunki brakarskie w drzewostanach ponad 100-120 letnich, to dobrze wie i rozumie, bez znajomości powyższych wzorów. 


Zdjęcie tytułowe: Tuż przed moim egzaminem z ekonomiki leśnictwa. Autor zdjęcia: Rafał Chudy

13 myśli na temat “Jak obliczyć optymalny wiek rębności?

  1. Rafale Chudy, po pierwsze „nie mamy armat”.
    W zasadzie chodzi o to, że każdy zysk jaki wyrobi LP trafi do wytworzonej przez nich czarnej dziury. W uproszczeniu przeżrą i kupią zbędne zabawki.
    Chętnie czytał bym o ekonomi leśnictwa z punktu ilości administracji i form sprzedaży drewna, które mogą lepiej ożywiać gospodarkę. No i od dawna liczę na takie artykuły.
    Moja teoria jest taka: w białowieskiej ilość wody okazała się za mała w stosunku do poboru przez drzewa i te w osłabieniu przestały reagować na kornika dając mu w ten sposób Eldorado do rozwoju.
    Wszelkie dążenia do zwiększenia zysku z lasu prowadzą do uzyskania większej masy drewna w krótszym czasie, co prowadzi do wypompowywania wody z terenu i wyjaławiania gleby, na której ta produkcja będzie się odbywać. Ten niby zysk nie bierze pod uwagę rekultywacji gleby w przyszłości ani braku wody w rzekach obecnie. Na terenie leśnym można spotkać leśnika i jakiś ZUL i załóżmy, że każdy z nich odlewa się tam dwa razy dziennie i czasami posadzi klocek pod drzewkiem jak go przypili. Jest to za mało by uzupełnić braki, więc kiedyś będą musieli sypać popioły i może granulat z oczyszczalni ścieków, by uzupełnić pierwiastki w glebie.
    Wtedy to nawet zwykłych grzybów nie warto będzie zbierać w takim lesie, ze względu na metale ciężkie.
    Las był zawsze celem kradzieży. Z dzisiejszej analizy wyszło, że obecnie leśnicy go ukradli ale lasem można też okradać państwo z wody.
    Jeśli ktoś to przeczyta i ma zdanie, że jest jednak inaczej, to niech napisze. Szczególnie interesują mnie wyliczenia odnośnie wody, którą las potrzebuje:).

  2. Niestety nie odniosę się do kwestii wody w lesie bezpośrednio, ale ciekawi mnie jak kolega uważa ma się rolnictwonw obecnej formie do tego kreowanego niby deficytu wody przez las. Mam takie smutne wrażenie, że koegi temat konik to nieudolna nakladka na ogólne procesy związane bardziej z innymi biotopami nizźki z lasem. Ale jestem ciemnym leśnikiem, który jedyne co dobrego robi to dolewa moczu i sadzi klocki…

  3. Mój konik Rab, to las gospodarczy.
    Od dziecka lubiłem towarzyszyć ojcu leśnikowi, który wycinał „naturalne ” i na ich miejscach sadził nowe wg „instrukcji”. Potem ja również pociągnąłem pracę terenowca i mogłem robić to samo. Intrygowały mnie różnice, wady i zalety. No i czy można zasadzić las gospodarczy tak, by był zbliżony do naturalnego(pierwotnego) ?????????Uważam, że można i opisałem to w wielkim skrócie w Las Polski nr20 strona 35 2017r.
    Jeśli się z nim nie zgodzisz , to napisz o tym artykuł a redakcja go wydrukuje, co otworzy mi możliwość uzupełnienia.
    Co do odpowiedzi jak wpływa na rolnictwo, to nie zbierałem danych. Sprawa jest dość skomplikowana, ponieważ wchodzą nowej generacji nasiona radzące sobie z warunkami oraz jest chemizacja na wysokim poziomie. Musiałbym się tym zająć na kilku płaszczyznach co pochłonęło by sporo czasu i kosztów. Pomysł jest jednak dobry i zacznę powoli drążyć jeśli nadarzy się okazja.

  4. Jeśli RaB na 23 tysie zatrudnionych w LP nie ma komu pochwalić mnie za ten artykuł lub przerobić „na wióry”, to znaczy że leśnicy nie czytają własnej prasy. Jest też pomysł żebym sam napisał negatywnie pod fikcyjnym nazwiskiem na temat opisanej metody a potem pod prawdziwym ją obronił.
    Leśnicy łyknęli, że zasady są jak tablice z dziesiątką praw, a oni mają misję czyli są jakby misjonarzami. Głoszą więc coś, nad czym nie ma możliwości dyskutować.
    Ostatnio Papież Franciszek ogłosił, że w modlitwie Ojcze nasz od 1600lat jest błąd pochodzący z tłumaczenia i należy go zmienić. Zamiast „nie pozwól byśmy weszli w pokusę” jest „nie wódź nas na pokuszenie” czyli w uproszczeniu : nie kuś. W sumie modlitwa kieruje do „INNEGO ADRESATA”.
    Jeśli takie babole wychodzą w takiej sprawie, to cóż można mówić o zasadach hodowlanych.

  5. Las to nie tylko maszynka do robienia pieniędzy. Gdyby tak było to trzeba było je sprywatyzować, a leśników powywalać na zbite twarze.
    Las to spełnia też funkcje przyrodnicze i możemy się szczycić, że to co w Szwecji idzie pod piły to u nas młodzieniaszki.

    1. Chciałbym jeszcze raz zauważyć, że nie odpowiadamy na anonimowe komentarze. Tutaj zrobię wyjątek. Oczywiście się z Panem nie zgadzam. Tak to prawda, las to nie tylko „maszynka do robienia pieniędzy”, ale bez tych pieniędzy nie ma środków, aby chronić inne lasy i ekosystemy bardziej cenne przyrodniczo. Uważam, że odpowiedni balans między lasami produkcyjnymi, a ochronnymi powinien być zachowany. Ale, jeżeli już coś się nazywa las produkcyjny czy gospodarczy to taki ma być, a obaj wiemy, że nie ma lasów jednofunkcyjnych, bo nawet jeżeli las nastawiony jest tylko na produkcję surowca drzewnego to spełnia także inne funkcje (wodochronne, rekreacyjne, magazynowanie CO2 itp.)
      Nie jest prawdą, że trzeba sprywatyzować LP, żeby wprowadzić optymalizację gospodarki leśnej do ich lasów produkcyjnych. Co nie znaczy, że nie należałoby w takiej sytuacji zredukowac ponadzatrudnienia w samych LP, a to akurat byłoby dobre dla całej polskiej gospodarki. Gdyby lasy w Polsce naprawdę były prywatne, bez tej całej kontroli i nadzoru LP, i bez durnych przepisów czy ktoś może wyciąć swój las czy nie może, to myślę, że zwolnieni leśnicy z LP znaleźli by pracę (oczywiście nie wszyscy i nie wszędzie), zarządzając na przykład lasami inwestycyjnymi należącymi do dużych firm leśnych, bogatych ludzi itp.

  6. Wydaje się, że to niestety kwestia czasu.
    Już w latach dziewięćdziesiątych słyszałem na naradzie leśników, że Szwedzi wycinają jak przyrost bieżący roczny zaczyna spadać, bo to daje im największy zysk i że należy taki kierunek również w Polsce otworzyć. Czyli to, co napisał Rafał Chudy. Takie postulaty czytałem też w polskiej prasie leśnej i należą one do leśników „rozpoznawalnych”. Również teoria o „zamykaniu” CO2 w drewnie w rezultacie przekierowuje do obniżenia wieku rębności prędzej czy później. To oczywista oczywistość, ze jak rośnie szybko i dużo, to pochłania CO2 dużo, ale takie drewno iglaste jest nietrwałe i CO2 szybko z niego „wyfrunie” .
    Sukces będzie fatamorganą a środowisko zniszczone.
    Debile w zielonych mundurach .

  7. Zapomniałem dopisać o głębokiej trosce LP od wielu lat dotyczącej zbyt dużej i ilości starszych klas wieku w polskich drzewostanach co może „zaburzyć racjonalną gospodarkę leśną”. Czytać to trzeba tak, że grzeją już piły motorowe.

  8. Chętnie jednak powrócę do problemu LAS I WODA 🙂
    Las wg opracować zasila rzeki i strumienie przez 25% całej wody, która na niego spadnie. No a pozostałe 75% wyparowuje na kilka sposobów. Las jednak lasowi nie równy pod względem siły parowania. Skłaniam się do tezy, że obecny las wyparowuje 90% wody, więc do rzek i strumieni trafia mniej niż połowa dawnej ilości, dlatego poziom rzek jest niższy.
    Niższe poziomy rzek wywołane mniej skuteczną „zlewnią leśną”teoretycznie powinny działać na przyśpieszenie spływu wody powierzchniowej terenów nieleśnych czyli rolniczych. Sprawa do niezależnych badań szczegółowych.
    Na parowanie w lesie ma wpływ jaki gatunek rośnie(iglaste czy liściaste), ile suchej masy przyrasta na 1ha, czy las ma strukturę piętrową i co jest na dnie lasu.
    Wydaje się, że leśnicy zrobili wszystko, by do rzek trafiło jak najmniej wody 🙂

  9. Pogrzebałem trochę 🙂
    Główne badania na temat „co z tą wodą w lesie” przypadają na lata sześćdziesiąte.
    Musiały dobrze rokować, ponieważ na ich podstawie np. zaprojektowano w 1977 r Zalew Siemianówka na Narwi jako rezerwę wody dla górnej Narwi na wypadek suszy.
    Zanim go uruchomiono w 1990, to w latach osiemdziesiątych poziom Narwi spadał już drastycznie jakby ktoś „wyjął korek”. Po uruchomieniu zaś, tam gdzie było głęboko jest do dziś „po kolana”.
    Badań na temat „ile tej wody w lesie” nie robi się od 25 lat. Pewnie zrobią wszystko, by tak pozostało 🙂

  10. Jak wytniemy las w momencie gdy przyrost bieżący już spada, wtedy zwrot inwestycji będzie najwyższy.
    Poza tym sporo drzew w tym wieku też schnie tworząc drewno tanie a pusty plac jest nieproduktywny.
    No ale taka sytuacja daje szansę dla lasu, ponieważ drzewa zużywają już mniej wody a docierająca do ściółki większa ilość światła tworzy różnorodność krzewinek i innych gatunków drzew. Nie da się pogodzić zysku z ekologią.W Polsce uprawia się las tylko na jeden sposób: za pomocą zwarcia i gęstej więźby. Sposób ten zawęża różnorodność roślin leśnych do minimum i osusza teren, na którym rośnie. Im produkcja będzie intensywniejsza, tym zwrot będzie większy ale większe będą szkody.

    1. Panie Bogusławie, uważam, że podejmuje Pan bardzo ciekawą tematykę odnośnie lasu i zużycia wody. Na pewno więcej badań w tym temacie pozwoliłoby na lepsze zrozumienie problemu. Nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale uważam, że obieg wody w przyrodzie jest w pewien sposób zbalansowany, czyli to co wyparuje z jednego lasu to spadnie później w innym miejscu, i później poprzez spływ powierzchniowy i dostanie się do wód gruntowych, w konsekwencji rozprowadzi się po terenie. No chyba, że mamy taki problem jak z eukaliptusem np. w Afryce, że wyparowuje bardzo dużo wody, a masy powietrza transportują większość tej wody w kompletnie inne miejsce. I w takim projekcie w Rwandzie brałem udział. Problem był tego rodzaju, czy zalesiać brzegi rzek szybko rosnącym eukaliptusem, stabilizować je i doprowadzać do filtracji wody opadowej do rzek, w skutek czego mieszkańcy wsi mieliby czystszą wodę. Czy może tego właśnie nie robić, bo eukaliptus wyparowywał więcej wody, i pomimo, że była ona czystsza to było jej mniej. Problem był oczywiście ekonomiczny, bo bez eukaliptusa, trzeba było dodawać chemikalia do wody aby ją oczyścić, więc wszystko sprowadzało się do kwestii jak mieć czystszą wodę, ale ją mieć, i jak to zrobić w jak najbardziej ekonomiczny sposób (uwzględniając inne poza rynkowe pożytki i koszty).

      Dla mnie osobiście jeżeli jest problem wody w lesie, to trzeba znaleźć na to rozwiązanie. I takim rozwiązaniem jest np. sztuczne doprowadzanie wody do lasu, o czym opisałem na przykładzie szwedzkich badań tutaj: http://www.forest-monitor.com/pl/dwutlenek-wegla-nawoz-dla-lasow-calego-swiata/
      Jeżeli tylko się to opłaca w lasach gospodarczych do dlaczego nie. Tak samo jest z nawożeniem, które np. w Norwegii nie spotyka się z jakimiś wielkimi protestami, czy protestami ekologów. Tylko tu lasy są prywatne, i to sprawa właściciela co z nimi sobie robi.

      Odnośnie CO2, to często teoria ekonomiczna skłania się ku wydłużaniu wieków rębności. Poświęce temu oddzielnego posta w mojej serii postów ekonomicznych. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że sam przyrost bieżący i jego spadek (a dokładniej zmniejszający się przyrost krańcowy wartości drzewostanu) jest tylko jedną składową w określaniu wieku rębności, druga to zwiększający się przyrost krańcowy kosztów (kosztów alternatywnych).

      I tu się z Panem w pełni zgadzam, „nie mamy armat” albo najwyraźniej nie chcemy tych armat mieć, bo Lasy Państwowe kompletnie nie patrzą na koszty produkcji surowca drzewnego.

  11. Proszę Rafale Chudy tytułować mnie Bogusław, bez zbędnego Pana 🙂
    Las i woda to ciekawy temat. I pod tym tytułem co kilka lat odbywają się konferencje.
    Coś jednak kręcą, ponieważ jak się czyta, to okazuje się, że tan sam las osusza gdy jest nadmiar i nawadnia, gdy jest sucho. Moim zdaniem osusza albo nawadnia w zależności jak jest skonstruowany. Ten nasz polski (najlepszy na świecie) osusza, co przyczynia się do braku wody w Polsce. Jak zaczynali technologię leśną wdrażać prawie 100 lat temu to takimi „niuansami”się nie zajmowali. Jeśli się coś produkuje, to cały proces technologiczny powinien być badany i produkt finalny. W wypadku hodowli lasu proces trwa np 100 lat i szkoda, ze nie podjęto badań jak zmienia się zapotrzebowanie w wodę co 20 lat a właściwie ile wody z opadów, las oddaje do rzek.
    Były takie badania przeprowadzone w kilku miejscach, w tym w Puszczy Augustowskiej na początku lat 60. Dobrze byłoby teraz ponowić i porównać, gdyż rośnie na tym miejscu już inny las.
    No i produkt finalny. Utarło się, że jest zawsze taki sam. Niestety NIE i zależy to głównie od sposobu sadzenia.
    Najlepiej jak leśnictwo będzie bez tajemnic, a szczególnie te państwowe 🙂

Dodaj komentarz