Sobieski Izera Lasy Państwowe

Dlaczego posłowie z PiS chcą postawić fabrykę Izery za wszelką cenę na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe?

A jednak strzeliłem w dziesiątkę. Projekt ustawy o zmianie ustawy o lasach dotyczący zamiany lasów Skarbu Państwa na inne nieruchomości jest krojony pod fabrykę Izery i zakład górniczy Sobieski. Jak dowiedział się Monitor Leśny, cała zmiana ustawy jest mocno lobbowana przez prezydenta miasta Jaworzna, grupę posłów PiS, a także została już wcześniej zaakceptowana przez byłego dyrektora regionalnej dyrekcji w Katowicach a obecnie p.o. dyrektora generalnego – Józefa Kubicę. Czytajcie dalej…


O planowanym zamachu na lasy Skarbu Państwa pisaliśmy już wcześniej, komentując wszelkie niedociągnięcia tego projektu: Kto szykuje zamach na Lasy Państwowe?

Nowe fakty w sprawie. Po kolei.

Zakład Górniczy Sobieski w Jaworznie – do zamknięcia w najbliższych latach?

Od pewnego czasu mówi się na temat zamykania zakładów górniczych w Polsce, w związku z polityką klimatyczną Unii Europejskiej, wpisującą się w globalny trend dekarbonizacji światowej gospodarki. Zakłady węglowe stają się coraz bardziej nieopłacalne na skutek bardzo dynamicznego rozwoju rynku odnawialnych źródeł energii. Jednym z takich zakładów, którego zamknięcie staje się coraz bardziej prawdopodobne w przeciągu najbliższych 5 lat, jest Zakład Górniczy Sobieski w Jaworznie. Na chwilę obecną ZG „Sobieski” jest jednym z największych pracodawców w Jaworznie, zatrudnia bezpośrednio ponad 2 tysiące mieszkańców Jaworzna, a dalsze 245 pracuje w Spółce Usług Górniczych. Od razu pojawia się pytanie? Gdyby ZG Sobieski został zamknięty to co zrobić z górnikami i jego pracownikami, przecież to wiele głosów wyborczych, prawda?

>> JAKA PRZYSZŁOŚĆ „SOBIESKIEGO”?

Górnik pracownikiem „polskiej Tesli”?

Jak widać ktoś wpadł na „genialny” pomysł, aby zwolnionych górników z kopalni Sobieski zatrudnić przy produkcji „polskiej Tesli” – Izery. A przynajmniej obiecać im taką możliwość w procesie politycznej demagogii. Przypomnę, że marka Izera należy do polskiej spółki ElectroMobility Poland, która została założona w 2016 roku z inicjatywy państwowych spółek branży energetycznej (Energa, Enea, Tauron, PGE). Ambicją polskiego rządu jest aby polski samochód napędzany energią elektryczną był konkurencją dla innych marek. Szczerze to jeszcze nie słyszałem, aby jakakolwiek państwowa firma w Polsce wygrała konkurencję na wolnym rynku z firmami prywatnymi, zwłaszcza takimi, które istnieją na rynku motoryzacyjnym od ponad 110 lat. Do odważnych świat należy, ale jest jedno ALE:

Nie wyobrażam sobie przeszkolenia górników do produkcji samochodów elektrycznych, kiedy przemysł motoryzacyjnych w tych czasach jest przemysłem wysokiej technologii (high-tech) i oparty jest na automatyzacji i komputeryzacji produkcji. Jeżeli Izera ma być nisko kosztowa i ma rywalizować z Teslą i szeregiem innych koncernów motoryzacyjnych, to właśnie zatrudnienie robotów, a nie górników w tym pomoże. No chyba, że Izera będzie polskim Rolls-Royce cechującym się precyzyjną ręczną robotą górników, co z definicji nie będzie nisko kosztowe. 

Gdzie uciąć koszty na Izerze?

Jak dowiedział się Monitor Leśny na samą fabrykę produkcyjną potrzebne jest około 100 hektarów. Dlaczego więc teren wycinki ma wynosić ponad 200 hektarów? Jednym z powodów ma być umieszczenie tuż obok hali produkcyjnej zakładów wspomagających produkcję Izery, które będą mogły przyczynić się do redukcji kosztów transportu innych komponentów oraz skrócenia w czasie łańcucha dostaw. To chyba tylko w teorii, bo jak podaje Auto Świat:

„Auta [Izerę – red.] projektować mają Włosi wspierani przez polskich konsultantów. Pod zgrabnym nadwoziem ma się znajdować platforma, na którą licencję mamy kupić od jednego z wielkich koncernów motoryzacyjnych. Znaczna część podzespołów ma pochodzić od globalnych dostawców, choć oczywiście część z nich ma trafiać z polskich fabryk. Dlaczego Izera ma być atrakcyjną ofertą dla klienta? Skoro dostawcą platformy, a co najmniej licencji na nią, ma być jeden z poważnych, globalnych graczy, to nie ma co liczyć na to, że sprzeda swoje technologie tak tanio, żeby polskie auto elektryczne było realną konkurencją dla jego własnych aut elektrycznych. Póki co jesteśmy jeszcze w Unii Europejskiej, więc nie ma mowy o faworyzowaniu lokalnej produkcji – np. państwowe dopłaty tylko do konkretnego modelu byłyby niedopuszczalne. Spółka Electromobility Poland nie ma ani know-how (jak przyznają przedstawiciele firmy – intensywnie uczą się od zagranicznych partnerów) ani też zasobów produkcyjnych, które mogłaby wykorzystać – jak choćby gotowej fabryki, którą wystarczyłoby dostosować do wytwarzania nowego auta, czy też zapasów gotowych podzespołów pochodzących z innych modeli. Wszystko trzeba kupić, sprowadzić. Tu każdy z poważnych koncernów motoryzacyjnych ma przewagę – po ostatnich spadkach popytu na rynku motoryzacyjnym wolnych mocy przerobowych nikomu nie brakuje. Nowa fabryka to też koszty, które wpływają na cenę produktu. Więc skoro nie będzie taniej, to może lepiej? Przykład Tesli pokazuje, że nawet firma, która ma świetne pomysły, technologie i zasoby finansowe, ale nie ma doświadczenia z produkcją seryjną aut, przez lata może się zmagać z problemami z zapewnieniem akceptowalnej jakości.”

Dlaczego posłowie z PiS chcą postawić fabrykę Izery za wszelką cenę na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe?

Powód jest bardzo prozaiczny bo przecież łąk i nieużytków nie brakuje wokół Jaworzna. Jednakże nabycie nieużytków może się wiązać z kontaktowaniem wielu właścicieli tych terenów, dodatkowych negocjacjach itd., które tylko mogą wydłużyć proces i dołożyć kosztów. A tak, to mamy jednego zarządcę lasów Skarbu Państwa – Lasy Państwowe, który za pomocą zmiany ustawy o lasach może na pstryknięcie palcami przekazać gminie 200 hektarów w jednym kawałku. Gmina ze sprzedaży surowca drzewnego będzie mogła uzbroić teren, wybudować drogi i całą infrastrukturę potrzebną do realizacji produkcji Izery. Jeżeli cały projekt w ogóle wypali.

Osobiście widzę mały problem w Polsce. Nie jest to brak samochodów elektrycznych, ale przede wszystkim brak wystarczającej infrastruktury do ładowania baterii tych samochodów. Innymi słowy, rząd chce budować super nowoczesny pociąg, który nie będzie miał szyn po których będzie mógł jeździć. No ale budowa szyn i stacji ładowania nie brzmi tak pompatycznie jak budowa polskiej, wręcz narodowej, marki samochodów…

Kubica – rajdowcem Izery?

Jak dowiedział się Monitor Leśny, Józef Kubica, który pełnił funkcję dyrektora regionalnego RDLP w Katowicach podpisał memorandum, odnosząc się pozytywnie do wybudowania fabryki Izery na terenach Lasów Państwowych. Z nieoficjalnych źródeł dowiedzieliśmy się, że między innymi ten ruch zapewnił panu Kubicy fotel p.o. dyrektora generalnego Lasów Państwowych w Warszawie. No bo wiemy…nie da się żyć bez polityki. Ale na pewno da się żyć na wcześniejszej emeryturze…bez względu na styl zejścia ze sceny leśnej.

Podsumowując

Jednym z problemów Elektromobility Poland jest z pewnością finansowanie, nie mówiąc o opłacalności tego całego pompatycznego i propagandowego projektu. Jednym ze źródeł finansowania, oprócz kapitału własnego 4 wspomnianych spółek energetycznych tworzących Elektromobility, mają być środki z Krajowego Planu Odbudowy.

„W przyjętym przez Radę Ministrów Krajowym Planie Odbudowy ponad jedna trzecia środków zostanie przeznaczona na działania klimatyczne, w tym między innymi na zieloną, inteligentną mobilność oraz walkę z wykluczeniem komunikacyjnym – podkreśla poproszony o komentarz minister Michał Dworczyk, Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.” (Źródło)

Mnie osobiście zastanawia co obiecano politykom, którzy wyszli z inicjatywą zmiany ustawy o lasach? Gdy myślę o spółkach Skarbu Państwa i politykach to od razu mam przed oczami nepotyzm, kolesiostwo i mecenat polityczny. Smutne w tym wszystkim jest to, że w grupie posłów znajduje się wcześniejszy minister środowiska – pan Henryk Kowalczyk. Ale jeszcze smutniejsze jest procedowanie zmiany ustawy tylko w oparciu o praktycznie jeden politycznie ambitny projekt.

Na chwilę obecną politycy dokonali poprawek felernej nowelizacji i zawężyli krąg podmiotów, które mogą wymieniać grunt na lasy, do osób prawnych, w których Skarb Państwa posiada akcje. Jak podaje portal WNP:

„Skarb państwa ma przejąć Electromobility Poland, którego właścicielami są obecnie… państwowe spółki energetyczne.”

No to trochę się nam wyjaśniło. Również poprawka zmiany ustawy o lasach wprowadza zapis, że po 10 latach o ile inwestycja nie spełni warunków, Lasy Państwowe mogą żądać zwrotu nieruchomości. Czyli Lasy Państwowe oddadzą las, a po 10 latach dostaną przekształcony teren do rekultywacji, gdyż według ambitnych planów polityków, pierwsza łopata pod fabrykę Izery ma zostać wbita jeszcze w czwartym kwartale tego roku.

Warianty na przyszłość

Myślę, że tak naprawdę nie ma większego znaczenia czy ta szkodliwa, zwłaszcza dla lasów i Lasów Państwowych, zmiana ustawy o lasach wejdzie w życie czy nie. Nawet jeżeli wejdzie w życie to raczej spodziewam się masowych protestów leśników czy choćby pozarządowych organizacji ochrony przyrody na terenach przeznaczonych pod fabrykę Izery, co dodatkowo opóźni prace nad rozwojem elektromobilności w Polsce, nie mówiąc o rosnących kosztach. Niestety, ale czasem drogi na skróty nie popłacają i za taką drogę uznaję projekt z inicjatywy poselskiej, który nie wymaga konsultacji społecznych. Innymi słowy to co mieliśmy w Białowieży, to co mamy obecnie w Puszczy Karpackiej, teraz przeniesie się również w okolice Jaworzna. Więc o las jestem raczej spokojny, bo wiem, że to się pokojowo raczej nie skończy.

Nawet powiem, że trochę mnie cieszy, że posłowie partii rządzącej wychodzą z takimi rozwiązaniami. Mam nadzieję, że suweren przekupiony państwowym rozdawnictwiem spod znaku PLUS może choć trochę się obudzi z letargu i pokaże politykom gdzie jest ich miejsce w nadchodzących wyborach. To samo dotyczy pracowników Lasów Państwowych:

– Kazał nam wybić sobie z głowy, że ta władza się zmieni. Ostrzegł, że albo wszyscy się podporządkują, albo się sami wyeliminują, albo „my ich wyeliminujemy z życia” – tak miał powiedzieć Jan Kosiorowski, dyrektor Lasów Państwowych z Krakowa (Źródło: Onet)

I na sam koniec, w lipcu 2019 roku strata ElectroMobility Poland wzrosła z 2,6 miliona złotych w poprzedzającym roku do 5,4 miliona złotych. Portal WNP napisał:

„Podobno sami menedżerowie powołanej przez państwowe koncerny spółki ElectroMobility Poland wstydzili się opublikować pierwsze podsumowanie biznesowe. Roztrwonili już 2,8 mln z 10 mln powierzonych kapitałów. Same pensje przekroczyły milion złotych. Strata spółki wyniosła 2,6 mln zł – wynika ze sprawozdania finansowego ElectroMobility Poland.”

Jak to powiedział Oscar Wilde:

„Ambicja to ostatnie schronienie bankruta”

I mam nadzieję, że na ambicjach ten projekt się zakończy…


Zdjęcie tytułowe: Polski premier w pierwszej Izerze z taśmy produkcyjnej pozdrawia fanów elektromobilności w Polsce 🙂 

13 myśli na temat “Dlaczego posłowie z PiS chcą postawić fabrykę Izery za wszelką cenę na terenach zarządzanych przez Lasy Państwowe?

  1. Leśnikowi Izera może kojarzyć się z Górami Izerskimi i problemem zamierania lasów a to nie wróży dobrze projektowi.
    Już widzę jak państwo wybuduje fabrykę, wyprodukuje samochód i sprzeda go na wolnym rynku. Skończy się jak z Ursusem, który upadł po tym gdy zabrał się za produkcję elektrycznych autobusów. To takie polskie, wyważanie otwartych drzwi. LP kupują harwestery a państwo chce produkować samochody. Szykuje się kolejny Miś na miarę naszych czasów.

    1. To nawet nie wyważanie drzwi, to wybijanie głową dziury w murze po to by wstawić okno przez które spróbuje się wejść, gdy obok są drzwi które wystarczy posmarować.
      W Polsce mamy producentów tramwajów i lokomotyw elektrycznych jak też elektroniki do nich. Wystarczy tylko by pieniądze na tory były porównywalne z tymi które są ładowane w asfalt… służący głównie obcym.

      PS: tak odnośnie czasów Misia, autor pominął jedną opcję jak „tanio” kupić platformę od wielkiego producenta.
      Wystarczy, że będzie mocno przestarzała (a przez to nie będzie konkurencyjna) czyli powtórka z pudrowanego (już w chwili zakupu) trupa PF125.

  2. W fabryce foli należącej do Objadka stanowiska już są zajęte. Najlepiej byłoby zacząć coś większego jak np prom kosmiczny, ale PELIKANY mogą się zniesmaczyć. Elektryczny dla POLSKICH RODZIN zaś pójdzie jak po maśle i obietnica wyborcza zostanie spełniona. Potem pakiet większościowy kupi gość ze Wzgórz Golan i jakoś to będzie 🙂

  3. Nawet po zmianach w projekcie kto może wziąć sobie las, to i tak ślepa droga.
    W Polsce już brakuje gruntów i program zalesiania niemal się zatrzymał.
    Jednocześnie poluzowanie przepisów o OZE spowoduje, że dotychczasowe nieużytki nawet już porośnięte drzewostanem i będące dobrze zapowiadającym się lasem, będą przegrywały konkurencje z farmami fotowoltaicznymi.
    Jednym słowem obecnie nie powinno się robić żadnego kroku w tył w kontekście terenów zalesionych.

  4. W lp niszczy się ludzi a wy tu o lasach piszecie. Na każdym kroku słyszy się o mobbogu, poniżaniu a wy przejmujecie się lasem.

    1. Las bez ludzi się obejdzie.
      Leśnicy bez lasu – w socjalizmie wszystko jest możliwe, ale jaki będzie tego sens?

  5. Lubiłem ten zawód i rozmawiałem z drzewami.
    Nazwałem swojego szefa „bardzo nieładnie” gdy próbował sztuczki z mobbingiem i poniżaniem no i po jakimś czasie straciłem pracę.
    Nie opowiadaj więc marek ze tylko Ciebie ZABOLAŁO 🙂

  6. Sprawa „rozmów” jest już dawno zamknięta. Co chciałem, to się dowiedziałem i opublikowałem w Lesie Polskim.
    Zawsze było tak samo – BEZ ECHA ze strony leśników.
    Ta rozmowa z drzewami, to stymulacja w umyśle obserwatora, ponieważ drzewa nie rosną szybko jak kartofle, ale potrzebują dziesiątek lat a nawet setek. Jak zaczynałem, to stymulacja komputerowa nie istniała, wiec trzeba było wprowadzić dane do własnego umysłu z obserwacji różnych klas wieku . Myślę ze to sztuczka nie DLA KAŻDEGO 🙂

Dodaj komentarz