Dokarmianie zwierzyny w Szwecji, ciąg dalszy.

Dokarmianie zwierzyny w Szwecji, ciąg dalszy.

Ciąg dalszy, bo jest to wiecznie powracający temat, niezależnie od pory roku.

Interesujący projekt naukowy prowadzi w południowej Szwecji Annika Felton, naukowiec przy SLU (Sveriges Lantbruksuniversitet) w Alnarp. Projekt nosi nazwę „Pokarm i zdrowie łosi” („Älgarnas foder och hälsa”) i Annika współpracuje z Instytutem Weterynaryjnym SVA (Sveriges Veterinärmedicinska Anstalt) oraz z myśliwymi z siedmiu obwodów gospodarki łosiowej (Älgförvaltningsområden, każdy z nich ma powierzchnię od 50.000 ha do 150.000 ha). Myśliwi zebrali próby z 520 odstrzelonych łosi, z sezonu 2014/2015, próby szpiku kostnego, tłuszczu z nerek i zawartości żołądków.
Te badania naukowe są dalszym ciągiem badań w Zoo parku w Skåne, gdzie obyczaje żywieniowe łosi były studiowane siedem tygodni, bez przerw.

Annika Felton uważa wyniki badań za interesujące. Okazuje się że łosie nie dążą do maksymalizacji w pobieraniu pokarmu, ale dokładnie ten pokarm regulują. Tam gdzie łosie mają szansę na jedzenie np. buraków cukrowych lub pastewnych, wykładanych jako dokarmianie uzupełniające i przez to spożywają dużo cukru, tam zmuszone są one do uzupełniania diety pędami i gałązkami drzew.
To oznacza że takie dożywianie się łosi prowadzi do zwiększonego obgryzania drzew czyli szkód w lesie. W przypadku Szwecji południowej, szkód w lesie sosnowym.

Innym ciekawym spostrzeżeniem jest fakt że na terenach z takim dożywianiem, średnia waga cielaków łosia była mniejsza, co wskazywałoby na ujemny wpływ dożywiania na zdrowie łosi.
Dieta łosi w badaniach Anniki składała się z ponad 50% z gałęzi i pędów drzew i z 25% z krzewów borówki czarnej, brusznicy czy wrzosu. Z drzew sosna była podstawowym pożywieniem, średnio około 30%. I również tutaj spostrzeżenie było podobne – tam gdzie sosna jako pokarm dochodziła do 50%, cielaki były słabsze.

Takie są dotychczasowe wnioski, mówi Annika, ale jako doświadczony badacz dodaje że mamy za mało danych.

Pytań jest wiele. Jaką rolę spełnia dane pożywienie? O jakie ilości chodzi i jak wygląda dostęp do roślinności na danym obszarze? Jakie inne zwierzęta kopytne konkurują o pożywienie? Całościowego obrazu jeszcze niestety nie widzę.

Ale pewnym związkiem jest ten pomiędzy wyższą wagą cielaków a urozmaiceniem w diecie. Łosie potrzebują po prostu dobrego dostępu do sosny, drzew liściastych, krzewów i runa leśnego aby czuć się dobrze.
Czy do takiego stwierdzenia potrzebne są badania naukowe, to inne interesujące pytanie.

Ale Annika Felton zajmuje się tematem dożywiania zwierzyny dzikiej już długo.

Tak opisywała swoje badania w roku 2012:
Dożywianie łosi pokarmem z dużą ilością białka powoduje że poszukują one pożywienia pochodzącego z drzew i krzewów aby zachować balans w diecie. Popularne w Szwecji czy Norwegii dożywianie przy pomocy kiszonki lub dzikiej kapusty warzywnej (Brassica oleracea) po to aby trzymać łosie z dała od autostrad, też im specjalnie nie pasuje. Łoś to nie krowa, mówi Annika. Jego naturalnym pożywieniem są pędy, najlepiej świeże, wierzby iwy, osiki, jarzębiny czy dębu, w dalszej kolejności brzozy i sosny (kolejność szwedzka).

W Szwecji, jak zapewne czytelnicy tego bloga wiedzą, zwierzyna łowna i prawo polowania na nią należy do właściciela terenów łownych.

Svenska Jägarförbundet od roku 1938 wykonuje dla Państwa obowiązki związane z prowadzeniem gospodarki łowieckiej oraz polowań. Za ich wykonywanie otrzymuje związek dotacje od Państwa i w roku 2016 była to suma 52.250.000 kr. (1 kr – 0,47 zł)

Ale szkody w lasach rosną, głównie spowodowane przez łosie. Szkody na polach też, głównie te od dzika. W związku z tym rosną też żądania w stosunku do myśliwych.

Zacytuję dwa głosy, pierwszy to redaktora naczelnego czasopisma dla rolników Land pani Kerstin Davidson.
Tytuł jej wypowiedzi jest znamienny i mówi wszystko: Weźcie władzę nad polowaniami w swoje ręce, właściciele gruntów. O co Kerstin Davidson chodzi?
Pisze ona: Prawo do polowania należy do właściciela gruntu i to od niego zależy, czy szkody od zwierzyny się zmniejszą. Właściciel gruntu może postawić też wyraźne żądania myśliwemu dotyczące dożywiania, szczególnie dzików. Takie dożywianie zbożem jak i w innych przypadkach burakami tworzy również problem z łosiami i pani Davidson powołuje się tutaj na opisane przeze mnie badania naukowe Anniki Felton.

Druga wypowiedź to zdanie rolnika, Fredrika Sandgrena.

Jest on co prawda myśliwym ale nadmiar pracy nie pozwala mu na pilnowanie pól nocą przed dzikami. Ogłosił więc na grupie myśliwskiej na Facebook wezwanie o pomoc z opisem że daje odstrzelonego dzika myśliwemu, za darmo, oraz gwarantuje pomoc w postaci posiadania psa tropiącego postrzałki. Odzew był natychmiastowy i zgłosiło się 10 myśliwych.
Fredrik uważa że ci z rolników którzy skarżą się iż myśliwi nie chcą polować na dziki są niespecjalnie wiarygodni. Trudno uważać że znajdzie się chętnych do pomocy rolnikowi poprzez nocne polowanie na dziki, polowanie na ogół uciążliwe i niepewne, skoro myśliwy za taką przyjemność musi właścicielowi łowiska płacić, zarówno za prawo polowania jak i za tuszę.

O tutejszym dokarmianiu zwierzyny łownej, zwłaszcza dzików pisałem już na Monitorze Leśnym Dziki to dobry interes dla właściciela gruntów. a Rafał Chudy również poruszył ten temat w Czy dokarmianie może zaszkodzić?

Jesienią 2016 odrzucona została przez szwedzki Riksdag przygotowywana uchwała o zakazie dokarmiania i o zezwolenie na dokarmianie dzikiej zwierzyny tylko w sytuacjach ekstremalnie dla niej trudnych. Większość posłów uważała ją za ostrą.
Prace nad jej poprawką trwają.

W warunkach prawa i warunków szwedzkich jest jasne że największy zysk ekonomiczny z polowań mają właściciele gruntów łownych i stąd popularność dokarmiania. Dokarmianiu nie mówi „nie” większość myśliwych, bo oznacza to większe populacje zwierząt. Ale w sytuacji wzrastających szkód, zarówno w lesie jak i na polach, kozłem ofiarnym stają się właśnie myśliwi.

Głos redaktora naczelnego Land, pani Kerstin Davidson, jest jak na czasopismo rolne, odważny bo podkreśla odpowiedzialność swoich czytelników za powstałe szkody. I chociaż większość rolników szwedzkich jest również myśliwymi to nie wszyscy chcą się widzieć w roli sprawców powstania takich sytuacji.


Zdjęcie: pd4pic

Dodaj komentarz