Ministerstwo Środowiska Puszczę Białowieską

Kto zapłaci za Puszczę Białowieską?

Po ostatnim moim poście, z lekko kontrowersyjną końcówką odnośnie mojego stosunku do skarżenia przez Polaków na Polaków w Unii i naszej przynależności do tej organizacji, zacząłem się zastanawiać kto zapłaci kary jeżeli Trybunał i Unia uznają, że doszło do przekroczenia uprawnień na terenie NATURA 2000 i UNESCO w Puszczy Białowieskiej. Gdy włączyłem ostatnio telewizję, któryś z dziennikarzy zapytał o to Ministra Środowiska, i ten powiedział…


„zobaczymy” czy coś w stylu „to się jeszcze okaże”.

Zanim przejdę do kar, chciałbym wytłumaczyć mój stosunek do Unii. W ostatnim poście rzuciłem kontrowersyjny kawałek na sam koniec, aby trochę sprawdzić ile osób czyta nasze posty do końca. I tutaj była fajna niespodzianka, bo pomimo tego, że post był dość długi to wiele osób zareagowało.

Tolerancja vs. akceptacja

Te dwa słowa znaczą kompletnie dwie różne rzeczy. Tolerancja nie oznacza akceptacji. Tolerancja to poszanowanie, a akceptacja to pełne poparcie. Na przykład toleruję homoseksualistów, palaczy, narkomanów i alkoholików, gdyż uważam, że każdy może robić sobie ze swoim ciałem co mu się tylko podoba. Jednakże nie znaczy to, że powyższe rzeczy akceptuję, czyli popieram w pełni. I taki sam mam stosunek do Unii Europejskiej. Unię toleruję (szanuję tę organizację jak każdą inną), chociaż jej nie akceptuję bo uważam, że robi więcej złego naszej gospodarce (dopłaty, naciski polityczne, ogromne grupy lobbingowe) niż dobrego. Nigdy nie byłem za wstąpieniem Polski do Unii. Nie pchałem się tam, gdyż zawsze uważałem, że tracimy suwerenność.

Odnośnie Puszczy, myślę, że nie miałem racji odnośnie tego, że Puszcza to nasza sprawa, a Unii nic do tego. Bo jak słusznie zauważył Pan Stanisław Kucharzyk:

„Jestem jednak legalistą i uważam, że jeśli już się z tym gronie znaleźliśmy, to powinniśmy przestrzegać prawa unijnego, kształtować go wspólnie w miarę możliwości, albo powiedzieć „do widzenia UE” i po Polexit możemy mieć w głębokim poważaniu dyrektywy unijne i Trybunał. Póki jednak w tym gronie jesteśmy, to niestety dyrektywy UE nas obowiązują i te dyrektywy zwykle są też zresztą implementowane do polskiego prawa (co też jest przepisem UE).”

I tutaj napisałem, że niestety, ale przyznaje mu rację. I mówię niestety, nie dlatego, że nie lubię przyznawać nikomu racji (bo zawsze to robię gdy widzę, że kogoś argumenty są lepsze niż moje), ale dlatego, że Pan Kucharzyk ma rację odnośnie kwestii, że jeżeli sami chcieliśmy być częścią jakiejś wspólnoty to musimy poszanować wolę przekupionej większości Polaków, kupionych tanią propagandą bogactwa płynącego z Unii.

I dalej Pan Kucharzyk napisał bardzo wartościowy komentarz, moim zdaniem:

„Wracam do kwestii czy Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej ma prawo czy też nie wypowiadać się w sprawie Puszczy. Cała polska część Puszczy Białowieskiej jest objęta Obszarem Natura 2000 Puszcza Białowieska PLC200004 (symbol PLC oznacza, że jest to obszar chroniony z obu dyrektyw siedliskowej i ptasiej). Dla tego obszaru ustanowiono podstawowo dokument planistyczny PZO http://bip.bialystok.rdos.gov.pl/files/obwieszczenia/46446/Zarzadzenie_RDOS_Bialystok_Dz_Urz_Woj_Podl_2015_3600.pdf
Ponieważ funkcjonowanie obszarów Natura 2000 wynika z dyrektyw unijnych (owszem implementowanych również do polskiego prawa), to dopóki jesteśmy w tym tworze zwanym UE to Trybunał Sprawiedliwości UE ma prawo wypowiadać się odnośnie obszaru PLC200004, a konkretnie odnośnie zgodności prowadzonych działań w lasach z zapisami PZO, które są zresztą dość konkretne np.: str. 63-68. Dla siedliska grądów 9170 (50% siedlisk Puszczy) – „wyłączenie z działań gospodarczych wszystkich drzewostanów z gatunkiem w składzie, co najmniej 10 % w wieku 100 i więcej lat na siedlisku grądu subkontynentalnego” i „dostosowanie składu drzewostanu do składu zgodnego z siedliskiem przyrodniczym; w drzewostanach z dominacją osiki, brzozy, sosny i rzadziej świerka – w drzewostanach poniżej 100 lat.” – czyli przebudowa
Zakaz działań gospodarczych jest też wpisany dla siedlisk 91D0 borów bagiennych i 91E0 – łęgów.
Zapisy o zakazie prowadzenia działań w lasach pojawiają się tam w przypadku wielu gatunków zwierząt (ptaki, owady). Jedynie w wyjątkowych przypadkach w pisano tam wyraźny nakaz działań ochrony czynnej (usuwanie podszytów leszczynowych w świetlistej dąbrowie 91I0)
Czyli nie jest tak, że PZO dla Białowieży zakazuje w ogóle ścinki drzew, ale zawiera konkretnie wskazane miejsca gdzie tej wycinki realizować nie można. Te miejsca można łatwo zidentyfikować i sprawdzić „Jak jest” (jak to mówi szanowny Max K.)
Jeśli faktycznie zapisy PZO zostały wprost złamane (na co powołuje się Trybunał) to „Huston mamy problem” i będziemy płacić (pieniędzmi i/lub prestiżem)”

I tutaj napisałem, że Pan Kucharzyk trafił w samo sedno sprawy. W mojej korespondencji z kolegą z Komisji zauważyłem, że za bardzo nie obchodzą go strony konfliktu, czy co tam się dokładnie dzieje. Kolega z Komisji napisał mi wprost, że interesuje go tylko fakt, czy teren, gdzie prowadzona jest wycinka leży w strefie NATURA 2000 lub UNESCO. Jeżeli tak, to oni muszą z urzędu zająć się naruszeniem i wezwać kraj członkowski do porządku.

I teraz załóżmy scenariusz pesymistyczny, czyli, że będą kary. Kto powinien je zapłacić?

„Gdy instytucja przekroczy liczbę 1000 urzędników, nie potrzebuje do swego istnienia świata zewnętrznego: jej własne problemy pochłaniają cały jej czas i wysiłek.” (C.N. Parkinson)

Powyższy cytat myślę, że świetnie pasuje do przeszłego i obecnego podejścia Lasów Państwowych i Ministerstwa. Już w wielu naszych postach zwracaliśmy uwagę, że obie te instytucje oderwały się mocno od realiów politycznych, a przede wszystkim rynkowych.

Załóżmy teraz trzy warianty, kto zapłaci kary? Od pesymistycznego do optymistycznego.

Wariant I najbardziej pesymistyczny

Najbardziej pesymistycznym wariantem, dla Polski, a zwłaszcza Polaków jest ten, w którym to Ministerstwo Środowiska (MŚ) będzie musiało zapłacić karę. Patrząc na rachunek zysków i strat MŚ wychodzi, że ze wszystkich przychodów MŚ, ponad 99% stanowiły przychody z tytułu dochodów budżetowych (sprawozdanie za grudzień 2015). Zastanawiającym może być, że w 2015 MŚ nie było jakichś wielkich kosztów, bo ich zysk netto wyniósł 1.9 milarda z przychodów, gdzie przychody z tytułu dochodów budżetowych wyniosły 2.1 miliarda PLN. Wychodzi, że to dobrze prowadzona instytucja, wysokie przychody, niskie koszty i w skutku dobry wynik. Problem jest tylko taki, że wysokie przychody, głównie z dochodów budżetowych tj. wpływy z opłat za koncesje i licencje, wpływy ze sprzedaży wyrobów i składników majątkowych, dochody z najmu i dzierżawy oraz wpływy z usług, płyną od podatników. Innymi słowy MŚ nic nie produkuje, pobiera tylko daniny. Kara UE mogłaby spowodować podwyżki wspomnianych opłat, w celu załatania budżetu Ministerstwa. Ciekawe jest to, że jeszcze w 2003 roku sytuacja była kompletnie odwrotna w MŚ i to wydatki budżetowe znacznie przeważały dochody (część 41 MŚ).

Podsumowując wariant najgorszy, UE karze Ministerstwo, a Ministerstwo lub Rząd karze nas Polaków wyższymi opłatami, podatkami i innymi daninami publicznymi, gdyż MŚ jest ściśle połączone ze Skarbem Państwa a to z kieszeniami podatników.

Wariant II lepszy

Drugim wariantem mogłoby być ukaranie Lasów Państwowych. Podejście Dyrektora Generalnego już dawno powinno być ukarane i jego zapędy przytemperowane. Wariant ten jest lepszy, o tyle, że LP się samofinansują, więc statystyczny Kowalski nie odczuje kary na własnej skórze bezpośrednio. Ale poczuje pośrednio dzięki monopolowi LP, który bez problemu może podkręcić ceny minimalne na surowiec drzewny i w konsekwencji każdy Polak kupujący coś z drewna zapłaci więcej. Cóż…taki urok monopolu, z którym walczymy na tym blogu. Lasy Państwowe mogą być ukarane bo to one prowadzą operacje wycinkowe na terenie Puszczy, a nikt Dyrektorowi Generalnemu oczywiście (w teorii) nie kazał się zgadzać w pełni Ministra. Mógł się podać do dymisji, gdyby uważał odwrotnie. Jednakże, wszyscy dobrze wiemy, że istnieje duża spójność między ich poglądami politycznymi.

Wariant III najlepszy

Tu zacznę anegdotą. Byłem kiedyś u znajomej na osiemnastce. Siedziałem przy stole w pubie z innymi zaproszonymi chłopakami i nagle jeden z nich, pomimo zakazu, wyciągnął papierosa i zaczął go palić. Za chwilę zjawił się Pan ochroniarz i powiedział mu, żeby ten go zgasił. Chłopak go zgasił. Ochroniarz odszedł a chłopak znów wyciągnął papierosa i zapalił go ponownie. Ponieważ w pubie był monitoring, wszyscy widzieli jak ochroniarz zbliżał się do naszego stolika po raz drugi. Chłopak z papierosem to widząc schował papierosa pod stół i udawał, że nic się nie stało. Na co ochroniarz powiedział mu wtedy tak „Zbroiłeś? To miej jaja się do tego przyznać!”
Wariant trzeci to taki, że kary zapłaci Minister, do spółki lub nie z Dyrektorem Generalnym LP (niech sami to ustalą między sobą) z własnych kieszeni (pieniędzy prywatnych, żeby nie było niejasności). Dlaczego Polacy mają płacić za ich winy, ignorancję i upór osła. Gdyby nie ich kiepskie zarządzanie to kar moglibyśmy spokojnie uniknąć. Konflikt był do rozwiązania na samym początku, ale jakby Panowie nie chcieli go rozwiązać i poszli w kierunku wojny, to niech teraz za nią zapłacą, i to ich wtedy może nauczy, że wojna zawsze kosztuje…

Jeszcze przed eskalacją sporu w Białowieży, ukazał się mój artykuł naukowy o strategicznych opcjach dla państwowych instytucji leśnych w Polsce.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Opcje strategiczne dla państwowych leśnych instytucji w Polsce

Artykuł był opublikowany w 2016 roku, a do eskalacji konfliktu w Białowieży doszło po 2016 roku. Wraz z kolegami opisywałem w nim dość dokładnie, gdzie leżą problemy LP, i co trzeba poprawić. A pisaliśmy tak:

„Pierwszą strategiczną opcją, którą obie państwowe instytucje leśne (moja uwaga: MŚ i LP) powinny szczególnie wziąć pod uwagę może być pójście w kierunku poprawy efektywności kosztowej i generowania dodatkowych przychodów za pomocą nowych i innowacyjnych produktów leśnych. Natomiast druga opcja strategiczna, o ile nie ważniejsza od tej pierwszej, dotyczy akceptacji wyzwania jakim jest stanie się mediatorem wszystkich konfliktów związanych z lasem w Polsce (np. konflikty na linii leśnictwo-przemysł drzewny-ochrona przyrody). Badania wykazały, że obie państwowe instytucje leśne nie wypełniały do tej pory właściwej roli mediatorów konfliktów w Polsce.”

Reasumując, warianty powyżej posegregowałem w kolejności od najgorszego do najlepszego. Niestety, ich realizm idzie w odwrotnym kierunku. Wariant najlepszy- najmniej realistyczny, bo kto w tych czasach (szczególnie na wysokich stanowiskach) bierze pełną odpowiedzialność za swoje czyny? Także Panowie i Panie szykujcie portfele….


Autor zdjęcia tytułowego: Rafał Chudy

13 myśli na temat “Kto zapłaci za Puszczę Białowieską?

  1. Jak tu czytać tekst, na początku którego jest taka oto bzdura: „tolerancja to poszanowanie”? Po takim zdaniu dalsze czytanie to strata czasu. Marksizm kulturowy w czystej postaci. Życzę otrzeźwienia!

    1. Tolerancja (łac. tolerantia – „cierpliwa wytrwałość”; od łac. czasownika tolerare – „wytrzymywać”, „znosić”, „przecierpieć”) – w mowie potocznej i naukach społecznych postawa społeczna i osobista odznaczająca się poszanowaniem poglądów, zachowań i cech innych ludzi, a także ich samych.
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Tolerancja_(socjologia)
      Jednakże chętnie zapoznam się z Pana definicją tolerancji.

  2. Jak można zestawić homoseksualizm, który jest jedynie orientacją seksualną i jako taki nikogo nie krzywdzi, z szkodliwym społecznie i krzywdzącym nie tylko chorego uzależnieniem? Wiem że nie o tym jest tekst, jednak po takiej dawce ignorancji, ciężko oczekiwać jakiejś rzetelności od autora w dalszej części wpisu.

  3. Dziwię się, że ML staje po stronie chcącej objęcia całkowitą ochroną PB. Dlaczego się dziwię? Jest w tym wszystkim duża niekonsekwencja! Piszecie dużo o ekonomi, o inwestowaniu, o produkcji, jak to jest gdzie indziej, jacy zli są wszelakiej maści urzędnicy i biurokraci itp. A po tym popieracie coś co się z tym całkowicie kłóci . Piszecie bez refleksji aby tylko było wg wzoru ZŁO = 1000*LP + 10000* SZYSZKO + 2000TOMASZEWSKI. A biurokrata z Brukseli wie wszystko lepiej bo ma papier i tabelke w Excelu i musi do ML zadzwonic zeby czegos blizej sie dowiedziec, wow. Z opowiesci starszych tak wyobrazam sobie slawny „komunizm” zakończony podobno w 1989.
    Jak całkowita ochrona PB ma sie do wykorzystania zasobów leśnych na potrzeby przemysłu, na zmniejszenie negatywnych zmian klimatu, na ekonomię lokalna, krajową? Jakie będą skutki takiej decyzji dla gospodarki leśnej aktualnej i przyszłej, bo jest to spór o to czy wogóle gospodarka leśna jest potrzebna? Zresztą wogóle zarządzanie zasobami przyrody w Polsce nie istnieje przyklad rozwoju populacji żubra, łosia, bobra, wilka. Nie wiem czy tego nie widzicie?
    Czy „aktywiści” zadowolą się PB, czy znajdą nowe miejsce?
    PS
    Wg Jaruzelskiego, Kiszczaka i innych oni tez byli legalistami!

    1. Jeśli będzie całkowita ochrona, to nie tylko napalić w piecu nie będzie czym, ale nawet pójście na grzyby i jagody itp będzie zabronione. Mieszkańcy Białowieży trudniący się agroturystyką grzyby na sos będą kupować w markecie np z Rumunii. Zatrudnienia więc ZERO i muszą emigrować. Chyba że coś wymyślą.
      Puszcza pozostawiona sobie samej potrzebuje 200-400 lat, by się wykształciły wszystkie mechanizmy naturalne.
      Na zmiany klimatyczne nie będzie miało to żadnego znaczenia.
      Wiemy przecież , że kiedyś Grenlandia była zielona. Dowiercali się też do kolejnych warstw lodowców i badali skład CO2 zamknięty w tym lodzie na tysiące lat do tyłu. Okazuję się ze dawniej bywały jeszcze większe stężenia w powietrzu. Obecną teorie można włożyć więc między bajki.
      Celem działań redukujących CO2 ma być obniżenie temperatury w ciągu stu lat o 0.07*C. Tak przynajmniej słyszałem:) Jeśli to prawda, to robią nas w KONIA na żywca.
      Głównym nośnikiem temperatury jest woda !
      Jeśli podgrzejemy 1l wody do 100*C, to ona zgromadzi jakąś ilość energii. Żeby tyle samo energii zamknąć w kamieniu to trzeba użyć 4 kg a stali 10 kg.
      Jak widzimy wpływ na utrzymywanie temperatury ma woda. Jeśli MORZA I OCEANY staną się ściekiem nieczystości, to woda zmieni zabarwienie na ciemniejsze i podniesie się temperatura tej wody, co w rezultacie poniesie temperaturę powietrza na planecie.
      Działania ochrony planety powinny iść w kierunku zachowania czystości mórz i oceanów.

    2. Mieszko, osobiście nie widzę problemu, aby wyłączyć całą Puszczę Białowieską z gospodarki leśnej, a jednocześnie rozważyć bardziej intensywne użytkowanie drzewostanów gdzieś indziej. Zresztą, w skali kraju, PB to naprawdę mała powierzchnia. Nie kłóci to się z moim podejściem do wielofunkcyjnej gospodarki leśnej, stosowanej na poziomie krajobrazu, gdzie występują lasy 100% ochronne i 100% użytkowe. Uważam, że obecne leśnictwo wielofunkcyjne zakładające, że 1 ha lasu ma spełniać wszystkie funkcje jest podejściem błędnym i mało efektywnym.
      Nawet te drzewostany gdzie mają 100% intensywną gospodarkę leśną mogą spełniać role ekosystemowe i inne o których mówisz. Zresztą, ja widzę same pozytywy z wyłączenia PB z gospodarki leśnej. Jednym z nich może być zwiększenie wydajności i zachęcenie do innowacyjności Lasów Państwowych, w skutek tak restrykcyjnej polityki środowiskowej, co jest zgodne z hipotezą Portera.

      Innym rozwiązaniem dla Puszczy mogłoby być wprowadzenie czegoś co w USA nazywa się „natural preserve”, czyli, że chronimy co tam jest, a zezwalamy jednocześnie na takie małe interwencje typu polowania, wędkarstwo, czy zbieranie opału, grzybów przez lokalną ludność na własne potrzeby. Musimy zwrócić uwagę, że mamy pewien Skarb i ten skarb właśnie nazywa się Puszcza Białowieska, powinniśmy być z niego dumni, ale też powinniśmy pomyśleć jak zarobić na tym skarbie. Turyści przyjeżdzający do PB tak jak przyjeżdżający do Yellowstone to uważam dobre rozwiązanie, i dla finansów lokalnej ludności, i dla zachowania bogactwa PB.
      Nigdy nie twierdziłem, że biurokrata z Brukseli wie lepiej niż biurokrata z LP, MŚ itp. Biurokrata to biurokrata, on ma wykonywać polecenia, a nie się zastanawiać, czy to jest dobre, czy złe. Ja nie widzę, żeby komunizm się zakończył w 1989 patrząc jak nasze rządy po tych latach interwencjonują w gospodarkę i życie zwykłych ludzi. Aktwywiści moim zdaniem to ludzie myślący i oni doskonale rozumieją z czego się robi domy drewniane i parkiety. Tylko LP i MŚ chce im przypiąć łatę oszołomów i zielonych nazistów, którymi w sporze o Puszczę nie są, bo wiedzą i widzą o jakie dziedzictwo chodzi. I na koniec, hipotekę wymyślono na zachodzie (w Angli w XII wieku), chociaż są źródła mówiące, że coś na wzór hipoteki było już stosowane w Mezopotamii.

      1. Tylko, ze takiej dyskusji nie ma tzn wylaczyc PB, a gdzie indziej gatunki szybko rosnace. Zreszta zadnej dyskusji nie ma bo nikt dyskutowac nie chce. Obie strony posiadly wiedze absolutna i dogmaty o nie omylnosci. Jedni dla drugich sa oszolomami. Czesc ochroniarska robi „glupkow”, „mordercow lasow” „mordercow zwierzat” itp z lesnikow.
        Co do porownania z Yelowstone, to na jakiej podstawie twierdzi Pan, ze jak cala PB bedzie PN to turysci beda do niej masowo przyjezdzac? Co sprawie ze masowo nie przyjezdzaja do PB juz teraz? Czy wiecej suchego lasu bedzie bardziej atrakcyjne wszak gejzerow w PB nie ma? Miedzy bajki mozna wlozyc statystyki PB. Zeby byly wiarygodne trzeba odjac wycieczki szkolne. Dlaczego Polacy do PB nie przyjada a) daleko od osrodkow miejskich b) nie ma moza c) za plasko nie ma gor d) maly odsetek polakow zainteresowanych jest ogladaniem przyrody e) duzo komarow, kleszczy oraz innych.
        Czy prowadzenie gospodarki lesnej przyczynilo sie do spadku bogactwa przyrodniczego PB? Ile gatunkow wyginelo na skutek prowadzenia gospodarki lesnej (od 100 lat) w wersji bialowieskiej tj . 30% powierzchni chronionych w lasach gospodarczych? Nie widzialem takiej informacji. Czy aby nie jest to dobry przyklad dla innych, ze mozna miec rzadkie gatunki roslin i zwierzat w lasach uzytkowanych gospodarczo? Bo takie wystepuja, jest ich mniej niz w PN lub rezerwatach ale tez sa. Moze to wlasnie jest rzecza ciekawa w PB, moze to jest przyklad dla innych? Nie wiem, wiem tylko ze zadne prawo nie zastapi „zdrowego rozsadku” i glebokiego zastanowienia sie nad tym co sie robi i mowi. Bo, z punktu widzenia przyrody czy lesnictwa: czym jest wyciecie przez 10 lat 180 tys m3 drewna z powierzchni 7000 ha (lasy gospodacze Nadlesnictwo Bialowieza ). Przyrost roczny to pewnie okolo 50 000 m3, 10 letni 500 000 m3 wiec pozyskanie mniej niz 40% masy ktora przyrosla. Aktualny zapas na pniu to 350 m3 * 7000 ha = 2 500 000 m3, czyli wytnie sie okolo 0.05% aktualnego zapasu.
        PS
        Z hipotekami chodzilo mi o to, ze znaczna wiekszosc lasow prywatnych w Polsce przed II wojna swiatowa byla obciazona hipotekami. Duze rody szlacheckie opowiadaly sie wtedy za koncepcja lasow panstwowych.

        1. Zgadza się Mieszko, doszło do zbyt daleko posuniętej eskalacji konfliktu. Dlatego uważam, że najlepiej byłoby zmienić dowodzących z obu stron konfliktu i powrócić do rozmów dążących do rozwiązania konfliktu. Zachęcenie turystów do odwiedzenia PB to bardziej problem marktetingu. Trzeba oczywiście ładnie Puszczę Białowieską opakować i sprzedać. W Yellowstone, gdzie byłem niedawno, aż chce się przyjeżdzać, bo jest to park dla ludzi. Można biwakować, łowić ryby (polować raczej nie), oczywiście w miejscach do tego przeznaczonych. Jest trasa asfaltowa dookoła, gdzie można sobie spokojnie jeździć samochodem, vanem i podziwiać gejzery, bizony, wapiti, kojoty, wilki itp. praktycznie z trasy. Jeżeli ktoś chce może nawet spacerować po parku, jednakże możliwość spotkania wilków, kojotów no i grizzly trochę studzi entuzjazm wielu. Ludzie jeżdzą na rowerach, rolkach itp, tylko po to aby obcować z naturą, podziwiać widoki i odpocząć od zgiełku miast. Ponadto, widziałem wielkie połacie spalonych lasów. Dopytywałem strażników jak to jest z tymi pożarami, i powiedzieli mi, że to dyrektor Parku podejmuje decyzję czy gasić pożar czy nie, w zależności od stopnia zagrożenia dla ludzi i ekosystemu. A były to spore połacie na rzut oka, ale nie ma co się dziwić, bo Yellowstone jest prawie 6 razy większy niż cała PB to polska i białoruska razem wzięte. Także, uważam, że PB to jest wartość sama w sobie, która potrzebuje infrastruktury i marketingu. A Yellowstone ma dobrze wyrobioną markę i nie tylko Amerykanie przyjeżdzają tam z odległych miejsc, ale i ludzie z innych kontynentów, aby zobaczyć ten Park. Dlaczego my Polacy mamy być gorsi od Amerykanów? Dlaczego my mamy nie zarabiać i sprzedaważ PB jako ostatniego fragmentu, prastarej puszczy na starym kontynencie? Chyba nasz żubr nie ustępuje amerykańskiemu bizonowi.
          A różnice w turystach są kolosalne, Yellowstone w 2013 odwiedziło 3.2 miliona turystów, a BPN odwiedz coś koło tylko 140 tysięcy rocznie. Także mamy spory potencjał, bo jak tłumaczyć, że Yellowstone jest większy od PB (całej) 6 razy, a w turystach przegrywamy blisko 23 krotnie. Tak, jak Bogusław zauważył na Białoruś to turyści raczej nie pojadą, więc mamy szansę zgarnąć ten potencjał jako Polska. To że zrobimy Park Narodowy z Puszczy, nie znaczy, że musi być on rezerwatem ścisłym. Będa pieniądze z turystów, to miejscowi będą palili w piecach dolarami, i przestaną się bawić w rąbanie drewna:P

  4. Tam w Białowieży, to chyba palą teraz wunglem w piecach ?
    No to ładnie 🙂 ekolodzy chyba powinni być zadowoleni. Ten zapaszek wunga cieszy nos ekologa 🙂

  5. Żeby przyjechał turysta, to obecnie samo powietrze nie wystarczy.
    U Łukaszenki wprawdzie dalej, ale schabowy z żubra bez problemu w restauracji. No i cena nie powala.
    Obecny turysta się przemieszcza, czyli potrzebne ścieżki rowerowe, dla pieszych też i parkingi dla samochodów wraz z legalnym dojazdem do nich. Jak nie będzie legalności zbierania „runa” to wiadomo że ilość turystów zawęzi się tylko do uprawiających ruch.
    Można nawet sadzić jakiś obszar nowego lasu tak ,że grzybów będzie „nieprzebrane ilości”. Załóżmy ze można celowo dać gatunki takie i tylko po to by rosły grzyby w dużych ilościach gdy przyjdzie na nie sezon. A wszystko po to by przyjeżdżali tam turyści i zostawiali pieniądze.
    No ale to chyba za trudne by takie coś zacząć realizować. Najprościej zabrać, zamknąć, nie dać, nie pozwolić, ukarać i zero w zamian. Wszystko na koszt podatnika i zero rekompensaty dla tych co utracili zwykłe źródło utrzymania.

    1. pan Bogusław nie zna lokalnej sytuacji. Wystarczy porównać Białowieżę z lat 90 z jej obecnym wyglądem. Jest grupa osób, która owszem utraciła źródło utrzymania – mowa tu o pilarzach, bo leśników jest, ilu było, jak nie więcej i zarabiają więcej niż ktokolwiek inny. Turyści oblegają Białowieżę, ale zwykle jednodniowo, chodzi o zmianę, żeby więcej osób zostawało tu na trochę dłużej. Oczywiście, do tego potrzebna jest jeszcze lepsza infrastruktura. A co do ochrony – gospodarka leśna nie przekłada się na korzyści lokalnej społeczności, leśnicy gospodarują tak, że nawet drewno opałowe ciężko kupić, bo około 80% pozyskania wyjeżdża poza region. Poszerzony park musiałby opierać się na pakiecie specustaw (był projekt zespołu prezydenta Kaczyńskiego, ale obecny dyrektor LP dopilnował, żeby nic z tego nie wyszło), żeby można było nadal zbierać grzyby, swobodnie chodzić itd, bez szkody dla lasu. Wszystko da się zrobić, strona ekologiczna jest przedstawiana jako oszołomstwo, a to ta strona jest gotowa do rozmów, tylko strona ministerialno-leśna nawet nie udaje, że na jakiekolwiek rozmowy ma chęć i szerzy wiele kłamstw. Śledzę sytuację z bliska i na żywo od już prawie dwóch lat (!) – ten konflikt jest nam tu w regionie do niczego nie potrzebny.

  6. Z jakiej części mojego wpisu wynika kasiabasia, że nie znam lokalnej sytuacji ?
    Pisząc o utraconym źródle dochodów nie chodziło mi tylko o pilarzy i ludzi robiących zrywke.
    Brak dostępu do kupna surowca gotowego jak również drewna stojącego „na pniu” nie pozwala na otwieranie małych firm. Szczególnie ważna jest możliwość kupna na pniu czyli za te „netto” co mają leśnicy po sprzedaniu drewna już wyciętego i zerwanego.
    No i infrastruktura jest niedostosowana do obecnych potrzeb. Zrzutką mieszkańców nie da rady tego poprawić.

  7. No i wyobraźmy sobie, że ktoś wpadnie na pomysł otwarcia piekarni opalanej drewnem.
    Turyści są w lato – jesień a poza tym okresem jeden dzień w każdym tygodniu. Pieczenia wiec mało a czasu dużo. Wtedy opłacało by się robić samemu opał w wolnym czasie i cała inwestycja mogłaby przynosić dochód. W obecnej sytuacji będzie to mało rentowne.

Dodaj komentarz