Biuro podróży Lasy Państwowe

Dziś bardzo krótko i na temat. Skoro ostatnio było o powoływaniu przez pracowników Lasów Państwowych swoich własnych fundacji i stowarzyszeń i ich finansowaniu z kapitału Lasów Państwowych kosztem majątku Skarbu Państwa, w dzisiejszym wpisie chciałbym pokazać jak jeszcze kierownictwo Lasów Państwowych finansuje przedsięwzięcia na których korzystają sami pracownicy Lasów Państwowych, a nie społeczeństwo i Skarb Państwa. Mowa będzie o Stowarzyszeniu Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa (SITLiD) oraz ich międzynarodowych podróżach współfinansowanych przez Lasy Państwowe. Zapraszam!

Ukraina i Mołdawia

Jak możemy przeczytać w piśmie przewodniczącego SITLiD Sławomira Lipskiego skierowanym do jednostek nadzorowanych przez RDLP w Łodzi (pan przewodniczący jest pracownikiem RDLP w Łodzi), pan dyrektor RDLP w Łodzi – Dariusz Pieniak – udzieli wsparcia na wyjazd  ponad 35 uczestników do Mołdawii i Ukrainy. Każdy uczestnik za 8 dniową wycieczkę zapłaci ok. 900 złotych, pozostała część kosztów wyjazdu zostanie sfinansowana przez SITLiD. Myślę, że 900 złotych za 8 dniową wycieczkę to oferta lepsza niż w niejednym biurze podróży.


Cel wyjazdu poznawczego

Bardzo podoba mi się również cel wyjazdu do Ukrainy i Mołdawii polegający na „inspiracji środowiska inżynierów i techników leśnictwa” oraz „zdobywanie nowych doświadczeń naukowo-technicznych za granicami kraju”. Byłbym raczej ostrożny z „inspirowaniem się” i zdobywaniem nowych doświadczeń z krajów takich jak Ukraina i Mołdawia, zwłaszcza w gospodarce leśnej.

>> Kraj wędrujących kopert. Korupcja toczy Ukrainę

>> Afera bankowa w Mołdawii. 28-latek ukradł prawie miliard dolarów w trzy dni?

>> Ukraina eksportuje do Unii Europejskiej nielegalne drewno

Chociaż i tutaj niektórzy pracownicy Lasów Państwowych niejednym mogliby się pochwalić:

>>Korupcja w Lasach Państwowych

>>Nepotyzm w Lasach Państwowych

>>Lasy Państwowe – ostoja mobbingu, komunistycznej tradycji i obskurantyzmu religijnego. 

>>Mój tata – Jacek Chudy – i krucjata wymierzona przeciwko jego osobie za mojego bloga.

Zwłaszcza jeśli chodzi o wyprowadzanie majątku Skarbu Państwa przez prywatyzację osad leśnych:

>>Wyciekły tajne taśmy dotyczące prywatyzacji Lasów Państwowych

>>Partia i Lasy – Solidarna Knieja.

Oczywiście Ukraina i Mołdawia to niejedyne destynacje turystyczne pracowników Lasów Państwowych. Jak ustalił Monitor Leśny wcześniejsze wyjazdy obejmowały takie kierunki jak Bułgaria (wyjazd poznawczo-techniczny oraz kulturalno-integracyjny w 2016 r.) czy nawet JAPONIA (SIC!!!).

Przypomnę, że w interpelacji posłanki Hanny Gill-Piątek, która zapytała o wydatki Lasów Państwowych na organizacje pozarządowe, SITLiD został wymieniony z nazwy. Odpowiedź Edwarda Siarki nie pozostawia złudzeń:

System ewidencji księgowej Lasów Państwowych nie pozwala na to, aby centralnie uzyskać informację na temat wydatków na rzecz konkretnych podmiotów.

Cała interpelacja i odpowiedź Edward Siarki dostępna jest w linku poniżej.

Jak pracownicy Lasów Państwowych finansują swoje własne fundacje i stowarzyszenia kosztem majątku Skarbu Państwa?

Podsumowując

Moim zdaniem, w Mołdawii giną miliardy, w Lasach Państwowych „miliardy” są jedzone małymi łyżeczkami, na czym cierpi tylko polski Skarb Państwa a także reputacja całego środowiska leśników w Polsce.

Ukraina i Mołdawia 8 dni za 900 złotych? Japonia? Takie oferty tylko w biurze podróży Lasy Państwowe. Kiedy biura upadają obecnie na całym świecie w związku z pandemią, widzimy, że leśne biuro ma się całkiem dobrze.

I na koniec znalazłem bardzo ciekawą analizę opublikowaną przez Fundację Dziedzictwo Przyrodnicze:

>>Projekt „Kontrola Państwowego Gospodarstwa Leśnego LP” finansowany przez Fundację im. Stefana Batorego

W której możemy między innymi wyczytać, że:

„Łącznie w okresie 2012 – 2017 LP na cele społecznie użyteczne przekazały poprzez nadleśnictwa różnym podmiotom w całym kraju kwotę 92 mln 067,5 tys. zł, pochodzącą z zysku netto wypracowanego przez jednostki organizacyjne.”

„Organizacje związane ze środowiskiem “leśnym” są kolejną znaczącą grupą beneficjentów darowizn pochodzących od badanych nadleśnictw. Do najczęściej wspieranych w tej grupie należy Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Leśnictwa i Drzewnictwa, organizacja branżowa skupiająca osoby związane z gospodarką leśną, będąca jednocześnie jednym z najbardziej znaczących indywidualnych odbiorców pomocy finansowej ze strony niemal wszystkich badanych jednostek organizacyjnych PGL LP (zidentyfikowano przekazanie przez nadleśnictwa na potrzeby SITLiD ok. 340,6 tys. zł” (próba nadleśnictw 10% – moja uwaga). 

57 myśli na temat “Biuro podróży Lasy Państwowe

  1. Ponieważ kolega Chudy ostatnio mnie skasował z swojego jakże obiektywnego FB zachowującego wszelkie zasady wolności słowa i wyrażania niezależnych poglądów, którym zapewne nie hołduje postanowiłem akurat w tej sprawie jednak zabrać głos. Zapewne wspomniana wycieczka nie kosztuje 900 zł, ale nie widzę nic nadzwyczajnego w dofinansowaniu przez LP stowarzyszenia branżowego w którym członkowie są lub byli pracownikami LP. Taka sytuacja ma miejsce w wielu organizacjach na całym świecie (w tym skandynawskich) i jeśli nie przekracza granic przyzwoitości jest jak najbardziej akceptowana a wręcz pochwalna. Drogi Panie Chudy szukanie haków na siłę świadczy jednak, że nienawiść kompletnie Pana zamroczyła – a szkoda. A tak dobrze się Pan zapowiadał a skończył jako średniej jakości hejter.

    1. Domyślam się, że odnosisz się do politycznego kontekstu i postrzegania Białorusi a nie tej związanej z leśnictwem. Zapewne tam nie byłeś a szkoda. Szczególnie jeśli porówna się sytuację ich części (zresztą większej prawie dwa razy) Puszczy Białowieskiej a naszą częścią. Byłbyś mocno zdzwiony bo wygląda zdecydowanie lepiej. Niestety dla nas i tzw. twierdzeń pseudoekologów zastosowali konsekwentnie znaną od blisko 200 lat metodę ochronę przed gradacją kornika drukarza polegająca na szybkim i bezwzględnym usuwaniu drzew trocinkowych. Jednak jest się czego uczyć od białoruskich leśników. Wiedza to potęga. Jak chcesz zabierać głos merytorycznie to najpierw się czegokolwiek naucz.

      1. Żeby Ci Grzesiu ułatwić to dodam że Białoruś nie ma problemu z kornikiem ale to również kraj gdzie nie występuje ASF. Jak ma się szczęście do gospodarza to w każdej dziedzinie kraj rozkwita.

        1. Nie napisałem, że nie ma problemu z kornikiem (czytamy ze zrozumieniem), tylko tyle że lepiej sobie z nim dają radę niż my, przynajmniej z tego co widziałem w ich części Puszczy. Oczywiście, że mają ASF tylko jak to w krajach totalitarnych tamtejsza propaganda to próbuje zresztą nieudolnie ukryć. To samo dotyczy KRLD i coividu, ale zdaje się że temat był zupełnie inny? Historii łosia nie znam, nie wiem co ma do rzeczy więc nie będę się wypowiadał. Odnoszę drogi Mareczku takie wrażenie, że jesteś zwolennikiem ostracyzmu wobec państw nazwijmy je oględnie „niedemokratycznych”. Mam odmienny pogląd uważam, że jeśli mamy szansę i chęć odwiedzać je i zobaczyć na własne oczy jak funkcjonują szczególnie zwykli ich obywatele to jak najbardziej warto. Jeśli jesteś bacznym obserwatorem, to możesz np. przekazać co widziałeś innym a może nawet czasami pomóc. Pomyśl co by się stało gdyby w latach panującego u nas komunizmu Twój pogląd, był powszechny wśród obywateli tzw. Zachodu? Białoruś to nie tylko Łukaszenko, ale przede wszystkim zwykli ludzie, którzy często dobrze wykonują swój zawód i chcą żyć normalnie. Ja doceniam w kwestii zwalczania kornika drukarza białoruskich leśników i tyle chciałem przekazać.

      2. Grzesiu jest jeszcze KRLD jedyny kraj który poradził sobie z covidem, takim to żadna gradacja niestraszna. Pisz Grzesiu o Białorusi, będzie łatwiej zdecydować od kogo mają się uczyć łódzcy leśnicy. Wzór za miedzą a my zasieki stawiamy.

      3. Grzesiu ale nie tylko Ty zachwycasz się białoruskimi lasami, był ponoć wg. białoruskich pograniczników łoś któremu niestraszne były zasieki byle tylko do białoruskiej kniei. Niestety skończyło się to dla niego źle.

  2. „Całe szczęście, że nie jadą po inspirację na Białoruś. To by się po powrocie działo.”
    To zależy jaką inspiracją są zainteresowani.
    Jeśli zawodem leśnym i produktem w postaci drzew, to te im mocno schną. Im bliżej granicy z Ukrainą tym mocniej.
    A na Ukrainie nieciekawie:https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2021-03-29/ukraina-zamieni-sie-w-pustynie-tamtejsze-lasy-masowo-wysychaja/
    Mogliby kontynuować inspirację potem w Niemczech bo tam też się dzieje:https://www.farmer.pl/fakty/polska-swiat/spiegel-niemieckie-lasy-w-fatalnym-stanie,104434.html
    Oczywiście niekoniecznie na takiej wycieczce leśnicy zrozumieją, że te problemy z posuszem są z winy LEŚNIKÓW ale przy najmniej mają szansę dojść do takich wniosków.

    1. Śmiała teza, że za problemy klimatyczne są winni leśnicy – brawo za spostrzegawczość i bez wątpienia lotny a w zasadzie ulotny umysł 🙂

      1. „Śmiała teza, że za problemy klimatyczne są winni leśnicy… ”
        Z taką tezą nigdy bym się nie zgodził, bo nie ma podstaw by tak twierdzić.
        Uważam jedynie , że leśnicy uprawiający lasy obecną technologią, osuszają całe państwa.
        Wynika to niezbicie z wyliczeń hydrologii leśnej.
        Współczesna uprawa lasu nastawiona na maksymalny przyrost masy, powoduje,że tereny leśne zużywają wodę z opadów hydrologicznych „do ostatniej kropli”. Przez to, tereny leśne przestały spełniać rolę zbiorników retencyjnych zasilających w wodę tereny nieleśne. Równocześnie brakuje też wody dla samego lasu, stąd ten masowy posusz w wielu miejscach.
        Leśnicy wiek- dwa projektując tę technologię, nie mięli pojęcia, że taki problem wystąpi.
        Zachęcam do uzupełnienia wiedzy z hydrologii 🙂

        1. Cieszy mnie, że po woli dyskusja nabiera cech merytorycznych. Czy możesz opisać na czym wg. Ciebie polega „obecna technologia” jak napisałeś uprawiają las. Muszę powiedzieć, że po raz pierwszy spotykam się z stwierdzeniem, że „las zużywa wodę do ostatniej kropli”. Coś możliwe, że w tej tezie jest, że można poprawić zasady hodowli lasu (choć zawiera już teraz wiele elementów zatrzymujących wodę: dobór gatunków, sposób odnowienia, przebudowa drzewostanów, wielopiętrowość, fitomeliorację) ale na pewno nie są one podstawową przyczyną wysychania lasu – raczej błędna teza. Zapewne jest kilka gatunków lasotwórczych, które zdecydowanie szybciej transpirują wodę do atmosfery (np. brzoza) ale o ile jej nie zużywają jak pisałeś do końca to na pewno zdecydowanie spowalniają jej transpirację. Las nawet ten hodowlany oczywiście korzysta nie tylko z wody opadowej ale również gruntowej, przepływowej jak i stagnującej w zbiorniach wodnych. Inaczej wiele siedlisk leśnych już by nie istniało (np. olsy czy grądy). Główną przyczyną wysychania lasów są nie tylko zmiany klimatyczne ale również działalność człowieka poprzez stałe trwające już setki lat obniżanie wód gruntowych. Przykładów jest całe mnóstwo: regulacja cieków wodnych, melioracje, (przewrotnie) sztuczne zbiornik wodne (np. ten w Siemianówce dołożył się do wymierania świerków Puszczy Białowieskiej, który mając płaski system korzeniowy nie sięga do wód gruntowych) kopalnie (głównie odkrywkowe np. Konin czy Turów) ale nie tylko, wykorzystywanie wody przez przemysł (głownie elektrownie i produkcji nawozów, chemiczny ale i spożywczy) czy rolnictwo. Warto pamiętać, że las to bardzo złożony system wzajemnych zależności i również tych czynników zewnętrznych – teza jakoby współczesna „technologia hodowli lasu” powodowała osuszanie jeśli nawet odrobinę prawdy to jako całościowa teza jest kompletnie błędna.

          1. Cytuję:
            „Cieszy mnie, że po woli dyskusja nabiera cech merytorycznych {…} teza jakoby współczesna „technologia hodowli lasu” powodowała osuszanie jeśli nawet odrobinę prawdy to jako całościowa teza jest kompletnie błędna.”
            No a gdzie Twoje merytoryczne argumenty na to, że jest błędna ?
            Musisz się oprzeć na wyliczeniach w tym głównie na aktualnych pomiarach intercepcji.
            Tylko nie pytaj : itercooo ? w następnym wpisie – zajrzyj najpierw do Wiki 🙂

          2. Drogi Bogusiu,
            intercepcja nawet w takich drzewostanach gdzie jest najwyższa (np. świerkowych) sięga maksymalnie 50% wody opadowej, ciekawe co się dzieje z resztą?
            Miłego dnia 🙂

          3. Drogo Grzesiu,
            „intercepcja nawet w takich drzewostanach gdzie jest najwyższa (np. świerkowych) sięga maksymalnie 50% wody opadowej, ciekawe co się dzieje z resztą?”
            To zależy od intensywności deszczu liczonego w mm/m2.
            Jeśli deszcz jest nieduży, to wtedy wartość intercepcji w drzewostanie świerkowym osiągnie nawet 100% a jak ulewny to tylko kilkanaście.
            Dlatego mierzy się wielkość opadów i ocenia ich intensywność by je zakwalifikować do danej grupy, gdzie każda grupa posiada wyliczoną intercepcję, a wtedy można policzyć średnią roczną. Można też dla uwiarygodnienia ustawić stacje i monitorować intercepcję w wybranych miejscach.
            Mówi Ci to coś ?

          4. Jak piszą mądrzy naukowcy średnia wynosi 50%, uwzględnia ona różną intensywność opadów. Powtórzę więc pytanie co z pozostałymi 50%? Nie ulega wątpliwości, że w rejonach górskich monokultur świerkowych (głównie Sudety) zasadzonych jeszcze przed I Wojną Światową zgodnie z zasadą największej renty leśnej – najszybciej rosnące, przynoszące największy zysk – intercepcja przy tym gatunku miała ogromny wpływ. Ale i tu głównym powodem wymierania tych lasów w latach 80. ubiegłego stulecia było silne zanieczyszczenie powietrza w tym rejonie oraz ukształtowanie ternu czego efektem była koncentracja tzw. kwaśnych deszcz. Nadal teza o wpływie „obecnej technologii hodowli lasu” na ich wymieranie spowodowane brakiem wody nie trzyma się kupy. Nie ma jednego decydującego czynnika wpływającego na wymieranie lasów jest ich co najmniej kilka i niestety wszystkie są istotne. Drogi Bogusiu odpuść sobie to na prawdę nie wstyd i tak wykazałeś się dużą chęcią odkrywania, ale trwanie przy postawionej na wstępie tezie nie ma sensu! Zmiana poglądów ze względu na podawane argumenty to już bardzo rzadka cecha mądrych ludzi. Powodzenia w zgłębianiu przyczyn wymierania lasów, życzę sukcesów i otwartego umysłu na argumenty innych. Bez odbioru 🙂

          5. Drogi Grzesiu.
            Posługujesz się badaniami z końca lat czterdziestych i do dziś bezkrytycznie zamieszczanych na Wikipedii.
            Na szczęście naukowcy z Uniwersytetu w Cambridge(W. Brytania) badali problem przez pół wieku i końcowy raport opublikowali w Global Change Biology. Tu mamy wzmiankę o tym: https://www.tvp.info/46271450/lasy-redukuja-poziom-dwutlenku-wegla-ale-moga-byc-problemem-dla-lokalnych-rzek
            Raport w wersji anglojęzycznej jest dostępny i można go sobie pobrać i dać do tłumaczenia.
            Anglicy potwierdzają to, co hydrolodzy już wiedzą od lat dziewięćdziesiątych, ponieważ od tego czasu zaczęto monitorować problem na gruncie.
            Zachęcam do pójścia spowiedzi z powodu kłamstw , które tu po zamieszczałeś i naprawy swojego życia przez dalszą solidną naukę.

  3. Bogusław nie rozpędzaj ich tak w szukaniu inspiracji bo znając ich ciekawość zawodową, którą zaspokajali nawet w Japonia, gotowi udać się na Saharę i tam poszerzać swoją wiedzę leśną.

  4. Podrzuciłeś im Mirek doskonały pomysł na wyjazd na Saharę.
    Projekt: zgłębianie problemów hodowli lasu, w warunkach fatamorgany.

  5. Bogusław ale oni nie potrzebują Sahary by osiągnąć warunki fatamorgany i zgłębiać istotne problemy polskiego leśnictwa.

  6. Rolnicy wiedzą, że ziarno/bulwa wrzucona na wiosnę do ziemi, musi do jesieni mieć odpowiednią ilość wody w glebie.
    Gdy w tych paru miesiącach wystąpią susze, to plon mają mały albo żaden, a gdy deszcze to plony gniją. Często więc ich planowanie czy posadzić na wyższym czy niższy na dany rok przypomina loterię.
    Cykl produkcyjny w leśnictwie trwa nawet wiek a takie informacje jak opady roczne nie były leśnikom do niczego potrzebne, ponieważ zmienność aury „uśredniała” przyrosty roczne. Tak się przynajmniej leśnikom wydawało.
    Woda potrzebna do tego, by lasy rosły, bierze się tylko i wyłącznie z całkowitych opadów rocznych. Dziś już wiadomo, że teren leśny obsadzony wydajną technologią leśną, może potrzebować w roku więcej wody niż dostarczą mu roczne opady. W leśnictwie nie wzięto pod uwagę, że korony drzew skutecznie zatrzymują opady, więc technologia oparta na zwarciu drzew może zatrzymać tak jak w warunkach polskich nawet powyżej połowy opadów rocznych.
    Na Ukrainie i w Białorusi ta wielkość będzie większa, ponieważ mają mniejsze średnie opady roczne.
    Może właśnie jak tak leśnicy będą WYCIECZKOWAĆ po tych krajach, to przy okazji zainteresują się hydrologią ???

  7. Drogi Grzesiu,
    dyskusja wcale nie nabiera cech merytorycznych i jej temat jest zupełnie odmienny od tematu który poruszył Pan Rafał Chudy w swoim artykule. Moim zdanie twoje pisanie ma taki właśnie cel by rozmowy potoczyły się kierunku zupełnie innym niż problemy zasygnalizowane w artykule P. Chudego (prawdopodobnie jest on (Pan Chudy i te problemy) dla Ciebie niewygodny). Tu powinniśmy rozmawiać o tym czy moralne jest i dla LP właściwe przekazywanie pieniędzy przeznaczonych na cele społecznie użyteczne na organizacje typu Sitlid, by te organizowały wycieczki w celu poszukiwania inspiracji dla leśników poprzez wyjazdy do Bułgarii, a szczególnie do Japonii (chyba najbardziej z tego wyjazdu potrzebna w Polsce jest wiedza na temat hodowli bonsai). Wybacz ale twoje uzasadnienie wyjazdu na Białoruś jest delikatnie mówiąc naiwne „Mam odmienny pogląd uważam, że jeśli mamy szansę i chęć odwiedzać je i zobaczyć na własne oczy jak funkcjonują szczególnie zwykli ich obywatele to jak najbardziej warto” itd. Jak uczestnicy tych eskapad chcą wiedzieć jak funkcjonują totalitaryzmy to niech się spytają swoich rodziców, sięgną do własnych wspomnień, a może i doświadczeń jak to się robi, będzie taniej. A pieniądze przekazane na taki wyjazd przeznaczone będą dla organizacji (zgodnie z celem), które sprowadzą dzieci białoruskie i pokażą im jak się żyje w Polsce (chociaż demokracja u nas kuleje). Przekazywanie pieniędzy na takie cele jak przytoczone wyjazdy inspiracyjne po prostu nie przynosi LP chluby, jeszcze w sytuacji kiedy wizerunek LP jest mocno nadszarpnięty, przykłady można mnożyć. Społeczeństwo wreszcie nie wytrzyma i upomni się o swoje, bo lasy nie są własnością leśników, a niektórzy z nich postępują tak jakby to była ich własność.

    1. Drogi Marku,
      moja uwaga co do nabierania cech merytorycznych odnosiła się do dyskusji nad tezą którą podjął Bogdan twierdząc że „problemy z posuszem są z winy LEŚNIKÓW ale przy najmniej mają szansę dojść do takich wniosków.” Trochę mnie zirytował taki pogląd i zastanawiałem się na czym on się opiera? Otóż na intercepcji – nadal się nie zgadzam i dałem przykłady dlaczego. To prawda zeszliśmy na poboczny tor i nawet wydaje mi się miło dyskutowaliśmy na ten temat (proszę przeglądnąć posty), jak rozumiem pozostając przy swoich odmiennych poglądach. Ja tego tematu nie sprowokowałem. Mam jasne zdanie na temat poszanowania wolności słowa i wyrażania poglądów przez p. Chudego które wyraziłem w pierwszym poście: „Ponieważ kolega Chudy ostatnio mnie skasował z swojego jakże obiektywnego FB zachowującego wszelkie zasady wolności słowa i wyrażania niezależnych poglądów, którym zapewne nie hołduje postanowiłem akurat w tej sprawie jednak zabrać głos.” To mnie spotkało (nie żeby się użalał) ale może spotkać i Ciebie, gdybyś np. miał zdecydowanie odmienny pogląd i nie daj Boże go wyraził? Bo dlaczego nie? Co do głównego tematu to wyraziłem się wydaje mi się jasno: „Zapewne wspomniana wycieczka nie kosztuje 900 zł, ale nie widzę nic nadzwyczajnego w dofinansowaniu przez LP stowarzyszenia branżowego w którym członkowie są lub byli pracownikami LP. Taka sytuacja ma miejsce w wielu organizacjach na całym świecie (w tym skandynawskich) i jeśli nie przekracza granic przyzwoitości jest jak najbardziej akceptowana a wręcz pochwalna.” To Panowie sprowokowali temat wycieczek na Białoruś, KRLD czy Japonii. Nie wnikam w szczegóły, nie jestem dziennikarzem, nie ma na to czasu ale nie mam zastrzeżeń co do samej idei dofinasowania oczywiście byleby były w granicach zwykłej przyzwoitości. I to na tyle. Szukanie drugiego dna nie ma sensu. Miłego wieczoru.

  8. Jak piszą mądrzy naukowcy średnia wynosi 50%, uwzględnia ona różną intensywność opadów. Powtórzę więc pytanie co z pozostałymi 50%? Nie ulega wątpliwości, że w rejonach górskich monokultur świerkowych (głównie Sudety) zasadzonych jeszcze przed I Wojną Światową zgodnie z zasadą największej renty leśnej – najszybciej rosnące, przynoszące największy zysk – intercepcja przy tym gatunku miała ogromny wpływ. Ale i tu głównym powodem wymierania tych lasów w latach 80. ubiegłego stulecia było silne zanieczyszczenie powietrza w tym rejonie oraz ukształtowanie ternu czego efektem była koncentracja tzw. kwaśnych deszcz. Nadal teza o wpływie „obecnej technologii hodowli lasu” na ich wymieranie spowodowane brakiem wody nie trzyma się kupy. Nie ma jednego decydującego czynnika wpływającego na wymieranie lasów jest ich co najmniej kilka i niestety wszystkie są istotne. Drogi Bogusiu odpuść sobie to na prawdę nie wstyd i tak wykazałeś się dużą chęcią odkrywania, ale trwanie przy postawionej na wstępie tezie nie ma sensu! Zmiana poglądów ze względu na podawane argumenty to już bardzo rzadka cecha mądrych ludzi. Powodzenia w zgłębianiu przyczyn wymierania lasów, życzę sukcesów i otwartego umysłu na argumenty innych. Bez odbioru 🙂

  9. Bogusiu drogi,
    co prawdo już napisałem, że bez odbioru, ale jednak jakoś zauroczyła mnie Twoja riposta i odpowiem. Jak wynika z raportu „mogą być problemy dla lokalnych rzek” jak rozumiem nie muszą? Rzeki to nie jedyny rezerwuar wody, zdecydowanie ważniejszy to wody gruntowe a zbiornik wodne myślę że nie wiele mniej ważne. Zawsze można zadać sobie proste pytanie, jeśli nie akceptuje się lasu to co w zamian i jaki to będzie miało wpływ na zasobność danego obszaru w wodę? Sorry spowiadać się nie będę bo jestem niewierzący. A to że miałem odmienne zdanie od Ciebie to chyba nie grzech no chyba że ktoś jest ortodoksyjnym katolikiem (nie chrześcijaninem bo to wielka różnica) nie sądzisz? Żeby miło zakończyć – wybaczam. Bezpowrotnie bez odbioru…, dobrej nocy.

    1. Wpisałeś dwa rzeczowe zdania pytające :
      1.” Jak wynika z raportu „mogą być problemy dla lokalnych rzek” jak rozumiem nie muszą? ”
      2. „Zawsze można zadać sobie proste pytanie, jeśli nie akceptuje się lasu to co w zamian i jaki to będzie miało wpływ na zasobność danego obszaru w wodę? ”
      Zacznę od pierwszego:
      to wszystko zależy jak dużo wody z opadów atmosferycznych dany las przechwytuje. Wielkość ta jest zależna od sposobu uprawy lasu, w skrócie technologi leśnej.
      Co w zamian ?
      Też las, ale technologicznie dobrany do wielkości opadów rocznych. Polska ma je nieduże w porównaniu do Europy, więc powinien mieć konstrukcję pozwalającą na gromadzenie wody a nie jej nadmierne WYDATKOWANIE.

  10. Cyt:
    „Rzeki to nie jedyny rezerwuar wody, zdecydowanie ważniejszy to wody gruntowe a zbiornik wodne myślę że nie wiele mniej ważne.”
    Wszystkie trzy wymienione istnieją dzięki tym samym opadom atmosferycznym. Jeśli więc na danym obszarze leśnym las nadmiernie PRZECHWYTUJE opady, wtedy nie tylko jest to widoczne w niższym poziomie rzek ze względu na mniejszy odpływ, ale również wysychają zbiorniki wodne oraz zmniejsza się pojemność gleby w wody gruntowe.
    Chyba że uważasz, że zbiorniki wodne i wody gruntowe napełniają elfy 🙂

    1. Świetnie, cieszę się, że doszliśmy do wniosku, że lasy powodują deficyt wody i myślę, że należy przejść do czynu i się ich pozbyć. Zapewne wówczas wody będziemy mieli w bród, co prawda na krótko i w sposób burzliwy ale zawsze to coś. Zmieniam zdaniem jednak propozycja wyjazdu na Saharę, która tu padała co dla niektórych jak najbardziej wskazana, gotów jestem się dołożyć 🙂

      1. Cyt:
        „Świetnie, cieszę się, że doszliśmy do wniosku, że lasy powodują deficyt wody i myślę, że należy przejść do czynu i się ich pozbyć. ”
        Nie uważam, żeby trzeba się ich pozbyć ale tylko należy zmienić typ hodowli na taki , który wodę w Polce będzie gromadził.

        1. Myślę, że z gromadzeniem wody będzie duży problem, można co najwyżej spowolnić jej szybką ucieczkę do morza oraz ograniczyć jej parowanie co przy obecnych zasadach hodowlanych lasu się dzieje nieustannie. Ale chętnie się dowiem co należałoby by zrobić w hodowli lasu aby możliwe było gromadzenie jakiejkolwiek wody? Rośliny z natury rzeczy nie gromadzą wody dla ludzkości tylko na własne potrzeby i raczej tego nie zmienimy 🙂 A co do wódy to „spragnionemu wóda na myśli” 🙂

  11. Panowie,
    dajcie spokój kto za to zapłaci, pieniądze na cele społecznie użyteczne to nie worek bez dna. A leśnicy za własne nie pojadą nawet do sąsiedniego nadleśnictwa szukać inspiracji, a tym bardziej wody.

  12. Grzegorz Draka pisze:
    21 września 2021 o 10:44

    ” Myślę, że z gromadzeniem wody będzie duży problem, można co najwyżej spowolnić jej szybką ucieczkę do morza oraz ograniczyć jej parowanie co przy obecnych zasadach hodowlanych lasu się dzieje nieustannie. ”

    Zasypanie rowu odwadniającego w lesie , który wcześniej leśnicy wykopali, jest słusznym posunięciem, ale to kropla bez znaczenia. Na odpływ wpływa łączna długość korzeni na m2 do głębokości 30cm. Las nie posiadający podrostów, podszytów i roślinności leśnej nie ma czym spowalniać odpływu.” Miękka” gleba ma dobre właściwości do nasycania się wodą czyli na wypadek opadów posiada dużą pojemność gromadzenia wody. W obecnej uprawie lasu stosuje się sprzęt ciężki, który ugniata tę glebę leśną cyklicznie, wiec ta jej pojemność spada.
    Sprzęt ciężki wymaga CZEGO ? Tak na pewno wszyscy zgadli – potrzebuje szlaków zrywkowych.
    No i te szlaki zrywkowe zwiększają parowanie lasu.
    Dalszych elementów nie będę omawiał ale już na tym etapie widać, że jest to technologia powodująca osuszanie .
    Gdyby średnie opady roczne w Polsce były przynajmniej o 250 mm WIĘKSZE, to problem byłby nie tak dokuczliwy.
    Zasady hodowlane dla Polski były opracowane z BERETA(uda się/nie uda się) a nie w oparciu o analizy hydrologów.

    1. Dlaczego polskie lasy nie spowalniają odpływu ?
      Z prostej przyczyny: odpływ(suma dwóch odpływów) realizuje się na łącznej głębokości do 25 cm. Sosna , której posiadamy 60% w lesie, ma system korzeniowy palowy, wiec po niżej tej wysokości . Dzięki temu woda nie ma przeszkód, by powrócić szybko do morza.
      Sadzenie znów innych gatunków skutkuje zwielokrotnieniem transpiracji przez drzewa, czyli wypompowywaniem wody . Także trzeba roztropności przy sadzeniu innych gatunków drzew. Rębnia chłopska i Rębnia gajowego dają oszczędności na odpływie, transpiracji, parowaniu i intercepcji.
      Proste jak obręcz 🙂

  13. Las według Rębni gajowego lub w uproszczeniu Las Ekologiczny Gospodarczy w porównaniu do przyjętej obecnie technologii leśnej, będzie mniej zatrzymywał opadów koronami, miał mniejsze parowanie całkowite i lepsze możliwości spowalniania odpływu. W rezultacie taki las stanie się zbiornikiem retencyjnym dla Polski.
    Leśnik zamiast „produkować deski” będzie nawadniał nasz PIĘKNY KRAJ a przy okazji wyrosną tez „deski” ale 3 RAZY mniej wydajnie lecz będą wysokiej klasy gatunkowej.
    Wybór należy do tych, co ciągną w Polsce za sznurki.

  14. Bogusław, Ci co pociągają za sznurki, to myślą przede wszystkim o sobie, żeby jeszcze trochę…….. problemy ponad to są im obce.

  15. To szkoda, bo my się dopiero rozgrzewamy.
    Czy jest gatunek drzew „znienawidzony” przez leśnika polskiego ???
    Tak, jest to brzoza !
    A gatunek pokochany? Oczywiście jest nim buk.
    Według Dębskiego z 1970 r na 1 kg suchej masy buk „wypije”1043 l a brzoza zbliżoną wielkość. Jednak mają odmienny system korzeniowy: brzoza płytki – super rozwinięty, a buk głęboki. Jeśli oba gatunki zastosujemy jako podszyt czy piętro niższe, to dużych przyrostów liczonych w kg nie będą miały, przez co transpiracja obu gatunków będzie nieduża.
    Jednak z tych dwóch tylko korzenie brzozy będą w strefie odpływu, dlatego jest w stanie spowalniać odpływ.
    Tylko żeby ktoś się nie pomylił nie posadził brzozy jako panującej 🙂

  16. Brzoza jako panująca będzie osuszać, a jako podszyt czy piętro niższe nawadniać. Według wspomnianego Dębskiego sosna na 1 kg suchej masy wytranspiruje (wypije) 123 l wody. Jest więc gatunkiem „małolitrażowym” Jeśli będzie rosła jako panująca w rzadkiej więźbie(rębnia chłopska lub gajowego) a po niżej brzoza, to zatrzymywanie deszczu koronami(intercepcja), będzie najniższa a zatrzymanie odpływu bardzo wysokie. Również transpiracja(wypijanie wody przez drzewa) będzie na najniższym poziomie.Taki las będzie gromadził wodę.
    Zamiast takiej konstrukcji spotkać się można najczęściej z drzewostanami z sosną panująca ale rosnącą w zwarciu i świerkiem wespół panującym lub jako piętro niższe. Taki las jest „katastrofą”w nawadnianiu, gdyż ma najwyższy wskaźnik zatrzymania opadów .
    …i jak Wam teraz jest Panowie Leśnicy ???
    🙂

  17. Leśnik miał RATOWAĆ ŚWIAT a po drodze zamienił się w communis pestes(nazwa łacińska), a po naszemu – w szkodnika pospolitego .

  18. Przyjrzyjmy się więc dokładniej brzozie „panującej”w oparciu o Encyklopedię Leśną:
    http://www.encyklopedia.lasypolskie.pl/doku.php?id=b:brzoza-brodawkowata-charakterystyka-hodowlana
    Z tabelki możemy założyć , że ma przyrost 8 m3/1ha. Jeśli następnie przyjmiemy, że średnia waga m3 suchej brzozy to 600kg, więc 1ha da w roku 4800 kg suchej masy. Wypije więc w roku 480 mm wody. Średnie roczne opady wynoszą 600mm, wiec pozostaje tylko 120 mm na pokrycie odpływu i zatrzymania opadów koronami. W wypadku brzozy zatrzymywanie w roku opadów nie przekroczy 120 mm w razem z parowaniem innej roślinności(gleby).
    Z tego wyliczenia wynika , że odpływu nie będzie ani JEDNEGO LITRA WODY.
    W ten prosty sposób można policzyć bilans wody dla każdego gatunku a potem sprawdzić na gruncie, budując rynny ściekowe np z folii, dla sprawdzenia wielkości błędu.

  19. Tak mnie Marek dopingujesz, to spróbowałem podliczyć całość.
    Na podstawie pomiarów Radzieckich i z DDR z końca lat 50-tych przyjęto, że lasy w Polsce te 600 mm „rozbijają” na trzy dość równe części.
    33% odpływa do rzek, 33% las traci przez parowanie całkowite czyli przez transpirację i parowanie powierzchniowe(ewapotranspiracja) i 33% zatrzymuje koronami(intercepcja), czyli po 200mm na każdą grupę.
    Najnowsze badanie jednak wskazują, że współczesny polski las ma większe przechwytywanie opadów i wynosi on minimum 50% czyli 300 mm.
    Jeśli tak, to na odpływ i transpirację wraz parowaniem powierzchni pozostało 300mm, czyli po 150 mm.
    Na podstawie Encyklopedii Leśnej podliczyłem ile nasze drzewa transpirują.
    Przyrost bieżący roczny wynosi 9 m3, gdzie 70% są to drzewa iglaste, a reszta liściaste. Tak więc na 1 ha przypada 6.3 m3 iglastego i 3,7 liściastego drewna. Przyjąłem średnią wagę dla 1m3drewna suchego iglastego 450 kg a liściastego 600 kg.Przyjąłem „uśrednianie „danych rozsądnie w dół. Encyklopedia Leśna podaje, ze sosna na 1kg suchej masy sosna wytranspiruje 250 l wody. Chcąc uśrednić po między tabelą Dębskiego a Encyklopedią Leśną do obliczeń wziąłem 200l Kilka gatunków składających się na liściaste różnie transpiruje, więc przyjąłem najskromniej bo 600l/kg.
    Wynik końcowy pokazuje, że lasy w Polsce wypijają w roku 178 mm. Dla odpływu pozostała już tylko 122 mm, czyli mniej o 40% niż to liczyli kiedyś. Jednak zgadza się z ze współczesnym raportem naukowców z Cambridge :
    tps://www.tvp.info/46271450/lasy-redukuja-poziom-dwutlenku-wegla-ale-moga-byc-problemem-dla-lokalnych-rzek
    Jednak wydaje mi się że w Polsce ta wielkość osiąga nawet 60%, bo taki stan pokazują rzeki.
    Nie brałem przecież pod uwagę dokładnych rocznych pomiarów intercepcji oraz pominąłem ewaporację(parowanie gleby) jak i zaniżałem średnią.

    1. Sorry, popełniłem błąd, bo liściastych na 1ha jest 2,7 m3a nie jak zapisałem 3,7 m.
      Zmienia to wynik w transpiracji na 154 mm co w rezultacie daje odpływ mniejszy o32%.
      Jednak pomiary na gruncie intercepcji sugerują, że zatrzymywanie przez korony współczesnego lasu może być nawet o 20% większe niż przyjąłem do wyliczeń.
      Jestem tylko hobbystą, w dodatku ciągnę zawody „fizyczne”. Dlatego liczę na bystrego, co w tym siedzi zawodowo, że to wyliczy dokładnie 🙂

  20. Przy nawadnianiu gleby leśnej decydującym czynnikiem jest zatrzymanie opadów przez korony drzew. Uważano, że zatrzymują one w Polsce 1/3 opadów. Jednak nowe badania od lat 90-tych wskazują na 50% przechwytywania przez korony. Nie jest to jednak ostatnie słowo, gdyż przechwytywanie (intercepcja)może przekraczać z roku na rok 60% całkowitego opadu rocznego. Będzie to więc kwota 360 mm czyli do gleby dotrze 240mm. Po odjęciu 154 mm dla drzew „do picia” pozostanie 96 mm, które trzeba rozdzielić na parowanie gleby leśnej i odpływ.
    Przy tym wyliczeniu do rzeki trafia tylko 40% stanu jaki przyjmowano do lat 90-tych.
    Wzrokowa analiza stanu wody na Czarnej Hańczy , Biebrzy i Narwi, gdzie nastąpił ubytek wody o 60% potwierdza niejako to wyliczenie.

  21. Warto by leśnicy jeździli na takie wycieczki , ponieważ przy takiej okazji jest dużo czasu na pogawędkę i można zapytać : GDZIE TA WODA W LESIE ???
    A dokładniej: czemu uczeni z lat 50 – tych tak źle oszacowali INTERCEPCJĘ ? Odpowiedź jest prosta – badali kompletnie inny las niż współczesny, oraz nie mieli takich możliwości badawczych jak dziś.
    Dziś można ustawić dźwig z podczepionymi głowicami stymulującymi intensywność deszczu oraz wielkość kropel nad wybranymi drzewami i „produkować „deszcz jaki się chce nawet przy bezchmurnym niebie. Równocześnie jak pod drzewami rozłoży się folię, to można policzyć każda kroplę(litr), która do niej dotrze.
    Działa to wiec tak, ze korony zatrzymują opad aż się „nawodnią” a potem dopiero już leci na glebę. Ta wielkość nazywa się pojemnością zbiornika intercepcji.
    W praktyce jeśli spadnie deszcz o wielkości do 3mm, czyli 3l/m2 co daje 30m3/ha, to niemal wszystko pozostanie na koronach i w kilka godzin odparuje do sucha. Jeśli pod wieczór pojawi się taki sam deszcz to też gleba leśna tego dnia nie dostanie wody, choć w sumie deszczu było 6 l tego dnia na każdy m2 co daje 60 m3/ha.
    Jeśliby taki „numer deszczowy” aura wywinęłaby w roku 100 razy, to na las spadłoby 600mm tyle co średnie opady roczne,ale ani jeden litr nie dotarłby do gleby.
    Na szczęście opady są zróżnicowane, ale pogoda nie gwarantuje tylko tych korzystnych większych opadów dla LP. Wypadają lata, że choć opad roczny jest +/- na podobnym poziomie, to intercepcja jest ZMIENNA.
    Dlatego potwierdzam, że zasady hodowlane są z BERETA.
    Można to jednak zmienić przez wprowadzenie innego modelu hodowli, ale już opartego o wyliczenia. Po coś ta matematyka została odkryta , no nie ?
    🙂

  22. Szansą dla polskich lasów są opady zimowe i ich zatrzymanie przez glebę leśną.
    Muszą jednak wystąpić wraz z mrozem, który przetrzyma je w formie śniegu do wiosny. Drugim warunkiem są właściwości retencyjne gleby leśnej, na który wpływają trzy główne czynniki: zasobność w próchnicę, łączna ilość korzeni w strefie odpływu i ograniczenie parowania gruntu przez jego pokrycie piętrem dolnym.
    Duże opady śniegu i mróz do wiosny to loteria, która od dawna się nie sprawdza a zobaczmy jak jest z możliwościami retencyjnymi gleb leśnych wg wymienionych 3 punktów:
    1. zasobność w próchnicę – pług leśny dość skutecznie się z nią „rozprawia” przerzucając ją na wałki wyżej i w tej pozycji leży do 30 lat. Traci w ten sposób swoje właściwości retencyjne a wg Dębskiego 1kg próchnicy potrafi związać kilkadziesiąt l wody.
    2. łączna ilość korzeni w strefie odpływu – uprawa lasu zrębem zupełnym likwiduje do tej pory istniejący system korzeniowy a wprowadza nowy, który jest ZNACZNIE MNIEJSZY.
    3. ograniczenie parowania – lasy mają niedobór roślinności dolnego piętra a szlaki zrywkowe powiększają wymianę powietrza aż do ściółki co pozwala na jej automatyczne osuszanie.
    Kończę na tym odpowiedź na pytanie : GDZIE TA WODA W LESIE?
    Woda jeśli dotarła do gleby leśnej , to została wyparowana a jeśli coś jeszcze zostało, to spłynęła bez przeszkód do morza. Dlatego w lesie polskim wody NIE MA.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz