Polowanie konne.

Polowanie konne z psami gończymi wzbudza silne emocje we Francji.

Polowanie konne z psami gończymi wzbudza silne emocje we Francji.

Jak sobie, jako myśliwi, strzelić samobójczego gola? Czy myśliwi mają prawo zastrzelić, w ramach polowania, jelenia który schronił się w prywatnym ogrodzie?

Tak zacząłem mój opis artykułu z dziennika lokalnego Le Courrier Picard http://www.courrier-picard.fr/65603/article/2017-10-22/la-mort-dun-cerf-en-question zamieszczony przed 10 dniami na Monitorze Leśnym. Ta lokalna historia już od początku stała się bardzo głośna i dzisiejszy artykuł w Le Monde podaje nowe, dosyć kompromitujące szczegóły, kompromitujące zarówno myśliwych jak i żandarmerię.
No i przy okazji mnie, bo tłumacząc tekst z Le Courrier Picard umknął mi jeden, ale ważny szczegół – polowanie było typu nieznanego i zapomnianego już w wielu krajach europejskich, na koniach i z użyciem psów gończych.

Co pisze Le Monde? http://www.lemonde.fr/biodiversite/article/2017/11/01/l-abattage-d-un-cerf-lors-d-une-chasse-a-courre-suscite-la-colere-et-l-emoi-de-l-opinion-publique_5208581_1652692.html

Tytuł jest znamienny: Powalenie jelenia w czasie polowania konnego wywołuje wściekłość i emocje opinii publicznej.

Nawiasem mówiąc wspominałem już kiedyś o języku myśliwskim we Francji – słowo abbatage można przetłumaczyć na zwalenie drzewa, powalenie zwierzyny ale równie dobrze ubicie zwierzyny w sensie rzeźniczym bo abattoir to rzeźnia. Takich skojarzeń nie ma, mam nadzieję, w języku polskim.

Obraz przekraczającego ogrodzenie myśliwego, po to aby zastrzelić wyczerpanego ucieczką jelenia, wszystko to w obecności żandarmów oraz publiczności i aktywistów ochrony zwierząt, sprowokował reakcję na sieci i w prasie, reakcję, która po 10 dniach (polowanie miało miejsce 21 października) jest w dalszym ciągu bardzo żywa.

Przed kilkoma dniami zgromadziło się 500 osób w Saint-Jean-aux-Bois żądając zakazu polowania konnego z psami.
Maire (burmistrz) Lacroix-Saint-Ouen, miejscowości w której polowanie się zakończyło, otrzymał już petycję ze 175.000 podpisów w tej sprawie a inna, ze 94.000 podpisami, wysłana została do ministra przekształceń ekologicznych i solidarności, Nicolas Hulot, odpowiednika ministra Jana Szyszko.

Organizacja ochrony zwierząt SPA złożyła 30 pazdziernika skargę do sądu w Compiegne dotyczącą popełnienia aktu okrucieństwa, za który grozi kara grzywny 30.000€ albo dwu lat więzienia. Za winnego uważa organizacja łowczego prowadzącego konne polowanie, Alaina Dracha, syna baronowej Monique de Rothschild (to jego widzimy właśnie na zdjęciu).

Adwokat reprezentujący SPA, Eric Gaftarnik, mówi: Ścigać zwierzynę na koniu, przy pomocy psów, aż do jej wyczerpania, a następnie zabicie jej przy pomocy sztyletu lub szpady jest sadyzmem. Dodatku w imię rozrywki i przyjemności. Powinniśmy zakazać takiego polowania we Francji, podobnie jak to już zrobiono w Wielkiej Brytanii, w Niemczech i w Belgii.

Obszerny opis takiego polowania mamy na wiki https://fr.wikipedia.org/wiki/V%C3%A9nerie i brakuje go niestety w języku polskim, ale jest w czeskim czy rosyjskim.
Tutaj przychodzi mi na myśl gorąca dyskusja w krajach zachodnich ale również i w kraju na temat uboju rytualnego halal. Taką metodę stosują uczestnicy polowania konnego na jelenie, wyczerpane ucieczką przed psami i myśliwymi. Słowo abbatage” pasuje więc doskonale.

Myśliwi, mówi dalej Alain Gaftarnik, weszli na teren posiadłości prywatnej bez zezwolenia, w dodatku w sytuacji w której maire miasteczka zabronił wcześniej polowania konnego na swoim terytorium. Myśliwi nie mogli też powołać się na prawo tropienia postrzałka ponieważ jeleń nie był zraniony. Wszystko te zastrzeżenia są zgodne z przepisami francuskiego L’office national de la chasse et de la faune sauvage.

Stowarzyszenie myśliwych konnych (la vénerie) odrzuca te oskarżenia: Psy nie opuściły lasu, nie wbiegły na teren miasteczka, żandarmeria była uprzedzona o otrzymała pozwolenie od właściciela posiadłości oraz zadecydowała o zastrzeleniu zwierzęcia, który zaczął stawać się agresywny.

Ale okazało się następnie że właściciele posiadłości zdecydowanie temu zaprzeczyli, a żandarmeria przyznała się pózniej do pochopności w interpretowaniu ich słów dotyczących pozwolenia na wejście.

Pierre de Boisguilbert, przewodniczący krajowego stowarzyszenia myśliwych konnych zawiesił więc Alaina Dracha w czynnościach prowadzenia podobnych polowań przez najbliższy rok. Ale zaznaczył, nie bez racji, iż liczne przypadki grożenia śmiercią Alanowi, które zaszły w ostatnich dniach, są niedopuszczalne.

We Francji praktykuje polowanie konne około 400 grup (équipages) myśliwych w 70 departamentach (na 101 w całym kraju), dwa dni w tygodniu, w sezonie od 15 września do 31 marca).
Te grupy specjalizują się w zwierzynie łownej którą są jelenie, sarny, dziki, zające, króliki i lisy. Każda z 37 grup myśliwskich polujących na jelenie liczy od 30 do 50 myśliwych i około 100 psów.

To co wydarzyło się w Lacrox-Saint-Ouen nie jest przypadkiem izolowanym, mówi Stéphane Mercier, członek organizacji AVA, chcącej zabronić takiego polowania. Ludziom mieszkającym wśród lasów Compiegne ( La forêt de Compiègne https://fr.wikipedia.org/wiki/For%C3%AAt_de_Compi%C3%A8gne) znane są podobne wypadki i chronienie się jeleni w ogrodach przy domach. Mamy problem z myśliwymi wchodzącymi czy wjeżdżającymi na nasze posiadłości.

Dlaczego ten pojedynczy przypadek wywołał takie poruszenie w sytuacji gdy każdego sezonu pada około 3 tysiące zwierząt w czasie polowań konnych?
Różnica była jedna ale istotna, mówi Stéphane Mercier, bo polowanie sfilmowaliśmy bezpośrednio. No i pomogła sieć, Twitter oraz Facebook, która pokazała osobę arystokraty Alaina Dracha, jego życie towarzyskie wsród „society” oraz jego „przyjemności” ze sztyletem czy szpadą w ręce.

Arogancja jeźdźców ze szpicrutą w ręku nie podoba nam się, mieszkańcom Compiegne, mówi Stéphane. To zwykła prywatyzacji przestrzeni publicznej przez grupę uprzywilejowanych osób. To już nie te czasy sprzed Rewolucji.

Tak, ale czy istotnie „już nie te czasy”?

Mnie osobiście przypominają się nie tak znów odległe jak Rewolucja czasy, bo sprzed pół wieku i z udziałem nie arystokratycznych notabli (ci przynajmniej są chłodnie uprzejmi i grzeczni) ale tych komunistycznych, z brakiem grzeczności ale nadmiarem chamstwa.
Tak sobie myślę, śledząc polską rzeczywistość leśną że mamy teraz dobre czasy na walkę z tym nadmiarem.


Zdjęcie: abbayeduvaldeshoues

 

 

Dodaj komentarz