Powrót do korzeni – cmentarz jako biznes.

For English version – Click here!
Coming back to the roots – forest graveyard as a business

Chciałbym pociągnąć dalej i uzupełnić temat, opisany ostatnio przez autora facebookowego bloga „Om skogen i Polen. O lesie w Szwecji”. Napisał on bowiem o jednym leśniku w Niemczech:

„Z powrotem w Eifel, stworzył Peter w swoim leśnictwie “sektor cmentarny”. Wybrał stare 200-letnie buki i pod nimi ludzie, za odpowiednią opłatą mogli grzebać prochy swoich najbliższych, umieszczając na drzewach plakietkę z nazwiskiem. To był sukces finansowy, ale jego niekonwencjonalne metody nie przypadły do smaku państwowym szefom”.

Tak się składa, że w marcu tego roku, miałem okazję wziąć udział w zwiedzaniu jednego z wielu takich miejsc w Niemczech. Leśny cmentarz w Reinhardswald znajduje się w niedalekiej odległości od Hannowers Munden i Getyngi, w kraju związkowym Dolnej Saksonii. Muszę powiedzieć, że miejsce to zrobiło na mnie ogromne wrażenie, szczególnie model biznesowy. Czytajcie dalej jak to działa w Niemczech i dlaczego w Polsce jeszcze czegoś takiego długo nie będzie!  

Koncept biznesu

Cały koncept tego biznesu opiera się na bardzo prostej zasadzie, po co ścinać stare drzewa, skoro można więcej na nich zarobić pozostawiając je na pniu. Można do tego podejść dwojako, albo organizujemy cenne przyrodniczo miejsca i wtedy zagradzamy je i pobieramy opłaty od odwiedzających, albo właśnie rozwijamy „sektory cmentarne” w lasach. Co do pierwszego pomysłu to raczej by nie wypalił, gdyż ludzie z reguły już przywykli, że po lesie można chodzić ‘za darmo*, a po drugie jest zbyt duża konkurencja ze strony sektora publicznego.

Drugi pomysł to dla mnie strzał w samą dziesiątkę, który jednocześnie świadczy o nieprzeciętnej innowacyjności. Tak o innowacyjności! Pomysł sam w sobie jest bardzo prosty, i ludzie kilkaset lat temu tak byli właśnie chowani, blisko natury. Później zrobiło się nas trochę więcej na tej planecie, i trochę zaczęło to być kłopotliwe. W dodatku przyszła ekspansja kościoła, opłaty za miejsca, i w ówczesnych czasach mało, kto sobie wyobrażał pochówek w innym miejscu niż cmentarz. Odziwo nawet w skondensowanej formie. Mało tego, przyszła nawet sama Ustawa z dnia 31 stycznia 1959 roku o cmentarzach i chowaniu zmarłych, uakutalniona w 2015 roku. Nie ma co tu ukrywać, ale kościół w Polsce tak jak i pewnie w innych krajach robi na tym świetny biznes.

Kościół w Niemczech

W Niemczech kościół działa na kompletnie innych zasadach niż w Polsce. Uważam, że na wielu zdrowszych zasadach. Na przykład tu na zdjęciu z Hannowers Munden, miałem okazję być w restauracji, która została zrobiona w kościele. Kościół przez lata stał w samym centrum miasta, niszczejąc i będąc w długach. W pewnym momencie znalazł się inwestor, który odnowił budynek i zrobił w nim restaurację. Ludzi są szczęśliwi bo mogą smacznie zjeść i jednocześnie pooglądać ładne witraże, ołtarz i całą budowlę kościoła. Co najważniejsze kościół znów zaczął być miejscem spotkań ludzi, którzy w spokoju mogą podyskutować sobie, lub się pomodlić w odpowiednich porach.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Genialne. Myślę, że w Polsce byłoby to nie do pomyślenia, ze względów zbyt dużych sprzeciwów społecznych i zarzucania profanacji miejsca świętego. Uważam, że przy konserwatywności naszego społeczeństwa, temat jest nie do przejścia.

Tu taka moja dygresja. Wielką różnicą jaką widzę również między polskim kościołem, a kościołem w Niemczech czy w krajach skandynawskich jest to, że w tych krajach kapelan jest najczęściej zatrudniany na etacie przez władze gminy i pobiera z tego tytułu stałą pensję. Dlatego organizując tam chrzest, ślub, pogrzeb, czy cokolwiek innego, nic księdzu nie trzeba płacić! Bo to jest jego praca. Innymi słowy, pensja księdza nie jest uzależniona od tego ile wyzyska od ludzi. A u nas, ksiądz nawołuje z ambony, że cały czas mało i mało, że trzeba drugi raz zorganizować kolendę, zbiórka na to, na tamto, nie mówiąc o wszystkich opłatach związanych z zamawianiem mszy itp.

Ponadto, w kościele protestanckim ksiądz ma również żonę, dzieci, tworzy normalną rodzinę i ma legalną pracę, aby mógł swoją rodzinę utrzymać. Normalne życie, bez udawania i zakłamania. Tam nie udaje się, że można ludzką naturę oszukać pod habitem.

I na koniec, kościoły protestanckie mają swój jawny majątek, którym aktywnie zarządzają. Mają swoje cmentarze, lasy i inne nieruchomości. Robią na koniec sprawozdania ile gdzie było wydane i zebrane i każdy parafianin ma do tego wgląd. Chyba najlepsza forma kontroli to kontrola interesariuszy.

Cmentarz w lesie – cennik

Miejscowy leśnik z Dolnej Saksonii zabrał naszą grupę leśników z całej Europy na powierzchnię, gdzie właśnie urządzony był taki „sektor cmentarny”. Firma „FriedWald” dzierżawi ten las od gminy. Dla znających język niemiecki broszurka, którą udało mi się zdobyć (po pobraniu zdjęcia lepsza widoczność).

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Najciekawsze strony z broszurki stanowią niniejsze strony „Ein Baum in FriedWald” i „Ein Platz im FriedWald”, czyli cennik za wykup całego drzewa i tylko za jedno miejsce pod drzewem. Muszę wyjaśnić, że chowa się osoby w urnach rzecz jasna.

Skupmy się najpierw na cenniku za całe drzewo. Można wykupić, całe drzewo przeznaczone do pochówku rodzinnego. Drzewo dzierżawi się na okres czasu do 99 lat i może pomieścić 10 osób (urn) zakopanych około 1 metra od drzewa jak wskazówki zegarka. I teraz najlepsze, od czego zależy cena zakupu takiego miejsca? Otóż zależy ona od tego jak zdrowe jest drzewo (żywotniejsze drzewa są droższe, w końcu potrzebne jest drzewo, które jeszcze 100 lat pociągnie przynajmniej), od jego artystycznej formy (kształtu, faktury kory, pewnie i gatunku) oraz od tego co w biznesie najważniejsze, czyli od lokalizacji (każdy zna chyba slogan na sukces w biznesie: lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja).

I tak oto tym sposobem, w zależności od powyższych cech drzewa, ceny wahają się od 2700 do 6350 Euro! Biorąc dzisiejszy kurs Euro po 4.26, jest to między 11 500 a 27 000 PLN. Zakładając, że taki zdrowy dąb, a niech ma 10 m3, wychodzi, że cena za metr równa jest od 1150 do 2700 złotych. Słabo? Myślę, że nawet taki monopol jak LP chciałby sprzedawać po takich cenach. Dąb W0 chodzi w tym roku za 640 złotych za metr na Portalu Leśno Drzewnym. Na submisjach pewnie drożej, ale pragnę zauważyć, że mówimy tutaj o bardzo starych dębach powyżej 140 lat. Zaużmy, że takich dębów cmentarnych jest 250 na hektarze, co przy średniej cenie podanej powyżej (ok 20 000 PLN za drzewo) daje 5 milionów PLN.

Cennik firmy Friedwald zakłada również drzewa z przeznaczeniem tylko dla par, ceny już od 2700 za drzewo (pewnie jakiś mniejszy dąbek) plus 500 Euro za każdą dodatkową osobę.

Można również kupić pojedyncze miejsce pod drzewem. Ceny zależą od takich samych kryteriów jak drzewa rodzinne i wahają się od 770 do 1200 Euro. Oczywiście kupując drzewo rodzinne zaoszczędzamy więcej, niż kupując 10 pojedynczych miejsc. W hurcie zawsze taniej!

Na niektórych leśnych cmentarzach, w zgodzie z lokalnym prawem cmentarnym (pewnie są różnice między landami) można wykupić miejsce spoczynku na 15-30 lat, cena wtedy wynosi 490 Euro. W takim przypadku to leśnik zarządzający leśnym cmentarzem wybiera drzewo.

Dla dzieci poniżej trzeciego roku życia, rodzice płacą tylko koszt pochówku. Drzewko jest gratis.

Koszty pochówku dla każdego to 275 Euro wliczając VAT oraz cenę biodegradowalnej urny.

Ponieważ Friedwald operuje w wielu miejscach w całych Niemczech, mogą nastąpić odstępstwa od powyżej opisanych szczegółów, spowodowane głównie różnymi zasadami lokalnego prawa cmentarnego.

Zasady na takich cmentarzach

Co się dzieje, kiedy zakupione przez nas drzewo się przewróci? Otóż, leśnik odpowiedzialny za dany cmentarz leśny, przychodzi i sadzi kolejne młode.

Jak podkreśla FriedWald z ich strony nie ma żadnej opieki nad grobem. Wszystko dlatego, aby zaakceptować prawa natury.

Oczywiście, żadnych dekoracji na drzewach (zwłaszcza świeczek – chyba z wiadomych przyczyn 🙂

Wszelkie dekoracje są zastąpione przez mchy, paprocie, runo leśne, czy liście drzew.

Pochówki nie są anonimowe, każdy jest przypisany do swojego drzewa, co odzwierciedla mała czarna plakietka na każdym drzewie.

I ostatnia zasada, żadne zwierzęta nie są chowane razem z ludźmi.

WP_20160317_15_18_51_ProZdjęcie: Rafal Chudy

Innowacja pełną gębą

Co mnie jeszcze bardziej zdziwiło w tej innowacji, czego Kościół w Polsce chyba jeszcze długo nie osiągnie, to fakt, że drzewo można sobie zakupić w internecie na stronie Friedwald.
Mało tego nawet można wziąć oprocentowaną pożyczkę na zakup drzewa, które jak sami przyznacie nawet dla Niemca mogą nie być takie tanie. Pożyczki przyznawane są na 12, 24, 36 lub 48 miesięcy. Oczywiście wszystko dla wygody klienta, bo tu klient jest najważniejszy. Tak to właśnie działa w prywatnych i profesjonalnych firmach.

Muszę osobiście przyznać, że strona internetowa tej firmy rozkłada mnie na łopatki. Można sobie nawet wirtualnie pochodzić po ich lasach i wybrać drzewo! Sprawdźcie sami! Tu „sklep” internetowy: https://www.friedwald.de/

Możliwości dla polskiego leśnictwa?

Pomimo, że w Lasach Państwowych jest wiele świetnych świetlistych dąbrów, lasów bukowych i innych, które nadałyby się do tego rodzaju przedsięwzięcia, to niestety, moim zdaniem, biznes ten skazany w Polsce jest na porażkę. Po pierwsze prawo cmentarne i silna pozycja kościoła uniemożliwiają rozwój takich usług. Jakby nie patrzeć kościół straciłby pewne udziały w tym rynku.

Ostatnim i jeszcze większym problemem niż kościół, byłyby oczywiście same Lasy Państwowe, które na innowacyjności kompletnie się nie znają. Ponadto „Dobra Zmiana”, która się wydarzyła ostatnio ucina chyba całą dyskusję o tym, że Lasy Państwowe zachowałyby się wbrew dyrektywom kościoła.

Szkoda, bo uważam, że taka forma pochówku jest naprawdę interesująca, choćby z powodu powrotu człowieka do korzeni, i to dosłownie.

*- oczywiście nic w życiu nie ma nic za darmo, a na wszelkie ‘za darmo’ rzeczy płacimy w podatkach.

2 myśli na temat “Powrót do korzeni – cmentarz jako biznes.

  1. Kilka uwag do artykułu:

    – piszesz, że przyszła ekspansja kościoła i mało kto wyobrażał sobie pochówek w innym miejscu niż cmentarz. Ale jeśli ktoś jest osobą niewierzącą i chce się pochować „pod drzewem” na przeszkodzie stoi polskie prawo i to jak sam zauważyłeś Ustawa z 1959 roku, czyli z czasów władzy komunistycznej niechętnej kościołowi. Poza tym skoro większość nie wyobraża sobie pochówku w innym miejscu niż cmentarz to nie rozumiem po co to zmieniać? Jednocześnie piszesz, że „Po pierwsze prawo cmentarne i silna pozycja kościoła uniemożliwiają rozwój takich usług. Jakby nie patrzeć kościół straciłby pewne udziały w tym rynku”. Przecież nie tylko kościół organizuje pogrzeby, można sobie zorganizować pogrzeb świecki, nic nie stoi na przeszkodzie. Moim zdaniem, zwolenników pogrzebu „pod drzewem” należało by szukać przede wszystkim wśród osób niewierzących. A może po prostu to nie kościół i prawo stoi na przeszkodzie tylko po prostu brak popytu na takie typy usługi?

    – piszesz, że w Niemczech kościół działa na innych i według ciebie zdrowszych zasadach niż w Polsce. Jednocześnie odsetek ludności uczęszczających na msze święte i deklarujących się jako wierzący jest wyższy w Polsce niż w Niemczech. Więcej jest powołań kapłańskich itp. Może wskażesz jakieś wskaźniki w celu uzasadnienia i oceny efektywności tych zdrowszych zasad, które wypadają korzystniej w kościele niemieckim w porównaniu do polskiego?

    – piszesz, że w krajach skandynawskich i niemieckich kapelan jest zatrudniany na pensję i w związku z tym za chrzest, ślub itp. nie trzeba nic płacić. Jest to bzdura, płaci się za to w podatkach. Może kwestią ekonomistów jest wyliczenie co jest tańsze? Zwracam uwagę, że aby „przetransferować” podatek do pensji księży trzeba zatrudnić dodatkowych urzędników – innej drogi nie ma. Nawet jeśli ksiądz nawołuje z ambony, że mu mało i organizuje zbiórkę nie jest to przymusowy podatek, a za mszę, chrzest itp. płaci się w uproszeniu jak za „usługę”. Poza tym jeśli ktoś nie chce ochrzcić dziecka, wziąć ślub w kościele itp. to nikt nikogo nie zmusza to tego i proszę nie wmawiać że tradycja, rodzice, ksiądz, nie chcesz to nie! Różnica w kościołach katolickim i protestanckim, ale można pod to podciągnąć i kościoły schizmatyckie jest taka że w tym pierwszym utrzymanie uzależnione jest głównie od wiernych (dobrowolne datki), natomiast w drugim od państwa (podatki, pensja). Inaczej: kościoły protestanckie uzależnione są od państwa, natomiast katolicki jest w miarę niezależną instytucją. Według mnie jest to korzystne. Przykładem jest to, że w czasach komunistycznych kościół był oparciem dla ludności i nie szedł na zbytnie ustępstwa wobec władzy (zawsze znajdą się wyjątki) oraz że nawet teraz może się wypowiadać wbrew „poprawności politycznej” właśnie dzięki owej niezależności.

    1. Zgadza się, Ustawa jest z 1959, ale tak jak napisałem była obecnie uaktualniona, dokładnie w 2015. Także od czasów pierwszej wersji Ustawy mieliśmy wiele różnych rządów, tych mniej i bardziej przychylnych kościołowi, a jak sam widzisz Ustawa dalej obowiązuje. Także, chodzi tu o coś innego niż władzę komunistyczną o której piszesz.
      Pisząc, że wielu sobie niewyobraża pochówku w innym miejscu niż cmentarz miałem na myśli, to, że obecnie prawo utrudnia wiele przedsięwzięć, jak na przykład leśne cmentarze. Nie wiem, czy wiesz, ale na przykład rozsypanie prochów jest naruszeniem prawa i może podlegać karze grzywny do 5 tys. zł lub 30 dni aresztu (https://pl.wikipedia.org/wiki/Kremacja). Także na tę chwilę jest to kwestia prawna. To czy ktoś jest wierzącym w Boga, czy nie, nie ma tu nic do tego, bo wydaje mi się, że jest to kwestia osobista, gdzie ktoś chce być pochowany, albo gdzie jego prochy mają być rozsypane (oczywiście z zachowaniem wszelkich norm sanitarnych).
      A przecież Bóg jest wszędzie!

      Tak jak pisałem, w Niemczech i innych krajach to właśnie osoby wierzące chcą być pochowane blisko natury. Skoro takie pochówki w Polsce są nielegalne to gdzie tu mowa o popycie. Działa to tak samo, jak to, że nikt nie założy firmy handlującej narkotykami w Polsce, z dokładnie tego samego powodu. A popyt pomimo, że istnieje, przesuwa się do szarej strefy.

      Odnośnie zdrowszych zasad to opisałem kilka przykładów w poście (posiadanie legalnych żon przez księży w kościele protestanckim, czy praca na etacie) i jak również wspominałem jest to moje osobiste zdanie. Myślę, że wskaźniki pokazałyby wiele, ale do wskaźników trzeba mieć dane, a sam wiesz, że kościół katolicki nie raportuje ile która parafia zarobiła, a ile oddała pośrednio do Watykanu itp. To ilu ludzi uczęszcza na msze, deklaruje wiarę, czy ilość powołań kapłańskich, to moim zdaniem kwestia statystyki, która nie zawsze pokazuje cały obraz sytuacji.

      Nie wiem, czy widziałeś na samym dole postu czerwoną gwiazdkę, w której podkreśliłem, że nigdy i nic nie ma za darmo, zgodnie z zasadą ”nie ma darmowych lunch’y” .

      Myślę, że urzędników w Polsce mamy i tak już sporo, więc raczej nowych bym nie zatrudniał. Wcale nie napisałem, że uważam, że podatek na kościół jest dobrym rozwiązaniem. W ogóle nie uważam, że podatki są dobre (poza podatkami na wojsko, policję i sądy). Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby, aby parafia działała jak każde przedsiębiorstwo, z cennikiem za każdą usługę. Parafie i księża powinny konkurować o wiernych, tak jak nadleśnictwa powinny konkurować między sobą o klientów. I to, że w obu przypadkach są one częściami większych organizacji wcale nie przeszkadza.
      Oczywiście wiele parafii i nadleśnictw by zbankrutowało, głównie przez nieudolne zarządzanie, ale po przez taką konkurencję zarówno wierni, jak i klienci byliby bardziej zadowoleni ze świadczonych usług i zabiegania o ich względy.

      Co do niezależności, to się z Tobą zgadzam. Ogólnie uważam, że czym więcej podmiotów niezależnych od państwa, tym lepiej. Chociaż obserwując ostatnio scenę polityczną, to raczej skłaniałbym się do stwierdzenia, że to państwo stało się dużo bardziej zależne od kościoła, niż odwrotnie.

Dodaj komentarz