Gospodarka leśna i pracownicy Lasów Państwowych zagrożeni przez nieumiejętne zarządzanie kierownictwa LP

Jeden z czytelników przesłał nam pismo Krajowej Sekcji Pracowników Leśnictwa NSZZ Solidarność do Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z 24 marca 2020. Wynika z niego jednoznacznie, że pomoc Lasów Państwowych i przekazywanie środków na walkę z koronawirusem może pociągnąć za sobą ograniczenia w prowadzeniu gospodarki leśnej, A CO GORSZA odbędzie się kosztem osób zatrudnionych. Tak przynajmniej wyraził się Pan Dyrektor Generalny Lasów Państwowych dr inż. Andrzej Konieczny. 


Początek sprawy

Cała sprawa zaczęła się od tego, że Lasy Państwowe, z inicjatywy (warto podkreślić to słowo) pana ministra środowiska Michała Wosia, zdecydowały się przekazać 2 miliony złotych na walkę z koronawirusem. Ta informacja prasowa została opublikowana na oficjalnej stronie Lasów Państwowych a także posłużyła mi za pierwszy materiał do nakręcenia filmu na YouTube:

Co ciekawe mój krótki amatorski filmik poruszył serca pracowników Lasów Państwowych tak, że aż skomentował go Pan Krzysztof Trębski z Zespołu ds. Mediów w Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, mówiąc, że moje liczby podawane w filmiku się nie zgadzają bo informacja prasowa podaje tylko PRZYKŁADY (to chyba jakaś nowomowa i nowa definicja informacji prasowej – moja uwaga). Kiedy napisałem, że swoją analizę bazowałem na liczbach podanych przez LP w informacji prasowej, zostałem troszeczkę wyśmiany, że to była… „analiza” 🙂 Doszły mnie również słuchy, że nawet pan minister Woś go obejrzał i może stąd ta reakcja ze strony DGLP. Co ciekawe informacja prasowa do tej pory nie została zaktualizowana ani poprawiona.

Z całym szacunkiem, ale nie jest zadaniem czytelnika informacji prasowych doszukiwanie się czy liczby się zgadzają i drążenie sprawy niczym dziennikarz śledczy. Myślę, że jest to zadanie właśnie Zespołu ds. Mediów w Lasach Państwowych aby

1) rzetelnie informować społeczeństwo i czytelników wg. aktualnego stanu rzeczy,

2) jeżeli dane są niedostępne w czasie publikacji, należy to zaznaczyć, że liczby to tylko PRZYKŁADY.

Niezależny dyrektor generalny?

Od razu kłania się pytanie na ile niezależny jest pan dyrektor generalny Lasów Państwowych od pana ministra środowiska? Czy jest on w stanie powiedzieć NIE na podobne inicjatywy? Nie wydaje mi się, zwłaszcza jeżeli chce zachować swoje dyrektorskie stanowisko dalej. A wiemy, że obecny pan minister chce pokazać się z jak najlepszej strony dla polskiego leśnictwa, o czym świadczy jego ostatni wpis na facebooku w którym pochwalił się, że to za jego rekomendacją Lasy Państwowe otworzyły swoje lasy. Wielkie ambicje rodzą kłopoty i … nie znoszą odmowy.

Kolejne pytanie, które nasuwa mi się do głowy to jak pan minister środowiska jest przygotowany merytorycznie aby pełnić tak ważną funkcję dla polskiego leśnictwa i środowiska? Patrząc na doświadczenie oraz wykształcenie pana ministra, nie mam żadnych przesłanek aby twierdzić, że jest on dobrze przygotowany merytorycznie do pełnienia powierzonego zadania.

Jeżeli nie jest, to w jakim stopniu jest on w stanie przeciwstawić się stanowiskom wygłaszanym przez Lasy Państwowe, które nie są obiektywne dla polskiego leśnictwa i ochrony przyrody? Są to najczęściej stanowiska wygodne dla Lasów Państwowych dążące do zachowania status quo:

>> Opcje strategiczne dla państwowych leśnych instytucji w Polsce

Wracając do „inicjatywy” pana ministra, ale tak w nawiasie wcześniej chyba takie „inicjatywy” były nazywane po prostu „parapodatkami” albo „haraczami”. Oczywiście skala ma znaczenie i 2 miliony nie są równe 800 milionom, ale mechanizm jakby podobny? 

Cytuję za Gazetą Prawną (styczeń 2014):

„Nowe rozwiązania znajdą się w nowelizacji ustawy o lasach, której projekt przyjął we wtorek rząd. Szef Związku Leśników Polskich, Bronisław Sasin powiedział IAR, że rząd z zaskoczenia chce zabrać pieniądze z kont Lasów Państwowych. Jeszcze pod koniec ubiegłego roku Lasy zatwierdziły swój budżet, a z początkiem nowego roku dowiadują się, że będą musiały odprowadzić 800 milionów złotych do budżetu państwa. Dlatego – zdaniem Sasina – to co proponuje rząd, to haracz i parapodatek.”

Jak to pięknie zmienia się język polski w zależności od tego kto jest przy władzy. Z tego co rozumiem, te 2% od sprzedaży drewna dalej jest płacone do Skarbu Państwa i już teraz nikt tak nie protestuje jak wcześniej? Chyba nie wypada? No tak, ale teraz oczywiście ktoś powie, że cel jest szczytniejszy i byłoby nie na miejscu nazywać tę inicjatywę „haraczem” na ratowanie i tak już dawno kulejącej a wręcz konającej służby zdrowia. Znów dygresja. Kiedyś byłem w szpitalu w Łodzi i niestety ale zapomniałem zabrać ze sobą idąc do szpitala swoje sztućce i papier toaletowy (sic!). Jak pani salowa przyniosła zupę i powiedziałem, że nie mam łyżki to otrzymałem odpowiedź, że mam jeść ręką. Dobrze, że nie zgłaszałem braku papieru bo odpowiedź mogłaby mnie jeszcze bardziej zaskoczyć 🙂 Piękne czasy. Doprawdy.

Ale wracając do sprawy. O czym my tutaj w ogóle mówimy? Mówimy o kwocie 2 milionów złotych, tak? Ze sprawozdań finansowych LP możemy wyczytać, że zysk netto w roku był równy… 537 milionów złotych, czyli przysłowiowe dwa miliony stanowią raptem 0.4% zysku netto za rok 2018! Jest to kropla w morzu. Gdyby każdy pracownik, a jest ich ok. 27 tysięcy, zrzuciłby się na walkę z wirusem po 75 złotych to mielibyśmy wówczas właśnie te 2 miliony, a wiemy, że płace pracowników LP są dużo wyższe w porównaniu ze Służbą Zdrowia czy całym sektorem publicznym (przeciętne miesięczne wynagrodzenie w LP za 2018 wynosiło 8 000 zł).

Myślę, że te 2 miliony złotych przy skali LP są praktycznie niczym. Jest tylko jedno „ale”.

Buta i ignorancja rodzą kłopoty.

Na początku marca byłem na konferencji w Polsce i jeszcze wtedy praktycznie nie było potwierdzonych wielu przypadków wirusa w Polsce. Polska była taką zieloną wyspą na mapie Europy i wszyscy się dziwili jak to możliwe, że wirus jest wszędzie ale nie w Polsce. Wszystko funkcjonowało dobrze i sprawnie, bez przestojów w przemyśle drzewnym. Ale poniższy wykres mówi dużo, że to nie wirus był problemem LP w pierwszym kwartale 2020 roku, tylko spadek w pozyskaniu i sprzedaży drewna.

Więcej na temat przeczytacie diagnozy problemu w Lasach Państwowych przeczytacie w wywiadzie ze mną, który ukaże się już wkrótce w numerze majowym w Gazecie Leśnej: Koronakryzys w branży leśnej – diagnoza

W krótkim odstępie czasu pojawia się informacja, że RDLP Katowice walczy o utrzymanie płynności tłumacząc, że:

Epidemia COVID-19, poza zagrożeniem dla zdrowia i życia ludzi, wywołuje bardzo poważne konsekwencje dla gospodarki, w tym przemysłu drzewnego, który jest głównym odbiorcą surowca drzewnego. Rezygnacja z harmonogramów odbiorów, wydłużanie terminów płatności za zakupione drewno oraz duże kłopoty finansowe naszych partnerów handlowych, jak również duża nadpodaż drewna z zagranicy (głównie z Czech) spowodowały, że zaistniało bardzo poważne ryzyko utraty płynności finansowej wielu naszych jednostek organizacyjnych – nadleśnictw.

Czyli podsumowując: mieliśmy spadek pozyskania drewna w LP w pierwszym kwartale, nadchodzi koronawirus w połowie marca wraz ze swoimi konsekwencjami znanymi choćby z Nowej Zelandii, a Lasy Państwowe 1 kwietnia uroczyście ogłaszają, że przekażą 2 miliony złotych, gdzie dyrektor generalny dr inż. Andrzej Konieczny sugeruje, że może to się odbić kosztem gospodarki leśnej i zatrudnionych pracowników, których liczba od 2017 roku do końca 2018 roku wzrosła o blisko 1000 osób. Takie są fakty.

Moja ocena jest taka

Ale jeszcze raz podkreślę, te 2 miliony złotych to nie problem. Myślę, że było to tylko chwilowe załatanie dziury. Jak podaje portal InnPoland:

„Ministerstwo Finansów bez podania do publicznej wiadomości wyemitowało obligacje warte 78 mld zł. Oznacza to tyle, że zaciągnęliśmy właśnie niemały, bo sięgający prawie 3 proc. PKB dług, który będą jeszcze spłacać przyszłe pokolenia. […] Przed pandemią rekordowy przyrost długu Skarbu Państwa w ciągu jednego miesiąca wynosił niecałe 25 mld zł. W marcu wzrost sięgnął aż 40 mld zł, a na wynik z kwietnia trzeba jeszcze poczekać, ale na pewno będzie rekordowy.” 

Najbardziej ciekawi mnie zachowanie kierownictwa Lasów Państwowych.

Pomoc tak, ale kosztem pracowników i … nawet TZW gospodarki leśnej (o zgrozo!!!).

Lasy wyskrobały te 2 miliony z portfela, ale zanim to zrobiły to pan Dyrektor Generalny dr inż. Andrzej Konieczny wyraził stwierdzenie 19 marca, że niesienie wsparcia przez LP w walce z koronawirusem może pociągnąć za sobą ograniczenia w prowadzeniu gospodarki leśnej, A CO GORSZA odbędzie się kosztem osób zatrudnionychInformuje o tym pismo z NSZZ Solidarność poniżej:

Dwie myśli podsumowujące. Pierwsza to taka, że finanse firmy czy państwa funkcjonują dokładnie tak ja finanse każdego człowieka czy gospodarstwa domowego, czyli NIE WYDAJE SIĘ WIĘCEJ NIŻ ZARABIA. Powyższe informacje tylko pokazują, że nasz rząd jest cały czas w spirali zadłużenia i kontynuuje zadłużanie swoich obywateli, dobrze się przy tym bawiąc rozdawnictwem i programami społecznymi, na które Polaków po prostu nie stać. Konsekwencją rozdawnictwa jest właśnie niedofinansowana służba zdrowia, wojsko, policja, edukacja itd. itp.

I dochodzimy do drugiej myśli. Jak ktoś nie ma pieniędzy na dalsze funkcjonowanie przedsiębiorstwa, mówię tutaj o Lasach Państwowych, to nie przekazuje ich na inne cele, a zaraz narzeka, że traci płynność finansową, czy że przekazanie odbije się negatywnie na gospodarce leśnej a nawet na pracownikach firmy. 

Cała ta sytuacja przypomina mi skecz Kabaretu Dudek „Duży Sęk”. Takie zarządzenie jak w skeczu królowało w Lasach Państwowych do tej pory, czyli usilne pompowanie kosztów niezwiązanych z gospodarką leśną i w konsekwencji oszukiwanie Skarbu Państwa i polskiego społeczeństwa.

Czy koronawirus to zmieni?

Więcej nt. koronawirusa i problemów finansowych LP:

>> Ponadzatrudnienie w Lasach Państwowych – tajemnicza liczba zmiażdżona

>> Cichociemni – spadochroniarze Lasów Państwowych

>>Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach walczy o utrzymanie płynności

>>Czy Lasy Państwowe marnują kapitał Polaków?

3 myśli na temat “Gospodarka leśna i pracownicy Lasów Państwowych zagrożeni przez nieumiejętne zarządzanie kierownictwa LP

  1. Gdzie Pan mieszka? W jakim kraju? Czyje interesy Pan reprezentuje? Dziwnie to wszystko wyglada – te Pana komentarze. Wszystko jest źle i niedobrze bo zapewne w Polsce – cudownie jest wg Pana w Norwegii, Australii – czyli wszędzie tylko nie u nas. A gdzie Pan chodził do szkoły, gdzie zdobył swoją wiedzę w zakresie leśnictwa, gdzie tato zarabiał w jakiej firmie aby Pana utrzymać? Czy aby nie jest Pan rozżalony? Pan nie dostrzega nic pozytywnego – tylko krytykuje wszystko co się Panu nie podoba! Nie jest tak źle jak Pan przedstawia. Krytyka powinna być konstruktywna! Jak Pan jest taki wspaniały to proszę iść do polityki i zostać ministrem! I wtedy zobaczymy jak się Panu spojrzenie zmieni! I nie jest Pan obiektywny bo jednak ma Pan w sobie żal co niestety odbija się w tych artykułach. Bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Młodość niestety nie oznacza doświadczenia życiowego – ale i Panu się zmieni z czasem spojrzenie. Dobrego, przyjaznego spojrzenia – bo chyba chce Pan wejść w struktury LP tak to wyglada. Proszę się zgłosić – bo taki młody, odważny człowiek z krytycznym spojrzeniem i zapałem do pracy na pewno znajdzie swoje miejsce w strukturze LP! Wtedy Pana wiedza i krytyczne spojrzenie pomogą zmienić na lepsze LP

    1. Myślę że 2 mln zł to jest jak sam napisałeś kropelka w morzu dla LP. Bardziej mi się wydaje że chodziło tutaj o gest i o to żeby nagłośnić to że LP pomogło, choć te 2 mln zł w sytuacji gdy państwo zadluża się o dziesiątki miliardów miesięcznie to jest tak naprawdę nic. No ale dla ludzi którzy nie mają wyobrażenia jakimi pieniędzmi obraca się w Państwie a po zaslyszeniu informacji że 2 mln zostały przekazane może wydawać się że lasy nie wiadomo jak pomagają. Podsumowując – nikt się do LP nie przyczepi że są bierni, bo dorzucili swoje 5 groszy. Natomiast nie za bardzo rozumiem informacji DGLP że te 2mln może odbić się na pracownikach, a co najgorsze na gospodarce. Nie wiem co ma na celu rozglaszanie takich irracjonalnych wiadomości ale o coś musi chodzić. Zasłanianie się przed kryzysem na rynku drzewnym ? Ja akurat pracowałem w bardzo produkcyjnym nadleśnictwie i nie odczułem tego aby był problem z pozyskaniem i sprzedażą ale wiem że w innych nctwach były problemy. Czyżby w LP miał nastąpić kryzys? W sumie mam jeszcze jedną teorię i w sumie nie zdziwiłoby mnie to jakby był to jeden z kroków prowadzących do prywatyzacji LP. W końcu LP są polityczne a z czego Państwo będzie łatać dziurę w budżecie która z miesiąca na miesiąc staje się niewyobrażalnie duża ?

  2. Gospodarka leśna wiadomo – daje zatrudnienie w swojej strukturze i pokrewnych wynikających z obróbki ściętych drzew. „Złoża ” są odnawialne, a przynajmniej tak się to ogłasza. Pomysł jest prosty: wycinamy a puste place sadzimy i gospodarka się kręci dzięki temu systemowi.
    Ta sztuczka pozbawia Polskę WODY. Trzeba będzie BILIONÓW na zbiorniki retencyjne, które niekoniecznie spełnią oczekiwanie. Przykładem zbiornik w Siemianówce, który jest porażką.
    Z bilansu wody w lesie wynika, że gleba leśna może być MEGA zbiornikiem retencyjnym ale trzeba hodowlę lasu przestawić z manka corocznego na wynik dodatni.
    Prędzej czy później rozegra się decyzja, czy gospodarka leśna oparta o system intensywnego pozyskania i sprzedaży musi stać się GOSPODARKĄ LEŚNĄ produkująca dla Polski WODĘ ?
    Czy będzie ich wtedy stać przerzucać się milionami na kolanowirusa, tego nie wiem 🙂

Dodaj komentarz