Szwedzkie głosy, zdania i opinie o pożarach leśnych. Te przyrodnicze.

 Szwedzkie głosy, zdania i opinie o pożarach leśnych. Te przyrodnicze.

Pożary leśne tworzą konieczny w lesie chaos.

Wiele owadów, grzybów czy ptaków są gatunkami przystosowanymi i dopasowanymi w swojej egzystencji do pożarów leśnych. Dla nich ogień jest warunkiem do przeżycia.
Pożary lasów które zniszczyły w Szwecji wiele tysięcy hektarów lasu oznaczają wielkie straty, nieraz katastrofy finansowe dla wielu szwedzkich prywatnych właścicieli leśnych, ale biolodzy patrzą na nie z innego punktu widzenia.
– Gospodarka leśna chce mieć w lesie porządek. Pożary tworzą chaos, ale las potrzebuje chaosu i to jeszcze znacznie więcej, mówi Lars-Ove Wikars, entomolog i dawny badacz przy SLU, Sveriges Lantbruksuniversitet w Uppsali.
Wymienia on prostą cyfrę, 300.000 ha lasu które płonęły dawniej w Szwecji co roku, co wtedy (tutaj mowa o Szwecji do mniej więcej czasów wojen napoleońskich, moja uwaga) stanowiło około 1% leśnej powierzchni kraju. Jest to nieporównywalnie więcej niż tegoroczne pożary, mówi on i ma to dużą wartość dla różnorodności biologicznej lasu.
– Pożary w ostatnich latach były bardzo korzystne dla rozwoju pewnych gatunków. Około 50 gatunków owadzich poszukuje aktywnie pożarów, przelatując z jednego na drugie pożarzysko. Do nich należy m.in. ciemnik czarny Melanophila acuminata czy Hormopeza obliterata. Dalsze kilkaset gatunków jest dopasowanych do różnych etapów rozwoju lasu na pożarzyskach i są to pewne pluskwiaki różnoskrzydłe, ćmy, wiele much oraz chrząszczy.
Pożary leśne sprzyjają również ptakom takich jak lerka, lelek zwyczajny i krętogłów zwyczajny.
Około 15-20% powierzchni leśnej Szwecji powinno być lasami naturalnymi, z zachodzącymi pożarami i naturalnym odrostem, tak aby te gatunki przeżyły. Te kilka procent powierzchni lasów naturalnych, które mamy jeszcze w Szwecji, jak i corocznie przeprowadzane kontrolowane wypalanie gleby (od kilkuset do tysiąca ha, moja uwaga) jest niewystarczające, mówi Lars-Ove Wikars.

Pożytki z pożarów.

Zarówno Sveaskog  https://www.sveaskog.se/press-och-nyheter/nyheter-och-pressmeddelanden/2016/naturvardsbranningar-ger-nytt-liv/  jak i stowarzyszenie Skogssällskapet, grupujące konsultów i specjalistów leśnych https://www.skogssallskapet.se/kunskapsbank/artiklar/2017-06-15-branden-ger-skogen-nytt-liv.html przypomniały swoje opisy i praktykę w przeprowadzaniu kontrolowanych pożarów lasu jako metod przygotowania gleby pod odnowienia lasu.
Lars-Göran Ek, pracownik Sveaskog W Norrbotten, w północnej Szwecji, pokazuje taką powierzchnię z roku 2012 położoną w ekoparku Sveaskog w Storklinten. Przy pożarze, zabezpieczaniu jego przebiegu pracowało 15 pracowników i strażaków a helikopter bombardował wodą ogień wychodzący poza założone granice.
Na Sveaskog, mówi on, jako państwowym właścicielu leśnym w Szwecji (14% powierzchni lasów, moja uwaga) spoczywa obowiązek utrzymania przy życiu tych gatunków które wymagają pożarów dla swego przeżycia.
Na przykład Melanophila acuminata i tutaj Lars-Göran Ek odrywa korę od nadweglonej sosny i pokazuje jaja owadzie.
Dzięcioł czarny i dzięcioł białogrzbiety dobrze się tutaj czują.
A Markus Abrahamsson, specjalista przyrodniczy w Skogssällskapet mówi krótko: Pożary dają nowe życie dla lasu.
– My ludzie staliśmy się specjalistami w ich zapobieganiu. Przedtem płonęło corocznie nawet kilka procent powierzchni leśnych, a dzisiaj? Najwyżej 1-2 promili. Nieobecność pożarów wpłynęła ujemnie na gatunki potrzebujące ognia w swoim środowisku życiowym. Efekty widzimy w starych lasach sosnowych, przedtem systematycznie płonących a dzisiaj zarastanych przez świerk. Pierwotne siedliska leśne z przejrzystymi  lasami sosnowymi z bogatą domieszką gatunków liściastych są dzisiaj bardzo rzadkie i taki typ lasów chcemy w Skogssällskapet odtwarzać, mówi Marcus Abrahamsson.

Szwecja płonie i jest to wina gospodarki leśnej

Tak twierdzi przedstawicielka Greenpeace Sverige Lina Burnelius.
Pisze ona w ogólnokrajowym (szwedzkim) czasopiśmie Aftonbladet:
” Podczas gdy strażacy i ochotnicy walczą z ogniem, nadszedł czas aby gospodarka leśna podjęła swoją odpowiedzialność za zapobieganie przyszłym pożarom. Jeżeli tego nie uczyni to następne pożary będą jeszcze gorsze.
Wszystkie organizacje ochrony środowiska i niezależni badacze są zgodni: Chcąc mieć  szansę na osiągniecie celów porozumienia paryskiego Paris 2015, chcąc zapobiec zmianom klimatu i przyszłym pożarom lasu, musimy pozwolić stać (na pniu) lasom naturalnym  (szwedzka nazwa gammelskogar).
Mimo tego dzisiejsza gospodarka leśna postępuje wręcz odwrotnie.
Szwedzkie metody pozyskania drewna to otwarte rany w krajobrazie leśnym poprzez wycinanie lasów naturalnych zrębami zupełnymi i tworzenie monokultur plantacji  iglastych, m.in. z gatunków obcych i inwazyjnych jak sosna wydmowa, contorta na terenach należących do SCA.
Metody te przyczyniają się do suszy, obniżonych poziomów wody gruntowej, wzrastającego wydzielania do atmosfery gazów cieplarnianych co z kolei pociąga ryzyko i niebezpieczeństwa powstawania pożarów w szwedzkich lasach.

To wszystko nie jest tajemnicą dla szwedzkiej gospodarki leśnej. Potrzebujemy takich metod które dadzą nam lasy zdrowe, wielogatunkowe i wielowiekowe, zróżnicowane przyrodniczo, odporne na suszę i zmiany klimatu. Zręby zupełne, przygotowanie gleby czy plantacje i monokultury powinny zniknąć z gospodarki leśnej.”

 

Podobne twierdzenia są pełne błędów.

http://www.landskogsbruk.se/skog/greenpeace-anklagar-skogindustrin-for-dess-metoder-som-brandorsak/. Tak pisze przedstawiciel organizacji grupującej szwedzkie przedsiębiorstwa przemysłu leśnego, Skogsindustrierna, nie wymieniając Greenpeace z nazwy.

„Pewne grupy i organizacje potrafią szybko ocenić sytuację, znaleźć winnego oraz określić co należy zrobić i poprawić położenie, nie zawsze jednak opierając się na naukowych faktach.

Szwedzcy specjaliści od pożarów leśnych już dawno stwierdzili że lasy płoną w warunkach podobnej suszy takiej jak w bieżącym roku, niezależnie od ich składu gatunkowego. Jak jest tak sucho jak dzisiaj, płonie każdy las.

Pytania klimatyczne są jednymi z najważniejszych do znalezienia odpowiedzi i rozwiązania. Takim właśnie rozwiązaniem prowadzącym do gospodarki odnawialnej i wolnej od surowców kopalnianych jak i do osiągnięcia celów porozumienia paryskiego Paris 2015, jest zwiększanie użytkowanie lasu a nie jego zmniejszanie czy wstrzymanie.”

Sven-Erik Hammar reprezentujący LRF, organizację grupującą szwedzkich właścicieli rolno-leśnych, również nie lubi takiego postawienia sprawy.

– Wiemy od dawna do czego dąży Greenpeace, mówiąc o lasach naturalnych i łączenie tej problematyki z pożarami lasu niespecjalnie pasuje powadze sytuacji. Wiemy ze Greenpeace chce doprowadzić do zaprzestania użytkowania lasow i wykorzystuje tutaj argument pożarów do swoich celów.

A czasopismo Skogen (Las) przeznaczone dla prywatnych właścicieli lasu tak pisze na temat wypowiedzi Greenpeace https://www.skogen.se/nyheter/daligt-palast-om-skogsbrander

„Słabe przygotowanie do lekcji.

– Lina Burnelius powinna przejść co najmniej podstawowy kurs ekologii pożarowej zanim zacznie wypowiadać się na temat pożarów, szczególnie w lasach borealnych. Lasy naturalne w Rosji płoną nie na wskutek zrębów, gospodarki leśnej czy składu gatunkowego, ale z powodu długotrwałych susz, mówi Anna-Lena Axelsson, naukowiec przy SLU.

Podobne pytanie stawia Fredrik Reuter, prowadzący portal Skogsforum.

– Czy Lena Burnelius mogłaby podać źródła naukowe albo nazwiska naukowców twierdzących że zachowanie i nieużytkowane lasow naturalnych, gammelskogar, zapobiega powstawaniu pożarów leśnych? W roku 1888 spłonęło przecież w Szwecji 200.000 ha lasów, wtedy głównie gammelskogar.

Reporter czasopisma ATL, Ulf Aronsson, zwraca uwagę na proste cyfry, zaprzeczające twierdzeniom iż to gospodarka leśna jest przyczyną powstawania dzisiejszych dużych pożarów. 200 lat temu płonęło w Szwecji corocznie 200.000-250.000 ha lasu, czyli 10-krotnie więcej niż dzisiaj.

-Przeciwnie, rozwój gospodarki leśnej z jej nowoczesną ochroną przeciwpożarową i rozbudowaną siecią dróg, spowodował zdecydowane zmniejszenie ilości pożarów. Przyczyna jest prosta – użytkowanie lasu stworzyło jego wartość ekonomiczną, tak dużą że pożary lasu stały się w normalnych warunkach towarem deficytowym i w pewnych przypadkach nawet towarem pożądanym. Ale pożądanym pod warunkiem kontrolowania pożaru dla osiągnięcia zamierzonego efektu dla gospodarki człowieka.

A badacz w RISE (Research Institutes of Sweden) Johan Sjöström mówi:

– Szwedzki las ma dużą wartość ekonomiczną, dlatego robimy to co nie robiliśmy przedtem, czyli gasimy pożary. Właściciel lasu ma po prostu interes ekonomiczny w tym aby zapobiegać pożarom i nie dopuszczać do ich rozprzestrzeniania się.

https://www.lt.se/artikel/opinion/ledare/skogsbruket-ar-en-orsak-till-att-det-brinner-mindre

Zdanie prywatnego właściciela lasu, zwolennika leśnej gospodarki bezzrębowej, Lars-Görana Lundmark.

„Rozwój nowoczesnej gospodarki leśnej, opartej o metody zrębów zupełnych oraz mechanicznego przygotowania gleby na takich zrębach, przyczynia się powstania podobnych katastrof.
Przegrzane słońcem i odsłonięte powierzchnie zrębowe nie potrzebują dużo aby się zapalić, wystarczy kilka kawałków szkła. Albo iskra od pługa w kontakcie z kamieniem. Mechaniczne przygotowanie gleby powoduje jej wysuszanie i obniża poziom wód gruntowych, często jest tak sucho że sadzenie nowych sadzonek na takich zrębach jest zwykłym wyrzucaniem pieniędzy nie tyle w błoto ale w przesuszoną ziemię”
(O szwedzkich metodach gospodarki bezzrębowej pisałem już wielokrotnie, bo jest to tutaj temat modny. Powiedzmy że jest ich wiele, począwszy od podobnych a nawet identycznych z polskimi rębniami gniazdowymi czy stopniowymi, poprzez trzebież zamiast cięć końcowych (blädning) a skończywszy na tradycyjnej rębni chłopskiej, wybierającej drzewa najlepsze. I właśnie ta ostatnia, ulepszona i pod nazwą metody Lübeck jest najbardziej tutaj propagowana, co wynika raczej nie z jej zalet a przedsiębiorczości kilku szwedzkich firm leśnych – moja uwaga)

Pożary lasu a zwierzyna leśna.

Ta która może się poruszać potrafi szybko się przemieszczać jak tylko poczuje dym, takie jest zdanie Carla-Fredrika Yri, specjalisty od zwierzyny dzikiej w länsstyrelsen (urząd wojewódzki) w Jämtland, w tym województwie w którym pracowali przy gaszeniu pożarów polscy strażacy.
– Bardzo rzadko znajdujemy ciała spalonej zwierzyny po przejściu pożaru. W czasie pożaru w Västmanland w roku 2014 mieliśmy co prawda przypadki że zwierzyna ginęła przy siatkach ogrodzeń przydrożnych, co pociągało za sobą iż ludzie przecinali siatkę aby jej umożliwić przejście, ale były to przypadki sporadyczne. Nie rekomenduję takiej pomocy bo zwierzęta na uczęszczanej drodze tworzą za duże ryzyko.
Niemniej jednak żaby, płazy czy gady usiłują w czasie pożaru schronić się pod ziemią, w szczelinach skał czy pod głazami ale wiele niestety ginie. To samo dotyczy młodych zwierząt małej zwierzyny czy młodych ptaków, mówi Carl-Fredrik.
Podobnie uważa specjalista od spraw łowieckich Fredrik Widemo.
– Zwierzyna leśna żyje w środowisku, w którym pożary leśne, przynajmniej te szwedzkie, były czymś normalnym do połowy XIX wieku i daje sobie stosunkowo dobrze radę w podobnych warunkach.
W lipcu, o tej porze roku, cielaki i koźlęta mogą już towarzyszyć łoszom, łaniom i kozom w ich ucieczce przed ogniem. Wyjątkiem są być może późne cielaki jeleni danieli.
Warchlaki i lochy również powinny dać sobie radę i w większości przypadków zwierzyna płowa i czarna opuszcza zagrożone tereny czując dym, mówi on.
Mamy więc, na krótką na szczęście metę, sytuację podobną do emigracji ludzkiej. Jak wpływa to na zwierzynę?
Sarna jest gatunkiem tworzącym rewiry i kozły są w pełni swego okresu godowego, ruji. Te które zostały zmuszone do ucieczki przed ogniem, będą miały duże problemy w zdominowaniu nowego terenu, zwłaszcza że same są już mocno osłabione dotychczasową i niezwyczajną suszą. Prawdopodobnie część kozłów spróbuje powrócić na pożarzysko mając nadzieję znaleźć kozy.
Jelenie nie mają swoich rewirów natomiast mają swoje ulubione miejsca rykowiska. Po ostatnim dużym pożarze w Västmanland w lipcu w roku 2014 (14.000 ha lasu) można było zaobserwować jesienią jelenie na terenie spalonego lasu mimo że w dalszym ciągu kopciło się z pniaków i snuł się dym.
Podobnie, jeżeli chodzi o ulubione miejsca, wygląda bekowisko u danieli, natomiast łosie są znacznie mniej przywiązane do terenów na których żyją.
W sumie pożary, takie jest zdanie Fredrika Widemo, będą prawdopodobnie mieć pewien wpływ na tegoroczną rozrodczość sarny i w mniejszym stopniu jeleni ale ten ujemny wpływ zostanie zrekompensowany już w okresie 2-3 lat po pożarze. Poprzez rozwój roślinności  zwierzyna uzyskuje dostęp do pokarmu o wysokiej wartości odżywczej i w pewnych sytuacjach miejsca z wystarczającą ochroną.
-Siła i natężenie pożaru jest bardzo istotne bo stwarza później mozaikę terenu leśnego z dostępem do różnego rodzaju pożywienia i to z kolei daje możliwość pokarmu letniego, zimowego i miejsc wychowania młodych.
Na ogół zwierzyna radzi sobie dobrze z ucieczką od ognia i pożar w roku 2014 jest dobrym na to dowodem. Na jego terenie znaleziono bardzo małą ilość martwych i spalonych ciał zwierzęcych.
Czasopismo Svensk Jakt opisuje w https://svenskjakt.se/start/nyhet/trots-svara-skogsbrander-djuren-hittar-satt-att-overleva/ wrażenia pracownika Sveaskog gasnącego pożar w gminie Ljusdal, leżącej około 300 km na północ od Sztokholmu i będącej miejscem najwiekszych pożarów lesnych w lipcu 2014.
– Mamy na szczęście zachowane oazy zieleni na terenach pożaru, zwłaszcza na terenach grzęzawisk i bagien. Gasząc pożar spotykałem łosie i widziałem też niedźwiedzia zachowującego się względnie spokojnie, mimo dymu. Mam w pamięci i na zdjęciu obraz kury głuszca która sądziła że czarny karnister z wodą jest kogutem i podchodziła do niego. Natura i zwierzęta poradzą sobie, mówi Anders Johansson.
Gorzej wygląda administrowanie zwierzyną na terenach sąsiednich do pożarzysk. Gęstość populacji wzrasta a razem z nią szkody na polach rolnych oraz szkody leśne. Koła łowieckie na takich obszarach powinny zwiekszyć ilość odstrzałów, proponując je kolegom z terenów łowieckich dotkniętych pożarem. Tak rozwiązana została sytuacja z polowaniami na łosie w Västmanland w latach 2014 i 2015 ale już w trzecim roku po pożarze łosie zaczęły powoli powracać na dawne tereny.
Ogólnie można powiedzieć, opierając się na doświadczeniach pożaru z roku 2014, że zwierzyna radzi sobie względnie dobrze z pożarami leśnymi, mówi Friedrik Widemo ze Svenska Jägarförbundet.

Niedźwiedziom pożar służy.

Tak twierdzą naukowcy ze Skandinaviska Björnprojektet  http://bearproject.info/?lang=sv_se
– Może nie w tym roku ale w latach następnych ponieważ powstaną żyzne (popiół) i otwarte tereny, na których będą rosnąć borówki czarne, stanowiące podstawę połowy rocznego poboru energii niedźwiedzi, mówi Anne Hertel. Tegoroczny urodzaj borówki czarnej jest nieco mniejszy niż zwykle z uwagi na suszę i może odbić się to na kondycji niedźwiedzi ale już w latach następnych będzie lepiej. Borówka brusznica jest natomiast bardziej odporna na długotrwałe susze.

Dyspensa certyfikatowa dla właścicieli firm leśnych.

W Szwecji firmy leśne, odpowiedniki polskich ZUL, muszą posiadać certyfikat PEFC (Programme for the Endorsement of Forest Certification) będący dowodem na prowadzenie przez firmę zrównoważonej i przyjaznej środowisku gospodarki leśnej. Z tą przyjaźnią bywa różnie, w każdym razie certyfikat spełnia pewną dodatnią rolę przy ochronie lasu w czasie przeprowadzania prac leśnych.
W związku z pożarami i pracą wielu firm, nie zawsze certyfikowanych, PEFC zawiesiło chwilowo konieczność posiadania certyfikatu przez firmę leśną.

Zdjęcie: sv.t.

Dodaj komentarz