Biznesowa perspektywa uprawy topoli w USA i Polsce.

Zainspirowany ostatnim artykułem pana Tadeusza Ciury odnośnie uprawy topoli w krajach skandynawskich i bałtyckich postanowiłem odnieść się do tego tematu na przykładzie USA i Polski, gdyż mam w tym temacie pewne doświadczenie, które nabyłem pracując dla jednej z większych firm inwestycyjnych zajmujących się uprawą tego gatunku na świecie. Dodatkowo w zeszłym roku pojawił się mój artykuł w bardzo prestiżowym czasopiśmie Biomasa & Bioenergia na temat ekonomiki wyspecjalizowanych plantacji topoli hybrydowej w zachodnich USA. W tym wpisie dowiecie się również o największej transakcji na rynku nieruchomości rolnych w historii Polski. O tym, że zagraniczne nie zawsze znaczy lepsze. A także, dlaczego uprawa topoli w Polsce na cele biomasy jest bardzo ryzykowna. Zapraszam!


Biznesowa perspektywa uprawy topoli w USA i Polsce.

Zanim zacznę proponuję przeczytać artykuł autorstwa pana Tadeusza, gdyż stanowi on bardzo dobry wstęp do tematu:

Topola to eukaliptus Północy z wydajnością surowca do 30 mln m3 rocznie.

Biznesowa perspektywa uprawa topoli w USA i Polsce.

USA

Moje doświadczenie i wiedza na temat uprawy topoli hybrydowej w USA, Polsce a także innych krajach pochodzi z czasów kiedy pracowałem jako ekonomista leśnictwa dla amerykańskiej firmy Greenwood Resources (globalny menadżer typu TIMO). Projekt, który zakończył się publikacją naukową był powiązany z przyznaniem przez Departament Rolnictwa Stanów Zjednoczonych (ang. USDA) grantu dla inicjatywy wspierającej badania nad rolnictwem i żywnością (ang. Agriculture and Food Research Initiative (AFRI). W tym wypadku grant został przyznany dla projektu poświęconemu zaawansowanym biopaliwom pochodzących z drewna liściastego w północno-zachodnich USA. Celem naszego projektu było ocenić ekonomiczną zasadność inwestycyjną plantacji topolowych na czterech powierzchniach (mapa poniżej) zlokalizowanych w Clarksburg (Kalifornia), Hayden (Idaho) Jefferson (Oregon) i Pilchuck (stan Waszyngton).

Mapa pokazująca powierzchnie badawcze (pomarańczowe kropki), rafinerie (refineries), magazyny paliwa (fuel depots), transport biopaliwa drogą morską (niebieska linia) oraz rurociągi (oil pipelines). Źródło: Chudy i in. (2019). 

Do naszej analizy wykorzystaliśmy model zdyskontowanych przepływów pieniężnych, który wykorzystywał zaktualizowane dane dotyczące uprawy topoli tj. koszty zarządu, zabiegów pielęgnacyjnych, ceny biomasy itd.

Nasze wyniki pokazały, że ówczesne ceny rynkowe biomasy leśnej na zachodzie USA, czyli około 46 USD za jedną suchą tonę biomasy (bone dry metric ton – BDMT) generują ujemne zwroty finansowe z inwestycji w tego rodzaju plantacje na wszystkich analizowanych powierzchniach badawczych. Analiza wrażliwości wykazała, że aby otrzymać dodatnie zwroty z inwestycji we wszystkich czterech lokalizacjach, ceny biomasy musiałyby wzrosnąć do około 121 USD/BDMT, czyli ponad 2.5-krotnie. Przy takim założeniu ceny biomasy, inwestycja w plantację zwraca się we wszystkich lokalizacjach na poziomie 8,62% uwzględniając inflację. Jednakże, przy tak wysokiej cenie biomasy, transport paliwa i jego produkcja może okazać się nieopłacalna ze względu na ówczesne (ale i obecne) ceny paliw kopalnych i politykę z nimi związaną (chodzi oczywiście o konkurencję między paliwami kopalnymi a tymi z II generacji).

Biopaliwa II generacji – przyszłość czy złudzenie?

Na koniec naszego artykułu zaznaczyliśmy, że na zwroty finansowe z inwestycji w plantacje są najbardziej wrażliwe na zmiany cen biomasy, plonów uzyskiwanych z hektara oraz kosztów ziemi pod zakładanie tych plantacji (np. ceny ziemi w Kaliforni były tak wysokie, że praktycznie niszczyły całą inwestycję przed jej startem). Naszą konkluzją było stwierdzenie, że biorąc pod uwagę obecne warunki ekonomiczne i technologię plantacji, rozwój wielkoskalowej bazy plantacji w zachodnich Stanach Zjednoczonych raczej nie przyciągnie prywatnego kapitału bez kombinacji istotnego wzrostu ceny biomasy, silnego wsparcia politycznego lub radykalnej poprawy wydajności plantacji w postaci wyższych plonów. 

Polska

Na początek taka mała ciekawostka.

Oczywiście firma GreenWood obecna jest również w Polsce i wykonała największą transakcję na rynku nieruchomości rolnych w historii Polski, kupując 3200 ha od spółki AgroBrusno. Sprawę na początku badali np. dziennikarze z Money.pl, dochodząc kto kupił tę ziemię od Alexandra Jahra, medialnego magnata z Niemiec, mającego również polskie obywatelstwo i majątek na poziomie 2.5 miliarda EUR. Uważa się, że Jahr był jednym z najbogatszych Europejczyków oraz być może najbogatszym Polakiem (jak podaje Wiki). Na początku dziennikarze nie mogli dojść do tego kto zakupił jego ziemię, gdyż informacje te były poufne (polecam film na Money.pl – naprawdę idzie się trochę uśmiać 🙂

Dzisiaj nie jest to już tajemnicą kto posiada te ziemie, gdyż informacja o tym, że Brusno i spółka EkoTopola są w posiadaniu Greenwood, tak samo jak całą firma widnieją w kwartalnym sprawozdaniu finansowym firmy ubezpieczeniowej TIAA-CREF z 2019 roku i figurują jako aktywa IPOPEMA 95 Closed Investment Fund of Non-Public Assets, o których wspomniał dziennikarz Money.pl. Więc pytanie, co to jest TIAA?

Teachers Insurance and Annuity Association of America-College Retirement Equities Fund (TIAA, dawniej TIAA-CREF) jest wiodącym dostawcą usług finansowych w branży akademickiej, badawczej, medycznej, kulturalnej i rządowej. TIAA obsługuje ponad 5 milionów aktywnych i emerytowanych pracowników w ponad 15 000 instytucji i posiada 1 bilion dolarów (polski bilion) w zarządzanych aktywach z holdingami w ponad 50 krajach (stan na 31 grudnia 2017). Dla porównania jest to ta sama skala aktywów co Norweski Państwowy Fundusz Emerytalny (Statens pensjonsfond, zwany funduszem naftowym – Oljefontet), więc skala tego inwestora jest znaczna. Wystarczy wyszukać sobie w sprawozdaniu finansowym końcówkę „z o.o.” aby zobaczyć ile spółek posiada TIAA w Polsce. Piszę o tym, gdyż jest to taki mój wstęp do tematu prywatyzacji, reprywatyzacji lasów w Polsce oraz do zagadnienia wykupywania ziem przez zagranicznych inwestorów w Polsce i na świecie. Bądźcie czujni!

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ:

Topola i osika hybryda są alternatywą.

W czasie pierwszej międzynarodowej konferencji dot. biznesu leśnego, którą współorganizowałem, mieliśmy właśnie przyjemność odwiedzić plantacje firmy GreenWood w Zblewie i zapoznać się z wyzwaniami i szansami uprawy topoli w Polsce. Zapamiętałem z tej wycieczki dwie rzeczy:

  1. Plantacje topoli mają problem w Polsce aby otrzymać certyfikat FSC (co jest bardzo dziwne, patrząc, że FSC certyfikuje np. plantacje eukaliptusa w Ameryce Południowej).
  2. Klony wykorzystywane w tych plantacjach nie pochodziły z Polski a z Włoch (Alasia Franco). O tym więcej poniżej.

Badania

Niemniej jednak w tym wpisie chciałbym się skupić na badaniach jakie przeczytałem w publikacji pani Marzeny Niemczyk i Adama Kaliszewskiego (oboje Instytut Badawczy Leśnictwa), która się ukazała w materiałach pokonferencyjnych pt. „Lasy prywatne – szanse, problemy, rozwiązania”.

Co ciekawe badacze przetestowali produkcyjność odmian topoli z różnych krajów. Oprócz dwóch odmian stosowanych od wielu lat w Polsce (Hybrida 275 i Fritzi Pauley) materiał obejmował osiem nowych genotypów: cztery odmainy P. x canadensis, wyprodukowane przez Luis Poloni (Francja) wykazujące szerokie zdolności adaptacyjne w testach w całej Europie, oraz cztery odmiany właśnie Alasia Franco z Włoch będące nowymi klonami przeznaczonymi do uprawy w krótkich cyklach produkcyjnych, a w ostatnich latach cieszące się zainteresowaniem, w komercyjnych plantacjach biomasy na cele energetyczne w Polsce. Więźba sadzenia dla plantacji była 2.5x3m (1333 szt/ha) i plantacja z klonami znajdowała się w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego. Pomiary dokonywano na drzewach 5 i 10-letnich. To dla krótkich cyklów produkcji. Dla średnich cyklów badania były prowadzone na terenie Lasów Państwowych, na żyznych glebach w pobliżu Elbląga i Brzegu (więźba dla tych plantacji była 4×4 lub 5×5).

Wyniki

Krótki cykl

Wyniki wykazały, że najwyższa produkcyjność była dla odmian tradycyjnie stosowanych w polskich warunkach (Hybrida 275 i Fritzi Pauley). Naukowcy napisali:

„Nowe odmiany, zwłaszcza sprowadzone z Włoch (Alasia Franco) charakteryzowały się istotnie niższą produkcyjnością. Dwie z włoskich odmian „Monviso” i „AF-6″ zostały wykluczone z testowania już na wczesnym etapie badań, z powodu niedostosowania do warunków klimatycznych północnej Polski, przejawiającym się znaczną śmiertelnością i infekcjami spowodowanymi przez grzyb Valsa sordida.”

Największy przeciętny przyrost roczny biomasy został uzyskany dla Hybrida 275, która w wieku 10-lat produkowała przeciętnie biomasę w stanie suchym na poziomie 15t/ha. W pierszym cyklu odmiana Hybrida 275 dominowała i osiągnęła masę w stanie suchym na poziomie blisko 8t/ha /rok. Za wyjątkiem odmiany Degrosso, wszystkie pozostałe klony wykazały znacznie gorszą produkcyjność w drugim pięcioletnim cyklu produkcyjnym, co wynikało głównie z przeżywalności (29% dla wszystkich drzew odroślowych na plantacji) – wykres poniżej.

Estymowana przeciętna produkcja biomasy w dwóch kolejnych cyklach pięcioletnich różnych odmian topoli na powierzchni doświadczalnej. Źródło: Niemczyk i Kaliszewski (2020).

Największą przeżywalnością, sięgającą 98% w drugim cyklu charakteryzowała się odmiana Degrosso, kolejna odmiana osiągnęła już tylko przeżywalność na poziomie 50% (Fritzi Pauley), a następne 36-0%, co wskazuje na bardzo niską efektywność produkcji biomasy w drugim cyklu. 

Średni cykl

Dla średniego cyklu produkcji (15 lat) rozmiary topoli osiągnęły myślę dość imponujące rozmiary i nazywanie topoli „eukaliptusem północy” nabiera dla mnie głębszego sensu. Drzewa 15-16 letnie miały przeciętną pierśnicę około 30cm oraz średnią wysokość na poziomie 26 metrów (miąższość od 0.5 do 0.75 m3). Daje to przeciętny roczny przyrost grubizny na 1 ha przy pełnej udatności na poziomie około 20 m/ha/rok (zakres od 12 do nawet 31 m3/ha/rok).

Wewnętrzna stopa zwrotu dla plantacji topolowych uprawianych w cyklu 20-30 letnim wynosi średnio 17% (prawdopodobnie naukowcy z IBL nie wzięli pod uwagę ceny zakupu ziemii, ale i tak jest to bardzo wysoki wynik)

Jednym z ciekawszych wniosków autorów było:

„Wiele badań prowadzonych w Europie zachodniej i południowej wykazało, że uprawy plantacyjne drzew na cele energetyczne w krótkich cyklach produkcji (kilka lat) znajdują ekonomiczne uzasadnienie jedynie przy zastosowaniu systemu dopłat i zachęt finansowych”

Krótkie podsumowanie

Wniosek z badań nad topolą w Polsce nasuwa się sam, produkcja topoli na biomasę jest bardzo ryzykowna, w związku z czym cykle produkcyjne powinny być 10-letnie lub dłuższe oraz nastawione na inne produkty drzewne (np. przemysł meblarski). 

Po drugie, odmiany topoli  z zagranicy znacznie ustępują klonom, które są uprawiane w Polsce od wielu lat (Hybrida 275 i Fritzi Pauley). Przyczyną tego jest niedostosowanie zagranicznych klonów do warunków klimatycznych naszego kraju. Klony zagraniczne znacznie cierpią na przymrozki oraz ich przeżywalność w drugim cyklu znacznie spada. 

Po trzecie dopłaty do plantacji drzew szybkorosnących w krótkim terminie mogą wspierać decyzje inwestorów o zakładaniu takich plantacji. Jednakże w długim terminie, zwłaszcza kiedy dopłaty się skończą, może się skończyć również motywacja do dalszego prowadzenia plantacji topolowych. 

Po czwarte, zwroty z inwestycji w plantacje topolowe wyglądają naprawdę bardzo rozsądnie jak na naszą strefę klimatyczną i nazywanie topoli „eukaliptusem północy” jest jak najbardziej uzasadnione. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach i dokładne analizy warunków glebowych, opadowych itd. są kluczowe przy inwestycji w tego rodzaju przedsięwzięcia. 

Co wiemy o globalnych inwestycjach w aktywa leśne i ich stopach zwrotu?

I na koniec, nie lekceważcie lokalnej siły roboczej *… 🙂 


Zdjęcie tytułowe: Plantacja topoli w okolicach Kwidzynia oraz nagłówek mojego opublikowanego artykułu – zwróćcie uwagę, że jego opublikowanie zajęło blisko rok czasu (4 recenzentów). Było warto! 

Źródła:

Chudy i in. (2019). The economics of dedicated hybrid poplar biomass plantations in the western U.S. Biomass and Bioenergy
Volume 124, May 2019, Pages 114-124

Niemczyk i Kaliszewski (2020). Plantacje drzew szybko rosnących – alternatywa dla zalesień na gruntach prywatnych? W: Lasy prywatne – szanse, problemy, rozwiązania. IBL. 

* Tutaj kilka ciekawych punktów w tym uroczym filmiku na Money.pl:

Np. pani Burmistrz rozumie rodzinny byznes jako coś co zatrudnia okolicznych mieszkańców. I zaraz pojawia się wątek, że lokalnych ludzi nikt do pracy nie najął. Wypowiadający się lokalny mieszkaniec mówi trochę w tonie lądowania aliantów w Normandii – „po prostu mieli kilka dni i obsadzone. Tu nie sadził jeden sprzęt i jeden ciągnik. To było chwilowe uderzenie, wpadła siła robocza, posadziła i koniec. A teraz jeździ 2-3 ciągniki i uprawia międzyrzędzia i pracuje ile? może w sumie 10 osób.” Dobre 😛 

Rozbawiło mnie również odwołanie do ziemniaków i dzików, które można streścić tak: jak ja i sąsiad mamy pola ziemniaków obok siebie i dziki nam niszczą zbiory to jest ok, ale jak sąsiad zamiast ziemniaków zasadzi topolę i ją ogrodzi i dziki niszczą tylko moje ziemniaki to jest to nie do pomyślenia 😛  

Dodaj komentarz