Dinozauria leśna w Lasach Państwowych.

Dinozauria leśna w Lasach Państwowych.

Czy wniosek o takiej nazwie można wyciągnąć po przeczytaniu blogów?
Stare życie i przeszłość lasu w wersji Lasy Państwowe, część pierwsza.

Stare życie i przeszłość lasu, wersja Lasy Państwowe, część druga.

Pomysł Państwowych Leśnych Gospodarstw Węglowych, PLGW, jest pomysłem politycznym, wynikającym z najgorętszego politycznego tematu ma świecie w ostatnich 20-30 latach, a mianowicie Ocieplenia klimatu.
Czy wypada więc określić polityków usiłujących uporządkować temat gazów cieplarnianych mianem dinozaurów?
W przypadku polityków polskich, Jana Szyszko i Konrada Tomaszewskiego, uważam że taka nazwa najzupełniej im pasuje.

Obydwaj dali się poznać jako sceptycy w przyznaniu racji naukowcom zwracającym uwagę na rolę gazów cieplarnianych w ociepleniu klimatu na kuli ziemskiej.

To przecież Konrad Tomaszewski powiedział:
„To bez znaczenia, czy klimat się faktycznie ociepla, czy wpływ na to ma koncentracja tzw. gazów cieplarnianych w atmosferze i czy udział człowieka w globalnej emisji CO2 jest istotny. Ważne,że na poziomie globalnym państwa umówiły się, że tak właśnie jest,a społeczeństwa zasadniczo w to wierzą.”
I dalej po opisaniu systemu handlu emisjami CO2 i potrzebie włączenia w niego polskiego pomysłu na PLGW, podsumowuje on:

„Tym samym może dać to naszemu krajowi mocne podstawy do zachowania węgla kamiennego i brunatnego jako podstawowego (strategicznego) źródła energii w ramach polskiego systemu energetycznego.
Jednocześnie pozwoli społeczności międzynarodowej na ocenę, czy ustanowienie powszechnego systemu obrotu jednostkami pochłoniętej emisji ma wpływ na wywiązywanie się państw z obowiązków w zakresie obniżania koncentracji gazów cieplarnianych w atmosferze ziemskiej.”

Sceptycyzm Jana Szyszko i Konrada Tomaszewskiego, połączony z chęcią zarobienia na obiekcie sceptycyzmu nie zasługuje jednak na oceny dinozauryzmu u tych dwóch polityków.

Ostatecznie jest to dobry pomysł na robienie interesu zarówno w skali prywatnej, co dowodzi prywatna stacja badawcza Prof. Jana Szyszko jak i państw pomiędzy sobą.
Ale przeczytajmy jeszcze raz zdanie:
„Tym samym może dać to naszemu krajowi mocne podstawy do zachowania węgla kamiennego i brunatnego jako podstawowego (strategicznego) źródła energii w ramach polskiego systemu energetycznego.”

Jak określić politykę zachowania węgla kamiennego i brunatnego jako podstawowego źródła energii jak nie dinozauryzm?

W tej polityce odgrywają Lasy Państwowe niepoślednią rolę a nawet decydującą bo wyraźnie mówią: Nasze lasy mogą pochłonąć znacznie więcej niż ustalone limity UE i ETS, możemy wam, polskim elektrowniom i polskiemu przemysłowi sprzedawać swoje Jednostki Dwutlenku Węgla, JDW, nasze, polskie i wszystko będzie OK.

Smog też, wynika z tej deklaracji, ale ten najwyraźniej nie rozpostrzenia się nad polskimi lasami.
Natomiast nad Sztokholmem

http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2017-02-04/smog-nad-szwecja-przywialo-go-z-polski/

Czy popieranie polskiej polityki energetycznej w tak aktywny sposób to tylko jeden z przykładów dinozauryzmu LP?

Nie. Moim zdaniem polityka Lasów Państwowych w stosunku do przemysłu drzewnego jak i sektora usług leśnych jest polityką dinozaurową, polityką nastawioną na konfrontację i na władanie nad tymi sektorami.

Dialog i kompromis nie istnieje w słownictwie Jana Szyszko i Konrada Tomaszewskiego
Nepotyzm w Lasach Państwowych

Rozwój nowoczesnego przemysłu bazującego na surowcu drzewnym nie leży w interesie tych polityków. Powstanie takiego przemysłu oznaczałoby zdegradowanie Lasów Państwowych z pozycji dominanta na rynku do pozycji zwykłego dostawcy surowca dla tego rynku.
Polscy leśnicy, leśnicy nieporównywalni.

Przykłady na nowoczesność przemysłu opartego o lasy opisuje blog Nowe życie i przyszłość lasu.

Dinozauria Jana Szyszko i Konrada Tomaszewskiego to po prostu prowadzenie polityki z pozycji monopolu władzy Państwa w polityce gospodarczej, pozycji którą obaj Panowie opanowali doskonale w latach przed 1989.

Na tej pozycji nie są zresztą oni sami bo w zasadzie motto Lasów Państwowych „Po co zmieniać coś co działa doskonale już od 90 (70) lat” jest równoznaczne z tą pozycją.

Ale politycznego kunsztu nie można odmówić politykom z obozu Lasów Państwowych.

To obóz z silnymi sojusznikami i opanowaną sztuką „divide et impera”, co najlepiej widać w przeciwstawieniu przemysłu drzewnego oraz usług leśnych obozowi ochrony środowiska i przyrody. My, Lasy Państwowe, jesteśmy jedyną siłą zdolną do zbalansowania interesów obu stron. Bez nas zginie przyroda i bez nas nie rozwinie się przemysł, polski oczywiście.

Czy „divide et impera” jest dinozauryzmem?

Z racji wieku na pewno tak, ale z racji wieczności w historii Homo Sapiens na pewno nie.

Ale stosowanie tej sentencji w praktyce działalności bądź co bądź tylko państwowej jednostki organizacyjnej zarządzającej lasami państwowymi w Polsce nie wystawia z kolei dobrej opinii polityce Państwa będącego właścicielem tych lasów. Bo jak państwowa jednostka organizacyjna zaczyna bawić się w politykę „divide et impera” to po co Polakom Państwo?

Ciekawy jest stosunek ruchów ochrony środowiska i ruchów ochrony przyrody do Lasów Państwowych.

W porównaniu do Szwecji widzę jedną ale zasadniczą różnicę – brak w Polsce silnej organizacji ochrony przyrody i środowiska, którą w Szwecji jest Naturskyddsföreningen.

Brak w Polsce również silnej parti Zielonych, mogącej wpływać na politykę Państwa.

Brak w Polsce chęci do utworzenia takiej partii, bo została taka możliwość zdemonizowana przez m.in. Lasy Państwowe i ich sojuszników.
To powoduje że ruchy ochrony środowiska wystawione są cały czas na zarzut bycia w wiecznej opozycji i związanej z tym pozycji krytyków nie biorących odpowiedzialności za swoją krytykę i za pole działalności Państwa czy instytucji, których ta krytyka dotyczy.

To przyczynia się do faktu że polskie ruchy ochrony środowiska i przyrody nie przebijają się na pozycje dyskusji państwowej a co najwyżej mogą dyskutować sobie z Lasami Państwowymi lub Ministrem, odpowiadającymi im według sprawdzonej formuły: Nie jest prawdą że …

Zgodnie z tą formułą przegrały już polskie ruchy ochrony środowiska batalię najważniejszą w ostatnich latach, tą o swoją koncepcję Puszczy Białowieskiej.

Przegrały już też równie ważną, jak nie ważniejszą, batalię, tą o uznanie lub nie zasad trwałej, zrównoważonej, wielofunkcyjnej, TZW, gospodarki leśnej za zasady prawidłowo prowadzonej ochrony przyrody.
Co scementuje Kodeks dobrych praktyk leśnych, mający obowiązywać od roku 2018, a obowiązujący już de facto od początku roku 2017.

Jest Szwecja podobno krainą Leśnej Mafii ale muszę stwierdzić że na taki radykalny krok nie zdobyłby się żaden z leśno-mafijnych szwedzkich koncernów leśnych.
Co nie oznacza że nie stosują takich kroków w praktyce, ale w praktyce nielegalnej.

Wprowadzenie Kodeksu dobrych praktyk leśnych w obowiązujące prawo to krok mafijny i dinozauryjny, powracający przyrodę w lata znane dobrze dzisiejszym, rządzącym dinozaurom leśnym.

I które pamiętam jako leśniczy dewastacyjnych wtedy, przed 40 laty, Lasów Państwowych, noszący w portfelu legitymację Ligi Ochrony Przyrody i wycinający w tamtych latach 18 mln m3 dewastacyjnego surowca rocznie.
Stare, dobre, dewastacyjno-przyrodnicze czasy…Budowaliśmy Polskę od podstaw…
Nie to co dzisiaj… Albo podstawy się rozszerzyły?

O ile swoje dinozauryjne zapędy potrafią dzisiejsi politycy rodem z Lasów Państwowych umiejętnie sprzedać w dyskusji z ochroną środowiska, to w maskowanie swego dinozauryzmu nie bawią się już oni w stosunku do przemysłu opartego o las i drewno.

My, Lasy Państwowe, reprezentujący Państwo, wiemy najlepiej jak prowadzić politykę Państwa w stosunku do żądań przemysłu.

Ma to być polityka planowa, uregulowana zarządzeniami i decyzjami naszego Dyrektora Generalnego, polityka trzymająca przedsiębiorców drzewnych na naszym garnuszku, polityka kontrolująca przedsiębiorców chcących uwolnić się od tego garnuszka, polityka dająca nam, urzędnikom państwowej jednostki organizacyjnej Lasy Państwowe nieograniczoną państwową władzę nad odbiorcami naszego surowca, naszego produktu.

Styl znany nie z tak dawnych znów lat, chociaż wtedy Lasy Państwowe stały na pozycji odwrotnej. Rewanż?

Przykłady na dinozaurię Lasów Państwowych nie brakuje.

Bo np. po co w strukturach organizacyjnych państwowej jednostki organizacyjnej istnieje Straż Leśna? Która być może jest potrzebna jako służba strażnicza ale niekoniecznie jako Służba Leśna.
Czy znów pytanie „Jeżeli coś funkcjonuje przez 90 (70) lat ….” ma decydować o konieczności istnienia Straży?

Może powinno się postawić zasadnicze pytanie dlaczego po tych 90 (70) latach dalej potrzebna jest Polakom Straż Leśna w czasie ich bytności w Lasach Państwowych?
Czy może taka potrzeba wynika po prostu z faktu istnienia państwowej jednostki organizacyjnej Lasy Państwowe?

W żadnym kraju skandynawskim nie ma w lasach strażników. Natomiast obowiązuje wszystkich prawo Allemansrätten https://sv.m.wikipedia.org/wiki/Allemansr%C3%A4tten

I to wystarcza. Jestem przekonany że w końcu, po okresie przejściowym, wystarczyłoby takie prawo również Rodakom w moim starym kraju.

Dinozauria leśna…

Czy dzisiejszy podleśniczy lub leśniczy czy nadleśniczy nie mają prawa czuć się urażeni będąc nazwani dinozaurami leśnymi?
Nie powiedziałbym. Wszystko zależy od ich interpretacji.

W mojej interpretacji dinozaurem jest człowiek lasu myślący o sobie, nie o lesie.

Myślący o swojej pozycji i zachowaniu przywilejów z nią związanych.

Wykonujący na ślepo polecenia zwierzchników bez postawienia sobie i im pytania – dlaczego?

Grzęznący w bagnie czynności biurokratycznych bez prób osuszania tego bagna.

Nie mający czasu na bycie w zarządzanym przez siebie lesie, albo jak ja to nazywam, nie mający swojego lasu w swoich nogach.

Stawiający interesy swojej organizacji Lasy Państwowe nad interesami swojej małej lub dużej Ojczyzny.

Jeżeli więc dzisiejszy podleśniczy, leśniczy czy nadleśniczy ma i demonstruje w swojej pracy odmienną interpretację dinozaurii leśnej niż ta moja to ma prawo czuć się dumny że do takiej, swojej, dinozaurii leśnej należy.
Może tacy podleśniczowie, leśniczowie i nadleśniczowie założą Zakon Słusznej Dinozaurii Leśnej?


Zdjęcie: mitt söta skafferiet

Dodaj komentarz