Lasy Państwowe a mobbing

Lasy Państwowe a mobbing – Panie Dyrektorze. Kafka? Proces? A może zwykły leśny absurd na normalnym poziomie?

Lasy Państwowe a mobbing – Panie Dyrektorze. Kafka? Proces? A może zwykły leśny absurd na normalnym poziomie?

Pytania skierowane są do dyrektorów leśnych, tych na regionalnym i centralnym poziomie. Znają Panie i Panowie twórczość Franza Kafki?

Pytanie może być nietaktowne, bo przecież jesteście ludźmi wykształconymi i w pewnym, z reguły już zaprzeszłym czasie na pewno zetknęliście się z Procesem czy Zamkiem.

Niemniej jednak myślę że niewielu powraca z własnej woli do tych utworów, bo Franz Kafka jest pisarzem trudnym i wymagającym przemyśleń ale jako pisarz wybitny pozostawił za sobą opis sytuacji które tytułowane są jego nazwiskiem i znane wielu ludziom.

Kafkowska sytuacja.

Definicja Wiki daje pewne wyobrażenie o niej.

https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Kafkowska_sytuacja

Pozwolę sobie zacytować:

„W języku niemieckim przymiotnik ten bardzo często używany jest w artykułach prasowych przy charakteryzowaniu zdehumanizowanej biurokracji. Przymiotnik ten znajduje zastosowanie w sytuacjach niewiedzy i bezsilności ludzi wobec praw rządzących biurokracją. Szczególnie w dwóch powieściach Franza Kafki, Procesie i Zamku, daje się wyczuć atmosfera, która określana jest mianem „kafkowska”.”

„Józef K. nie wie o co jest oskarżony, nie jest w stanie dowiedzieć się czegokolwiek w swojej sprawie, dowiaduje się tylko że wyrok zależy nie od prawdy, lecz od przychylności sędziego,  nie chce więc ściągać na siebie uwagę „mściwych urzędników”. Urzędnicy są zawsze rozdrażnieni, nie wolno im ufać. Urzędnicza machina jest zhierarchizowana, Józef K. Józef K. styka się jedynie z niższymi urzędnikami, którzy nie są w stanie niczego mu wyjaśnić, a jednocześnie utrudniają dostęp do tych, od których zależą decyzje. Jest bezradny wobec systemu ciągłej kontroli, którego częścią są tajne sądy, donosy, informatorzy, manipulacje, usuwanie przeciwników. Prawo służy jedynie temu systemowi.”

Albo:

„Wejścia do prawa pilnuje strażnik. Przychodzi człowiek i chce wejść, ale strażnik go zatrzymuje. Jestem potężny, mówi i przed drzwiami każdej następnej sali stoją jeszcze potężniejsi strażnicy. Człowiek jest zdumiony, bo uważał że prawo powinno być dostępne zawsze i dla wszystkich. Mimo wszystko postanawia zaczekać. I czeka latami.”

Te przykłady są zbiorem z kilku recenzji na temat Procesu i Przed prawem, recenzji którymi przypomniałem sobie te książki, po to aby spróbować odpowiedzieć czy właściwe jest użycie określenia „kafkowska sytuacja” w odniesieniu do układów i stosunków w Lasach Państwowych.

A na takie słowa natknąłem się już kilkanaście razy w ostatnich latach i mam na myśli nie tylko te lata z dobrą zmianą ale i poprzednie.

Kafkowskie Lasy Państwowe, zbudowane na zdehumanizowanej biurokracji…

Czy możemy tak powiedzieć?

Że organizacja Lasy Państwowe jest biurokratyczna i zhierarchizowana to wiadomo od 96 lat ale w jakim stopniu jest zdehumanizowana? I czy jest?

Zdehumanizowanie kojarzyć się może z rozwojem techniki wypierającej żywego człowieka, jak więc można postawić taki zarzut organizacji która za punkt honoru uważa powiększanie poziomu zatrudniania ludzi w swoich strukturach organizacyjnych? Z 25.000 do 27.000 tylko w ostatnich trzech latach.

Ale jeżeli weźmiemy pod uwagę stosunki międzyludzkie w pracy organizacji i przyjrzymy się bliżej negowaniu człowieczeństwa w tej pracy to od razu definicja wiki https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Dehumanizacja staje się bardziej możliwa w odniesieniu do Lasów Państwowych. 

Dehumanizacja, inaczej odczłowieczenie – proces zanegowania człowieczeństwa drugiej osoby, czyli zmiany stosunków interpersonalnych, w wyniku którego zaczyna się postrzegać drugiego człowieka jako [..] przedmiot pozbawiony jakichkolwiek uczuć, afektów i emocji. Praktyczna definicja określa to zjawisko jako postrzeganie i traktowanie innych ludzi tak, jakby nie posiadali oni zdolności umysłowych, którymi dysponujemy jako istoty ludzkie. W takim ujęciu każdy czyn lub myśl, które traktują kogoś jako mniej niż człowieka, jest aktem odczłowieczenia. [….]

Dehumanizacja prowadzi często do negatywnych zachowań, pozwala bowiem traktować ludzi przedmiotowo, gorzej, jako podludzi. Umożliwia uzasadnienie wrogości, okrucieństwa, poniżania, przemocy, dyskryminowania i stereotypizacji.”

Lasy Państwowe opisywaliśmy już na tym blogu jako urzędnicze państwo leśne w granicach Rzeczpospolitej Polski http://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-urzednicze-panstwo-lesne/ jako organizację opartą o prawo stworzone przez siebie https://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-a-ustawa-o-lasach-1/ czy organizację opartą o Ołtarz https://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-a-oltarz-2/ lub o Tron https://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-a-tron-3/ albo o Tradycję i Historię https://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-a-historia-i-tradycja-4/ co stworzyło specyficzny typ leśnika, niewątpliwie jedyny w krajach Unii Europejskiej, typ państwowego leśnika polskiego który ze swego bytu stworzył sztukę przetrwania https://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-a-sztuka-bycia-polskim-lesnikiem-5/

Lasy Państwowe opisywałem już w październiku 2015 na swojej facebookowej stronie Om skogen och miljön i Polen O lesie i środowisku w Szwecji jako organizację opartą o silnych ludzi stosujących poniżanie, przemoc i dyskryminowanie swoich podwładnych a jeden z tych tekstów przypomniałem na Monitorze Leśnym w https://www.forest-monitor.com/pl/silny-czlowiek-lasow-panstwowych-passe/

Czy więc tzw. silni ludzie Lasów Państwowych lubujący się w zdehumanizowanych metodach pracy i stosujący mobbing, aby użyć modnego zwrotu, są dzisiaj passé albo nie?

Opisywany w roku 2015 silny dyrektor Lasów Państwowych nie był prawdopodobnie odosobniony wśród swoich kolegów w swoim stylu pracy. System organizacyjny Lasów Państwowych, zatrudnienie na podstawie powołania czy zamknięty tryb rekrutacji, aby wymienić kilka przykładów, dają możliwości do uprawiania mobbingu czy po prostu kierowania poprzez mobbing.

Ówczesny dyrektor generalny LP, Adam Wasiak, wydał wcześniej, przed tragedią w Tucholi, zarządzenie nr. 16 w sprawie Wewnętrznej Procedury Antymobbingowej w Państwowym Gospodarstwie Leśnym Lasy Państwowe https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzienniki-resortowe/wewnetrzna-procedura-antymobbingowa-w-panstwowym-gospodarstwie-lesnym-34950535

Pozostawało ono, wtedy w roku 2015, najwidoczniej na papierze albo po prostu było ignorowane lub jak to ładnie się w podobnych przypadkach mówi, inaczej interpretowane przez dyrektorów i silnych ludzi Lasów Państwowych, bo przecież inaczej nie doszłoby do tragedii w Tucholi.

Niemniej jednak zarządzenie zostało wtedy skrytykowane przez organizację związkową KSPL NSZZ Solidarność w piśmie http://www.solidarnosc.org.pl/kspl/wp-content/uploads/2015/07/Mobbing-odpow.-na-pismo-GK.074.10.17.2015z-19.06.15.pdf

Pismo podpisane przez dzisiejszą Panią dyrektor regionalną Lasów Państwowych jest tak dobrym omówieniem tematu „Lasy Państwowe a mobbing” iż nie trzeba niczego dodawać.

Pomyślmy, pięć lat temu, w lipcu 2015, kilka miesięcy po zarządzeniu dyrektora generalnego LP w sprawie mobbingu, w trakcie konfliktu pomiędzy toruńskim dyrektorem regionalnym LP a nadleśniczym w Tucholi, NSZZ Solidarność przesyła do dyrektora Adama Wasiaka uwagi i wnioski rozpoczynające się w ten sposób:

„…Krajowa Sekcja Pracowników Leśnictwa NSZZ Solidarność podtrzymuje swoje wcześniejsze stanowisko w sprawie mobbingu w Lasach Państwowych. Celem PGL LP powinno być realne ograniczanie zjawiska mobbingu (oraz wszelkich innych nadużyć w miejscu pracy godzących w dobro osobiste pracowników), nie zaś tylko wprowadzanie pozorów jego zwalczania.”

A kończące w ten sposób:

„ KSPL NSZZ Solidarność wyraża nadzieję, iż przedłożona argumentacja wskazująca na słabości aktualnie obowiązującej Wewnętrznej Procedury Antydopingowej w PGL LP, spowoduje że zechce Pan Dyrektor powołać zespół problemowy (obejmujący w szczególności przedstawicieli związków zawodowych) mający na celu wypracowanie efektywnej, skutecznej i realnej procedury antymobbingowej, która zastąpi tę aktualnie obowiązującą.”

Podpisująca to pismo dzisiejsza Pani Dyrektor znalazła się trzy lata później wśród laureatów konkursu organizowanego NSZZ Solidarność na firmy przyjazne pracownikom https://dziejesienapodkarpaciu.pl/krosno-regionalna-dyrekcja-lasow-panstwowych-przyjazna-pracownikom/ wynika więc iż w ciągu 3 lat znikwidowala mobbing u siebie. Imponujące osiągnięcie i warte pochwały, nawet jeżeli pochwały wygłaszają związkowi koledzy Pani Dyrektor. Mam tylko nadzieję że działania Pani Dyrektor nie ograniczyły się do powołania stałej komisji antydopingowej przy Regionalnej Dyrekcji LP co KSPL NSZZ Solidarność proponowała w roku 2016 http://www.solidarnosc.org.pl/kspl/wp-content/uploads/2016/01/Komisja-antymobbingowa..doc

Tak czy inaczej rekomenduję gorąco każdemu pracownikowi zatrudnionemu w Lasach Państwowych zapoznanie się z poglądami Pani Dyrektor na temat mobbingu. Jeżeli istotnie wprowadziła je u siebie, w swojej dyrekcji, podobnie jak i nagrodzona również dyrekcja katowicka, to pracownicy pozostałych dyrekcji regionalnych Lasów Państwowych, ci skarżący się na mobbing, mają silną kartę w ręku przeciwko mobberom w swojej organizacji, zwłaszcza tym lubującym się w powoływaniu komisji antymobbingowych badających mobbing stworzony przez nich.

Sieć podpowiada nam też że tytuł zarządzenia  nr 16 dyrektora generalnego LP został wkrótce  zamieniony na Bzdura Antymobbingowa Lasów Państwowych http://www.solidarnosc.org.pl/kspl/2017/05/23/obrady-rady-krajowej-sekcji-pracownikow-lesnictwa-nszz-solidarnosc/

A wypracowanie efektywnej, skutecznej i realnej procedury antymobbingowej, która zastąpi tę aktualnie obowiązującą dalej czeka na zrealizowanie.

Kafka się kłania, Panie i Panowie dyrektorzy i nadleśniczowie.

Zdjęcie: wannart

3 myśli na temat “Lasy Państwowe a mobbing – Panie Dyrektorze. Kafka? Proces? A może zwykły leśny absurd na normalnym poziomie?

  1. Działania skierowane przeciwko pracownikowi , które wpływają negatywnie na pozycje zawodową pracownika i mają szkodliwy wpływ na jego zdrowie, niszczą nie tylko pracownika, ale i jego rodzinę. Będąc zdrowym i silnym można się przed takimi działaniami bronić. Kiedy jednak poważnie zachorujemy , oczekujemy od pracodawcy pomocy w powrocie do działalności zawodowej ( szczególnie jeśli dotyczy młodej osoby). Choroba , wbrew opiniom, nie niszczy marzeń ludziom. Niszczą je inni ludzie , tchórzliwi , pozbawieni empatii, traktujący swoje stanowiska do realizowania się jako „BÓG”- pan i władca czyjegoś życia.
    Młodemu , wykształconemu człowiekowi (Leśniczy z kilkuletnim stażem) , który nagle potrzebuje natychmiastowej operacji ratującej życie (guz mózgu) świat wali się na głowę. Strach o rodzinę, strach o dalsze życie – to uczucia, które chyba każdy jest w stanie sobie wyobrazić. W tej sytuacji myśli się , że nic gorszego nie może nas spotkać. Gorsze jednak przychodzi wtedy, gdy pokonując chorobę chcemy wrócić do normalnego życia – spełniać marzenia, a ten kto powinien pomóc w ich spełnianiu okazuje się „Bogiem” i to on podejmie decyzję kto ma prawo do” życia”.
    W wyniku różnych dziwnych decyzji Nadleśniczego i braku reakcji na prośby Leśniczego , wyjątkowo nerwowa sytuacja w pracy doprowadziła do tego, że organizm po niedawno przebytej operacji nie był w stanie się bronić przed ciągłymi sytuacjami stresowymi. Rezultat – długotrwała choroba i wieloletnia walka z depresją i renta inwalidzka. Dzisiaj wiadomo, że działania „Boga – Nadleśniczego” były celowe i wyrachowane. Można powiedzieć, że cel został osiągnięty – działania wyeliminowania pracownika z zespołu przyniosły efekt. Właściwie tu mogłaby się ta historia zakończyć, ale…. Młody człowiek nie musi do końca życia być rencistą. Wtedy kiedy wraca do zdrowia ma nadzieje na powrót do pracy. I tu historia zaczyna się na nowo. Wielokrotne rozmowy z Nadleśniczym przez kilka lat zawsze kończyły się obietnicami bez pokrycia lub po prostu zrzucaniem winy za brak pracy na decyzje wyższych przełożonych. W sytuacji, gdy okazuje się, że jest to tylko decyzja Nadleśniczego pada z jego strony stwierdzenie – „… nie wchodzi sie do tej samej wody dwa razy….” ?! To jest własnie powód ( po wielu latach prób powrotu do pracy) odmowy pracy komuś , kto nadal będąc rencistą Lasów Państwowych, próbował przez wiele lat wrócić do pracy w zawodzie.
    Procedury antymobbingowe i komisje niczego nie zmienią. Tak na prawdę w Lasach nikogo nie obchodzi człowiek jako jednostka. Władza jest absolutna i ci którzy tą władzę mają – korzystają z niej . Problem tkwi w ludziach, tych którzy wykorzystują tą władzę do niszczenia innych , ale i tych , którzy mogąc coś zmienić ( a nawet powinni) udają że nic nie widzą , nie chcą o tym wiedzieć. To jest poza jakąkolwiek kontrolą.
    Pan Nadleśniczy niedługo osiągnie wiek emerytalny. Ale nie będzie to zaszczytna emerytura. Zniszczenie człowieka , jego rodziny wykorzystując nieszczęście , to nie jest powód do dumy, bez względu na tzw. osiągnięcia zawodowe. Pozostawienie pracownika i jego rodziny w trudnej sytuacji bez pomocy, odebranie marzeń, wręcz niszczenie go wtedy gdy nie może się bronić , pozbawienie możliwości zarobkowania i wypracowania emerytury to są działania nie tylko skierowane przeciwko pracownikowi, ale i pracownikowi próbującemu wrócić do pracy po ciężkiej chorobie.
    Procedury antymobbingowe nie spowodują, że potwory zmienią się w ludzi. Gdzie jest ten honor ludzi w zielonych mundurach, o których mówił młody Leśniczy , gdy zaczynał pracę? (dziś boje się zapytać , czy nadal tak uważa)
    Pozdrowienia i życzenia zdrowia dla dyrektorów („kolegów”) .

Dodaj komentarz