Ramy anty-leśne.

Ramy anty-leśne. No i ten język. Niepolski. I z błędami interpunkcji oraz stylu.

Ramy anty-leśne. No i ten język. Niepolski. I z błędami interpunkcji oraz stylu.

Tak scharakteryzowany został Monitor Leśny przez jednego z dziennikarzy leśnych pracującego w dwu polskich czasopismach leśnych. Używającego przy okazji określenia „ramy anty-leśne” i podkreślającego swoją dziennikarską rolę jako policjanta językowego.

Ale może niezupełnie sprawnego skoro pisze on ramy „anty-leśne”?
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/anty;4233.html

Rozumiem jednak że chodziło mu o powiązanie Monitora z anty i z leśny, dziękujemy więc za poddanie nowej i chwytliwej w zasadzie nazwy, Monitor anty-leśny.

Dużo miejsca poświęca dziennikarz naszym błędom stylistycznym i interpunkcyjnym, czego przykładem jest prawdopodobnie powyższe zdanie.
Bo przecież powinienem napisać Dziennikarz poświęca dużo miejsca, prawda?
Ale taki niepolski styl mamy już na Monitorze…Nie stać nas na korektora, Panie Redaktorze…Stąd nadmiar kropek…

Natomiast nikt nie powinien nam zarzucić umiaru zarówno w ilości jak w tematyce naszych tekstów na Monitorze. Zarówno leśnych jak i antyleśnych, no i anty-leśnych. Chociaż w tych przypadkach z anty prosilibyśmy o wyjaśnienie co Pan Redaktor przez to rozumie.

Ja, śledzący z umiarkowanym zainteresowaniem, niestety malejącym w ostatnich upolitycznionych czasach, tzw. Polską scenę leśną, zauważam jednak że każdy krytyk Lasów Państwowych jest obdarzany tym interesującym przedrostkiem anty.
Anty są naukowcy protestujący przeciw dyr. Konradowi czy min. Janowi, anty są ekolodzy czy „ekolodzy” protestujący w Puszczy przeciw działalności wspomnianych Panów jak i przeciw LP oraz Straży Leśnej, anty są (na ogół) organizacje typu NGO no i anty jest człowiek synonim słowa anty w tematyce leśnej, Pan Adam.

Podejrzewam więc i to raczej mocno, że anty-leśne ramy, w które włożył Monitora leśnego cytowany wyżej Pan Redaktor, są ramami określającymi słowo las i słowo leśny jako słowa synonimy do słowa Lasy Państwowe.

To dążenie Lasów Państwowych do podporządkowania sobie interpretacji polskiego języka leśnego nie jest niestety niczym nowym bo wchodzi w tradycje już 93-letnie.

Bo pomyślmy o sensie nazwania firmy zajmującej się zarządzaniem lasami państwowymi Lasami Państwowymi?
Sensie może istotnym i nazwą naturalną przed rokiem 1939, bo wtedy istniała jeszcze konkurencja innych typów własności lasu ale zupełnie innym i w zasadzie niepotrzebnym po zagrabieniu lasów prywatnych przez polskich komunistów i ich Państwo po roku 1945.
Mamy więc w efekcie dzisiaj sytuację w której Lasy Państwowe oznaczają Lasy oraz lasy a leśny oznacza Leśny z dodatkiem Państwowy co czyni razem z przedrostkiem anty słowo już mocno podejrzane i niebezpieczne, natomiast słowo leśnik słowem Leśnik, stającym się powoli synonimem prawdziwego patrioty, Polaka i antonimem wszelakiego anty.

Ale to mała dygresja na tematy językowe tak bliskie wspomnianemu Panu Redaktorowi.

Pan Redaktor, oprócz kpin z naszego darmowego i pełnego błędów pisania, z naciskiem iż on traktuje dziennikarstwo leśne jako ciężką i wartą wynagrodzenia pracę oraz że pisanie na sieci powinno być taką pracą a nie hobby, z czym, nawiasem mówiąc, my piszący na Monitorze zgadzamy się w zupełności, zadał pytanie (cytuję): Pytanie brzmi – poza finansami – o czym miałbym pisać?

To interesujące pytanie, ale w oczach redaktora naczelnego dyskwalifikujące od razu każdego dziennikarza. Zwłaszcza redaktora naczelnego prowadzącego w dzisiejszych czasach znaczące polskie pismo leśne.
Bo niezależnie od wagi finansów dla Naczelnego, który z natury rzeczy nie lubi chyba Redaktorów zaczynających rozmowę od pieniędzy, to czy brakuje dzisiaj polskich tematów leśnych?

Podpowiadamy z chęcią Panu Redaktorowi: proszę podejrzeć stronę tytułową Monitora leśnego, działającego zaledwie niecałe półtora roku i spojrzeć na spis naszych tekstów. Mimo iż z błędami to jednak z tematami.

Nawet zakładając, chociaż z niedowierzaniem wynikającym z wywodów Pana Redaktora o wadze wynagradzanego dziennikarstwa, że pisząc o finansach miał Pan na myśli temat Ekonomii leśnictwa, to oprócz tego tematu mamy mnóstwo innych.

Leśnych a zwłaszcza anty-leśnych. Ściślej mówiąc anty pewnym utytułowanym leśnikom. Anty pewnych sytuacji stworzonych przez tych leśników. Anty sytuacji stworzonej przez ramy leśne organizacji Lasy Państwowe.

Te anty można mnożyć ale doskonale rozumiem Pana Redaktora w kwestii braku tematów.
Bo jeżeli tematy leśne są dla niego synonimem tematów Lasów a dalej tematów Lasów Państwowych to jak długo i często można malować obraz tej organizacji w barwach pochwalnych, świetlanych i szlachetnych a następnie wstawiać w ramy „leśne”?

W jednym z poprzednich tekstów wspomniałem że znalazłem na sieci tylko jeden sprzeciw polskiego leśnika w obliczu bzdur wygadywanych w czasie osławionej konferencji Ojca Tadeusza „Jeszcze Polska nie zginęła -wieś”.

Jeden głos na 26.000.

Podpowiadam Panu Redaktorowi, podobno jednemu z nielicznych polskich dziennikarzy leśnych jeżdżących po kraju i rozmawiających z ludźmi bo tak się on nam przedstawił, prawdopodobnie po to aby podkreślić różnicę w stosunku do nas, nieobecnych wśród ludzi autorów Monitora leśnego, podpowiadam więc temat bardzo istotny i w zasadzie literacki: dlaczego leśnicy milczą i dają się spędzać na liczne akcje aby wysłuchiwać klasycznych bzdur oraz skręcających wnętrzności peanów na cześć licznych oficjeli spośród jak i z poza swego grona?

Prawda jakie długie i leśno-niestylowe zdanie? Był taki literat francuski, nawet znaczący, co lubił długie zdania…Ale on nie o lesie a o magdalenkach… Ale i tak jest on bardziej zrozumiały oraz mniej nudny od innego, może nie literata ale na pewno mającego też ambicje literackie
https://m.youtube.com/watch?v=vlz91o1F9ng&feature=youtu.be#
Chociaż obaj Panowie lubią długie wywody i zdania to osobiście zdecydowanie poważam wartości autoteliczne tylko tego pierwszego. Zwłaszcza realizowane przy pomocy magdalenek…

Proponuję więc Panu Redaktorowi tytuł na cykl artykułów leśnych, niezależnie od ich ram: Dlaczego mówi on do nas jeszcze, mówi do nas jeszcze…

Darmowo proponuję, Panie Redaktorze. Takie mam hobby. Z błędami ale stylowe.

I tutaj powracam do ram w które usiłuje wcisnąć nas Pan Redaktor.
Co jest istotne – opisywanie faktu czy fakt?
Jako ciężko pracujący dziennikarz, wie Pan Redaktor na pewno że bez faktów, wydarzeń czy zachodzących sytuacji nie ma opisu. Dlaczego więc opis faktów, wydarzeń i sytuacji stworzonych przez organizację Lasy Państwowe jest według Pana Redaktora anty-leśny?

Może po prostu jest to organizacja anty-leśna?

Tekst: Tadeusz Ciura

(moje autorstwo podkreślam tylko i wyłącznie z uwagi na szlachetność Pierwszego Leśnika Lasów Państwowych)


Zdjęcie: buskul

5 myśli na temat “Ramy anty-leśne. No i ten język. Niepolski. I z błędami interpunkcji oraz stylu.

  1. „Podpowiadam Panu Redaktorowi, podobno jednemu z nielicznych polskich dziennikarzy leśnych jeżdżących po kraju i rozmawiających z ludźmi bo tak się on nam przedstawił, prawdopodobnie po to aby podkreślić różnicę w stosunku do nas, nieobecnych wśród ludzi autorów Monitora leśnego, podpowiadam więc temat bardzo istotny i w zasadzie literacki: dlaczego leśnicy milczą i dają się spędzać na liczne akcje aby wysłuchiwać klasycznych bzdur oraz skręcających wnętrzności peanów na cześć licznych oficjeli spośród jak i z poza swego grona?”
    A nie mógłby ten REDAKTOR odwiedzić mnie ?
    Mam sprawę leśną do załatwienia i potrzebuję wsparcia medialnego. Chciałbym założyć doświadczalną powierzchnię zalesienia sosną gruntów porolnych METODĄ WIELOLETNIĄ. Potrzebuję środków na zakup kilku hektarów takich gruntów. Jakby np zatrudnieni w LP zrzucili się po 4zł, to wystarczyłoby na tę realizację. Redakcja mogłaby objąć patronat i robić korektę do wpisów, które będą się pojawiały w blogu do tego projektu . Będzie również informacja o sponsorach.
    To jakby co, to proszę o te odwiedziny 🙂

  2. Co się stało z wpisem ?????? czyżby Szaraki wciągnęły na spodek, do analizy interpunkcji ?????
    A propos artykułu „Profesor Jan Szyszko i jego naukowcy” i przywołam fragment:”cytuję Radio Maryja, że “dzięki zastosowaniu tradycyjnej polskiej metody sadzenia drzew, las w ciągu czterech lat na nowo staje się potężnym pochłaniaczem dwutlenku węgla.””
    Ta cytowana tradycyjna polska metoda sadzenia drzew jest metodą niemiecką w niewielkim stopniu tylko zmodyfikowaną do polskich potrzeb. Jeśli jednak szukać jakiejś polskiej metody odnawiania lasu, to nazywa się ona METODA WIELOLETNIA a ja jestem jej autorem.
    No i chyba nikt nie powinien tu nic negatywnego przypiąć, chyba że to, że już łysieję 🙂

  3. No i jakby REDAKTOR chciał mnie odwiedzić, to na parę dni udzielę spania z wyżywieniem na mój koszt, gościnnie ma się rozumieć 🙂

Dodaj komentarz