Polscy myśliwi, kłusujący wilki do potęgi 100.000 powtórzeń!

Polscy myśliwi, kłusujący wilki do potęgi 100.000 powtórzeń!

Amatorska recenzja pewnej pracy naukowej.

Grozę tej potęgi opisuje nam jeden z autorów w swojej oraz innych badaczy, pracy naukowej zatytułowanej: „The illegal shooting and snaring of legally protected wolves in Poland” czyli „Nielegalny odstrzał i łapanie w sidła wilków, chronionych w Polsce”.

(Tłumaczenie tekstu pracy jest moje – TC)

Potęguje grozę ekspresyjny i opływający krwią wykres na rys. 5 tej pracy, ilustrujący rekomendacje do pracy na mediach społecznościowych.

Naukowy opis tego rysunku jest znamienny dla założeń badaczy i pozwolę go sobie zacytować:

„ Gęstość prawdopodobieństwa dziennej śmiertelności wilków z powodu nielegalnego odstrzału (a) oraz histogram szacunkowej łącznej liczby wilków odstrzelonych nielegalnie w Polsce (b) pochodzący ze 100.000 powtórzeń.  95% przedziały ufności najwyższej gęstości zaznaczono na czerwono, 99% na pomarańczowo, dodatkowo wskazano dolne granice.”

„100.000 powtórzeń oceną kłusownictwa na wilki wśród 100.000 polskich myśliwych” tak można by było zatytułować tą pracę naukową, bo opiera się ona na statystyce, teorii prawdopodobieństwa i podstawowym założeniu 100.000 powtórzeń.

Jako praca naukowa jest ona napisana językiem dostępnym dla amatorów tematu, co wynika prawdopodobnie z faktu iż opublikowano ją w naukowym języku angielskim, raczej nie aspirującym do poziomu języka Shakespeare.

Jaki jest cel podobnej „horror” pracy naukowej?

Autorzy deklarują, że nie mają sprzecznych interesów finansowych lub powiązań osobistych, które mogłyby wpłynąć na temat pracy.

Ale piszą w swojej pracy:

„Wiedza na temat skali śmiertelności wilków, w tym nielegalnego zabijania, jest niezbędna do proponowania i wdrażania zrównoważonego zarządzania populacjami wilka, a także opracowywania planów ochrony i dlatego jest bardzo interesująca dla ekologów i decydentów. Jednak oszacowanie poziomu nielegalnego odstrzału wilków pozostaje trudnym zadaniem, ponieważ kłusownicy ukrywają to (tj. schemat „zastrzel, zakop, zamilcz”) w celu uniknięcia postępowania karnego.  W rezultacie wykrywalność nielegalnego zabijania jest prawdopodobnie niezwykle niska, a rzeczywista liczba zabitych wilków pozostaje nieznana, choć bez wątpienia jest wielokrotnie większa niż oficjalnie podawana.”

Badacze przymierzyli się więc do oceny tej nieznanej, ale rzeczywistej liczby zabitych wilków, liczby pomocnej dla ekologów i decydentów, przy pomocy metod statystycznych, mając jako podstawę konkretne dane.

Te dane to 54 zastrzelone wilki oraz 37 wilków, zabitych w sidłach, wszystkie przypadki w latach 2002-2020, oraz 16 wilków z obrożami GPS/GSM których życie śledzili naukowcu w latach 2014-2020 i z których 6 zostało zastrzelonych. A więc 97 wilków zabitych w ciągu 18 lat.

Opis  w pkt. 2.1.  „Rejestracja nielegalnie zabitych wilków” w latach 2002-2020 imponuje fachowym zebraniem danych na ten temat, podobnie jak działania związane ze śledzeniem osobników wilka zaopatrzonych w obrożę GPS/GSM, pkt. 2.2.

I tutaj dochodzimy do sedna całej pracy, metody obliczeń wysokości tej góry krwi wilków zabijanych corocznie w Polsce.

Pozwolę sobie zacytować:

„2.3.  Analiza statystyczna.

Oszacowaliśmy dzienną śmiertelność z powodu nielegalnego odstrzału na podstawie liczby zastrzelonych wilków wśród wszystkich 16 osobników z obrożą GPS/GSM za pomocą estymatora Heisey-Fuller, który został opracowany specjalnie dla danych radiotelemetrycznych. Dla naszych celów przyjęliśmy liczbę pięć jako liczbę „sukcesów” (szóstego wilka zabitego na Słowacji nie brano pod uwagę, ale czas przebywania osobnika w Polsce był brany pod uwagę przy obliczaniu czasu ekspozycji na nielegalny odstrzał) podczas gdy 5015 wilczych dni, podczas których wszystkie 16 śledzone osobniki były podatne na odstrzał, wykorzystano jako liczbę niezależnych prób w eksperymencie dwumianowym.

Obliczyliśmy gęstość prawdopodobieństwa „sukcesu” (tj. dzienne wskaźniki śmiertelności z powodu nielegalnego strzelania) dla rozkładu dwumianowego przy użyciu pakietu „binom”.

Następnie użyliśmy metody bootstrap, aby oszacować całkowitą liczbę wilków zabijanych każdego roku w Polsce. Najpierw losowo wylosowaliśmy pojedyncze oszacowanie dobowej śmiertelności z opisanej powyżej gęstości prawdopodobieństwa, przy czym gęstość użyto jako wagę, co oznacza, że ​​oszacowania zbliżone do średniej dobowej śmiertelności miały większe prawdopodobieństwo wyboru niż wartości przy końcach dystrybucji. Następnie, korzystając z wybranej dziennej śmiertelności, przeprowadziliśmy symulację całkowitej liczby wilków zabitych w ciągu roku z całej populacji.  Biorąc pod uwagę najnowsze szacunki liczebności wilka w Polsce sugerujące 1886 osobników (Inwentaryzacja gatunkowa, 2019), całkowita roczna liczba dni ekspozycji dla całej populacji wynosi 1886 × 365 = 688.390 dni ekspozycji.  Przeprowadziliśmy losowe generowanie rozkładu dwumianowego z wielkością parametru ustawioną na 688.390 i prawdopodobieństwem powodzenia w każdym badaniu ustawionym na wybrany dzienny wskaźnik śmiertelności.  Łączna liczba „sukcesów” z 688.390 prób reprezentuje liczbę wilków zabijanych rocznie.  Całą procedurę powtórzyliśmy 100 000 razy (zaczynając od wykreślenia pojedynczego oszacowania dziennej śmiertelności) i przedstawiliśmy histogram szacowanej liczby wilków uśmiercanych w ciągu roku wraz z najwyższym przedziałem gęstości (HDI) jako miarą niepewności.”

Uff….

Cofam moje wcześniejsze słowa o prostocie naukowego języka angielskiego. Toż nawet Shakespeare byłby zaimponowany, co prawda nie stylem a treścią, z której prawdopodobnie zrozumiałby równie mało, co ja.

Tutaj nasuwa się podstawowa uwaga, ta o zasadności recenzowania prac naukowych, opartych na statystycznych metodach prawdopodobieństwa przez zupełnego dyletanta w tej dziedzinie nauk, takiego jak ja. Na swoje usprawiedliwienie mogę przypomnieć słowa autorów tej pracy:

„Ta wiedza jest niezbędna do proponowania i wdrażania zrównoważonego zarządzania populacjami wilka, a także opracowywania planów ochrony i dlatego jest bardzo interesująca dla ekologów i decydentów.”

Oraz dla amatorów interesujących się podobnym tematem, do których zaliczam również politycznych decydentów.

A więc liczba od 147 do 216 wilków mordowanych corocznie w znacznej mierze przez polskich myśliwych będzie miała, z prawdopodobieństwem 100.000 powtórzeń, ogromne i przypuszczam już bez tych 100.000 powtórzeń, decydujące znaczenie dla argumentacji ekologów dotyczącej dalszej ochrony wilków w Polsce, oceny wilczej populacji, różniącej się jak wiadomo pomiędzy ekologami a urzędnikami czy leśnikami, zdecydowanego odrzucenia pomysłu legalnych polowań na wilki, no i co ma duże znaczenie społeczne, dalszej eskalacji atmosfery potępiania i nienawiści w stosunku do myśliwych, atmosfery niezbędnej dla dalszej ochrony wilków oraz np. łosi.

No bo kto zabija wilki, pytają się autorzy w pkt. 4.2.?

Cytuję:

„W Polsce posiadanie broni palnej jest ściśle regulowane prawem i wymagana jest specjalna licencja, a prawie wszystkie zarejestrowane karabiny i inne strzelby w rękach prywatnych należą do myśliwych, z których większość to członkowie Polskiego Związku Łowieckiego.  Nie oznacza to jednak, że tylko myśliwi nielegalnie strzelają do wilków, ale wydaje się, że są odpowiedzialni za znaczną część wszystkich tych przestępstw.”

Autorom pracy wydaje się, co prawda tylko w języku angielskim (but it does appear), że członkowie Polskiego Związku Łowieckiego popełniają całkiem poważne przestępstwa…

A w zasadzie bardzo poważne przestępstwa, bo stosując zwykle rachunki na poziomie powiedzmy czwartej klasy szkoły podstawowej, wychodzi nam, zwykłym amatorom, liczba od 2.646 do 3.888 wilków, zabitych w analizowanym okresie czasowym od roku 2002 do 2020 przez, w znacznej większości, członków Polskiego Związku Łowieckiego. I dotyczy to tylko krańcowych, granicznych przedziałów ufności wykresu prawdopodobieństwa, tych pomarańczowych.

Gdybyśmy założyli przedziały ufności najwyższej gęstości wykresu, te pełnokrwiste, tak na oko 4-5 razy wyższe, to okazuje się że polscy myśliwi skłusowali od początku tego wieku co najmniej od 10.000 do 15.000 wilków.

Prawdziwy cud, niczym ten z wodą w wino. Było 97, mamy 15.000. Co najmniej. Chrystus objawił się naukowcom spod znaku Wilka?

Ma PZŁ jakiegoś dobrego prawnika? Który rozpatrzyłby zabawy grupy biologów ze statystyczną teorią prawdopodobieństwa, z prawnego punktu widzenia oskarżenia ponad 100.000 ludzi o przestępstwo grożące karą  do 5 lat więzienia?

Tutaj grupa naukowców, podpierając się autorytetem PAN, weszła na ścieżkę mediów społecznych szerzących nienawiść do stu kilkudziesięciotysięcznej grupy społecznej, wykonującej zadania nałożone przez przecież obowiązującą ustawę łowiecką. Zdają sobie z tego sprawę albo uważają swoje naukowe badania za upowszechnianie wiedzy w ramach wolności akademickiej, źródła w założeniu wiarygodnej i rzetelnej wiedzy?

Wymagającej w tym przypadku aż 100.000 powtórzeń, no ale czego naukowcy nie zrobią dla ponad 100.000 myśliwych, prawda?

Punkt 4.3. „Dlaczego ludzie zabijają wilki”, słowo ludzie, w interpretacji autorów pracy, można śmiało zastąpić słowem myśliwi. Nawiasem mówiąc słowo kłusownicy czy kłusownictwo jest w tej pracy używane bardzo nieśmiało i zapewnie autorzy liczą na inteligencję swoich czytelników pisząc o myśliwych czy o członkach Polskiego Związku Łowieckiego.

Co zalecają autorzy tej pracy naukowej?

Niemało i tutaj przychodzą mi na myśl ich zapewnienia o braku interesów oraz o ich neutralności.

Cytuję jeden z przykładów pkt. 4.4.

„ Ponieważ wykrywalność nielegalnego zabijania wilków jest bardzo niska, bardzo pomocne byłoby utworzenie zespołów w ramach agencji ochrony środowiska lub specjalnych straży policyjnych zajmujących się ochroną przyrody i zdolnych do bezpośredniego działania w terenie…

…Skutecznemu egzekwowaniu prawa musi towarzyszyć edukacja sędziów, prokuratorów i policjantów.  W idealnej sytuacji, aby zapewnić przejrzystość dochodzeń i procesów sądowych, sędziowie, prokuratorzy i policjanci powinni zgłosić konflikt interesów, jeśli sami są myśliwymi.”

  Pytanie – A co z tym konfliktem interesów, gdy sami naukowcy nienawidzą myśliwych? – byłoby raczej zasadne. Zwłaszcza w tych mniej idealnych sytuacjach, związanych z bytnością na mediach społecznych.

Autorzy pracy koncentrują się w pkt. 4.1. na niepewności szacunków dotyczących nielegalnego zabijania wilków.

Z tym się zgodzę bo sam to opisywałem na Monitorze Leśnym w naszej serii pięciu artykułów w styczniu i lutym 2020, na temat kłusownictwa w Skandynawii (ostatni tekst https://www.forest-monitor.com/pl/klusownictwo-w-fennoskandii-sympozjum-naukowe-czesc-piata/)

Niemniej jednak nigdy nie zetknąłem się z tak celowym zaprzęgnięciem statystyki i metody prawdopodobieństwa do postawienia zarzutów popełnienia, bądź co bądź bardzo poważnych przestępstw, w stosunku do członków Polskiego Związku Łowieckiego, czy w przypadku Szwecji, do członków Svenska Jägarförbundet czy Jägarnas Riksförbund.

Cytowany w pracy polskich naukowców szwedzki badacz Olof Liberg stwierdził co prawda w roku 2020 że aż 21% populacji szwedzkich wilków znika każdego roku, głównie w wyniku nielegalnych polowań ale ta, mocno kwestionowana przez innych liczba,  wynikała z analizy materiałów inwentaryzacji DNA wilków w ich udokumentowanych rewirach. Podobnie Olof Liberg twierdził zresztą już w roku 2007 z trochę mniejszą cyfrą, bo 15% i wróżę naukowcom związanym z Twardorzeczką długoletni temat badań. Na razie osiągnęli tylko 10%.

No, ale co najważniejsze, Olof Liberg i jego grupa twierdzi dzisiaj wyraźnie że legalne polowania na wilki zmniejszają polowania nielegalne. Opisywaliśmy na Monitorze leśnym w marcu 2020 r. jego wypowiedz. na ten temat.

Nie sądzę jednak aby autorzy polskiej pracy byli skłonni do wyciągnięcia  podobnych, świętokradczych oraz niebezpiecznych dla ich kariery,  wniosków.

Nie wiem jakie będą prawne konsekwencje w stosunku do naukowców, autorów tej pracy.

Myśliwym proponowałbym jednak przyglądnięcie się tej statystycznej metodzie naukowej, pozwalającej na oskarżenie ich o coroczne zabijanie co najmniej od 147 do 216 wilków, będących w Polsce pod całkowitą ochroną.

Bo chyba wśród ponad stutysięcznej rzeszy myśliwych zrzeszonych w PZŁ nie brakuje zdolnych matematyków, co w połączeniu z wiedzą na temat gospodarki łowieckiej, powinno wystarczyć na zakwestionowanie prawd naukowych głoszonych przez biologów i opartych na matematycznych metodach prawdopodobieństwa.

Biologów, którzy w czasach dyskutowanej niezależności polskiego sądownictwa usiłują ponadto wprowadzić nowy model udowadniania przestępstw w oparciu o teorie prawdopodobieństwa.

Cała szczęście że wymaga to od nich metody 100.000 powtórzeń.

Zdjęcie: jaktjägare

2 myśli na temat “Polscy myśliwi, kłusujący wilki do potęgi 100.000 powtórzeń!

  1. „W rezultacie wykrywalność nielegalnego zabijania jest prawdopodobnie niezwykle niska, a rzeczywista liczba zabitych wilków pozostaje nieznana, choć bez wątpienia jest wielokrotnie większa niż oficjalnie podawana.”

    Tutaj należy pamiętać o tle sytuacji. Oficjalnie podawane dane o upadkach wilków z podziałem na: 79% kolizje i 11% kłusownictwo, pochodzą z monitoringu wilka i rysia prowadzonego bodajże w latach 2017-2018 przez 'Krameko’, a więc drugiego obok ’ SdN „Wilk ” (omawiane tutaj 'symulacyjne’ badania) podmiotu zajmującego się komercyjnie badaniami tego gatunku. Jak ze swojego pobieżnego oglądu rozumiem są to rynkowi konkurenci do tego rodzaju badań, być może jedyni w tej skali/powadze badań (chętnie poznam szerszy kontekst). Dlatego prywatnie nie musi mnie dziwić, że jeden podmiot 'weryfikuje’ swoją 'metodą interpolacji szacunkowej’ wyniki badań stricte zdarzeniowych drugiego. Zwłaszcza, że powoli czas na kolejne badania i (przywołane tu przez autora) 'decyzje decydentów’ w tym zakresie.
    Naukowe wsparcie dla tez 'interpolacji’ od znanego mi (np. z banowania mnie na Twitterze, za korekty etc) naukowca z PAN w jakimś stopniu pokrywa się dla mnie prywatnie z postawą ekstremalnej i bezwarunkowej ochrony tego gatunku + stanowczej niechęci do kontroli populacji i oczywiście łowiectwa generalnie. Czy to pozycjonowanie wobec 'decydentów’ okaże się dobre dla Pana Mysłajka i jego 'SdN Wilk’ – jako beneficjentów przyszłych badań? nie wiem, zaawansowane modele symulacji i interpolacji na (przynajmniej dla mnie zbyt) wąskiej terenowo i charakterowo (np. zmiana zachowań w wyniku odłowień z grupy) próbie 6 zastrzelonych wilków – brzmią poważnie w odbiorze (piszę to jako osoba niezorientowana w języku technicznym zaplecza badawczego użytego dla podkreślenia profesjonalizmu 'interpolacji’). Tyle, że funkcjonująca gdzieś w tle ideowa i cenzuralna aktywność pro-przyrodniczych naukowców + bardzo mocno interpolowane liczby (modele prawdopodobieństwa) skutkuje regresem mojego zaufania do powyższych, nawet jeśli stricte naukowych metod analiz dla prowadzonych badań (symulacji, przypominam).
    Zresztą w dyskusji pod tym postem na FB raz lub dwa poddawano w wątpliwość reprezentatywność badań wyłącznie fizycznie padniętych osobników – w zakresie proporcji 79:11. Ciekaw tu jestem jakichś obiektywnych zdań innych naukowców, no i oczywiście samego (powątpiewanego) Krameko.

    Co wydaje się ważne, na moje pytania o wpływ próby losowej tutejszych lokalnych 4 watah (i braku w ostatnich latach przypadków zastrzelenia) na symulacyjne badania autorów – nie otrzymałem odpowiedzi. Najprawdopodobniej tylko ich 6 / 16 jest wyłączną podstawą do prezentowania konkluzji i (symulacyjnego) obrazu kłusownictwa., inne sytuacje i odmienne próby losowe – już nie mają takiego znaczenia.

    Co ciekawe, nikt nie zajął się
    – interpolacją upadków kolizyjnych
    – sumaryczną liczbą upadków (defacto najważniejszą dla gatunku/populacji etc, ale może mniej ważną dla 'wrogów’ łowiectwa, w moim domyśle po tym badaniu – masowych 'kłusowników wilków’)
    – wielkością populacji przy braku upadków w wyniku aktywności człowieka (przy modelach interpolacji obu udziałów 79:11moze się okazać że populacja wynosi np 10 000 a nie 2000 #PojemnośćŚrodowiska )
    Na moje pytania o brak całościowego podejścia dla gatunku i jego upadkowości oraz wpływu na populację, uzyskałem odpowiedź, że naukowcy badający wilki mają prawo badać wyłącznie symulacyjnie zachowania ( (i ich skalę) myśliwych, ups, kłusowników, a inne przyczyny upadków – pomijać badawczo (wybiórczość obszaru badania, pokrywająca się jednocześnie z istniejącą w moim odczuciu dość wyraźną awersją proprzyrodniczego środowiska do myśliwych). Rozumiem powiązanie/interakcję, niekoniecznie musi mi to wystarczać jako sens takiej selektywności obszaru badawczego.

    Sama sytuacja z tym badaniem symulacyjnym (’interpolującym’) dla jednej przyczyny upadków gatunku – ciekawa. Ciekawe też będą jego konsekwencje dla obu badawczych podmiotów na tym ciasnym rynku. Bo, że liczby z symulacji będą żyć w soc-mediach i mediach klasycznych – swoim własnym (sensacyjnym) życiem, to zarówno autor jak i ja nie mamy chyba wątpliwości.

    Badania Krameko
    https://www.gios.gov.pl/pl/poiis-monitoring-wilka-i-rysia

  2. Dziękuję za bardzo interesujący komentarz. Temat badań naukowych, ich wiarygodności i rzetelności ich przeprowadzania, nie jest nowy i przy okazji COP 26 sporo się o tym pisze. Nie oznacza to że omawianą przeze mnie pracę naukową uważam za niewiarygodną i nierzetelną, ale jako laik przeciwstawiam się intuicyjnie oskarżeniom skierowanym przeciwko myśliwych, oskarżeniom opartych na metodach statystycznych, a nie dowodach terenowych. Z tego typu wnioskami, naukowcy, zwłaszcza ci z PAN powinni być ostrożni, moim zdaniem. Noblesse oblige, ta naukowa, chyba dalej obowiązuje to środowisko?

Dodaj komentarz