firmy leśne Forest Business Analytics

Polskie firmy leśne w Skandynawii – Rafał Chudy, firma Forest Business Analytics.

W tym poście chciałbym się z Wami podzielić moimi doświadczeniami odnośnie zakładania firmy za granicą. Odpowiadam na pytania Pana Tadeusza Ciury. Dla osób myślących o pracy za granicą i zakładaniu swojej własnej firmy, myślę, że ten post może okazać się przydatny. Zapraszam! 


Polskie firmy leśne w Skandynawii – Rafał Chudy, firma Forest Business Analytics (FBA), Norwegia. 

1) Czy może Pan opowiedzieć jak trafił Pan za granicę, co robił wcześniej, dlaczego wyjechał?

Myślę, że wiele na ten temat pisałem już wcześniej na naszym blogu. Tak w skrócie, to o wyjeździe za granicę myślałem już po pierwszym roku studiów, kiedy dowiedziałem się o programie Euroforester, organizowanym przez szwedzką uczelnię SLU w Alnarp, w którym stypendia były fundowane przez takie firmy jak IKEA czy Stora Enso. Dostałem się do programu i muszę powiedzieć, że był to moment przełomowy dla całej mojej dalszej kariery w leśnictwie. Ze Szwecji udało mi się dostać na kolejny program wymiany międzynarodowej do Finlandii oraz USA. Później jeszcze przyszedł rok pracy naukowej w Hamburgu w Niemczech. Byłem trochę jak narkoman szukający nowych wrażeń, nowego spojrzenia na leśnictwo, chcący jak najbardziej poznawać nowych ludzi, nowe kraje, nowe kultury i tradycje. Po 3.5 roku za granicą zdałem sobie sprawę, że nasze leśnictwo jest daleko w tyle w porównaniu do krajów skandynawskich i anglosaskich głównie pod względem efektywności zarządzania powierzonym mieniem, a także ze względu na dość szeroko powszechny w całej Polsce nepotyzm, korupcję, panoszenie się związków zawodowych, czy brak profesjonalnego podejścia do pracowników oraz klientów. Te rzeczy jest niesłychanie łatwo zmienić, tylko trzeba chcieć oraz od początku wprowadzić przejrzyste zasady w firmie oraz odpowiednio dobrać program szkoleń dla nowych i starszych pracowników. Później dość długo szukałem studiów doktoranckich. Aplikowałem 17 razy, wiele razy się dostałem np. do Australii czy Nowej Zelandii jednak bez stypendium. Nigdzie w Polsce nie mogłem znaleźć finansowania na studia zagraniczne w banku. Za 18 razem udało się. Dzięki mojej wytrwałości dostałem się na studia doktoranckie w Norwegii gdzie się potoczyła moja dalsza przygoda z leśnictwem. 

2) Co Pan robił za granicą, jak Pan doszedł do momentu założenia własnej firmy?

W połowie studiów doktoranckich doszedłem do wniosku razem z żoną Karoliną, że chcielibyśmy wykorzystać swoje doświadczenie i wykształcenie związane z leśnictwem jak i biznesem. Karolina kończyła wówczas studia biznesowe w Norwegii i Polsce ze specjalizacji biznesu międzynarodowego i analizy danych. Traf chciał, że duża firma amerykańska poszukiwała ekonomisty leśnictwa, który władałby językiem angielskim i polskim ze względu na ich działalność w Polsce. Nadawałem się idealnie. Założenie firmy i zostanie podwykonawcą było idealnym rozwiązaniem, gdyż nie musieliśmy się wówczas przeprowadzać do USA, mogliśmy spokojnie z żoną zakończyć rozpoczęte studia w Norwegii oraz mieliśmy szansę zdobywać międzynarodowe doświadczenie, co uważam jest bardzo ważne w karierze każdego młodego człowieka. Po pewnym czasie kiedy wyprowadzaliśmy się z Norwegii, postanowiliśmy przenieść firmę do Polski gdzie był nasz główny ośrodek interesów życiowych. 

3) Jak zakłada się firmę? Jakie są trudności, jakie obciążenia, np. podatki, jakie obciążenia biurokratyczne, papiery, kontakty z urzędami?

W Norwegii wszystko załatwiliśmy przez internet. Jedyną wizytę jaką musieliśmy złożyć to odwiedzić księgowego i podpisać z nim później umowę również wysyłając skan przez internet. Księgowy zajmował się wszystkimi dokumentami, kiedy my mogliśmy skupić się na rozwoju firmy. Ogólnie muszę powiedzieć, że system jest bardzo przejrzysty w Norwegii. Wystarczy telefon do Skatteetaten (norweski Urząd Skarbowy) i miła Pani lub Pan wszystko nam grzecznie wyjaśnią, bez irytacji i do samego końca. Poprowadzą nas przez internet i wytłumaczą co i gdzie trzeba kliknąć i jakie dane należy wprowadzić. 

Prawdę mówiąc podobne doświadczenia mam z polskim Urzędem Skarbowym, gdzie zawsze zawsze trafiam na pozytywne, znające się na rzeczy osoby. Kwestia zakładania firmy trochę jednak się różni. O ile jednoosobową działalność gospodarczą można założyć online posiadając np. Profil Zaufany, to ze spółką już tak łatwo nie jest. Potrzebna jest wizyta u notariusza, spisanie aktu, nominowanie zarządu itp. należy również osobiście udać się do Sądu oraz Urzędu Skarbowego i złożyć stosowną papierologię. 

Szczerze ciężko mi porównać te dwa doświadczenia, co wynika z różnorodności form przedsiębiorstw jakie zakładaliśmy w obu tych Państwach. Jednak muszę powiedzieć, że zarówno w Norwegii jak i Polsce firmy prowadziło nam się z przyjemnością i bez jakichkolwiek poważnych problemów, czy przeszkód ze stron urzędów. 

4) Jak Pan szuka zleceń? Kto płaci? Jest Pan wykonawcą czy podwykonawcą? Jakie są stawki zleceniodawcy?

Na początku byliśmy podwykonawcami, później przyszły nowe projekty w których posiłkowaliśmy się usługami innych firm, głównie firm posiadających w swojej ofercie dobrej jakości dane, które mogliśmy analizować i z lepszą dokładnością oferować wsparcie biznesowe naszym klientom. Następnie przyszła duża inicjatywa w postaci Międzynarodowej Konferencji Biznesu Leśnego, którą postanowiliśmy zorganizować z Karoliną po raz pierwszy w roku 2018. Była to pierwsza w swoim rodzaju konferencja biznesowa na taką skalę w Europie Wschodniej, gdzie przybyli przedstawiciele znaczących firm inwestycyjnych w leśnictwo (np. GreenWood Resources, Bank Światowy, BTG Pactual, Silvanus Forestry), duże firmy z przemysłu drzewnego (np. Steico, IKEA), czołowe firmy specjalizujące się w nowoczesnych technologiach w leśnictwie takie jak nasz polski Taxus czy TAKMA, a także zagraniczne Remsoft z Kanady, czy Simosol z Finlandii. Także gościliśmy przedstawicieli Komisji Europejskiej, FSC, Bureau Veritas, firm konsultingowych (Forest Edge z USA, czy NORSKOG z Norwegii) oraz przedstawicieli świata nauki (np. Uniwersytetu w Georgii, Stanowego Uniwersytetu w Karolinie Północnej, czy Norweskiego Uniwersytetu Nauk Przyrodniczych). Niestety podczas pierwszej edycji konferencji zabrakło przedstawicieli Lasów Państwowych, polskiej nauki czy wielu polskich firm produkcyjnych z sektora leśno-drzewnego. Nie mniej jednak mamy nadzieję, że przedstawiciele tych organizacji będą liczniej reprezentowani podczas II edycji konferencji, która odbędzie się między 1-3 czerwca 2020 roku w Hotelu Sheraton w Sopocie.

5) Jakie jest zapotrzebowanie na pracę takich firm jak Pana? Czy jest miejsce na więcej polskich firm? Czy polscy wykształceni leśnicy mogliby o tym myśleć?

Myślę, i moja żona się pewnie z tym zgodzi, że zapotrzebowanie na pracę takiej firmy jak nasza wciąż istnieje, jednakże rynek stał się dosyć ograniczony i zdominowany przez wielkich graczy. Duzi gracze na rynku mają na swoim koncie albo długoletnią historię operacji albo wyrastają w krajach, gdzie leśnictwo nie jest zdominowane przez jednego gracza i liczba potencjalnych klientów jest nieporównywalnie większa niż w Polsce (np. USA, czy Skandynawia). Moim zdaniem w Polsce liczba rzetelnych analiz rynkowych jest wciąż bardzo ograniczona. Taki stan rzeczy odzwierciedlają choćby publikacje naukowe, które wykorzystują bardzo proste metody analizy rynku drzewnego. Monopol Lasów Państwowych nie tylko zapobiega efektywnemu działaniu mechanizmów rynkowych, ale również hamuje sprawny przepływ informacji, które powinny wspierać rozwój rynku oraz przejrzyste zasady na nim panujące. Ze swojego doświadczenia wiem, że pracownicy Lasów Państwowych nie są odpowiednio przeszkoleni aby robić analizy dotyczące na przykład wpływu kursów walut na handel międzynarodowy i cały rynek drzewny, poszukiwania nowych rynków zbytów i inwestycji zagranicznych, optymalizacji portfelowej, projekcji cen surowca drzewnego, kosztów gospodarki leśnej itd. W większości są to z wykształcenia leśnicy, a nie ekonomiści czy ludzie po studiach biznesowych, co siłą rzeczy przekłada się na brak efektywności zarządzania powierzonym majątkiem całej firmy. 

6) Czy polskie wykształcenie leśne przydatne jest przy zakładaniu takich firm lub zatrudnianiu się jako pracownik? Czy wystarczy w pracy język angielski czy jako właściciel firmy, mający zlecenia od szwedzkich właścicieli lasu lub podobne, należy znać język szwedzki lub inny, danego kraju?

Nasza firma działa na międzynarodowym rynku, także język angielski jest nieodzowny. Wykształcenie leśne jest oczywiście przydatne w pracy konsultanta, jednakże jeżeli ktoś skończy technologię drewna, studia biznesowe, czy ekonomiczne, ma zapał do ciężkiej pracy i chęć nauki to również powinien dać sobie radę. Z mojego doświadczenia niestety wynika, że polski student leśnictwa jest ograniczony ciężką indoktrynacją na studiach odnośnie Lasów Państwowych i ich sposobu zarządzania gospodarstwem leśnym. Taki student kończy studia i nie wie kompletnie nic o rynku drzewnym, o głównych graczach rynku, o strukturze własności lasów w różnych częściach świata, o głównych gatunkach produkcyjnych, nie mówiąc o świecie ekonomii czy biznesu leśnego. Często indoktrynacja jest na tyle silna, że taki student patrzy z góry na prywatnych właścicieli lasów, a nie o tym chyba chodzi na studiach. Studia powinny uczyć młodego człowieka bycia otwartym na świat, czy tego, że w każdym miejscu są inne czynniki warunkujące ukształtowanie leśnictwa i zarządzania całym gospodarstwem leśnym. Bycie otwartym na nowe wyzwania i projekty to również domena konsultanta, który z każdym nowym projektem musi uczyć się coraz to nowszych rzeczy, nowych języków, rynków, relacji itd. Osobiście uważam, że obecne studia leśne w Polsce to świat dwóch prędkości. Z jednej strony są profesorowie, którzy jeżdżą po świecie, uczą się nowych rzeczy o leśnictwie i zdobywają wiedzę od zagranicznych kolegów. Z drugiej strony mamy studentów, którzy swoje „zagraniczne” przygody kończą na Rogowie czy Zielonce. Za granicą studenci biorą udziały w wyjazdach, robią kursy zagraniczne, uczą się lub dobrze znają angielski i zdobywają doświadczenie robiąc staże w międzynarodowych firmach lub organizacjach. Później nie ma co się dziwić, że polski student przegrywa konkurencję na zagranicznym rynku pracy, także w konsultingu. Profesorowie za to mają się świetnie:) 

7) Jakie największe różnice między polskim a szwedzkim leśnictwem, lub innym, Pan widzi?

Tutaj polecam dwa dawne teksty: Zrozumieć Konfederatów oraz Zrozumieć Skandynawów

8) jak w kontekście pracy za granicą ocenia Pan działalność Lasów Państwowych w Polsce?

Pomimo wielu wypowiedzi pracowników Lasów Państwowych o tym jak inne kraje patrzą z podziwem na leśnictwo w Polsce, muszę niestety obalić ten mit. Na leśnictwo w Polsce i Lasy Państwowe patrzy się dokładnie tak samo jak na leśnictwo w Rosji, Ukrainie, czy Białorusi czyli trochę z pogardą odnośnie marnotrawstwa powierzonego mienia, braku możliwości inwestycyjnych, zbyt silnego udziału polityki w leśnictwie, nie uregulowania spraw nacjonalizacji mienia, czy paraliżem prywatnych właścicieli lasów. To co nas odróżnia od tych krajów to z pewnością mniejszy poziom korupcji. Osobiście patrzę na leśnictwo w Polsce z wielkim żalem, że mając takie zasoby, dobrze przygotowanych pracowników terenowych, wielkie leśne tradycje, firma Lasy Państwowe nie ma kompletnie żadnej wizji odnośnie rozwoju, zwłaszcza na wodach międzynarodowych. Nowi dyrektorzy przychodzą i odchodzą, również ci z tytułami dyrektorów ds. innowacji i strategii, prawie z każdymi wyborami parlamentarnymi a wizji jak nie było tak nie ma. Zamiast podchodzić z pompatycznym nastawieniem, że LP są najlepsze na świecie, uważam, że trzeba najpierw zrozumieć, że mamy problem i że wcale tak nie jest. Zanim się pacjenta wyleczy, najpierw pacjent musi rozumieć, że jest chory. Obecni leśni decydenci pomimo, że niektórzy z nich studiowali kiedyś za granicą, kompletnie nie rozumieją leśnictwa światowego ani międzynarodowego rynku drzewnego. Nie rozumieją szans jakie sektor leśny za sobą niesie, także nie potrafią tych szans wykorzystać, aby zarabiać pieniądze i aby Polski Naród się bogacił, bo chyba o to chodzi, prawda? Chodzi o to, aby nasze firmy państwowe przynosiły korzyści Polakom, a nie marnotrawiły powierzone zasoby, zatrudniały znajomych i walczyły przeciwko społeczeństwu, któremu mają służyć. 

9) Co Pan radziłby polskiemu absolwentowi technikum leśnego, który myśli o wyjeździe do Szwecji, lub innego kraju, do pracy w lesie? Czego powinien się douczyć (język, praca pilarką, wykaszarką)?

Uważam, że czasy się zmieniły i żyjemy w kompletnie nowych warunkach. Żyjemy w erze technologii cyfrowych i internetu. Także jeżeli miałbym coś polecać młodym ludziom w technikum czy na studiach, którzy chcą się rozwijać to na pewno polecałbym im specjalizowanie się w programowaniu, nowych technologiach (drony, sensory, technologia blockchain) bo na to teraz jest boom i w takich specjalizacjach można znaleźć zatrudnienie nie tylko w leśnictwie na świecie, ale w innych gałęziach przemysłu również. Jaki jest przepis na sukces i bogactwo? Myślę, że przepis był, jest i będzie taki sam, bez względu co chcemy robić, czyli „Wyspecjalizuj się i handluj”. Prekursorem tego kierunku był angielski ekonomista David Ricardo.

Więcej o firmie Forest Business Analytics możecie przeczytać tutaj: FOREST BUSINESS ANALYTICS

Dziękuję,

Rafał Chudy

Dodaj komentarz