Trzy wywiady

Trzy wywiady z urzędnikami administracji Lasów Państwowych.

Trzy wywiady z urzędnikami administracji Lasów Państwowych.

Z wywiadów wybrałem te fragmenty które mnie osobiście uderzyły a z całymi wywiadami można zapoznać się na sieci.

Wywiad pierwszy, już historyczny, jest zatytułowany ” Zdaliśmy egzamin. Wybiegamy myślą w przyszłość” i z Panem Konradem Tomaszewskim, dyrektorem generalnym Lasów Państwowych rozmawia w Głosie Lasu nr. 1/2018 Pan Krzysztof Trębski.

Co mnie uderzyło w tym wywiadzie, poza tym że Pan Konrad Tomaszewski patrzył ufnie w swoją przyszłość zawodową?

Słowa:

„Przy tym rozmiarze klęski (tereny pohuraganowe na Pomorzu – moja uwaga) tak sprawna akcja ratunkowa, a potem sprzątanie i odnawianie zniszczonych lasów, nie byłyby możliwe, gdyby odpowiadał za to bezpośrednio budżet państwa, liczne spółki czy agencje leśne albo wyłącznie tysiące prywatnych właścicieli lasów.”

Co Pan Konrad Tomaszewski może o tym wiedzieć, pracując całe swoje życie w strukturach LP, absolutnego monopolisty w polskiej gospodarce lesnej? Skąd wziął takie przeswiadczenie że byłoby to niemożliwe? Od kolegi naukowca wsławionego twierdzeniem że nigdzie na świecie nie ubezpiecza sie lasow? Umknęły jego uwadze znacznie większe obszarowo i masowo klęski tego typu np. w Szwecji czy we Francji?

Wtedy Pan Konrad Tomaszewski mógłby, gdyby chciał, wyciągnąć wniosek ze tysiące prywatnych właścicieli lasow daje sobie radę nie gorzej, a powiedziałbym znacznie lepiej, niż tysiące urzędników administracji lasow panstwowych, tysiące poza tym tylko w Polsce.

„Niestety, Komisja Europejska, skarżąc Rzeczpospolitą, bezrefleksyjnie powtarza zarzuty wydumane przez organizacje pozarządowe, oparte na mitach i emocjach. Mam nadzieję, że Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej powróci do sedna sprawy, czyli obowiązujących nas przepisów krajowych i unijnych. Sądzę, że aktywiści się tego obawiają. Oni narzucony nam konflikt woleliby rozstrzygnąć bezprawnymi blokadami oraz histeryczną presją na media i opinię publiczną. Trudno nie dostrzec, jak z biegiem postępowania przed TSUE słabnie ich entuzjazm wobec drogi sądowej, bo prawo jest po stronie polskiej…Histeria rozpętana przez aktywistów, manipulacje części mediów, naiwność wielu naukowców, cyniczne zaangażowanie partii opozycyjnych – tak, wszystko to odniosło określony skutek….Obrali sobie za cel Polskę, bo tu mają jeden państwowy podmiot, w który mogą uderzać, oraz powszechnie dostępne lasy, podczas gdy w swoich krajach, gdzie dominuje własność prywatna, boją się zadzierać z setkami tysięcy właścicieli lasów. Jeśli ulegniemy ich szantażowi emocjonalnemu i zrezygnujemy z przestrzegania prawa, będą eskalowali irracjonalne żądania.”

Pan Konrad Tomaszewski ma barwny język ale czy zdaje sobie sprawę że istnieje rzeczywistość inna niż ta nad którą unosi się atmosfera konferencji organizowanych przez Ks. Tadeusza Rydzyka?

„Swego czasu pewien współczesny poeta w kontekście politycznym mówił o potrzebie ugryzienia czasem żubra tu i ówdzie. Ja powiem za wieszczem, że bryłę LP trzeba było nieco ruszyć z posad i uważam, że się to udało…Ale różnych wyzwań wokół jest tyle, a świat zmienia się tak szybko, że nie wystarczy po prostu robić swoje, trzeba wybiegać wizją znacznie dalej…”

Ten żubr mi się podoba…Ale to gryzienie, to wybieganie z wizją znacznie dalej, w świetle jego sławetnych porównań teatralno-zoologicznych? Niemalże molestowanie, prawda Panie i Panowie leśnicy?

„Tak wygląda różnica między tym, co LP mogą zrobić dla społeczeństwa przy użyciu swoich środków, a tym, co zrobić mogą politycy przy użyciu środków LP.”
Czy przypadkiem nie zakończyła się tutaj cierpliwość polityków z Panem Konradem Tomaszewskim? Lasy Państwowe mogą zawsze mieć nadzieję że tylko z nim.
„Nie powinniśmy rozpatrywać działań LP tylko w kategoriach opłacalności. Wynika to zarówno z ustawy o lasach i innych przepisów, co jest oczywiste, jak i z imperatywu moralnego.”
Czy imperatyw moralny albo inaczej mówiąc zwykła moralność nie zobowiązuje Pana Konrada Tomaszewskiego do opłacalności w zarządzaniu nieswoim majątkiem?

Ogólnie biorąc czytając ten wywiad podziwiam przekonanie byłego dyrektora generalnego Lasów Państwowych iż on i Lasy Państwowe mają zawsze i we wszystkim rację. Imponujące przekonanie ale mające się wcale dobrze w kadrze branży Lasow Panstwowych po odejściu Pana Konrada Tomaszewskiego.

Wywiad drugi, zatytułowany jest „Stawiam na teren. Wszystko w naszych rękach” i z dyrektorem generalnym Panem Andrzejem Koniecznym rozmawia w Głosie Lasu nr. 3/2018 Pan Krzysztof Trębski.

Co mnie uderzyło w tym wywiadzie? Różnica w stosunku do poprzedniego, zarówno słów jak i osobowości. 

Powiedziałbym że Pan Konrad Tomaszewski kreślił wyraźną wizję silnych i wszechwładnych Lasow Państwowych natomiast Pan Andrzej Konieczny mówi: Stop, na takie zachcianki nas nie stać, jeżeli chcemy zachować swoje pensje, podwyżki, nagrody. 

A osobowość? Nawet zakładając że Pan Konrad Tomaszewski chciał zdążyć, z uwagi na wiek, ze zrealizowaniem swojej wizji LP to najwyraźniej brakowało mu cierpliwości w tej pracy, a przecież wiemy że do żubra jak i innych zwierząt należy podchodzić spokojnie. 

Pan Andrzej Konieczny jako syn gajowego jest zdecydowanie bardziej predysponowany do spokojnego i kompromisowego kontaktu z ludźmi i zwierzętami, nie narażając tych ostatnich na niewłaściwe porównania z autorami sztuk teatralnych czy z poetami. 

Syn gajowego… Jest to bardzo silna i pozytywna karta, zarówno dla leśnika jak i człowieka z zewnątrz. 

Słowa „Musimy ich (ludzi, moja uwaga) wciągnąć w leśny świat, zapewniając wszystkim realny dostęp do lasów i udział we współdecydowaniu o nich.” są niemalże rewolucyjne, jeżeli ludzie wezmą je dosłownie.

I tutaj można i należałoby je zacytować Panu Andrzejowi Koniecznemu w świetle spotkania z przedstawicielami organizacji pozarządowych w dniu 17 maja, na którym, razem z min. środowiska Panem Henrykiem Kowalczykiem uznał wyrok Trybunału w sprawie Puszczy Białowieskiej. Wycinka była wiec bezprawiem, decyzja nr. 51 Pana Konrada Tomaszewskiego została wycofana, ale…

Ale 483 osób ma dalej sprawy z kodeksu wykroczeń, w tym 356 wniosków złożonych przez Lasy Państwowe, chociaż dyrektor generalny LP zalecił podwładnym, aby w sprawach przeciwko obrońcom Puszczy Białowieskiej wnosili o uznanie winy, ale z odstąpieniem od wymierzenia kary. Jednocześnie, w ramach wzajemności, oczekuje on że wycofane zostaną sprawy przeciwko nadużyciom pracowników LP składane przez osoby pokrzywdzone i organizacje eko.

Czyli nawet ja nie będąc prawnikiem widzę pewna sprzeczność z logicznym zastosowaniem prawa. Wiemy przecież co było złamaniem prawa i jaka była tego przyczyna.

„A jednak konsekwencje prawne nielegalnego wyrębu ponoszą tylko osoby, które przeciwko niemu protestowały. To ma być sprawiedliwość?”

To pytanie stawiają sobie osoby będące wsród tych 356 osob uznanych za winnych przekroczenia prawa ustalonego przez Lasy Państwowe (zakaz wstępu), korzystające jednak z prawa do nieposłuszeństwa obywatelskiego oraz opierające sie na prawie Unii Europejskiej, tejże samej wypłacającej miedzy innymi Lasom Państwowym spore pieniądze od roku 2005, że wspomnę tylko Małą Retencję czy program oczyszczania z niewypałów poligonów przejętych przez LP po Armii Radzieckiej.

Natomiast strażnicy leśni, tacy jak ci z nagrodzonego na Grand Press Photo 2018 reportażu Pana Jacka Kusza dobrodusznie odstępują od oskarżeń i wnioskują o umorzenie spraw. Z uznaniem winy jednakże i nie całkiem bezinteresownie, bo w zamian wynagradzani sa złotymi kordelasami przez swego pracodawcę.

A wiec jak to jest z tymi słowami „Musimy ich wciągnąć w leśny świat, zapewniając wszystkim realny dostęp do lasów i udział we współdecydowaniu o nich.”?

Wygląda na to że dzisiejszy dyrektor generalny będzie miał trudności z ruszeniem żubra LP z jego ponad 70-letniego legowiska . Byle zabierał się do tego z umiarem, bo przecież żubr to nie krowa. Nie musi zresztą robić tego sam, wystarczy wysłać któregoś z dyrektorów regionalnych. Kilku z nich chętnie to zrobi, mają przecież spore zapasy wazeliny nabytej poprzednio.

Mnie osobiście podoba się prosty fakt że za jako niemalże najważniejsze zadanie uważa Pan Andrzej Konieczny dogadanie się z ZUL, najbliższymi i najważniejszymi współpracownikami leśnika terenowego w prowadzeniu przez niego gospodarki leśnej.

Wywiad trzeci, zatytułowany jest „Słowa nie zastąpią pracy” i z nadleśniczym Nadleśnictwa Hajnówka, Panem Mariuszem Agiejczykiem, rozmawia w Lesie Polskim nr. 10/2018 Pan Jakub Słowik.

Ta praca to praca przy odnowieniu powierzchni wycinkowych w Puszczy Białowieskiej, tych samych, których powstanie Trybunał Sprawiedliwości UE uznał za nielegalne. Logicznie rozumując należałoby przeprowadzenie tych prac uznać również za nielegalne. Jaka jest więc logika Pana Mariusza Agiejczyka zlecającego przeprowadzenie tych prac?

Mówi on:

Żadne oficjalne pisma w sprawie wstrzymania odnowień nie wpłynęły do nadleśnictwa. Na razie o całej akcji wiem głównie z mediów, moje zdanie na temat jest jednak odmienne od głoszonych w nich poglądów. Opieram się na wiedzy leśnej i latach doświadczenia leśników, które do tej pory doskonale sprawdzały się w Puszczy Białowieskiej. Tak naprawdę, co wie każdy leśnik, sprawę odnowień reguluje ustawa o lasach…

…Wciąż jestem jednak przekonany, że działania leśników w kwestii odnowienia lasu są zgodne z dyrektywą siedliskową, która mówi o zapobieganiu pogarszaniu się stanu siedlisk. Przeprowadzone w porę odnowienie lasu jest środkiem, by takiej degradacji zapobiegać.”

Mamy wiec sytuację w której Trybunał Sprawiedliwości UE już w kwietniu ogłosił swój wyrok uznający prace wycinkowe w Puszczy Białowieskiej za nielegalne, mamy sytuację w której na te nielegalnie przeprowadzone powierzchnie wycinkowe wkracza z pracami odnowieniowymi miejscowy nadleśniczy uzasadniając taką decyzję brakiem pisma z centrali. Które jednak w gruncie rzeczy uważa za niepotrzebne bo opiera sie on w swojej pracy na wiedzy leśnej i latach doświadczeń.

To mi sie jako byłemu leśniczemu LP podoba, nawet bardzo. Wreszcie w 73-letniej historii organizacji Lasy Państwowe mamy nadleśniczego który kwestionuje nie tylko swojego dyrektora regionalnego ale i generalnego a co najważniejsze nie czeka na pisma od nich.

Przy okazji stawia on zasadnicze ale logiczne pytanie: co jest ważniejsze? Jego leśna wiedza i lata doświadczeń czy pismo od dyrektora?

Słowa nie zastąpią pracy.

Słowa Trybunału, prawo Unii Europejskiej oraz Polski, nie zastąpi pracy białowieskiego leśnika. Ale czy on próbował?

Pan Jakub Słowik stawia podobne pytanie:

A może posłuchać zwolenników pozostawienia sprawy odnowienia naturze?

Pan Mariusz Agiejczyk odpowiada:

„Muszę zdementować fałszywą opinię, w myśl której leśnicy uważają, że Puszcza Białowieska nie odnowi się sama. Dopóki nie dojdzie do degradacji gleby, dopóty ekosystemy leśne w naszym klimacie zachowują zdolność regeneracji. Kwestią kluczową pozostaje jednak czas do tego potrzebny. Działania leśników są ukierunkowane na przyspieszenie tego procesu. Zakładając uprawę, chwilowy stan gleby czy ślady po orce nie są dla mnie istotne, bowiem moim celem jest dojrzały drzewostan.”

Pan Mariusz Agiejczyk zna wagę słów:

„Istotne jest też wykorzystywanie fachowych pojęć i zawodowego żargonu przeciwko samym leśnikom. Przestało się liczyć, że prowadzimy półnaturalną hodowlę lasu, bowiem samo słowo „hodowla” niesie ze sobą skojarzenie z plantacją. Tak samo czyszczenia czy trzebieże – niby nic strasznego, ale społeczeństwu wydaje się, że wyrządzamy szkody w ekosystemie. W rozmowach z ludźmi powinniśmy więc odejść od naszego fachowego słownictwa.”

Przyznaje się jednak do drzewostanu w Puszczy Białowieskiej, zapominając o walce na podobne słowa w latach poprzednich, walce rozstrzygniętej przez Trybunał na niekorzyść leśnikow.

Z tego wywiadu podoba mi się najbardziej pytanie:

Czy wyobraża Pan sobie sytuację, w której ktoś wyrwie sadzonki w akcie sprzeciwu wobec odnawiania lasu w Puszczy Białowieskiej?

I odpowiedź nadleśniczego:

„Nie wyobrażałem sobie, że ktoś może przypiąć się do pracującej maszyny leśnej albo świadomie łamać zakaz wstępu do lasu. Po prostu taka abstrakcja wymykała się mojemu postrzeganiu rzeczywistości. Ta niestety okazała się nieprzewidywalna. Tak samo teraz trudno mi się pogodzić z faktem, że ktoś mógłby posunąć się do aktu czystego wandalizmu i zniszczyć uprawę leśną. Ale doświadczenie i świadomość radykalizacji poglądów każą nam uwzględnić i taki scenariusz.”

Ja mam pytanie do obu Panów: Czy zaszły już na terenie Lasow Panstwowych sytuacje, w których sądy uznały za sprawców zniszczeń upraw leśnych członków organizacji ochrony przyrody albo ekoterrorystów, używając słownictwa  strażników leśnych?

Proszę podać przykłady, bo w przeciwnym przypadku obu panów należy uznać za wróżbitów prorokujących i prowokujących podobne przestępstwa. Metoda jest dosyć stara, niemalże jak homo sapiens, ale niestosowana do tej pory przez lesnikow, tak ja przynajmniej sądzę.

Ale może się mylę?


Zdjęcie: pixabay

 

Skickat från min iPad

7 myśli na temat “Trzy wywiady z urzędnikami administracji Lasów Państwowych.

  1. Kurde. Chciałbym się Tadeusz Ciura dowiedzieć o co chodzi z tą PUSZCZĄ ?
    Chudy jakoś się nie śpieszy z odpowiedzią co przekroczyli leśnicy wycinając świerk w Puszczy Białowieskiej.
    Na pewno coś jest spaprane skoro Trybunał ma podstawę do połajanek.
    Tylko co i kto spaprał ? i na to pytanie chciałbym znać odpowiedź.
    Jest jakieś drugie dno w tej sprawie a może nawet kilka.
    Ciekawa jest też szum z tymi odnowieniami. Wystarczy sięgnąć do historii, ponieważ firma angielska „Century”, która prowadziła wycinkę w puszczy w latach 1924-1929 nie zalesiała sztucznie. Po tych cięciach wyrastały naturalnie wtedy lekko nasienne: brzoza, osika i wierzba. Leśnicy systematycznie po nich wycinali i zalesiali wg swojego projektu i ostatnie powierzchnie ukończono na początku lat dziewięćdziesiątych. Czyli sporo czasu im zeszło i sprawa jeszcze świeża – żyją świadkowie.
    Puszcza, o którą tyle hałasu, to las gospodarczy wiec o co w tym chodzi ?

  2. Ekologia to pociskanie kitu dla naiwnych.
    Czy to co wytwarza natura jest zawsze ekologiczne ? Jeśli tak, to pustynia jest też ekologiczna:)
    Cud jakim są bagna biebrzańskie zarasta lasem i w ten sposób ginie. Żeby go zachować, to trzeba kosić trawy i wycinać drzewa, bo zarastają brzozą, olszą i wierzbą. Te zaś osuszają bagno i niszczą siedliska dla ptaków. Potrzebny człowiek, który wycina i robi wypas zwierząt gospodarskich.
    Sama natura niekoniecznie jest ekologiczna 🙂 Ręka człowieka tez może niszczyć ale może też wspierać CUD. No ale to zależy od jego dobrej woli.

  3. Co i kto spaprał jest dobrym pytaniem, na które obie strony konfliktu miały i mają jednak jasne odpowiedzi. Poprzednicy u władzy. Minister Jan Szyszko i dyrektor Konrad Tomaszewski chcieli karać swoich, teraz przyszła pora na ich karanie. Potem mamy interpretacje definicji Puszczy Białowieskiej, która nie jest tym samym co Park Narodowy Puszcza Białowieska., bo mamy jeszcze Unesco i Natura 2000.
    Trybunał Sprawiedliwości przychylił się do argumentów strony przyrodniczej , a minister i dyrektor stracili pracę.
    I w środku mamy kornika, który według Trybunału może być częścią składową systemu lesno-przyrodniczego Puszczy oraz usychajace świerki które też mogą robić za martwe drewno w Puszczy. Jak i leśników którzy nie chcą się przyznać że źle rozegrali spór w Puszczy i przegrali go w UE.
    Nowy dyrektor stawia na dogadywanie się leśników z przyrodnikami. Ja myślę że proste to nie będzie, bo o kilku paradoksach pisałem powyżej.
    Aby konkretnie odpowiedzieć na Twoje pytanie, kto i co, należałoby mieć tekst wyroku Trybunału w ręku.
    Nie natknąłem się na sieci na taki tekst, a w zasadzie powinien być cytowany, tekst a nie samo podsumowanie. Wtedy moglibyśmy powiedzieć że Trybunał ocenił to i to za błędne a to i to za słuszne.
    Przez to i to uważam argumenty obu stron za i przeciw usuwaniu zabitego przez kornika świerka.
    Ja recenzowałem wywiady i pewne braki w logice, według mojego zdania, które prawdopodobnie w tym gorącym sporze nie są dla bynajmniej brakami dla zainteresowanych stron.

    1. Tutaj w filmiku z wczoraj:
      https://youtu.be/X48xJsakRlE
      (Chodzi o pierwsze 5 minut) Redaktor dociska Ministra do ściany, że złamano prawo i stąd upomnienie z Trybunału.
      Złamał niejaki Sz. wraz z T.
      Nowy mówi, że złamali ale nie będzie ich ścigał, bo prawo nie przewiduje by za takie coś ktoś odpowiadał prywatnie.
      Z tego wynika że Sz. i T. nie znali prawa lub łamali je z premedytacją.
      Jeżeli go nie znali to dlaczego byli na takich stanowiskach ?
      No i „jakie to prawo” ? czyli co przekroczyli.
      Komentarze nie zostawiają na nich suchej nitki 🙂

      1. W tym filmiku(pierwsze 4 minuty) Szyszko twierdzi , że nie złamano prawa a wyrok Trybunał jest korzystny:
        https://youtu.be/SFga2YvG3R8
        Czyli o co chodzi i czemu już nie pracuje ?
        No i czemu AKTYWIŚCI panoszą się po puszczy i pilnują sadzonek i wszystkiego ?
        Ciekawy jestem jak to wszystko można było rozegrać, żeby dało się wszystko pogodzić.
        Prawdopodobnie sprawa była prosta ale zrobiono z niej celowo wojnę podobnie jak z obwodnicą Rospudy swego czasu.

  4. Te pomieszane czcionki (zwłaszcza te którym brakuje polskich znaków) w połączeniu z błędami gramatycznymi czynią ten artykuł kompletnie nieczytelnym.

Dodaj komentarz