Wojna pomiędzy leśnym związkiem zawodowym GS a Stora Enso Skog (Forest).

Wojna pomiędzy leśnym związkiem zawodowym GS a Stora Enso Skog (Forest).

Jesienią poprzedniego roku przedsiębiorstwo Stora Enso Skog poinformowało cztery firmy leśne, wykonujące prace ścinkowo-zrywkowe w Värmland (region środkowo-zachodniej Szwecji), że ich umowa nie zostanie przedłużona po 31 grudnia 2021 roku.

Zamiast tego Stora Enso Skog zleciło przeprowadzanie prac leśnych  wykonawcy z Uppsali, firmie Magnus Thor AB, specjalizującej się do tej pory w mechanicznym przygotowywaniu gleby na zrębach.

Jako operatorów harwesterów i kierowców forwarderów Magnus Thor AB zatrudni swoich dotychczasowych pracowników sezonowych z Rumunii, którzy przechodzą obecnie dziesięciotygodniowe szkolenie na operatorów maszyn leśnych. Tutaj trzeba dodać, że są to już wykwalifikowani pracownicy, obsługujący do tej pory sprzęt techniczny, wymagany przy mechanicznym przygotowaniu gleby.

Jest to prawdziwie rewolucyjna decyzja se strony Stora Enso Skog bo do tej pory prace na harwesterze były domeną pracowników wykształconych w szwedzkich gimnazjach przyrodniczych  (odpowiadającym polskim technikom leśnym), na ogół rodowitych Szwedów.

Związek zawodowy pracowników leśnych GS, którego odpowiednika brakuje niestety polskim robotnikom leśnym, oskarża Stora Enso Skog oraz firmę leśną Magnus Thor AB o nową strategię biznesową, w której pracownicy migrujący będą  zastępować szwedzkich operatorów maszyn leśnych.

Przyczyni się to do dumpingu płacowego i zubożenia lokalnej społeczności, twierdzi związek GS.

-Jesteśmy światkami kolejnego trendu. Jeżeli ten pomysł się powiedzie, to obawiam się że prace ścinkowo-zrywkowe w naszych lasach spotka taki sam los jak prace przy sadzeniu lasu czy czyszczeniach upraw i młodników, które są już całkowicie w rękach pracowników zagranicznych, mówi Per-Olof Sjöö, przewodniczący związku GS.

Można w stosunku do tych słów zauważyć że po prostu nikt nie zabrania Szwedom pracować w lesie, czy to swoim czy jako zatrudnieni oraz że inicjatywa Stora Enso Skog wynika, przynajmniej w pewnym stopniu, z nieopłacalności warunków pracy i płacy dla rodowitych Szwedów, zatrudnianych przecież przez właścicieli firm leśnych, również rodowitych Szwedów.

GS pisze w artykule w czasopiśmie Dagens Arbete:

„Wiemy z doświadczeń w pracy związkowej że pracownicy migrujący pracują w zupełnie innych warunkach niż pracownicy lokalni i żyją pod ciągłą groźbą odesłania do domu, jeśli zgłoszą żądania dotyczące płacy i kontraktu. Oznacza to, że prawie nigdy nie odważają się skontaktować ze związkiem, jeśli dojdzie do naruszenia układu zbiorowego, nawet jeżeli znają język i znają układ.”

GS nie ma aktualnie żadnego członka wśród pracowników zagranicznych w firmie Magnus Thor AB.

-Ale będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, aby zorganizować pracowników rumuńskich. Jest to jednak bardzo trudne, bo są oni zupełnie zależni od pracodawcy, mówi Per-Olof Sjöö.

Jest to interesujący układ, w którym firma leśna w oparciu o koncern leśny idzie na otwartą wojnę ze związkiem zawodowym. Dotychczas firmy leśne akceptowały bez specjalnych sprzeciwów układ zbiorowy pracy dla swoich pracowników leśnych, ale stosowały zawsze w stosunku do pracowników zagranicznych, migrujących, stawki najniższe. Przypuszczam że podobnie zakończy się konflikt GS z firmą Magnus Thor AB a gorąca atmosfera dyskusji dotyczy właśnie tego nowego trendu w zatrudnianiu na stanowiskach operatorów maszyn leśnych.

Związek zawodowy GS (https://en.m.wikipedia.org/wiki/GS_(Swedish_union) ) boryka się z problemami malejącej z roku na rok ilości swoich członków, tych pracujących w lesie, wynikającej w dużym stopniu z zastępowania rodzimej, lokalnej siły roboczej, pracownikami migrującymi z innych krajów, którzy przybywając z byłych europejskich krajów komunistycznych mają co najmniej sceptyczny stosunek do związków zawodowych. Jak i w różny, często subtelny sposób, są powstrzymywani przez swoich leśnych pracodawców lub sami się wstrzymują od wstąpienia do związku zawodowego.

Trzeba przyznać że związek zawodowy GS ma sporo racji gdy jego szef Per-Olof Sjöö mówi:

– Jeśli chodzi o przykład działań Stora Enso Skog, rodzi się też jeszcze jedno bardzo ważne pytanie. Branża leśna zawsze mówiła, że ​​trudno znaleźć pracowników, którzy potrafią prowadzić maszynę leśną, po trzech latach nauki w gimnazjum przyrodniczym. A w tym przypadku firma leśna Stora Enso Skog i wykonawca Magnus Thor wydają się uważać, że wystarczy 10 tygodni, aby pracownicy migrujący z Rumunii byli  wystarczająco wykształceni i opłacalni.

-Jeśli ktoś, kto nigdy wcześniej nie jeździł maszyną leśną, potrzebuje tylko 10 tygodni na opanowanie zawodu, to powstaje pytanie, dlaczego Magnus Thor i Stora Enso Skog nie inwestują w wykwalifikowanych pracowników i bezrobotnych w Szwecji, których przecież nie brakuje.

Jest to lekko demagogiczna argumentacja, bo związek zawodowy wie doskonale że kursanci firmy Magnus Thor AB są już wykwalifikowanymi pracownikami, jeżeli chodzi o sprzęt i pracę w lesie, do której z kolei zupełnie nie palą się liczni bezrobotni w Szwecji, na ogół wywodzący się z równie licznej fali uchodźców z Bliskiego Wschodu. No ale z drugiej strony te 10 tygodni chyba nie wystarczają na poznanie tajników wyznaczania trzebieży? W Szwecji te prace wykonuje swoją głowicą ścinkową operator harwestera.

Menedżer ds. komunikacji w Stora Enso Skog, Agnes Hejll, przypomniała związkowi GS, że ich firmy leśne  działają na konkurencyjnym rynku UE, ale warunkiem wstępnym jest jednak przestrzeganie szwedzkich układów zbiorowych pracy i szwedzkich zasad oraz przepisów.

Lena-Liisa Tengblad, dyrektor generalna organizacji tzw. zielonych pracodawców, Gröna Arbetsgivare, powiedziala z kolei, że ich celem jest zawsze prowadzenie dialogu ze związkiem i firmami leśnymi i nie podziela obaw związku GS o możliwym wzroście udziału zagranicznych operatorów maszyn leśnych, pracujących w Szwecji.

-Nie mogę powiedzieć, że widzę ryzyko związane z zagraniczną siłą roboczą, mamy swobodny przepływ w UE, więc jasnym jest, że ludzie mogą tu przyjeżdżać i pracować, tak jak Szwedzi mogą wyjeżdżać za granicę i tam pracować.

-Ale oczywiście układy zbiorowe pracy muszą być przestrzegane.  Jesteśmy tak samo wielkimi przeciwnikami wyzysku pracowników jak GS i jest to całkowicie nie do przyjęcia.  Możemy mieć tylko nadzieję, że pracownicy migrujący w przypadku sporów odważą się sprzeciwić i skontaktować ze związkiem.

Ale GS wskazuje, że pracownicy migrujący rzadko mają odwagę powiedzieć, że nie dostają tego, do czego są uprawnieni zgodnie z układem zbiorowym, twierdzi reporter.

-Mają taką samą formę zatrudnienia oraz takie same zabezpieczenia oraz przepisy, jakie obowiązują w Szwecji.  O ile szwedzcy pracownicy mogą zareagować i powiedzieć, jeśli coś jest nie tak, to mam nadzieję, że pracownicy zagraniczni również.

Podobne wypowiedzi zawsze niezmiernie mi się podobają i są typowe dla szwedzkich oraz pewno nie tylko szwedzkich, urzędników oraz polityków, zwłaszcza tych wyższego stopnia. Mamy prawo, przepisy, wspólny rynek pracy, Unię Europejską, wszystko więc jest i będzie dobrze. Amen.

Szwedzką, powszechnie stosowaną metodą, jest płacenie najniższych stawek obowiązujących w układzie zbiorowym pracy, podpisanym przez firmę leśną ze związkiem GS. I tak stawka godzinowa przy sadzeniu, ta najniższa, wynosi 130 kr, przy czyszczeniu upraw 140 kr, przy pracy harwesterem 170-180 kr. Te stawki pracodawcy obchodzą w prosty sposób – ustalają akord niemożliwy do wykonania, który jest warunkiem do otrzymania stawki godzinowej. Jest to oczywiście niedozwolone, ale robotnicy migranci nie  odważają się skarżyć. 

Pisałem już wielokrotnie o wyzysku pracowników zagranicznych pracujących w lasach szwedzkich i pewno nie tylko w szwedzkich.

Oto kilka przykładów:

https://www.forest-monitor.com/pl/robotnicy-lesni-gastarbeiterzy/

https://www.forest-monitor.com/pl/polscy-robotnicy-lesni-w-szwecji-list/

https://www.forest-monitor.com/pl/pracownicy-sezonowi-jestesmy-wyzyskiwani-przez-szwedzkie-firmy-lesne-czesc-pierwsza-artykul/

https://www.forest-monitor.com/pl/zwiazek-zawodowy-gospodarka-lesna-jest-nadgnilym-drzewem-czesc-druga-reakcje/

Zwłaszcza ten trzeci przykład, oparty na artykule w czasopiśmie Dagens Nyheter, był pewnego rodzaju wezwaniem do polskiej publicystyki, do zajęcia się tematem wyzysku pracowników z Ukrainy czy Białorusi, pracujących w polskich lasach. No bo jak Dagens Nyheter z takim reporterem jak Maciej Zaremba, potrafi o tym pisać, to może Adam Wajrak i redakcja Gazety Wyborczej odkryłaby ten temat? Ale nic, cisza. Wyzysku robotników leśnych w polskich lasach nie było, nie ma i nie będzie. Amen.

Natomiast nie brakuje Gazecie papieru na nagłaśnianie statystycznego bajdurzenia polskich naukowców o 150 wilkach ginących co roku z rąk a raczej strzelb polskich myśliwych.

Duże przedsiębiorstwa leśne uchylają się od odpowiedzialności, pisze dalej związek zawodowy.

„Ma to też niszczący wpływ na lokalną społeczność. W leśnictwie pracuje około 14.000 osób. Zdecydowana większość tych osób mieszka w pobliżu lasu, gdzie prace leśne są centralną częścią lokalnej społeczności. Jaki będzie to miało wpływ na szwedzką wieś, gdy nieliczne miejsca pracy, które istnieją, przestaną przynosić korzyści miejscowej ludności?

Jak na razie jest to tylko około 30 pracowników migrujących, którzy są szybko szkoleni do pracy na maszynach leśnych. To stosunkowo niewielka część z punktu widzenia całej branży. Ale wiemy, że jest równia pochyła i widzieliśmy już jak pracownicy migrujący zastępują w zasadzie cały lokalny personel w gospodarce leśnej, w ciągu kilku lat.

Nie będziemy siedzieć na trybunie. Gospodarka leśna stoi na rozdrożu. Albo mamy leśnictwo, którego trzon stanowi importowana siła robocza i zubożała wieś, albo inwestujemy w lokalną ludność, okolicę i godne warunki dla pracowników, którzy znajdują się w samym centrum zmian klimatycznych.

Związek GS chce wyraźnie zaznaczyć, że od teraz nie będzie to już zwykły biznes. Teraz będziemy działać na rzecz odwrócenia rozwoju leśnictwa. Musimy mieć leśnictwo wolne od wyzysku i wykorzystania siły roboczej. W walce o godne warunki jako związek nie będziemy na uboczu.”

Ostre słowa i w ślad za nimi, już dwa dni później, poszło niezupełnie typowe dla związku zawodowego działanie.

Cytuję:

„ Związek zawodowy GS występuje przeciwko Stora Enso Skog i wysyła formalny raport o odchyleniu w stosunku do systemów certyfikacji FSC i PEFC.

GS uważa, że ​​Stora Enso Skog nie spełnia standardów przynoszących korzyści lokalnej społeczności biznesowej, decydując się na nieprzedłużenie umowy z lokalnymi przedsiębiorcami i zatrudniając przedsiębiorcę z innej części kraju, którego personel składa się z pracowników migrujących .

Stora Enso Skog otrzymuje certyfikat zgodnie ze standardami leśnymi FSC i PEFC, dwoma największymi na świecie systemami certyfikacji lasów. Każdy, kto może certyfikować swoje drewno za pomocą FSC lub PEFC, zobowiązuje się do przestrzegania zestawu zasad i wytycznych dotyczących sposobu użytkowania lasu, tak aby każdy, kto kupuje produkt z logo FSC lub PEFC, wiedział, że produkt pochodzi ze zrównoważonej gospodarki leśnej.

Zarówno FSC, jak i PEFC, wymagają zarządzania lasami w sposób jak najbardziej zrównoważony z perspektywy środowiskowej, społecznej i ekonomicznej. Firma lub osoba, która certyfikuje swoje drewno, musi zatem przestrzegać pewnych zasad dotyczących m.in. metod wyrębu i warunków pracy robotnika leśnego, aby wymienić kilka przykładów.

Zarówno FSC, jak i PEFC wymagają również, aby posiadacz certyfikatu oferował rozsądne możliwości zatrudnienia i szkolenia dla lokalnych przedsiębiorców i dostawców.

GS uważa, że ​​Stora Enso Skog jako posiadacz certyfikatu narusza zasady standardów dotyczące oferowania tych możliwości, decydując się nie przedłużać umów z lokalnymi wykonawcami i zamiast tego sprowadzając wykonawcę z innej części kraju, którego personel składa się z pracowników migrujących .

GS chce, aby systemy certyfikacji były ocenione w przypadku  Stora Enso Skog a firma działała zgodnie z kryteriami certyfikacji.”

Jest to chyba pierwszy w Szwecji przypadek, w którym związek zawodowy oskarża koncern leśny o złamanie przepisów certyfikacji FSC i PEFC (certyfikat PEFC jest w Szwecji w dużym stopniu obowiązkowy dla firm leśnych pracujących maszynami leśnymi).

Stora Enso Skog z kolei jest przyzwyczajona, o ile można tak powiedzieć, do podobnych słów i oskarżeń.

Nie dawniej niż w lutym 2021 roku wysunęły podobne oskarżenie 34 firmy leśne (https://www.atl.nu/entreprenorer-fsc-anmaler-stora-enso) o złamanie przez Stora Enso Skog społecznych zasad certyfikatu FSC.

-Nowa norma produkcyjna, którą Stora Enso Skog chce wprowadzić od 1 marca 2021 oznacza obniżkę cen o 8-12% w pracach na zrębach końcowych oraz w trzebieżach. Ponadto istnieje wiele błędów w katalogu, który jest podstawą rekompensaty i który Stora Enso Skog opracowała dla nowego standardu produkcji.

-Średnia marża zysku netto dla nas, wykonawców, wynosi 3-4%. W 2020 roku Stora Enso Skog odnotowała zysk operacyjny w wysokości 1,65 mld koron szwedzkich, co stanowi wzrost o 65 procent w porównaniu z rokiem 2019 i marżę operacyjną na poziomie 8 procent.

-Nie chcemy, aby Stora Enso Skog utraciła swój certyfikat, ale chcemy, aby ktoś z zewnątrz dokonał przeglądu ich metod pracy i powiedział, że ma to wpływ na tych, którzy pracują w lesie. Certyfikacja zawiera narzędzia, z których powinni wszyscy umieć korzystać, mówi Ulf Sandström, przedstawiciel protestujących firm.

Decyzja w tej sprawie nie została jeszcze przez FSC podjęta.

Koncern leśny Stora Enso Skog oskarżony jest więc przez swoich podwykonawców, firmy leśne, jak i przez związek zawodowy o złamanie zasad certyfikatu FSC.

Dotychczas podobne oskarżenia wysuwały w stosunku do gospodarki leśnej organizacje przyrodnicze, ludność lokalna i Saamowie jako ludność tubylcza, rdzenna. Cytowane już czasopismo Dagens Nyheter pisało w serii artykułów o kilku przypadkach złamania przez lasy państwowe Sveaskog zasad certyfikatu FSC, jego zawieszenia i następnie przywrócenia. Dotyczyło to właśnie konfliktów Sveaskog z Saamami w ostatnich kilku latach.

Dowodzi to z jednej strony braku chęci współpracy dużych przedsiębiorstw leśnych, widzących w gospodarce leśnej źródło dochodu z surowca jak i z drugiej, rosnącej roli certyfikatów, w rozwiązywaniu podobnych konfliktów.

Chociaż z tym rozwiązywaniem to chyba lekko przesadzam i wygląda na to, że certyfikaty FSC i PEFC muszą sięgnąć do drastyczniejszych metod, aby zachować, przynajmniej w pewnym stopniu, swoją wiarygodność.

Zdjęcie: stora enso

Źródła: https://da.se/2021/12/gs-skogsbranschen-riskerar-att-dumpa-villkoren-for-maskinforare/

https://arbetet.se/2021/12/14/skogsbolagens-girighet-dodar-svensk-landsbygd/

https://www.gsfacket.se/sv/press/nyheter/gs-anmaler-stora-enso-for-avvikelse-fran-skogscertifieringssystemen-fsc-och-pefc/

: https://www.skogsaktuellt.se/artikel/2229830/gs-facket-agerar-mot-stora-enso.html

Dodaj komentarz