Młody polski leśnik – czy należy do generacji lat 1990?

Młody polski leśnik – czy należy do generacji lat 1990?

Młoda generacja lat 1990-1999 – egocentryczna, zarozumiała, niecierpliwa ale zdolna.

Wchodzi tutaj w Szwecji na rynek pracy i taką ma opinię. Różni się od poprzedników głównie dwoma cechami: nie zgadza się ze zdaniem przełożonych w stopniu zdecydowanie wyższym niż ten do którego przełożeni są przyzwyczajeni i żąda pochwał za swoją pracę w takim samym stylu, również w sytuacjach gdy efekty tej pracy nie są specjalnie nadzwyczajne.

W Stanach Zjednoczonych nazywani są oni „The trophy generation”.

Ci starsi uważają że the trophy generation ma błędne pojęcie czym jest praca na co ta generacja odpowiada że po prostu ma inne wyobrażenie o pracy. Co z kolei prowadzi do stawiania innych wymagań.

Dla generacji lat 1990-1999 nie jest oczywistością robienie kariery i przez to uzależnianie się od starszych, decydujących o niej.
Nie kariera jest najważniejsza czy ważna – samospełnienie, samorealizacja i rozwój osobisty są zdecydowanie ważniejsze niż imponowanie szefowi.

Praca dla młodych urodzonych w latach 1990-1999 powinna być zharmonizowana i mieć sens oraz zapewnić dobry balans pomiędzy nią a czasem wolnym. I z tym wiąże się rola szefa. Ten który chce zwerbować młodych z tej generacji do pracy u siebie powinien mieć przejrzysty styl kierowania tak aby móc w każdej chwili odpowiedzieć na pytanie: Dlaczego? Dlaczego to robimy? Dlaczego ta firma istnieje?
Praca nie może być nudna i wartości firmy powinny zgadzać się z wartościami pracownika, uważają młodzi.
Generacja lat 1990 jest obyta ze światem zarówno poprzez podróże jaki poprzez sieć. Jest twórcza, problemy są do rozwiązywania a nie rezygnowania, ale w przypadku problemów środowiska jest ona niespecjalnie skłonna do poświęceń w postaci zmiany stylu życia. Jest zdolna, szkołę traktuje na poważnie jako start życiowy.

Czytając o tej szwedzkiej młodej generacji pomyślałem o polskiej, tej leśnej. Ta z roku 1999 ukończy niebawem technika leśne, ta z roku 1990 powinna odbywać staż po studiach leśnych.
Czy jedni i drudzy mogą stawiać wymagania i żądania?

Sadząc z reakcji na podobny temat na Monitorze leśnym, np. w Lasy państwowe a młodzi leśnicy. jest to pytanie naiwne.
Młodzi garną się do zawodu leśnika i wcale nie stawiają pytań typu „dlaczego”. Pociąga ich praca w terenie i dobre zarobki. Zawód ma w dalszym ciągu dobre notowania społeczne, zwłaszcza poza miastami.
Pytanie „dlaczego” robimy tak jak robimy nie stawia kandydat na leśnika czy młody leśnik swoim najbliższym szefom jak zresztą i tym dalszym. Bo i po co?
Liczni pracownicy działu propagandy w jego firmie – niefirmie Lasy Państwowe odpowiedzieli mu już dawno na ten temat.
Jak i wyjaśnili sens pracy polskiego leśnika który najlepiej opisała Agata Agnieszka Konczal a nasz blog komentował w Diagnoza antropologiczna leśnika Lasów Państwowych.

Ale jak jest z samospełnieniem i zadowoleniem w pracy młodego jak i zresztą starego leśnika? Czy istnieje inne samospełnienie niż zrobienie kariery w Lasach Państwowych? Inne niż wzbogacenie koloru na swoich patkach mundurowych?

Wielu leśników odpowie pewno przykładami na interesujące zadania edukacyjne, rekreacyjne, łowieckie, węglowe (te z CO2) no i propagandowe. I jest to prawda, przynajmniej w ich oczach.

Ale ja pamiętam czasy terenowego leśnika państwowego które nie zawierały podobnych przykładów samospełnienia się w swojej pracy. Czy byliśmy z niej zadowoleni? Nie powiedziałbym.

Po pierwszym kilkuletnim okresie wejścia w zawód przychodzi rutyna. I tutaj leśnik terenowy, zarówno ten dawny jak i dzisiejszy, łatwo zauważa że wykonuje te same czynności, rok po roku i że tylko zmiany w oprzyrządowaniu typu ołówek, brulion czy rejestrator świadczą o upływie czasu.

Leśnicy terenowi, leśniczowie i podleśniczowie, mają szczerze mówiąc pracę nudnawą, rutynową, powtarzającą się. I żadne propagandowe filmy jak ten na przykład https://youtu.be/_Nq35D1sDG4 nie zmienią faktu ze czynności te są nużące a dla doświadczonego leśnika po prostu niepotrzebne.
Wspomniany film opisuje jedną z najbardziej nielubianych czynności, szacunki brakarskie. I bohater filmu niewątpliwie uważa się za spełnionego w swojej pracy jako leśnik terenowy.
Ale czy oznacza to nobilitację pracy którą wykonuje?

Jest ona w teorii czynnością potrzebną w gospodarce leśnej, nawet bardzo, bo przecież leśnik, żyjący i utrzymujący się z drewna musi znać jego zapasy, masę surowca wyciętego i stojącego jeszcze na pniu, masę sortymentów zaproponowanych kupcom surowca i podobne informacje. Musi też, jako fachowiec od gospodarki leśnej wyznaczyć drzewa do wycięcia.
W teorii czynność bardzo ważna, mimo nudy przy jej wykonywaniu. I prawdopodobnie ta teoretyczna i biurokratyczna ważność utrzymuje szacunki przy życiu, ku corocznemu przeklinaniu leśniczego czy podleśniczego.
W praktyce jest to czynność zupełnie, moim zdaniem, niepotrzebna w podobnej formie.

Tak było pół wieku temu, tak było jeszcze wcześniej, tak jest dzisiaj.

Mimo iż urządzanie lasu dokładnie (załóżmy) mierzy masę na pniu każdego pododdziału i oddziału w każdym leśnictwie oraz podaje wartość rocznego przyrostu tej masy. Oraz planuje i opisuje formę i rodzaj cięć. Reszta powinna być arytmetyką na poziomie szkoły podstawowej, prawda drodzy leśnicy? Przecież w ten sposób podaliście masę wywalonych drzew po trąbie powietrznej na Pomorzu w sierpniu 2017, nieprawdaż? A może po prostu nie dowierzacie urządzeniowcom?

No i mamy wiek komputerów, programów do nich, zdjęcia z samolotów i satelitarne, drony, pomiar laserowy itp. ułatwienia dzisiejszych czasów. Potrafiące doskonale zastąpić dzisiejszą formę szacunków brakarskich.

Dlaczegoż to więc ludzie wykształceni, prawie wszyscy po wyższych studiach leśnych muszą chodzić po lesie z klupą, wysokościomierzem i farbą i zajmować się czynnościami nie tylko nudnymi ale i niepotrzebnymi? Zamiast np. fotografować powierzchnie zrębowe przy pomocy dronów a następnie obliczać masę surowca drzewnego przy pomocy programów komputerowych?

Samospełnienie się? Ich czy ich szefów?
Albo po prostu samopoświęcenie się leśnika terenowego w imię utrzymania dobrze opłacalnej pracy?

Ale po co drony i programy komputerowe? Każdy, w miarę doświadczony leśniczy jak i w miarę doświadczony drwal ma już wyrobione oko w ocenie masy surowca. Jeden i drugi wie że kropki i pomiar jest mu w terenie niepotrzebny, wystarczy masa, rodzaj cięć, sortymenty.
Każdy leśniczy, ten z doświadczeniem, ten chodzący po lesie a nie jeżdżący samochodem po drogach leśnych, potrafi z góry ocenić ile ma masy w danym pododdziale i jakie sortymenty oraz jakość może z niej wyrobić. A jak nie leśniczy to leśny statystyk. Bo chyba nie ma w Europie bardziej statystycznie opisanych lasów niż te polskie? I tutaj zgadzam się z opinią min. Jana Szyszko o znamienitym polskim leśniku.

(Który nawiasem mówiąc potrafi wychowywać młodego leśnika w znamienitym stylu lat swojej młodości, zastępując słowo socjalizm słowem ekologia, a słowo związek słowem forum. Co też dowodzi że patriotyczny młody leśnik niezupełnie przykładał się przedmiotu historii na swoich studiach. Ale co to ma za znaczenie, podróż do Luksemburga czy darmowy obóz w Białowieży warty jest przecież mszy, prawda?)

Leśniczy wie też, w każdym razie powinien wiedzieć o uwarunkowaniach biologicznych w swoim leśnictwie i ptaki czy gatunki ochronne nie powinny go zaskoczyć. A jak zaskakują to przecież jego rutynowa praca staje się poprzez to bardziej interesująca.

Rozpisałem się na temat szacunków brakarskich bo uważam je, w dzisiejszej formie, za niepotrzebne.

Są one też dobrym przykładem na nudę w pracy leśnika terenowego i przykładem na konieczność postawienia sobie przez tego leśnika pytania tytułowego tego blogu: Jak to jest z moim zadowoleniem z takiej pracy?
Oraz: Dlaczego muszę wykonywać nudne i jak sądzę niepotrzebne czynności oraz utrzymywać z mojej nudnej, uciążliwej, terenowej pracy kolegów leśników zajmujących się edukowaniem, turystyką, propagandą, rekreacją, CO2, zbawieniem mego ducha oraz wsi polskiej? Nie mogą to oni zacząć pracować na własny rachunek? Samospełniać się poprzez pracę, z której mogą się utrzymać?

Ale zgadzam się że określenie The trophy generation” pasuje każdemu leśnikowi jak ulał, niezależnie od rocznika. Pochwał, poklasku i uznania czy czystego schlebiania mu ostatnio nie brakuje. Jest wyróżniany i hołubiony niczym szwedzki gimnazjalista przez swoich nauczycieli czy szwedzkie dziecko przez swoich rodziców. Jest najlepszy, trwały, zrównoważony i wielostronnie węglowy w zbawianiu klimatu no i przy okazji nas, zwykłych śmiertelników.

Nawet ten młody.
Bo podejrzewam że opis szwedzkiej młodej generacji 1990-1999 wywołuje u polskiego rówieśnika, zatrudnionego w Lasach Państwowych tylko uśmiech zlekceważenia a nawet pogardy.

I nawet jak młody i wykształcony leśnik chce się spełnić w swojej pracy zgodnie ze swoimi ideałami, to jak długo trwa to uczucie u niego po podjęciu pracy w administracji Lasów Państwowych? Rok, dwa, trzy?
Potem rozpoczyna się pięcie po szczeblach kariery i ścieżka w górę. Czyli normalność urzędniczego, leśnego życia i patkowanie munduru, czasem metodami dalekimi od idealistycznych przekonań z lat młodzieżowych.

Film o szacunkach brakarskich jak i inne tego typu filmy produkowane przez Lasy Państwowe pokazują nam młodego leśnika zawsze w roli stażysty wykonującego prymitywne prace pomiarowe lub podobne u boku mistrza, tego doświadczonego, tego opisującego, tego wyjaśniającego, prawdziwego nauczyciela zawodu.

Ale ten młody leśnik zadaje sobie na pewno pytanie, a przynajmniej powinien, czy moim samospełnieniem w zawodzie osiągniętym po kilkunastu latach nauki ma być np. klupowanie drzew, stojących czy leżących, ich odbiór na zrębie a następnie pisanie długich kwitów wywozowych? I być następnie podejrzewanym przez swego kolegę w pracy, strażnika leśnego o oszustwa? Bo przecież to robi ten swoisty i kontrolujący kolega, prawda?
Młody leśnik już po 2-3 latach pracy jako leśnik terenowy wie że na inne samospełnienia w pracy nie może liczyć.

I że spełnienie sie w samozadowoleniu, w które usiłuje go wbijać jego kierownictwo od listopada 2015 niezupełnie odpowiada spełnieniu się w zawodzie. Zwłaszcza dla tych którzy uważają swój zawód za pasję i powołanie. Oraz chcą realizować leśną pasję i powołanie w stylu roku 2018 a nie roku 1924.


Zdjęcie: spreadshirt

Dodaj komentarz