żubr a kontrowersje

Żubr a kontrowersje.

Żubr a kontrowersje.

Kontrowersje, żubr…Ale o co i kogo z kim? Zgrabnie skonstruowane słowo, niby neutralne ale niezupełnie bo ten który go użyje pierwszy, ma przewagę w argumentacji. Jest tym który dąży do rozwiązania sytuacji ale oczywiście przeszkadzają mu w tym inni, ci kontrowersyjni.


Lasy Państwowe

Lasy Państwowe skontrolują odstrzały żubrów w Puszczy Boreckiej, dokonane tam w latach 2012-2016, czytam dzisiaj na ich portalu. Nie da się ukryć że zostały do tego zmuszone publikacjami portalu OKO i działalnością Greenpeace w sprawie petycji Zubrze zwycięstwo OKO.press i Greenpeace! Lasy Państwowe wstrzymują komercyjny odstrzał
Podobnie jak Pani profesor Wanda Olech-Piasecka została zmuszona przez Lasy Państwowe do oświadczenia w sprawie ochrony żubra w Polsce.Ochrona żubra w Polsce. Wyjaśniamy kontrowersje

Nikt rozsądny nie zakwestionuje jej słów i jej doświadczenia oraz wyjaśnień.

Jednak, przypuszczam każdy rozsądny człowiek, powinien postawić sobie pytanie o co ta cała awantura? To w ciągu 40 lub 45 lat można było prowadzić ochronę żubra poprzez odstrzał, eliminowanie czy polowania sanitarne (tego ostatniego określenia pani profesor nie lubi) a teraz nagle wszyscy, tzn. organizacje ekologiczne, organizacje ochrony przyrody i zwierząt, Greenpeace i Gazeta Wyborcza z redaktorem Adamem Wajrakiem na czele, się obudzili? Mimo że podobno sam pan redaktor był widziany w Białowieży przy degustacji, ze smakiem, pieczęci czy kotleta z żubra, razem z dodatkami?

Kronika Lasowa

W mojej kronice lasowej z 1 stycznia Ludzie roku 2016. użyłem,wspominając nadleśniczego z nadleśnictwa Borki, słowa “hipokryzja” i zostałem wyśmiany przez miejscowych znawców tematu. Bo moim zdaniem, Nadleśniczy, żądając odstrzału, nagłośnił, świadomie lub nie, to już inna sprawa, takie właśnie postępowanie.

Miło mi, chociaż nie za bardzo, że słowo to stało się słowem używanym, ale niestety głównie przez stronę atakującą leśników, tą która szybko zapomniała smaku kotleta i żubrówki.

Nie jestem ekspertem, ale myślę że formuła ochrony żubra opisywana przez prof. Wandę Olech-Piasecką jest w sensie organizacyjno-ekonomicznym nieco archaiczna. Albo niedopracowana prawnie i gospodarczo.

Może inaczej?

Jako nie ekspert pozwalam sobie zadać pytania.

  • Czy Towarzystwo Ochrony Żubra nie powinno przekształcić się w Towarzystwo Hodowli Żubra? Jako gatunku chronionego oczywiście. Czy w związku z tym same Towarzystwo nie mogłoby stać się ekonomicznie organizacją/urzędem/firmą samodzielną i z dużymi uprawnieniami?
  • Czy leśnicy zatrudnieni przez Lasy Państwowe i zajmujący się ochroną/hodowlą żubra muszą być zatrudnieni przez Lasy Państwowe a nie np. przez Towarzystwo Ochrony/Hodowli Żubra, te samodzielne i podlegające tylko np. Ministrowi Środowiska?
  • Z tym powyższym pytaniem wiąże się też inne, ale podobne: dlaczego właściwie administracja Lasów Państwowych, w tym przypadku nadleśniczy, zajmuje się Ośrodkami Hodowli Zwierzyny czyli gospodarką łowiecką, skoro zajmuje się nią, poza terenami OHZ, Polski Związek Łowiecki?
  • Dlaczego leśnicy, trzymając tą gospodarkę w swoich państwowych rękach nie dają szans rozwoju wielu firmom prywatnym, które na pewno gorzej ją by nie prowadziły? Albo dlaczego OHZ nie mogłyby stać się ekonomicznie niezależną organizacją/urzędem/firmą podlegającą lub nie takiemu czy innemu ministerstwu?

Kontrola? Czego i kogo?

Bo w gruncie rzeczy kontrola, ta zapowiedziana, Lasów Państwowych, wywołana publikacjami OKO o złoto-medalowych bykach odstrzelonych w Borkach w latach 2012-2016, będzie prawdopodobnie jeszcze jednym oskarżeniem poprzednich nadleśniczych czy nadleśniczego, tych czy tego sprzed dobrej zmiany.
A powinna być okazją do reformy zarządzania żubrem oraz zarządzania informacjami na ten temat, jak reformy samej gospodarki łowieckiej, tej prowadzonej przez Lasy Państwowe

No bo jak teraz minister środowiska i jego zastępca będą propagować w Europie polską szkołę ochrony gatunków zagrożonych? Kiedy każdy dziennikarz na konferencji prasowej będzie mógł zadać pytanie czy polega ona na zarabianiu pieniędzy i  współpracy z myśliwymi zagranicznymi?

Bo jak Europa to chyba nie Afryka? Albo?

I cała ta awantura czy afera jest czysto polityczna. Panowie rządzący ministerstwem środowiska najwyraźniej zapomnieli że polityka jest sztuką kompromisów i współpracy, również ze znienawidzonym przez siebie Greenpeacem. Czy równie pogardzaną przez nich drugą Polską.

Wczoraj Puszcza, dzisiaj żubr, jutro coś innego.

Interesujące…

Interesujące jest to słowo hipokryzja. Najwyraźniej nadaje się do wyszydzania i wyśmiania, również osób je używających. Ale przecież cała ta afera, albo kontrowersje z ochroną żubra można opisać tym dosyć staroświeckim słowem. Bo przecież twórcy programu ochrony i odnowienia żubra w Polsce, a jest on dłuższy niż te 45 lat, wymienione przez panią profesor, nie zakładali chyba odstrzałów sanitarnych złoto-medalowych byków przez myśliwych niemieckich?
A twórcy powojennej ochrony przyrody i zwierząt chyba też się na to nie godzili?

Kiedy więc zaczęła się “hipokryzja” z ochroną żubra w Polsce?
2016 minus 45 daje nam 1971. Rok mego startu zawodowego w Nadleśnictwie Stuposiany i poznania tamtejszych żubrow. Zagroda była stosunkowo niedaleko nadleśnictwa i kilkakrotnie byłem przy dowożeniu siana zimą. Wtedy myśl o odstrzałach żubra nikomu by do głowy nie przyszła. Kiedy więc powstał i został zaakceptowany przez wszystkich podobny plan ochrony żubra?

Powstal niewątpliwie w latach komunistycznych, w latach PRL, bo chęć zarabiania na myśliwych dewizowych na to wskazuje. I tutaj przychodzi mi na myśl oburzenie leśników LP gdy kilka dni temu wytknąłem im dalsze komunistyczne metody gospodarowania, z okazji otwarcia Bażeny.

Dla mnie osobiście tylko to słowo, hipokryzja, przychodzi na myśl, kiedy słyszę o kontroli ochrony żubra w nadleśnictwie Borki przez Lasy Państwowe. I chętnie zgadzam się na jego i mnie wyśmianie, byleby przy okazji wyśmiano i takie kontrole.


Zdjęcie tytułowe: Djurparker i fokus

3 myśli na temat “Żubr a kontrowersje.

  1. Leśnicy nie są w żadnym razie kompetentni do hodowli żubrów, ponieważ nie mają pojęcia o hodowli. Dotyczy to nie tylko żubrów, ale i “selekcji”tzw. drzew doborowych, co ja nazywam:głupiego robotą. Znajomość genetyki wśród większości leśnikow jest żadna-na poziomieX IX w, Przy tzw.selekcji drzew kierują się wyłącznie FENOTYPEM, podobnie jak Łysenko i Miczurin. Jeśli sam Pan Minister uważa, iż polskie żubry “mają się dobrze” to co mówić o reszcie??? P. Minister nie wie (nie rozumie) , iż wywodzące się z kilku osobników, stadko żubrow-praktycznie nie ma ALLELI WIELOKROTNYCH ,których istnienie umożliwia jakąkolwiek ZMIENNOŚĆ genotypu. Żubry, przed wiekami liczące tysiące,miliony sztuk, posiadały sporo alleli wielokrotnych, pozwalających na bytowanie od obecnego Pólwyspu Iberyjskiego, poprzez Skandynawię i całą Eurazję.Wybicie (wypolowywanie) żubrów= BEZPOWROTNEJ likwidacji alleli wielokrotnych i uniemożliwia reintrodukcję ich na tak dużym obszarze jak niegdyś. Jedyne, co pozostaje to chów wsobny i liczenie na pozytywne mutacje.

    1. A jak inaczej niz fenotypowo mozna prowadzic selekcje w lesie gospodarczym zalozonym z sadzonek nie pochodzacych z kontrolowanego krzyzowania???

    2. Nie bardzo rozumiem zarzuty. Przecież terenowi leśnicy o “nikłym” pojęciu z zakresu genetyki nie zajmują się selekcją drzew. Zajmują się tym jednostki naukowe, które jak łatwo się domyślić pojęcie o genetyce mają.
      Aktualnie prowadzonych jest wiele doświadczeń mających na celu poszerzenie naszej wiedzy z zakresu odziedziczalności pożądanych cech. Póki cały ten proces nie dobiegnie końca w wielu przypadkach nadal będziemy musieli kierować się fenotypem, z prostej przyczyny – nie ma innego wyjścia. Nie da się stwierdzić wchodząc do lasu, czy wysoko oczyszczony pień to kwestia li tylko warunków wzrostu czy stoi za tym jakiś gen. Potrzeba na to lat doświadczeń, a wiadomo – las musi rosnąc, coś posadzić trzeba.

Dodaj komentarz