Brykiety, Kilimandżaro, pomoc polska dla krajów afrykańskich

Brykiety, Kilimandżaro, pomoc polska dla krajów afrykańskich.

Brykiety, Kilimandżaro, pomoc polska dla krajów afrykańskich to treść artykułu w serwisie Nauka w Polsce pod tytułem „Co ma brykiet do …Kilimandżaro” z dnia 29.12. 2016, artykułu cytowanego przed kilkoma dniami na Monitor Leśny.

Miło czytać takie pozytywne artykuły o pomocy dla krajów biedniejszych i biednych, zwłaszcza gdy pamiętam szwedzkie rozważania o pomocy dla Polski z lat 1980-1990.
Kilimandżaro, brykiety, zapobieganie wylesianiu, Fundacja Ekonomiczna Polska-Afryka Wschodnia. Dalej rządowy program Polska Pomoc Rozwojowa, który miał w roku 2011 na swoim koncie 1,2 mld PLN….
Same plusy, kto by kwestionował?

Ale…

Ale prezesowi fundacji ekonomicznej Polska – Afryka Wschodnia, Panu Robertowi Zduńczykowi, każdy Szwed znający temat poradziłby wejść na szwedzki Google i sprawdzić dwa słowa: bistånd Tanzania.
Bistånd to pomoc i ta szwedzka pomoc dla Tanzanii ma już 50 lat historii.
Tak o niej pisze jeden z czołowych szwedzkich publicystów Per Gudmundson w SvD 19 października 2016:

„Powinniśmy się wstydzić”

Pomiędzy rokiem 1962 a 2013 wyłożyła Szwecja około 66 mld SEK (30 mld PLN) na pomoc dla Tanzanii. Było to 8% całkowitej pomocy dla wszystkich krajów i Tanzania była bezsprzecznie największym odbiorcą.
W latach 1970 była Szwecja największym dawcą pomocy dla Tanzanii i wiązało się to z rządami i socjalistyczną wizją rozwoju kraju ówczesnego prezydenta Tanzanii, Juliusa Neyrere. To podobało się wtedy, jak i później, socjaldemokratom rządzących z kolei bogatą Szwecją.
W ciągu tych 50 lat była Szwecja trzecim największym donatorem pomocy dla Tanzanii i niewątpliwie może przypisać sobie zaszczyt rozwoju tego kraju. Albo winę za brak rozwoju.
Ten zaszczy albo wina został oceniony przez grupę szwedzkich ekspertów EBA która z pomocą naukowców amerykańskich opracowała raport, nieszczególnie miły dla rządu szwedzkiego.
Lata 1962-1982 były wyrzucaniem pieniędzy i możliwości rozwoju Tanzanii w błoto. Szwedzi dawali pieniądze nic w zamian od Tanzańczyków nie żądając, w sensie ekonomicznej rozbudowy państwa.
Lata 1983-1996 wskazują na pogorszenie się stanu ubóstwa w tym kraju, mimo pomocy zagranicznej. W sumie pomiędzy 1966-1992 szwedzka pomoc przyczyniła się tylko do podtrzymywania socjalistycznej polityki gospodarczej w Tanzanii a nie rozwoju ekonomicznego tego kraju.

Dopiero…

Dopiero po roku 1996 sytuacja poprawiła się nieco. Ale w małym stopniu bo kraj ten ma dalej maksymalnie rozbudowaną administrację państwową. A ta swoje klasyczne choroby – korupcję i szczególnie nepotyzm.
My Szwedzi powinniśmy się wstydzić, kończy Per Gudmundson, w roku 2015 otrzymała Tanzania od nas znów 800 mln SEK (370 mln PLN).
I Tanzania jest tylko jednym z krajów które wykorzystujemy jako kraj bogaty, po to aby czuć się solidarni z biednymi.”

Tak pisał o pomocy dla Tanzanii dziennikarz Svenska Dagbladet.

A bloger FriVärld w roku 2013 ocenił sytuację podobnie.

Tytuł blogu: Szwecja i Tanzania, 50 lat pomocy na darmo.

Pisze: 50 lat temu była Tanzania na tym samym poziomie co Korea Południowa. Korea od tego czasu rozwinęła się w imponujący sposób i zaprzestała w końcu korzystać z pomocy. Z Tanzanią było dokładnie przeciwnie, coraz większa pomoc z zagranicy powodowała stagnację w rozwoju.
Korea przeszła również z autorytaryzmu do demokracji, na liście krajów skorumpowanych znajduje się dzisiaj na 45 miejscu (na 176).
Tanzania też się zdemokratyzowała ale korupcja daje jej miejsce 102 na tej samej liście.
Największym błędem każdej pomocy gospodarczej, pisze bloger, jest przeznaczanie pieniędzy na wszystko inne tylko nie na rozwój gospodarczy.

Powróćmy więc do polskiego artykułu i pomysłu z brykietami.

Zacytuję: „Do swojego pomysłu Tanzańczycy przekonali polską Fundację Ekonomiczną Polska-Afryka Wschodnia i w efekcie powstał projekt „Brykiety z biomasy praktycznym sposobem na ograniczenie wylesienia zboczy Mount Kilimandżaro”, który uzyskał finansowanie z rządowego programu Polska Pomoc”.

Od dobrych kilku lat wiedzą Tanzańczycy jak pisać wnioski o finansowanie projektów, podobnie jak polscy leśnicy wiedzą o jakie dofinansowanie prosić z UE. I w Afryce i w Polsce pracują specjaliści pod tym względem, dorównujący na pewno rolnikom francuskim.
No i mamy ten czołowy argument w europejskich kręgach środowiskowo – leśnych: zapobieganie wylesianiu. Czego nie można uzyskać nim szermując!

Nie chcę bynajmniej sugerować że polska fundacja została oszukana, nie, raczej chcę zwrócić uwagę na wchodzenie przez Polska Pomoc Rozwojowa w takie same pułapki w jakich tkwią od dawna Szwedzi.
Nie wątpię w dobre chęci Rodaków przy udzielaniu pomocy ale wątpię w sensowność wydawania przez nich miliardów PLN na błoto afrykańskie. W zasadzie już to błoto powinno być dawno utwardzone miliardami dolarów, funtów, euro czy koron ale najwidoczniej jeszcze i złotówki w nim się zmieszczą.

Sida

Odpowiednikiem polskiej Polska Pomoc Rozwojowa jest szwedzka Sida (po angielsku Swedish International Development Cooperation Agency). Powstała ta agencja w roku 1965 i obracała oraz obraca miliardami SEK obliczanymi w prosty do niedawna sposób – 1% PKB. Z tego 1% połową sumy dysponuje aktualnie Sida. Aktualnie ten 1% jest nieco mniejszy, ale dalej jest to kilkadziesiąt miliardów SEK rocznie.
Pomoc idzie do ponad 100 krajów na całym świecie i w pierwszej dziesiątce jest siedem krajów afrykańskich z Mozambikiem i Tanzanią na czele.

Sida ma za sobą historię wielu niespecjalnie pożytecznych projektów jak ostatnio np. kupowanie programów telewizyjnych w Gruzji, reklamujących UE i NATO.
To urząd państwowy który po tych 50 latach trudno politykom ruszyć a jeszcze trudniej zreformować, przez co przypomina bardzo inną polską instytucję. W Szwecji zatrudnia on około 600 osób, na placówkach zagranicznych znacznie więcej.

Pinus caribaea

Opisywany na wstępie artykuł PAP mówił o skandynawskich zalesieniach na zboczach Kilimandżaro, głównie sosną karaibską Pinus caribaea.

Brykiety, Kilimandżaro, polska pomoc dla krajów afrykańskich.
Zdjęcie: frikyrklig samverkan

I jest to prawda, pomoc związana z zalesieniem należała i dalej należy do najlepiej opłacanych prac szwedzkich leśników, którym udało się uzyskać pracę w Sida.
Jest to poniekąd praca idealna – przywileje dyplomatów, wysokie wynagrodzenie, niskie wymagania, brak kontroli. Las i tak urośnie w takim klimacie, a jeżeli zostanie wycięty, to przecież nie wina urzędników Sida. Polskim leśnikom życzę podobnego zatrudnienia przez Polska Pomoc.

Wiele krytycznych artykułów na temat działań Sida i samej Sida przeczytałem w ciagu kilkudziesięciu już lat życia tutaj.
Mam głęboką nadzieję że Polska Pomoc Rozwojowa  wyciągnie wnioski ze szwedzkich doświadczeń. Problem pomocy gospodarczo-finansowej jest skomplikowany, ale główna zasada jest w sumie prosta – dajemy pieniądze i stawiamy warunki rozwoju gospodarczego, ściśle potem egzekwowane.
Jak natomiast egzekwować podobne wymagania w krajach skorumpowanych i znepotyzowanych to już niestety inna sprawa i zupełnie nie prosta.


Zdjęcie tytułowe: mountain-passion

Dodaj komentarz