Dania

Dania, królestwo wieprzowiny i eksterminacji dzików, dzikiej przyrody i zwierzyny w niej ginącej.

Dania, królestwo wieprzowiny i eksterminacji dzików, dzikiej przyrody i zwierzyny w niej ginącej.

Aktualna statystyka (2020) mówi o 1.915.088 ton wyeksportowanej wieprzowiny, w tym do Niemiec 422.274 ton, co stanowi 22% eksportu, do Polski 275.275 ton – 14,4% eksportu oraz do Chin aż 532.922 ton co stanowi 27,8% eksportu.

Wartość eksportu duńskiej wieprzowiny podaje inna statystyka (za rok 2019) https://landbrugsavisen.dk/værdien-af-dansk-svineeksport-tager-stort-spring i wynosiła ona 33,63 mld DKK czyli 20,85 mld PLN (0,62).

Wtedy, w roku 2019 Duńczycy wyeksportowali 1.801.157 mln ton czyli można założyć że eksport wieprzowiny w roku 2020 przyniósł im co najmniej 35 mld DKK.

35 mld duńskich koron, 21,7 mld złotych…

Przed kilkoma dniami duński urząd państwowy Naturstyrelsen, odpowiednik polskiej GDOŚ, ogłosił powodzenie swojej 3-letniej akcji eksterminacji dzików w Danii.

Naturstyrelsen oraz współpracujący z urzędem myśliwi zastrzelili od roku 2018 około 150 dzików.

„Pozostało ich nie mniej niż 5 sztuk” mówią konsultanci myśliwscy Marten Hansen i Klaus Sloth.

„Smarowaliśmy smołę bukową na drzewach, wykładaliśmy kukurydzę, zakładaliśmy kamery i dzięki dobrej współpracy z myśliwymi i z właścicielami terenów udało nam się zmniejszyć maksymalnie nasze stada dzików. Nęciska mamy dalej, zwłaszcza przy fiordzie Flensburg, aby uniknąć sytuacji że właśnie tam pojawią się dziki z Niemiec.

(Ten osławiony płot na granicy duńsko-niemieckiej, liczący 70 km, kończy się przy fiordzie, ale szerokość fiordu, około 1200m, jest względnie łatwa do pokonania przez przepływające dziki.)

„Niemcy zastrzelili 880 000 dzików w 2020 roku, w tym rekordową ich liczbę w Szlezwiku-Holsztynie. Trzeba więc powiedzieć, że nasze ogrodzenie dla dzików przetrwało próbę, ponieważ ostatnio nie widzieliśmy więcej dzików w Danii. „, mówi Klaus Sloth i dodaje że zdecydowana większość duńskich dzików została zabita na wschód od autostrady E45 aż do gminy Aabenraa w południowej Danii.

Można więc powiedzieć że praca duńskich myśliwych i te 150 zastrzelonych dzików są warte wartości rosnącego eksportu wieprzowiny do Chin, które z kolei przerwały natychmiast w roku ubiegłym import z Niemiec.

Bawiąc się w rachunki można powiedzieć że jest to porównawczo około 6-7 mld złotych. Niezła wartość jednego upolowanego dzika, aż około 40 mln złotych…Jest to oczywiście zabawa cyfrowa ale oddająca dobrze wagę finansową duńskiej hodowli świń.

Dziki pojawiły się w Danii w roku 2003 i od tej pory zaczęto na nie polować. W latach 2018-2020, w ramach walki z afrykańskim pozorem świń odstrzelono 152 dziki, w tym roku, 2021, już tylko dwa.

Innym, głośnym duńskim tematem z ostatnich dni jest postawienie przez ten kraj na dziką przyrodę i bioróżnorodność.

Postawienie m.in. poprzez konkurs na „najdzikszą” gminę w kraju.

Konkurs jest zorganizowany przez duńskie ministerstwo środowiska i bierze w nim udział aż 89 gmin z 98 w całym kraju.

„To przytłaczające i absolutnie fantastyczne, że tak wiele gmin podejmuje walkę o uczynienie naszej duńskiej  przyrody bardziej dziką i chce pomóc różnorodności biologicznej. To duża  różnica, gdy wiele pozytywnych sił działa w tym samym kierunku, dlatego tak ważne jest, aby gminy umieściły w swojej agendzie dziką przyrodę i różnorodność biologiczną” mówi w swoim politycznym stylu minister środowiska, pani Lea Wermelin.

„Nawet jeśli ogłosimy zwycięzcę jesienią 2022 roku to w rzeczywistości wszyscy są zwycięzcami, ponieważ poprawimy przyrodę Danii.”

„Natura, którą dziś doświadczają nasze dzieci, jest niestety gorsza niż ta, którą my doświadczaliśmy jako dzieci.  Jest mniej ptaków śpiewających na drzewach, mniej owadów latających w powietrzu i mniej żab w jeziorach.  Ale idźmy i razem podajmy naturze pomocną dłoń” pisze ministerstwo środowiska w zaproszeniu na konkurs.

Inspiracją do przeprowadzenia konkursu był projekt przyrodniczy w gminie Hjørring w północnej Danii, o którym opowiada program telewizyjny. „Oddaj nam naturę” wyemitowany w 2020 roku.

Projekt który 25-tysięczna gmina rozpoczęła już cztery lata temu miał ambitny plan. Biolog gminny Laus Gro-Nielsen, mówi: „Projekt polegał na sprawdzeniu, jak wiele przyrody można stworzyć w gminie, jeśli pomożemy wszystkim – rolnikom, właścicielom ogrodów i oczywiście samej gminie.”

„Największym wyzwaniem i problemem było psychiczne przystosowanie się ludzi.  Musisz zacząć myśleć w inny sposób.  Dania to kraj chłopski.  Od dawna uważaliśmy, że powinniśmy kontrolować naturę. Ale nie jest to tak ważne, jeśli masz ogród. W ogrodzie możemy pozwolić przeżyć dzikiej naturze. Nie musimy kontrolować wszystkiego. Możesz mieć za wysoką trawą i stosy gałęzi.”

„Mamy w gminie wielu przedsiębiorców, którzy mają duże nieużywane trawniki i które mogą być pełne kwiatów przyciągających zapylacze. Ale czasami trudno im było pogodzić się z myślą że nie trzeba ostro kosić trawy. Nowe myślenie przychodziło czasem z trudem.”

Czteroletni projekt przyrodniczy doprowadził do zwiększenia liczby motyli na terenie gminy czterokrotnie, pszczół dwukrotnie i muchowatych dziesięciokrotnie.

Symbolem projektu był i jest motyl Modraszek ikar Polyommatus icarus.

Serial telewizyjny miał duży wpływ. nie tylko w gminie ale i w całej Danii.

„Siew nasion stał się bardzo popularny.  Firmy sprzedające nasiona wysprzedały się i wiele z nich zaczęło podejmować inne działania, takie jak zachęty zaprzestania koszenia trawy.” mówi Laus Gro-Nielsen.

„Ludzie zaczęli powoli rozumieć o co chodzi z różnorodnością biologiczną, np. że wiele gatunków jest zależnych od jednego, otwarły im się też oczy na inne, nieznane im gatunki. Prawie 700 osób złożyło wnioski o nasiona do swoich ogrodów. Serial „Oddaj nam naturę” będzie kontynuowany. W drugim sezonie perspektywa zostanie rozszerzona na całą Danię.  Czy można pomóc całemu krajowi w odzyskaniu dzikiej przyrody?”

Zwycięzca ogólnokrajowego konkursu wybrany zostanie na podstawie bogactwa pomysłów, zaangażowania, liczby przeliczonych metrów kwadratowych / metrów sześciennych dzikiej przyrody oraz upowszechnienia wiedzy na temat korzyści płynących z dzikiej przyrody dla mieszkańców gminy.

„ Myślę, że pewnie wygra inna gmina, ale oczywiście my w Hjørring uzyskaliśmy niewielką przewagę” – mówi Laus Gro-Nielsen.

Dzika przyroda…Jest jasnym że ta w Szwecji czy w Norwegii może być znacznie dziksza od duńskiej ale chyba nie chodzi o podobne licytowanie się a dopasowanie do lokalnych warunków.

Niemniej jednak Duńczycy mają pewne problemy ze zrozumieniem istoty bioróżnorodności.

Pisaliśmy przed kilkoma miesiącami o projekcie stworzenia na terenie Danii 32 obszarów tzw. Lasów nienaruszonych (urørt skov) w https://m.facebook.com/monitorlesny/photos/a.269530063444010/1118490978547910/?type=3 oraz o planowanych nowych 13 parkach narodowych w https://www.forest-monitor.com/pl/projekt-nowych-13-parkow-narodowych-przyrody-w-danii/

Okazało się że Państwo w projekcie ustawy o parkach narodowych zawarło wyjątki dotyczące dobrostanu zwierząt dla wypasu zwierząt, które są trzymane w istniejących i planowanych (łącznie będzie 15) parkach narodowych.  Wyjątki dotyczą np. wymagań dotyczących codziennego nadzoru i karmienia.

Sprawa stała się aktualna, gdy kilka krów trzymanych w parku przyrody Mols Bjerge zmarło z głodu w czasie ostatniej zimy, a inne poroniły cielęta z powodu niedożywienia.

Jens Kristoffersen, weterynarz mieszkający w Mols, jest jednym z tych, którzy ostro zareagowali na warunki życia zwierząt. Mówi on reporterowi TV2 Östjylland, że nigdy wcześniej nie widział czegoś podobnego w swojej praktyce zawodowej.  W raporcie opisuje między innymi, jak krowy gryzły korę i jadły trujące rośliny przy braku innego pożywienia.

Zwolennicy idei ponownego zdziczenia Rewilding Europe uważają, że głód i śmierć to rozsądna cena dla tych zwierząt, które w przeciwieństwie do hodowli rolnej mogą żyć na wolności.

(Tutaj przypomina mi się Holandia o której pisaliśmy https://www.forest-monitor.com/pl/w-obronie-prof-jana-szyszko/ Polscy leśnicy, ci od żubrów, powinni poduczyć Holendrów i Duńczyków w sztuce trzymania bydła w dużych zagrodach)

„Jestem też zwolennikiem różnorodności biologicznej, ale chodzi o to, na jakich przesłankach. Sugerowano, że zwierzęta nie powinny być karmione, ale te zwierzęta nie są wolne. Nie można trzymać zwierząt w zagrodach bez ich karmienia” mówi Jens Kristoffersen.

W tej krytyce wspiera go dwóch przedstawicieli stowarzyszeń rolników w Djursland i Kronjylland, Hans Gaemelke i Christian G. Jensen. W liście otwartym do duńskiej minister środowiska, Lea Wermelin, domagają się rewizji projektu ustawy „Tworzenie parków narodowych” i obciążenia Państwa taką samą odpowiedzialnością za zwierzęta, jaką mają oni, rolnicy.

Jens Kristoffersen nie wierzy, że projekt ustawy o parkach narodowych ulegnie zmianie. „Chodzi tutaj o to, że projekt z parkami narodowymi jak i z bioróżnorodnością zaczyna stawać się poprawny politycznie i nie ma nikogo, kto nie byłby  za różnorodnością biologiczną. Brakuje polityków którzy odważyliby się zaprotestować gdy coś nie gra w tak dobrej sprawie.”

Poprawność polityczna jest w Szwecji oraz jak widać i w Danii prawdziwą świętością i szkoda że zaczyna się odzwierciedlać w tak istotnym temacie jak różnorodność biologiczna. Można mieć tylko nadzieję, że zmieniające się mody na tematy poprawności nie obejmą bioróżnorodności. 

Zdjęcie: jaktjagare

Dodaj komentarz