Dziczyzna a ślad węglowy.

 

image

Dziczyzna a ślad węglowy.

Czy dziczyzna pozostawia za sobą ślad węglowy? Ślad węglowy to jak wiadomo suma emisji gazów cieplarnianych wywołanych przez osobę, organizację, wydarzenie lub produkt a liczy się go w tonach CO2e (e – ekwiwalent, np. metan na CO2)
Mamy więc produkt czyli dziczyznę i pytanie proste – czy zjadanie dziczyzny czyli mięsa pochodzącego ze zwierzyny leśnej jest klimatycznie bardziej korzystne niż zjadanie befsztyki lub szynki? Co daje nam mniej lub więcej tCO2e, mniejszy czy większy ślad węglowy? Czy powinno się mówić o dziczyźnie w kontekście śladu węglowego?


Dziczyzna czyli mięso łosiowe.

Takie pytanie zadał myśliwy i blogger, dawny badacz przy SLU i Skogforsk, Hans-Örjan Nohrstedt, na łamach dziennika Svenska Dagbladet.
Dziczyzną którą ma na myśli jest mięso z łosia, zdecydowanie przeważające w szwedzkiej dziczyźnie.

Pisze on – Zaczyna się teraz polowanie na łosie ( od 11 października, w Szwecji południowej, w Szwecji północnej już się zakończyło) i tysiące mężczyzn, głównie mężczyzn,w tym i ja, wsiada w samochody i wyjeżdża ze swoich miast do najcześciej odległych łowisk. Mamy nadzieję że zapełnimy lodówki, u siebie i w sklepach, mięsem ekologicznym i klimatycznie korzystnym. Z łosia czyli mięsem ekologicznym.

Dziczyzna z łosia czyli mięso ekologiczne.

Nasz Jägarförbundet (szwedzki PZŁ) pisze ze polowanie jest zgodne z prawami natury i sprawdzianem naszej wytrzymałości a mięso jest „ekologicznie wyprodukowane”. WWF daje dziczyźnie zielone światło w swoim przewodniku żywności. Naturskyddsföreningen (czołowa szwedzka organizacja ochrony przyrody) stwierdza że dziczyzna jest doskonałym wyborem jeżeli chodzi o klimat. No i Livsmedelsverket (urząd państwowy do spraw żywności) podsumowuje że dziczyzna jest dobra zarówno z klimatycznego jak i żywnościowego punktu widzenia.

Są to opinie jednoznaczne i każdy z 250.000 myśliwych, mających teraz swoje coroczne święto powinien być zadowolony, zwłaszcza iż mięso z 80% odstrzelonych w tym roku około 85.000 łosi wyląduje w ich lodówkach.

Mit?

Zdjęcie: klimatupplysningen.se
Zdjęcie: klimatupplysningen.se

Ale ja, pisze Hans-Örjan, ośmielam się twierdzić że dziczyzna, polowanie i zwierzyna leśna wcale nie jest tak dobra dla klimatu i że jej klimatyczny plus to mit.
Moje wątpliwości powstały po dyskusji na Twitter z Jägarförbundet dotyczącej samej definicji „dziczyzna”. W Szwecji przyjęło się uważać za dziczyznę mięso łosiowe i o takim mięsie chcę pisać.

Przewodnik żywności WWF ustalił granicę swego zielonego światła dla dziczyzny. Jest nią 4 kg CO2 ekwiwalentu na kg mięsa. Jak WWF doszło do takiej granicy, jest dla mnie niepojęte, pisze Hans-Örjan Raport duński stwierdza że analizując cały cykl życiowy, widzimy większy negatywny wpływ na środowisko ze strony zwierzyny leśnej niż bydła domowego.
W przypadku łosia istotne i to bardzo są szkody leśne. Tutaj Riksskogstaxeringen (szwedzki IBL) podaje cyfrę strat surowca drzewnego na 1 mln m3 rocznie, niezależnie od strat jakości tego surowca. Gdyby przeliczyć to na CO2 to wychodzi 100 kg CO2 ekwiwalentu na 1 kg mięsa łosiowego czyli 25 razy więcej niż granica WWF. Natomiast zwykle mięso wołowe ma wartość 40-45.

Łoś a klimat.

Ja uważam, pisze dalej Hans-Örjan że nasza szwedzka populacja łosia jest absolutnie za duża (około 300.000 sztuk). To najgęściejsza populacja łosia na świecie i w porównaniu z nią kanadyjska czy rosyjska to mały ułamek.

Brakuje naukowych badań ile metanu wydzielają łosie jako przeżuwacze, ale prawdopodobnie szkody klimatyczne w sensie wydzielania gazów cieplarnianych mogą leżeć w granicach szkód leśnych.

Myśliwi a klimat.

Zdjęcie: sca.se
Zdjęcie: sca.se

Do tego dochodzi wydzielanie CO2 z naszych samochodów, samochodów myśliwych. Usiłowałem znaleźć jakaś statystykę dotycząca w sumie prostego faktu ile my myśliwi korzystamy z samochodów w czasie naszego polowania. Nie ma i nie ma też informacji na temat równie prostego zestawienia – porównania adresu myśliwego a jego łowiska. Z registrów kart łowieckich wynika że większość myśliwych mieszka w regionach wielkomiejskich (Stockholm, Malmö, Göteborg). Natomiast z moich osobistych doświadczeń wynika że przeciętnie corocznie, w ciągu sezonu, przejeżdżam 1000 km, razem z dwoma kolegami, samochodem dopasowanym do terenu. To daje około 1 kg CO2 na 1 kg mięsa.
Czyli sama jazda samochodem zjada 1/4 zielonego światła WWF. Ale mój kolega blogger „EkoTänk”, korzystając ze swoich doświadczeń łowieckich wyliczył 5 kg CO2 na 1 kg mięsa.

Nie ma dyskusji.

Wnioski są w zasadzie proste – mięso łosiowe wcale nie jest tak lepsze od wołowego, z klimatycznego punktu widzenia, jak to się twierdzi.
Dyskusji na ten temat zupełnie w Szwecji brakuje. Na stronach Jägarförbundet panuje całkowita cisza. Nie przeprowadza się badań naukowych. Wsród szwedzkich nie ma ani jednego badania w okresie ostatnich 20 lat, które mówiłoby o zwierzynie leśnej, polowaniu i dziczyźnie a ich wpływie na klimat.

Rzecz jasna, kończy Hans-Örjan że polowanie przynosi przeżycia, że dziczyzna ma wartości odżywcze, że życie zwierzyny leśnej w naturze jest nieporównywalnie lepsze niż zwierząt hodowlanych, że zwierzyna leśna jest częścią bogactwa biologicznego.
To nie jest jednak powyższym tematem. Moim jest zasadnicze pytanie czy dla Szwecji dzisiejsza sytuacja z dużymi populacjami łosia, sarny i dzika jest dobra czy niekorzystna? Dyskusja na ten temat , również ta klimatyczna, powinna być prowadzona.

Tak pisał Hans-Örjan Nohrstedt w SvD, 10 października 2016.

Przeliczmy apetyt łosia na CO2.

Zdjęcie:svenskajągarfłbundet.se
Zdjęcie:svenskajägarföbundet.se

Nie przekazuję jego słów w celu włączenia się w dyskusje polskie na tematy łowiectwa i polowań a zwłaszcza na temat polowań na łosie. Za mało wiem na ten temat w przypadku mego starego kraju. Opisuję sytuację nadmiernego, według wielu, wzrostu ilości łosi, wzrostu spowodowanego, co może zabrzmi niespecjalnie miło w uszach polskich przeciwników łowiectwa i zwolenników moratorium, właśnie gospodarką łowiecką.
Te dwie gospodarki, leśna i łowiecka, stoją w Szwecji jeżeli chodzi o łosia, naprzeciw sobie. To sytuacja inna niż w Polsce, za wyjątkiem apetytu łosia na sadzonki leśne. Mięsa łosiowego w kraju się nie „produkuje” ale ten jego apetyt powinno się może zacząć liczyć przy pomocy CO2?


Zdjęcie tytułowe autorstwa Portalspożywczy.pl

8 myśli na temat “Dziczyzna a ślad węglowy.

  1. Gospodarzu ?….to sa pierdoly i dupcenie kotka przy pomocy CO2, ktore uprawia ten pan.

    Niech se gospodarz odpali szare komorki czytajac powyzsze :

    „Natomiast z moich osobistych doświadczeń wynika że przeciętnie corocznie, w ciągu sezonu, przejeżdżam 1000 km, razem z dwoma kolegami, samochodem dopasowanym do terenu. To daje około 1 kg CO2 na 1 kg mięsa.”

    A z moich osobistych doswiadczen wynika, ze za mlodu przecietnie corocznie przejezdzalem wiecej niz 1000 kilometrow. Sam. I sezon trwal caly rok. Zeby sobie podupcyc. Czasami jechala partnerka. To daje duuuuuuzo wiecej niz jedne kg CO2 na jeden numerek.

    Gosciu powien zaczac sie zajac powazniejszym zagrozeniem dla klimatu niz losie. Czyli uprawianym przez ludzkosc dupceniem. Ktore niesie ze soba duzo wieksze niebezpieczenstwa emisji trujacego gazu niz powoduja to jakies bydleta biegajace po lesie. Oraz gonitwa za nimi. Co da sie naukowo udowodnic. Bez dwoch zdan……
    Jak ten pan juz wyliczy jak wysokie to zagroznie dupceniem jest faktycznie i ile CO2 kosztuje ludzkosc kazde bzykniecie, to moze przestanie pierdolic……Na poczatek starczy jak przestanie to robic w gazetach.
    Tak nam dopomusz buk.

  2. W Polsce nie trzeba sie wyglupiac nasladujac szwedzkie blondynki roznych plci. Wystarczy podac do publicznej wiadomosci rzetelna ilosc wypadkow komunikacyjnych z losiami, tudziez wysokosc szkod powstalych na samochodach i ludziach na wskutek komunikacyjnego kontaktu z tymi bydletami. W kraju gdzie 2/3 do 3/4 obywateli jezdzi bez autokasko. Coby lud zmotoryzowany przejrzal na oczy. Jest nawet koncepcja takiego monitoringu – bez specjalnych nakladow ani grantow. I co ?. I nic. …….Zejdzmy na ziemie i mudlmy siem, jadac przez Polskie coby Pan Bog postawil na drodze raczej sarne niz raczej losia….. Bo nawet grodzenia nie pmagaja i tak np. na ZAGRODZONEJ kompletnie dwojce miedzy Swieciem i Nowym Tomyslem – „najekologiczniejszej autostradzie w Europie pod wzgledem ilosci przejsc dla duzych zwierzat ” kierowcy pierdykneli w latach 2004 – 2014 siedem losi – w rejonie Polski, gdzie ich wlasciwie nie ma. I co ?. I nic……Tylko modlitwa. Tylko. Zadne tam Globalne Ogrzewanie……:)))))

  3. No cóż, takie miedzy innymi mają szwedzcy mysliwi problemy. Nie powiedziałbym aby wielu liczyło w ten sposób a przede wszystkim CO2. Ten pan może jednak być przed czasem, niewykluczone że ten czas przyjdzie.
    W niedziele podernewuję jeszcze podliczeniem leśników w tym ciekawym temacie.

  4. Znaczy calosc jest idiotyzmem do potegi….To Globalne Ogrzewanie jest modne i modnym jest wyszukiwanie wszelkich mozliwych i niemozliwych aspektow majacym do czynienia z „antropogenicznymi” zrodlami CO2. Wlacznie z oddychaniem. Skandynawowie przoduja zreszta – bo bodajze Kopenhaga ma byc pierwszym „miastem wolnym od CO2….”. Jak to ma funkcjonowac – nie wiadomo. Moze obeznany w technikach skandynawskich gospodarz (e) tego bloga zdradzi (dza) te tajemnice coby Warszawa tez mogla nasladowac……Oddychac przestac ?.

    Inny aspekt to widoczne trudnosci plantatorow desek z roznymi bydlatkami – wiekszymi bydlatkami – bo jak mu mniejsze, gryzonie, owady etc. etc….te same ilosc biomasy na tej plantacji wpierdola, to une tego nie widzom. Tak samo nie widzom, gdy te drobniejsze stworzenia ograniczaja biorozmaitosc plantacji….Ta kurza slepota jest wspolna dla wszystkich plantatorow desek swiata. A szczegolnie Europy..

    Alergia na tle (duzych) bydlatek u plantatorow desek jest genetycznie uwarunkowana. Znika w momencie gdy lesnik i jego egzystancja zealezy nie tylko od produkcji desek ale tez innej biomasy ….lub gdy zmieniaja sie priorytety – tj. produkcja biomasy ze zwierzatek przynosi wiekszy zysk niz produkcja biomasy w postaci desek. ……Wtedy lesnik goreje miloscia do sarenek wieksza niz do tarcicy. ………..Tak, ze easy…….

  5. Z Danią to co obiło mi się o uszy to ich samowystarczalność, w pewnych wietrznych miesiącach, w energii elektrycznej pochodzącej z ich farm wiatrowych. Może Kopenhaga to miała na myśli?
    Polska ma, wyczytałem na sieci z okazji występów prof. Szyszki wydalanie CO2 o wartości 400 mln ton CO2 (liczy się to w tonach CO2 ekwiwalent ale o tym ekwiwalencie nic nie stało.)
    Szwedzi z kolei mają roczne wydzielanie w wysokości 54,4 mln ton CO2 razem z ekwiwalentem gdzie ten ekwiwalent to np. 1 tona metanu = 25 ton CO2.
    Czyli w zasadzie nieporównywalne wartości i może dlatego mogą się bawić w drobiazgi typu wpływu polowania na wydzielanie CO2?
    Temat CO2 jest nudnawy, to przyznaję, ale podejrzewam że ta nuda stanie się niedługo częścią naszego codziennego życia. W zasadzie Panie Danielu wszedł Pan na bardzo interesujący temat – bo jeżeli dyskutujemy o CO2 w samochodach, łosiach czy jeleniach (razem z metanem ) to dlaczego unikamy obliczeń wydzielania CO2 przez człowieka, tzn. myśliwego?
    Niech Pan ten temat rozważy w gronie Buców.
    A priorytety właściciela lasu, czy deski czy łosie, to jest codzienność tutaj. W ostatnich latach łosie jakby uzyskiwały lekką przewagę, teraz zaczyna to przechylać się na drugą stronę.

  6. No …coz…te CO2…
    Ze Szwecji pochodzi tez pomysl na oblozenie w Unii miesa (wolowego?) podatkiem klimatycznym. Wg. jednego z blond specjalistow cena kila rabanki z krowy mialaby wzrosnac o pare euro. ( w necie powinno byc cus na ten temat.). W calej unii. Czy ludzie beda jesc mniej krowiny jak sobie obiecuja blond – specjalisci ? ( nie tylko ze Szwecji w miedzyczsie)?. Nie. Nie beda jesc mniej wolowiny iinnych mies. Beda WIECEJ PLACIC. Ku chwale polytykuff i narodowych budzetow…..W ten sposob ratowanie tego padolu bedzie sie odbywac kosztem socjalnie slabych warstw spolecznych w biednych krajach Unii….ktore sila rzeczy beda wydawac wieksze procent dochodow na zarlo. Wikingow, przy sporych przecietnych dochodach to nie ruszy….beda wpierdalac tyle samo krow, marginalnie odczuwajac te pare euro…….I to jest druga strona Globalnego Ogrzewania…..ktora kiedys zapewne spowoduje, ze ten system straszenia globalnie ogrzanym koncem swiata kiedys pierdolnie…..Take it easy….

  7. PS. Jeszcze jedna drobnostka – za FB :

    Pan Opas :
    „Kto ma mniejsze szanse zostać Nadleśniczym – kobieta, czy niepolujący lesnik ”

    Kierownik :

    „Tego dzisiejszego traktowania niepolujących leśników nie znałem. Krańcowość która myśliwym moim zdaniem zupełnie nie pomaga. ”

    Odpowiedz na pytanie p. Opasa jest prosta : Kobiet jest w plantatorstwie desek zatrudnionych duzo mniej niz niepolujacych lesnikow wiec maja mniejszy udzial przy podziale stanowisk. Mniejsze szanse – jak kto woli, albo ma kompleksy. „Traktowanie niepolujacych lesnikow” stanowi zupelnie inny rozdzial.
    W calym cywilizowanym swiecie plantator desek posiada uprawnienia do polowania. Do obowiazkow sluzbowych lesniczego niemieckiego nalezy polowanie i ksztalcony w nalepszym modelu lesnictwa w Europie czyli w Polsce ma na tym stanowisku w tym kraju g….no do szukania jesli nie posiada uprawnien do polowania. ( W Bawarii byl swego czasu zabawny epizod zwiazany z kwestia czy lesniczy moze sobie czas potrzebny do spreparowania trofeow odliczyc od regularnego czasu pracy ). To powiazanie jednego z drugim – tj. plantatorstwa desek i myslistffa ma zupelne racjonalne podstawy – prawo do polowania jest powiazane z wlasnoscia gruntu i wlasciciel – prywatny czy panstwowy – zatrudniajac sluzbe lesna , chce miec personel, ktory ma pojecie o jednym i drugim – rznieciu desek i przewracaniu zwierzatek. Z tego wzgledu przyklada sie wage do tego, szkolony na plantarora desek delikwent umial jedno i drugie. W najlepszym modelu lasow na swiecie, czyli u nas, kastracja lesnictwa z myslistwa miala miejsce mniej wiecej w czasie gdy kierownik szkoly konczyl. Ona posuwa sie nadal. Szczegolnie w zakresie ksztalcenia ale tez mentalnosci. Przy czym ten wykastrowany z myslistffa eunuch czyli polski plantator desek czuje sie w tej roli dosc dobrze i zaczyna ten stan rzeczy traktowac jako naturalny – vide p. Opas…..Problemik traktowania eunuchow rzeczywistych (bez uprawnien do polowania) wsrod eunuchow z zalozenia – tj. lesnikow polskich. (chodzi o kastracje z myslistffa – bo tak to towarzystwo sie rozmnaza) ma w sumie deczko inny wymiar …..A czy szkodzi perspektywicznie bucom w zielonych, czy tez bardziej samym plantatorom desek ……to sie dopiero okaze…..:))))

Dodaj komentarz