Edukatorzy leśni

Edukatorzy leśni – edukują, propagują oraz interpretują.

Edukatorzy leśni – edukują, propagują oraz interpretują.

Leśnik zatrudniony przez organizację Lasy Państwowe przymierza się do wejścia w nasze serca, a przynajmniej do ich poruszenia.  

Do tej pory edukował dzieci i młodzież propagując swój model gospodarki leśnej, Trwałej, Zrównoważonej i Wielofunkcyjnej, będąc sam jako edukator klasycznym przykładem jej wielofunkcyjności.

Teraz przychodzi kolej na nas, dorosłych i tutaj leśnik sięga po sprawdzone już wzorce patriotyzmu i dziedzictwa narodowego, tak dobrze opisanymi przez Panią Agatę Agnieszkę Konczal, antropologa kulturowego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w książce „Antropologia lasu. Leśnicy a percepcja i kształtowanie wizerunków przyrody w Polsce” (o której pisałem w https://www.forest-monitor.com/pl/diagnoza-antropologiczna-lesnika-lasow-panstwowych/ ). 

Jak na razie sięga dosyć ostrożnie i mówi tylko ogólnie o dziedzictwie jako o czymś co odziedziczyliśmy po przodkach, co powinniśmy zachować dla przyszłych pokoleń jako dziedzictwo przyrodnicze i kulturowe.

Artykuł w majowym (2019) Głosie Lasu nosi dosyć ogólny i mało mówiący  tytuł „O interpretacji dziedzictwa”. Autorka Pani Magdalena Kuś opisuje metodę Freemana Tildena zawartą w jego książce „Interpreting Our Heritage” jako metodę pracy przewodników amerykańskich parków narodowych zatrudnionych przez National Park Service.

Jego metoda, już z roku 1957, polegała na przejściu od informowania turystów do tworzenia z nimi relacji. 

„Stworzenie relacji pomiędzy odbiorcą a dziedzictwem służy temu, aby wzbudzić w nim pytanie „Dlaczego ja także powinienem się o nie troszczyć?”. 

Żeby zaangażować ludzi trzeba w nich wzbudzić szacunek dla dziedzictwa. 

Każde działanie mające na celu dotarcie nie tylko do umysłów ale i serc ludzi po to, aby stworzyć relację z dziedzictwem, winno być zaplanowane. 

Międzynarodowa organizacja Interpret Europe oferuje kursy dla przewodników interpretatorów a których można się nauczyć prowadzenia dialogów i planowania spacerów informacyjnych  także posługiwania się metodą interpretacji pracy z dziedzictwem przyrodniczym i kulturowym. 

Od zeszłego roku kursy te odbywają się również i w Polsce, brali w nich udział pracownicy parków narodowych i LP.” – powyższe zdania są cytatami z artykułu. 

Pani Magdalena Kuś pisze: W Parku Narodowym Yosemite znajduje się tablica pamiątkowa poświęcona powstaniu interpretacji dziedzictwa. Jest tam takie zdanie: „W każdym z parków narodowych spotkasz człowieka w mundurze gotowego pomóc ci zrozumieć i docenić twoje dziedzictwo.” Czy nie jest to wspaniale podsumowanie misji, jaką ma do wykonania także leśnik? 

https://drive.google.com/file/d/103E5fOxryCjVexqvhz7nxhmjBFSXBIrd/view?fbclid=IwAR2klD-fKePTyZtobIJIm0WQ5bV0y1Xku4nomqMR4j_f59IBzEvmxYE46Pg

Misja w pracy leśnika…

Jako słowo była ona jednym z ulubionych w pierwszym wydaniu dobrej zmiany leśnej, w ustach dyrektora Konrada, że zacytuję „Lasy Państwowe mają szereg misji do wypełnienia jak np. ochrona środowiska, zapewnienie bezpieczeństwa ekologicznego kraju, wspomaganie administracji publicznej, pełnienie funkcji społecznych i wiele innych.” 

Wtedy, w połowie roku 2017 dyrektor generalny LP oceniał wartość tych misji na około 2 mld zł. 

http://www.forest-monitor.com/pl/prawdziwy-duch-lasow-panstwowych/

Załóżmy więc że leśnik zatrudniony w Lasach Państwowych nie pracuje a misjonuje, załóżmy że niezupełnie za darmo ale w każdym razie jest samowystarczalny w ramach swojej organizacji i swojego funduszu leśnego. 

W takiej sytuacji a zwłaszcza przy założeniu że dochodzi do tego powołanie (chociaż jest to założenie niezupełnie logiczne bo jak misjonarz mógłby nie odczuwać powołania?) to niespecjalnie rozumiem żądanie w stosunku do pracowników administracji LP, zaangażowanych zazwyczaj w swojej codziennej pracy, dotyczące  nacisku do wejścia w serce swoich dorosłych słuchaczy. Podobnego do wejścia w serca małolatów o czym pisałem w https://www.forest-monitor.com/pl/edukatorzy-w-good-feeling/

To dotychczasowe propagowanie dziedzictwa przyrodniczego i kulturalnego, silne przecież sądząc z książki Pani Agaty Agnieszki Konczal, jest niewystarczające i trzeba sięgać po metody z National Park Service? 

Tak ja w każdym razie to odczytuję czytając pilotażowy artykuł Pani Magdaleny Kuś w majowym numerze Głosu Lasu. 

Leśnik Lasów Państwowych zabiera się więc do interpretacji dziedzictwa, zapewne w nowym, bardziej intensywnym stylu, bo przecież był już aktywny na tym polu. 

Interpretacja dziedzictwa trwa już od roku 1989 i jest tematem chyba najgorętszym na łamach polskich mediów. Z niewiadomych dla nas maluczkich, przyczyn, choć możemy oczywiście się domyślać, leśni politycy uznali pewno iż warto jest teraz nagłośnić ten temat. 

Powstaje jednak od razu pytanie o jakie dziedzictwo chodzi w warunkach polskiego leśnictwa. 

Las gospodarczy to trzy pokolenia ludzi go wyprowadzających i jedna trzecia obszaru Polski obejmuje las dwupokoleniowy o dziedzictwie mieszanym, niemiecko-polskim. Używając języka handlarzy sztuki i obrazów, ma ten las niejasną proweniencję, co z drugiej strony chroni go w pewnym stopniu przed apetytami ewentualnych kupców. 

Jeszcze bardziej niejasna jest proweniencja lasów pożydowskich jak i lasów odebranych przez komunistów w latach 1945-47 ich prawnym właścicielom. 

Z takiego pokomunistycznego dziedzictwa Lasy Państwowe nigdy się nie rozliczyły. Natomiast chętnie rozliczają się z hołdu żołnierzom wyklętym, którzy zwalczali komunistów, dzięki którym Lasy Państwowe mogły powstać w dzisiejszej postaci. 

Niepewna jest ta proweniencja dziedzictwa Lasów Państwowych po roku 1945 i ciekaw jestem jak będzie przebiegać jej interpretacja. Pewno w starym, dobrym komunistycznym stylu, przemilczania pewnych faktów, nagłaśniania innych, w czym ta organizacja ma zupełnie dobre osiągnięcia, zwłaszcza propagując osiągnięcia przedwojennych (1924-39) Lasow Państwowych i Adama Loreta a zupełnie pomijając najlepszego leśnika ówczesnej Polski, Jana Tomasza Zamoyskiego. 

Do głosu dojdą na pewno nowe pomysły w stylu pokazywania przez długoletnich leśniczych i podleśniczych wybranym grupom wpływowych turystów swoich ukochanych zakątków leśnych, zapewne starodrzewia czy podobnego lasu, jeszcze większy nacisk na niedźwiadkowy good feeling czy biegi o puchar miejscowego nadleśniczego. 

Lasy Państwowe pracują usilnie nad stworzeniem obrazu że to co jest dobre dla leśnika Lasów Państwowych oraz dla organizacji Lasy Państwowe jest dobre dla Polaka i Polski. Taka koncepcja nie jest nowa ale jak może być inaczej skoro nazwa zobowiązuje? Dobrym Polakiem może więc być tylko ten komu ten obraz podoba się oraz tylko ten który zawiesi go na ścianie w swoim domu i trzeba przyznać że organizacja ma w tym pewne osiągnięcia. 

Pani Magdalena Kuś opisuje interpretację dziedzictwa przyrodniczo-kulturowego w wykonaniu amerykańskich pracowników parków narodowych, proponując dopasować ją do warunków polskich. 

Leśnicy, zatrudnieni przez polskie parki narodowe, zapewne nie mają podobnych problemów co ci z LP z proweniencją swoich miejsc pracy. Czy jednak ich praca jest równie połączona z misją i powołaniem co leśników z bratniej organizacji Lasy Państwowe? Analiza porównań wynagrodzeń za pracę nasuwa dwie uwagi – albo parkowcom brakuje misji i powołania, przynajmniej w porównaniu z leśnikami z LP, w co bardzo watpię albo wynagrodzenia leśników LP opierają się na innych, mniej misyjnych i mistycznych wskaźnikach. Powiedziałbym że na całkiem prozaicznych, chociaż nie wykluczających misji, dochodach z pozyskania drewna. Misja i powołanie leśnika Lasów Państwowych całkiem dobrze mu się więc opłaca. 

I to rosnące pozyskanie może stanąć na przeszkodzie w ambitnych planach Wydziału Społecznych Funkcji Lasu Dyrekcji Generalnej LP. 

Bo jak tu wejść w serca ludzi stojących dalej od lasu niż własna służba leśna, skoro wystarczy kilka postów facebookowych pokazujących zręby, rozjeżdżony las, koleiny, maszyny leśne, samochody z drewnem i to obok miast, których mieszkańcy korzystali dotychczas z lasu w ramach jego społecznych funkcji? 

Interpretacja dziedzictwa w wykonaniu Lasów Państwowych staje się w takich warunkach zwykłym good feeling opartym o historyczne tradycje tej organizacji. Upiększaniem tego co nie trzeba zmieniać, bo przecież wszystko dobrze do tej pory funkcjonowało i funkcjonuje. 

Zmieniają się jednak ludzie do których łatwiej docierają argumenty uczuciowe i racjonalne, dotyczące gospodarki leśnej, niekoniecznie podawane przez przedstawicieli organizacji zarządzającej polskimi lasami państwowymi. 

Zwłaszcza gospodarki leśnej opanowanej w tak dużym stopniu przez urzędników leśnych co w Polsce. Może od ograniczenia ich władzy powinna rozpocząć się interpretacja dziedzictwa Lasów Państwowych? 

Taka interpretacja przemówiła by na pewno do wielu serc, wątpiących do tej pory w misję i powołanie TZW gospodarki leśnej. 

Zdjęcie: palschools

Dodaj komentarz