Las liściasty

Las liściasty – lubiany ale na dystans. Część trzecia.

Las liściasty – lubiany ale na dystans. Część trzecia. 

Można powiedzieć że wszyscy w Szwecji lubią  las liściasty, wszyscy doceniają jego znaczenie biologiczne czy jego odporność na liczne tutaj jesienno-zimowe huragany. 

Dlaczego więc praktyka z wprowadzaniem gatunków liściastych do szwedzkich lasów wygląda zupełnie inaczej a w zasadzie jest niemalże zerowa, jeżeli odejmiemy samoczynne wprowadzanie się brzozy, osiki czy wierzby iwy? 

Wypada zacząć od spraw nudnych czyli definicji czym w Szwecji jest las liściasty. 

W zasadzie mamy tutaj niespotykany w Polsce (w sensie nazewnictwa) rodzaj lasu liściastego – Las liściasty szlachetny (ädellövskog)  i gatunkami szlachetnymi są dąb, buk, wiąz, jesion, lipa, klon, grab i czereśnia ptasia. 

Las z tymi gatunkami zasługuje na miano lasu liściastego szlachetnego gdy znajduje się w nim co najmniej 65% drzew liściastych a w nich co najmniej 45% gatunków szlachetnych liściastych. 

Las liściasty z mniej niż 65% gatunków liściastych ale nie mniej niż 35% oraz z mniej niż 45% gatunków szlachetnych nazywany jest tylko lasem liściastym. 

Poniżej tych 35% gatunków liściastych mamy już nazwę lasu mieszanego, ze świerkiem lub sosną do 65% a powyżej 65% gatunków iglastych mamy już tylko lasy iglaste, sosnowe lub świerkowe lub sosnowo-świerkowe z tym że oprócz nazwy lasy sosnowe mamy również nazwę lasy contorty.

Jest to szwedzka specyfika lasu sosnowego z sosną contorta, wydmową, którą uszczęśliwił północną Szwecję koncern SCA, sadząc w latach 1960-70 ponad 600.000 ha tego gatunku. 

W sumie tych ulubionych  klasycznych lasów liściastych, klasycznych w sensie polskim i nazywanych tutaj szlachetnymi mamy w Szwecji tylko 1% na ogólną powierzchnię 22.656.000 lasów produkcyjnych czyli tylko 226.560 ha. 

Nieszlachetnych ale nazywanych również liściastymi mamy 6,2% czyli 1.404.672 ha i łącznie 1.631.232 ha czyli 7,2% szwedzkich lasów produkcyjnych stanowią lasy liściaste.  (Skogsdata 2018, tab.3.1)

Te dane powierzchniowe wyglądają znacznie lepiej jeżeli przejdziemy z powierzchni na masę surowca drzewnego, układ miąższościowy.(Skogsdata 2018 tab.3.18)

Najlepiej wypada brzoza z 12,1% surowca, dalej olcha 1,7%, osika 1,6%, dąb 1,1%, buk 0,7%, wierzba iwa 0,5%, jarzębina 0,2%, wiąz 0,1%, jesion 0,1%, klon 0,1% i 0,1% pozostałe liściaste czyli razem drzewa lisciaste dają 18,3% masy surowca drzewnego. 

Brzoza w tej statystyce jest jednak typowym gatunkiem domieszkowym w lasach mieszanych ze świerkiem i sosną. 

Sosna daje 38,9% masy, świerk 41,4% , contorta 1,4% i modrzew 0,1% miąższości lasów szwedzkich. 

A a Polsce? 

Ogólna powierzchnia lasów w Polsce wynosi 9.447.000 ha (standard międzynarodowy, 31.12.2917) a w tym 23,8% lasów liściastych. 

W układzie miąższościowym sosna daje 56,5% zasobów surowcowych, dalej świerk około 7%, jodła około 4% i pozostałe iglaste około 2% co daje gatunkom iglastym około 70% masy miąższościowej (piszę około bo brak dokładnej tabeli w Raporcie o stanie lasów 2017 ryc.19.

https://www.bdl.lasy.gov.pl/portal/Media/Default/Publikacje/raport_o_stanie_lasow_2017.pdf

Polski raport wspomina o różnicach w metodach statystycznych poszczególnych krajów dotyczacych podobnych  danych i wypada mi się z tym zgodzić gdy przeglądam statystykę szwedzką i polską. 

Te łamańce statystyczne uzmysławiają dlaczego gatunki liściaste mają w Szwecji takie znaczenie uczuciowe, nie przekładane jednak na gospodarcze za wyjątkiem brzozy czy osiki, wciskającej się wszędzie gdzie może i wycinanej zresztą na ogół końcowo już w trzebieżach, a nawet w drugich czyszczeniach. 

Poniższe zdjęcie pokazuje wyraźnie jak małe tereny Szwecji nadają się na istnienie i zachowanie lasów bukowych czy dębowych. Są to w zasadzie skrawki przybrzeżne Morza Północnego i Bałtyku, na których istnieją jeszcze podobne lasy. 

Regiony wegetacyjne w Szwecji – SkogsSverige

Istnieje ogólna opinia że zachowanie lasów dębowych czy bukowych w południowej Szwecji zawdzięcza się trosce, świadomej lub nie, dużych właścicieli ziemskich, wywodzących się z arystokracji szwedzkiej, trosce trwającej od wieku XIX. 

Jaka by nie była ta troska to zachowane księgi rachunkowe w pewnych ówczesnych jak i zresztą dzisiejszych dobrach ziemskich,  wskazują na wyraźne ekonomiczne wpływy gospodarki rolno-leśnej,  niemieckiej i duńskiej w drugiej połowie XIX wieku na gospodarkę leśną arystokracji szwedzkiej. 

Przykładowo w latach 1870-80 wycinała ona lasy bukowe i sadziła świerka, co było wtedy w modzie w Niemczech i Danii. Kilkadziesiąt lat później, na przełomie wieku XIX i XX , przerzuciła się ona szybko na odwrotność, sadzenie buka i dębu i było to wywołane szybki rozwojem gospodarki rolnej, produkcji m.in. masła i zapotrzebowania na drewno liściaste do produkcji beczek używanych w przemyśle przerobów mleczarskich. 

Ówczesne metody, w okresie 1900-1945, odnawiania szwedzkich lasów bukowych czy dębowych były w zasadzie proste ale przypominały te dzisiejsze, łączono bowiem przygotowanie gleby w drzewostanach stojących, wtedy przy pomocy narzędzi rolnych i czasie lat nasiennych buka lub dębu,  z podsadzaniem sadzonek tych drzew w lukach powstałych po wycięciu drzew dorodnych. 

Jedyną ówczesną innowacją było przechowywanie worków z niewysianymi jesienią żołędziami w głębokich jeziorach i studniach  (Schotte 1909, Wahlgren 1922, Bång 1935)

Dla zachowania lasów dębowych w Szwecji bardzo duże znaczenie miało i ma utworzenie w roku 1944, w latach wojennych ograniczeń oraz zapotrzebowania na rodzimy surowiec, stowarzyszenia wspierającego hodowlę lasów dębowych o nazwie Ekfrämjandet.

Ekfrämjandet jest stowarzyszeniem które grupuje prawdziwych entuzjastów lasów dębowych i wydaje swoje pismo Ekbladet, warte czytania przez każdego interesującego się szwedzkimi lasami dębowymi i drewnem dębowym. 

Jeden z członków tego stowarzyszenia odbył w roku 1992 handlową podróż do Krotoszyna i opisując gospodarkę tamtejszych polskich leśników porównywał ją ze szwedzką w lasach dębowych, wtedy jak i zresztą dziś nielicznych, co ja opisałem przed dwoma laty.  

Czy wystarczy lubić, wręcz kochać pewne gatunki, takie jak dąb, buk, wiąz czy lipa, nie znając się na botanice a w praktycznej gospodarce, polegającej na wprowadzaniu tych gatunków do lasu, na metodach hodowli i pielęgnacji lasu z tymi gatunkami? 

Człowiek lasu odpowie zdecydowanie Nie, przyrodnik, zwłaszcza ten z hasłem Przyroda daje sobie radę sama, odpowie prawdopodobnie Tak. 

Różnica będzie polegać na postawionym celu – co chcemy osiągnąć? Las gospodarczy lub puszczański? 

Swego czasu pisałem o największym, do tej pory,  szwedzkim huraganie stulecia, Gudrun z roku 2005 (w Niemczech nazywanym Erwin) i o metodach odnowień powierzchni huraganowych. 

Wielu właścicieli leśnych w południowej Szwecji wykorzystało wtedy w pracach zalesieniowych zasiłki państwowe w celu wprowadzenia do lasu dęba. Cel był jak najbardziej prozaiczny i daleki od miłości do tego gatunku – chodziło po prostu o wzmocnienie przyszłego lasu świerkowego domieszkami kęp dębu, tak aby las mógł przeciwstawiać się przyszłym huraganom. 

Od tego czasu upłynęło 13-14 lat i młodnik świerkowy, sądząc ze zdjęć ma się dobrze, a nawet bardzo dobrze, natomiast dęby są zapuszczone oraz w klasycznym puszczańskim stylu radzą sobie same i przegrywają w tym z trawą a zwłaszcza z samosiewem brzozy i osiki. 

Dlaczego? Urzędnik Skogsstyrelsen na tym terenie, Fredrik Broberg, ma swoje zdanie na ten temat: Dąb jak i inne gatunki lasu liściastego szlachetnego wymagają specjalnych metod hodowli lasu i szwedzcy prywatni właściciele leśni, nastawieni na świerka czy sosnę, tych metod nie znają albo je lekceważą. 

Prosta początkowa czynność w czyszczeniu takiej uprawy, polegająca na wykoszeniu traw wokół sadzonki dęba jest im nieznana, albo jak znana to nie wykonywana. 

(Niewykonywana również przez firmy leśne, nastawione na czyszczenia kosą mechaniczną ale jest to tylko moja prywatna uwaga, mam nadzieję że błędna)

Innym istotnym problemem pojawiającym się teraz przed właścicielem młodnika świerkowego z kępami dęba jest apetyt łosi, jeleni i saren. Taki młodnik powinien być ogrodzony, co polscy leśnicy praktykują od dawna, natomiast szwedzcy właściciele lasu widzą w takiej praktyce duże i niepotrzebne koszty. 

Las liściasty jest niewątpliwie lubiany przez dziką zwierzynę zwłaszcza przez króla szwedzkich lasów, łosia i bynajmniej nie traktowany przez niego na dystans.

Mówić o wadze takiego lasu tylko z punktu widzenia gospodarczego czy przyrodniczego, bez uwzględniania apetytu zwierzyny płowej, jest rozmową mocno niepełną. 

Klasyczne szwedzkie domieszki liściaste, te mieszające się same z lasem sadzonym, świerkowym czy sosnowym, a więc brzoza, osika, jarzębina i wierzba iwa, są przedmiotem ostrej dyskusji na tematy metod prowadzenia gospodarki zarówno leśnej jak i łowieckiej. 

Musimy odstrzelić co najmniej 1/3  (cyfry padają różne, od 30-50%) obecnej populacji łosia z uwagi na szkody leśne mówią przedstawiciele koncernów leśnych i państwowego Sveaskog, zwłaszcza z terenów Szwecji północnej. 

Nonsens, odpowiadają myśliwi i większość prywatnych szwedzkich właścicieli lasów, wystarczy zachowanie domieszek a nie wycinanie ich w czasie pierwszych czyszczeń, można też te czyszczenia przeprowadzać później i mądrze. 

Wideo https://youtu.be/hqUxgZMOPGc pokazuje metodę podcięcia na pewnej wysokości, podsypania soli na podcięcie, aby przynęcić łosia i stworzenia bazy pokarmu na bazie odrośli. 

Patrząc na filmik można dostrzec pewne różnice w szwedzkiej a polskiej gospodarce leśnej. Czy takie bazy pokarmowe, zajmujące przecież miejsce produkcji innych gatunków, są możliwe do osiągnięcia w polskiej zorganizowanej i uporządkowanej  TZW gospodarce leśnej Lasów Panstwowych? 

Nie wiem, na licznych filmach produkowanych przez LP nie widzę chaszczy, zarośli, nieużytków czy nieporządku klasycznego dla natury, ulubionego przez łosie a widzę tylko wypielęgnowane produkcyjnie lasy, już w zasadzie nie lasy a niemalże parki wersalskie. 

Czy więc las liściasty, lubiany ale na dystans oznacza las tylko typu parkowego? 

Zastanawiając się nad tematem Szwedzki las liściasty dochodzę do wniosku że klimat i przyroda zapewniały Szwedom do tej pory podtrzymywanie ich miłości czy podobnych uczuć do lasów dębowych czy bukowych. Kojarzą oni sobie te lasy z pięknem przyrody słabo jeszcze dotkniętej gospodarczym zapałem leśnej gospodarki zrównoważonej, przyrody zielonej na wiosnę a żółto-czerwonej jesienią, dalekiej od stałej ciemnozielonej ponurości lasów świerkowych. 

Czy kochaliby dalej lasy bukowe, wypielęgnowane i stojące w szeregu jak żołnierze armii chińskiej lub Korei Północnej? 

Nie wiem ale takie militarne porównania przychodzą mi na myśl przy oglądaniu zdjęć z podobnym lasem prowadzonym przez leśnika zatrudnionego w Lasach Państwowych. 

Chociaż on sam chętnie pozuje do zdjęć w niedostępnych czy nieopłacalnie ekonomicznie (na razie) miejscach z takim lasem, starym i nieuporządkowanym. 

Jakby nie zdając sobie sprawy że jego miłość do takich miejsc i takiego lasu nie wystawia najlepszej opinii dla pozostałego lasu, tego pielęgnowanego i stojącego na baczność obok niedostępnych (na razie) jarów i wąwozów.

Czytaj również: http://www.forest-monitor.com/pl/las-lisciasty-lubiany-ale-zapomniany-czesc-pierwsza/

http://www.forest-monitor.com/pl/las-lisciasty-dajmy-olszy-szanse-czesc-druga/

Zródła: „Svenskarna och skogen” av Lars Kardell

„En skog av möjligheter” av Ola Engelmark

Skogsdata 2018, czasopismo Skogen nr.2/2018, sieć szwedzka.

Zdjęcie: pixabay

Jedna myśl na temat “Las liściasty – lubiany ale na dystans. Część trzecia.

Dodaj komentarz