Lasy Państwowe kluczem do zrównoważonego rozwoju Dowspudy.

Lasy Państwowe kluczem do zrównoważonego rozwoju Dowspudy.

Lasy Państwowe kluczem do zrównoważonego rozwoju Dowspudy.

Dowspuda.

„Dowspuda – osada w Polsce położona w województwie podlaskim, w powiecie suwalskim, w gminie Raczki, w sołectwie Szkocja. Leży nad rzeką Rospudą.
Główną atrakcją turystyczną Dowspudy są ruiny neogotyckiego pałacu Paców, wybudowanego w latach 1820-1827 staraniem Ludwika Michała Paca, generała wojsk polskich i napoleońskich.
Niesłychanie wystawny i kosztowny pałac dowodził bogactwa fundatora i przeszedł do skarbnicy polskich powiedzonek w postaci: Wart Pac pałaca, a pałac Paca.
Ruiny pałacu z 21-hektarową działką w roku 2016 zostały sprzedane przez władze powiatu za nieco ponad 1 mln zł osobie prywatnej, która deklaruje odbudowę pałacu z przeznaczeniem na cele hotelowe.

Zródło: wikipedia

http://niebywalesuwalki.pl/2016/10/palac-paca-sprzedany/ „

Klucz .

„Lasy Państwowe kluczem do zrównoważonego rozwoju terenów niezurbanizowanych – pod takim hasłem odbyła się 8 grudnia 2016 w Instytucie Badawczym Leśnictwa konferencja zorganizowana przez Ministerstwo Środowiska i Lasy Państwowe.
Dyskutowano rolę Lasów Państwowych w ochronie przyrody, w gospodarce narodowej oraz znaczenie Lasów Państwowych dla społeczeństwa.
Dyrektor Generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski powiedział że obecna formuła działania Lasów Państwowych jest najlepsza aby zapewnić bezpieczeństwo ekologiczne kraju, szeroko udostępnić lasy obywatelom i w rozsądny sposób użytkować lasy na potrzeby rozwoju gospodarczego

Źródło: YouTube Wiadomości Lasów Państwowych -5.

Wędkarze jako monitoring.

„W środę 1 lutego 2017 podpisano porozumienie pomiędzy Polskim Związkiem Wędkarskim a Dyrekcją Generalną LP.
Porozumienie obejmuje współpracę w zakresie gospodarki rybackiej, uprawiania amatorskiego połowu ryb, edukacji przyrodniczo-leśnej i wymiany informacji istotnych dla obu organizacji.
Prezes Zarządu Głównego PZW Dionizy Ziemiecki mówi: Chcemy dać to co możemy jako związek czyli 630.000 członków którzy są świetnym monitoringiem gdy coś dzieje się źle w lasach tak aby ta informacja była przekazywana natychmiast.

Źródło: YouTube Wiadomości Lasów Państwowych -10.

Kodeks Dobrych Praktyk Leśnych.

„Zmiany w ustawie o lasach, obowiązujące od 1 stycznia 2017. Do ustawy o lasach dodano zapis o wprowadzeniu (rozporządzeniem) kodeksu dobrych praktyk w zakresie gospodarki leśnej dla wszystkich właścicieli lasów.
Najważniejszy jest jednak zapis, że gospodarka leśna prowadzona na podstawie kodeksu nie narusza przepisów o ochronie poszczególnych zasobów, tworów i składników przyrody. Dzięki zmianom w ustawie oddaliła się wizja uzgadniania każdej pozycji pul z RDOŚ w kwestii szkodliwości dla gatunków ważnych dla UE a nieobjętych PZO.

Źródło: Las Polski 1/2017

Certyfikat FSC obowiązujący Lasy Państwowe.

„4.4 W procesie planowania i samej działalności są brane pod uwagę wyniki oceny jej oddziaływania na społeczeństwo. Ze stronami, na które dana działalność gospodarcza może mieć bezpośredni wpływ, przeprowadzane są konsultacje.

5.5. W ramach prowadzenia gospodarki leśnej identyfikuje się, zachowuje, a gdzie to możliwe podnosi wartość usług i zasobów związanych z lasami.

6.1. Ocena oddziaływania gospodarki leśnej na środowisko jest przeprowadzana w sposób odpowiedni do jej rozmiaru, intensywności oraz do stopnia unikalności zasobów, na które wywierany jest ten wpływ.
Ocena wpływu gospodarki leśnej jest prowadzona w kontekście całego krajobrazu jak również z uwzględnieniem danego obszaru, na którym bezpośrednio prowadzi się działania gospodarcze.
Ocena oddziaływania na środowisko jest opracowana zanim podjęte zostaną działania potencjalnie zakłócające stan tego środowiska na etapie sporządzania odnośnych planów.

6.4. W ramach danego obszaru reprezentatywne przykłady istniejących ekosystemów są zachowywane w stanie naturalnym, stosownie do zakresu działań gospodarczych oraz unikalnego charakteru danych zasobów, a także zaznaczone na mapach.”

Zródło: http://www.lasy.gov.pl/nasza-praca/certyfikacja/fsc-std-pol-01-01-2013-pl.pdf

To prawo, umowy, certyfikaty, piękne słowa i hasła a praktyka w terenie?

Nadleśnictwo Szczebra prowadzi gospodarkę leśną zgodnie z certyfikatem FSC jak i wszystkie inne nadleśnictwa RDLP w Białymstoku (za wyjątkiem nadleśnictw Puszczy Białowieskiej).

Oto opinia leśniczego zlecającego zrąb w Dowspudzie, Ryszarda Borkowskiego, leśniczego leśnictwa Młynisko.

„Jest to decyzja Ministra Ochrony Środowiska zawarta w operacie urządzeniowym kierowanym do konkretnej pow.
Zakłada ona przebudowę tego drzewostanu który tam obecnie rośnie stosownie do siedliska. Ma to być wykonane metodą gniazd. W miejscu luk wycięto drzewa które miały ok 100 lat. Będzie posadzony dąb.
Sytuacja analogiczna jak w rolnictwie; siejemy na glebie żyznej ( a w tym miejscu właśnie taka gleba występuje) pszenicę a nie owies. Po wyglądzie aż trudno uwierzyć że wycięte drzewa miały taki wiek ale to fakt. Proszę wierzyć że po sprzedaży drewna (które i tak trudno jest sprzedać) i posadzeniu sadzonek w tym konkretnym przypadku trzeba będzie dołożyć. Składa się na to niska jakość ściętych drzew, postrzały i odłamki znajdujące się w drewnie sosnowym jak i koszty.”
„Trochę obiektywizmu a nie szowinizmu. Jest to Rb IIIb, gniazdo max 50ar, pomiar wyk GPS na gruncie (dwa gniazda 50ar i jedno 49ar). Nikt na Ministra nie naciskał z wycinką drzewostanu Rb. Otrzymaliśmy decyzję w postaci operatu i realizujemy. Z tym samym operatem z którym większość nie chciała się zapoznać w chwili uzgodnień. Jestem przekonany że Pan te zasady zna jak i całą gospodarkę leśną. Pozdrawiam!”

A to opinia mieszkańca Dowspudy, Marcina Halickiego, interweniującego w sprawie wyciętej skarpy nad Rospudą.

Powtarzam się i wspomnę jeszcze raz. Gospodarkę leśną staram się zrozumieć, ale ciężko mi to przychodzi, jeśli podejmowane są takie decyzje.
Do wyciętego obszaru lasu przylega zabytkowy XIX- wieczny kompleks parkowo-pałacowy. Wycinkę oddzielono od parku pozostałością 50 metrowego pasa drzew.
Nikt z normalnych, zwykłych osób, wychodząc z parku w las, nie oceniał – tu rośnie 200 letnia lipa, a 5 kroków dalej 100 letnia brzoza, którą można wyciąć. Dla nas to był jeden kompleks. Niestety był. Wszystko zrobiono po cichu, za przyzwoleniem kogoś, rękoma innych. W terenie przylegającym do obszaru Natura 2000 i w styczności z pasem Obszaru Chronionego Krajobrazu Dolina Rospudy. Na tej wycince, jak dodał Pan Rysiek Borkowski (leśniczy) , podobno się nie zarobi, więc tym bardziej tego nie rozumiem. Totalne marnotrawstwo.”

„Wszystko jest w gospodarce zrozumiałe i też papier wszystko (albo niemal wszystko) przyjmie. Nie jestem fachowcem w urządzaniu lasu, ale mechaniczna wycinka w tej metodzie, w której wycięto również takie gatunki jak modrzew, czy jesion (były to drzewa zdrowe), dodatkowo pozbawiając „cienia” rzeki, na odcinku tarliska, zimnolubnego gatunku jakim jest pstrąg potokowy (o innych cennych i rzadkich gatunkach jak głowacz, lipień, czy strzebla nie wspomnę), niszcząc ostoję ptaków i ssaków (a i flora bogata), w najbliższym sąsiedztwie zabytkowego, 200- letniego parku, który został teraz narażony na „ostrzał” wiatru- to jest barbarzyństwo. Dla nas las nie ma tylko i wyłącznie walorów gospodarczych, ale wiele innych, bardziej drogocennych.”

„Nie. To nie jest skarpa. To nie były między innymi sosny, tylko bezużyteczne środowiskowo brzozy. Nie. Tubylcy (nie fachowi pilarze) nie spuszczali olszyn 30 kroków od rzeki i nie robili z tego „gałęziówki”. Nie. Wszystko to jest na nie i nikt nie chce w to wierzyć.”

A moja opinia?

Mamy górę warszawską z jej przeświadczeniem o swojej i Lasów Państwowych doskonałości.
I mamy dolinę Rospudy i Suwalszczyznę, daleko od Warszawy co prawda ale chętnie powołującą się na ministra środowiska i świętą krowę każdego leśnika, operat, 10-letni Plan Urządzania Lasu, PUL.

Mamy opis rębni przez odpowiedzialnego leśniczego jako rębni IIIb czyli gniazdowej częściowej, dwa gniazda, 0,50 i 0,49 ha.
Mamy opis tej rębni w Otwartej Encyklopedii Leśnej jako zakładanie jednorazowe lub dwukrotne zakładanie gniazd o powierzchni 10-20 arów na 20-30% ogólnej powierzchni strefy manipulacyjnej. Po to aby wprowadzić dęba i stopniowo przebudowywać las.
Niby to proste, ale każdy leśnik wie że prosta to jest taka czynność w opisie profesora hodowli lasu który tą czynność wprowadził jako rębnię do Zasad Hodowli Lasu, ale nie w terenie.
Czy ta stworzone przez drwali w Dowsudzie gniazda odpowiadają tym z Zasad lub operatu?
Trudno coś powiedzieć na przykładzie zdjęć, poza uwagą że widać całkiem przyjemny, mały zrąb zupełny, lekki do przygotowania gleby i odnowienia dębem.
W odlegości kilkunastu metrów od Rospudy.
Tej stopniowej przebudowy lasu typu gniazdowego na zdjęciach nie widać.

Problem leży jednak, moim zdaniem, nie w tym, czy była to taka lub inna rębnia, tylko w tym że powołując się na operat opracowany przez leśnika będącego w terenie raz na 10 lat przyjmuje się jego ustalenia za święte i nienaruszalne.
Czyli rębnia zaczyna przerastać las i staje się ważniejsza od niego, jak i od człowieka żyjącego obok.

Ale..

Ale odpowiedzialny leśniczy ma swoją rację mówiąc o braku zainteresowania operatem w czasie konsultacji.
Bo tak na zdrowy rozsądek biorąc to ta skarpowa powierzchnia zrębowa świeciła kropkami na drzewach wyznaczonych do ścinki przez cały 2016 rok. I nikt tego nie zauważył i nie zapytał się leśniczego co to oznacza?

Tu powstaje pytanie czy to ludzie mają rozmawiać z leśniczym czy leśniczy z ludźmi. Kiedyś było to oczywiste że wieś wiedziała o zrębach bo leśniczy werbował ludzi. Teraz mamy ZUL, nie zawsze z sąsiedniej do lasu wsi.
I wieś nie ta sama, a jej mieszkańcy często i lepiej wykształceni i mądrzejsi od leśniczego. Ten już zasłonić się Rb IIIb lub podobnymi mądrościami ze swoich Zasad Hodowli Lasu nie może.

Myśląc o tym kto powinien z ludźmi rozmawiać przychodzi mi na myśl jeden z dyrektorów LP, już na emeryturze od kilku miesięcy który powodzenie w swojej pracy oparł na ciągłym kontakcie z ludźmi, ciągłych rozmowach i wyjaśnianiu.
To Kazimierz Szabla, który w Beskidach uniknął w ten sposób Puszczy Białowieskiej.
W Lesie Polskim 1/2017 mówi:
„Nie były to działania improwizowane, lecz zaplanowane. Uniknęliśmy w ten sposób awantur, posądzeń czy oskarżeń o interesowność. Nie było ataków ze strony licznych organizacji ekologicznych. Staraliśmy się być wiarygodni.”

Suwalszczyzna

Leży ona, podobnie jak Beskidy, daleko od Warszawy i biur badających popularność zawodu leśnika na warszawskich ulicach.
Jak i popularność gospodarki leśnej , którą mieszkaniec Suwalszczyzny widzi raczej nieco inaczej niż mieszkaniec Warszawy.
Czy ta skarpa nad Dowsudą, granicząca z parkiem pałacu Paca, musiała być wycięta, bo tak operat nakazał?
„Jestem przekonany że Pan te zasady (operatu) zna jak i całą gospodarkę leśną.” Taki sarkazm jest dzisiaj dosyć typowy dla leśnika.
Czy ma on prawo do niego?
Jako były leśniczy mam prawo powiedzieć że ani zasady operatu ani zasady gospodarki leśnej nie są badaniami jądrowymi. Nie przesadzajcie leśnicy z takimi sarkazmami.
Wasza rola to bycie zarządcą państwowego obszaru leśnego. Sprawowanie zadań gospodarza. I w to wchodzi rozmowa z ludźmi jak i reakcja na krytykę w inny sposób niż przekonanie iż wasza obecna formuła działania jest najlepsza.
Bo gdyby była najlepsza to znaleźlibyście inne przeznaczenie dla skarpy niż pszenica dębowa. I jej ogrodzenie już za rok, bo przecież łosi czy jeleni lub saren tam wam nie brakuje?

I powracając do świętości operatu.

Co wie jego twórca, pojawiający się w nadleśnictwie Szczebra raz na 10 lat, o szerokim, używając słów waszego warszawskiego zwierzchnika, udostępnieniu lasów obywatelom, praktycznie, w nadleśnictwie Szczebra, która to misja, znów ulubione słowo waszego leśnego szefa, powinna być raczej obowiązująca w najpiękniejszym zakątku Polski?

Nie w sensie wytyczenia ścieżki turystycznej czy ustawienia tablic, ale w sensie ustanowienia programu Dla Suwalszczyzny, podobnie jak to zrobili leśnicy śląscy z programem dla Beskidów? Bez oglądania się na operat.
Ale, istnieje groźba, z uwagi na świętość operatu i prawdopodobnej świętości przygotowywanego Kodeksu Dobrych Praktyk Leśnych, że sami leśnicy zaczną patrzeć na siebie jako „My to Polska” a nie „My dla Polski”

Proponuję leśnikom aby wykorzystując śląskie doświadczenie rozmów z ludźmi wprowadzili do swojej codziennej pracy metodę Kazimierza Szabli – tam gdzie tereny leśne są cenne dla mieszkających na nich ludzi rozmawiać z tymi ludźmi. Bezpośrednio, w starym stylu, twarzą w twarz.
Sądząc zresztą z pięknych słów leśnej góry powinna to być metoda już obowiązująca. Ale jak to zrobił Kazimierz Szabla że piękne słowa i hasła z programów oraz misji zadziałały w nadleśnictwach i leśnictwach beskidzkich?

Głosy na sieci, również te Marcina Halickiego, nazwane zostały określeniem które mi się podoba – Weganizm kulturowy.

Niezależnie jednak od negatywnego w Polsce oddźwięku słowa weganizm, to faktem jest że jego wyznawców jest już tak dużo iż trzeba się z nimi liczyć i rozmawiać z nimi.
Może w tym tkwi problem wzajemnego się niedogadania? W praktycznym i codziennym stosowaniu weganizmu?
Proponuję więc leśnikom przyjąć regułę białych dni – bezmięsnych, bezmlecznych, bezrybnych no i najważniejsze bezalkoholowych z okazji spotkań i rozmów z wyznawcami weganizmu. Oraz absolutnie nie przyznawać się do łowiectwa i unikać tego tematu. Możecie nazwać to postem.
Z którego potem przecież możecie się wyspowiadać. Przed swoim leśnym duszpasterzem.

Dobre dla zdrowia ciała i duszy no i chyba dobre dla wszystkich. Lasu też.


Zdjęcia: Marcin Halicki
.

.

Dodaj komentarz