Siedem mitów Lasów Państwowych

Siedem mitów Lasów Państwowych. Mit piąty, mit szósty.

Siedem mitów Lasów Państwowych. Mit piąty, mit szósty.

5. – „Korporacja Lasy Państwowe powinna zatrudniać absolwentów szkół leśnych i zapewniać im pracę, dlatego liczba pracowników korporacji rośnie”

Nie wydaje mi się aby jakakolwiek korporacja na świecie była zobowiązana do takich społeczno-politycznych celów. Polityka szkolna, później polityka zatrudnienia i związane z tym bezrobocie należą do Państwa i jego polityków.

Każdy młody człowiek rozpoczynający studia bierze na siebie ryzyko zawodu i przyszłego zatrudnienia i jeżeli wybiera zatrudnienie gdzie na jedno miejsce jest kilkunastu chętnych w tym co najmniej kilku z koneksjami, to jego poziom inteligencji już z góry powinien go zdyskwalifikować na studiach leśnych. Każdy młody studiujący człowiek, chcąc być poważnie traktowany, powinien chyba odpowiadać za swoje decyzje życiowe, jak człowiek dorosły, prawda?

Przyszłość kraju i rozwój Polski leży, i tutaj jestem głęboko o tym przekonany, nie w rozwoju biurokracji i wzrostu ilości zarządzających urzędników ale we wzroście ilości firm małych, średnich i dużych dających Państwu dochód a ludziom zatrudnienie i warunki do życia.

Zastanawiająca jest ta chęć młodych do osiągnięcia statusu urzędnika korporacji Lasy Państwowe. Nawet nie firmy a korporacji, decydującej na co pójdą zyski z jej działalności. Korporacji która ma równocześnie w swoim statusie wpisane liczne obowiązki i zobowiązania działania na rzecz społeczeństwa którego lasami korporacja zarządza.

Może stąd wywodzi się zainteresowanie młodych ludzi do pracy w Lasach Państwowych? I wcześniej zainteresowanie studiami leśnymi? Bo przecież młodzi ludzi zachowują, przypuszczam, jeszcze w tym wieku trochę idealizmu i ochoty na zajmowanie się pożyteczną, dobrą i przydatną pracą. A nie tylko pragnieniem wygodnego urządzenia sobie życia w dobrze opłacalnym fachu, mam nadzieję.

Zastanawiający jest też brak ochoty korporacji Lasy Państwowe na stwarzanie miejsc pracy poza swoją strukturą organizacyjną. Nie mam tutaj na myśli stwarzania miejsc pracy przez korporację w przemyśle drzewnym poprzez dostarczanie surowca dla tego przemysłu, bo w tym wypadku takie twierdzenie nie oddaje sprawiedliwości dla przemysłu i zupełnie pomniejsza jego zasługi.

Ale czy młodym ludziom marzącym o pracy w administracji korporacji nie można by stworzyć możliwości prowadzenia własnej działalności gospodarczej opartej o zlecenia korporacji? O tą korporacyjną edukacyjną, turystyczną czy rekreacyjną działalność? Jeżeli już koniecznie musi się korporacja Lasy Państwowe taką działalnością zajmować.

Podziwiam też talent korporacji do przekonania innych, iż to ona sama może decydować o wpłatach na rzecz Skarbu Państwa bo jej cele są przecież szczytne i zgodne z Ustawą o lasach. Albo że współpracuje na korzyść samorządów. Albo że rozwija turystykę i rekreację. Podziwiam polityczną odwagę korporacji w nazywaniu Skarbu Państwa czarną dziurą. Podziwiam pewność i przeświadczenie szefów korporacji iż tylko to co oni uważają za pożyteczne jest pożyteczne dla Państwa. Czekam na chwilę przebudzenia się, Państwa albo korporacji, no bo przecież jak Państwo jest niepożyteczne…

6.- „Leśnik”. To brzmi dumnie. Człowiek lasu. Czy istotnie?
Kto jest leśnikiem w oczach społeczeństwa i w oczach samych leśników?

Korporacja Lasy Państwowe włożyła i wkłada ogromny wysiłek w kształtowaniu pozytywnego obrazu leśnika w oczach zwykłych ludzi. Ale tylko swego leśnika, tego zatrudnionego przez siebie.

Tylko taki się liczy w potocznym zrozumieniu i jest to chyba największy efekt propagandowy Lasów Państwowych. Korporacja potrafiła ominąć pułapki deprecjacji nazewnictwa i zawodu leśnika.

Zlikwidowała stanowiska i nazwy niewygodne jak gajowy (Marucha), stworzyła specjalistów młodszych i starszych, pozostawiła pod swoimi skrzydłami leśników lasów niepaństwowych, strażników leśnych, przyjęła ekonomistów, bo księgowych już miała, stworzyła obsadę pedagogów leśnych, kadrę organizatorów turystyki i rekreacji, zachowała swoje dawne komunistyczne ośrodki wypoczynkowo-szkoleniowe (ale dziwnym trafem zlikwidowała i likwiduje lub sprzedaje budynki najbardziej kojarzące się społeczeństwu z leśnikiem czyli leśniczówki).

Tworzy też stanowiska i zatrudnia specjalistów od Informatyki, prawa, kontroli wewnętrznej, audytu, obronności kraju i ochrony mienia, od rozdziału funduszy, koordynacji strategii, promocji i mediów itp. Wszyscy oni są mianowaną Służbą Leśną z niezupełnie jasnym określeniem komu służą. Społeczeństwu, Skarbowi Państwa, Ministrowi Środowiska, korporacji Lasy Państwowe?

Wszyscy są równocześnie leśnikami, wszyscy w mundurze i ten właśnie mundur tworzy leśnika. „Kto ty jesteś? Leśnik mianowany. Jaki znak twój? Mundur zielonkawy.

Wszyscy leśnicy mają w swojej korporacyjnej konstytucji czyli Ustawie o lasach dokładnie opisane swoje obowiązki względem korporacji, właściciela czyli Skarbu Państwa no i wszystkich Polaków bo to oni tworzą to Państwo.

Te obowiązki są tak obszerne, zróżnicowane i wielofunkcyjne że aby im sprostać powinien leśnik mieć wykształcenie odpowiadające wykształceniu co najmniej kilkunastu specjalistów zajmujących się problematyką zawartą w znajomości lasu jako siedliska obejmującego wszystko co pod nim, w nim i nad nim, ujmując sprawę dyletancko. Czy w związku z tym nie staje się leśnik zatrudniony przez korporację Lasy Państwowe specjalistą od wszystkiego czyli dyletantem doskonałym? Albo specjalistą ale nie leśnikiem?

Czy dyletant doskonały lub specjalista doskonały, będący urzędnikiem zajmującym się lasem, tworem ewolucji ciągle się rozwijającym, jest w stanie zrozumieć las? Powinien, nazwa leśnik i tradycja zawodu zobowiązuje. Ale czy współczesny, przeciętny leśnik zajmuje się lasem czy zadaniami administracyjnymi nakładanymi na niego przez korporację Lasy Państwowe? Licznymi, często niepotrzebnymi, kontrolowanymi i dla celów kontroli. No i czy współczesny leśnik, ten ponad szczeblem nadleśniczego musi rozumieć las?

Korporacja Lasy Państwowe nie dowierza Skarbowi Państwa uzurpując sobie prawo do rozdziału swojego wewnętrznego Skarbu, korporacja nie dowierza swoim pracownikom, uzurpując sobie prawo do ich maksymalnej kontroli, pracownicy korporacji nie dowierzają korporacji i sobie samym, szczególnie ci wyższej rangi, od nadleśniczego w górę. Interesująca niedorzeczność, którą skądinąd można określić nazwą paranoja. Czy więc leśnicy sami dążą do deprecjacji swojego zawodu i jego tradycyjnej nazwy?

Czy taki leśnik odczuwa symbiozę z lasem, bo przecież to podstawa jego egzystencji? A jeszcze bardziej ogólnie symbiozę z przyrodą lasu i jej ochroną?

Czy jest do tego zdolny mając na głowie liczne obowiązki gospodarki leśnej, nie zawsze oszczędzającej leśną przyrodę? Odpowiedź, ta szczera, powinna być jedna – to zależy, od pojęcia lasu, pojęcia przyrody, pojęcia jej ochrony, pojęcia gospodarki leśnej, zwłaszcza tej trwałej, zrównoważonej i wielofunkcyjnej, pojęcia szkód w przyrodzie i lesie, pojęcia roli człowieka i przyrody w lesie zarządzanym przez leśnika, pojęcia roli leśnika w lesie. No i ochoty do zajmowania się przez przeciętnego leśnika tego typu egzystencjalnymi pytaniami a nie robieniem kariery w korporacji.

Jest wielu leśników znających się na przyrodzie, są również leśnicy czujący przyrodę i na pewno znajdują miejsce i pracę w korporacji. Ale taka wiedza i takie uczucia nie ułatwiają robienia kariery w Lasach Państwowych. Takich leśników znajduje się często na niższych, korporacyjnych stanowiskach, pozwalających na codzienne obcowanie z lasem. Czy nie jest czas na zastanowienie się kogo właściwie określać tą nazwą i kto przede wszystkim na nią zasługuje?

Korporacja Lasy Państwowe zachowuje miano leśnik w swoim codziennym słownictwie, ale w swojej strategii rozwoju organizacyjnego daleko już odeszła od leśnika jako człowieka lasu, mającego kontakt z lasem i przyrodą.

Leśnik to brzmi dumnie. Ale gdzie go znaleźć w korporacji Lasy Państwowe?

Może czas na odstawienie tego tradycyjnego określenia zawodu do lamusa? Albo leśnikiem nazywać ludzi lasu a nie biurka? Ale na jakich stanowiskach w korporacji ich wtedy zatrudnić?

Leśnik to nazwa zawodu zobowiązująca, przywiązana nazwą, podobnie jak rolnik, do przyrody lasu czy roli, na określonym obszarze, prywatnym lub państwowym. W przypadki rolnika dochodzą uczucia właściciela terenu, odpowiedzialności za ten teren, uczucia które czasami zdobywa państwowy leśnik po długoletniej pracy w tym samym lesie. To zasiedzenie się leśnika państwowego, dobrze pracującego leśniczego, w danym leśnictwie i w danej leśniczówce jest chyba tym co społeczeństwo i wieś najbardziej kojarzy z nazwą leśnik. Leśnik to leśniczy, w leśniczówce, zawsze w niej dostępny dla ludzi i reprezentujący nadleśnictwo. To kwintesencja polskiego tradycyjnego leśnictwa. Czy to polskie tradycyjne leśnictwo potrzebuje rozbudowanej i coraz bardziej rozdmuchanej administracji korporacyjnej?

 

Moja dzisiejsza uwaga – Używam w tekście słowo „korporacja” w odniesieniu do organizacji Lasy Państwowe. To słowo było używane przez Lasy Państwowe do początku 2016, potem zniknęło z leśnego słownictwa.

Czytaj również: Siedem mitów Lasów Państwowych. Mit pierwszy, mit drugi.

Siedem mitów Lasów Państwowych. Mit trzeci, mit czwarty.


Zdjęcie: justforhearts

Dodaj komentarz