Silny człowiek Lasów Państwowych. Passé?

Ten poniższy tekst przypominam z kilku powodów

  • Aby przypomnieć osobę leśnika Pana Zbigniewa Grugela, który zmarł tragicznie 20 października 2015
  • Aby tragedia i ofiara życia Nadleśniczego Pana Zbigniewa Grugela nie poszła na marne
  • Aby zwrócić uwagę na styl kierownictwa silnych ludzi Lasów Państwowych, których w tej organizacji nie brakuje mimo odejścia ich ojca chrzestnego
  • Aby zwrócić uwagę na styl zarządzania w tej organizacji, preferujący postacie ludzi tzw.silnych, a w gruncie rzeczy tylko twardych, bezwględnych i często brutalnych
  • Aby postawić pytanie czy odwołanie Pana Janusza Kaczmarka z jego stanowiska było początkiem końca takich karier w Lasach Państwowych czy tylko jednorazowym usunięciem człowieka silnego ale niewygodnego dla przełożonych
  • Aby zwrócić uwagę ludziom pracującym w tzw. mediach społecznościowych że zgłaszanie i usuwanie niewygodnych tekstów na Facebook, takich jak ten mój poniższy, jest raczej nieproduktywne

Silnego człowieka Lasow Panstwowych opisałem w październiku 2015 w siedmiu tekstach. Z nich zachowały się na sieci dwa pierwsze, reszta zniknęła. Przypominam więc ostatni, siódmy.

„Silny człowiek Lasów Państwowych. Den starke mannen i polska Lasy Państwowe. Dyrektor Janusz Kaczmarek. Direktören Janusz Kaczmarek. Część siódma, ostatnia.

Jak ja widzę system stworzony przez niego?

To nie jest system nowy, a właściwie jest systemem cały czas panującym w Lasach Państwowych. Piramidalna budowa hierarchii leśnej stwarza zależności władzy idące z góry na dół. Przepisy iż każdy wyższy w hierarchii leśnik mianuje tego niższego są absurdalne i zdecydowanie ucinają wszelaką krytykę. Dochodzi do tego jeszcze polityczne obstawianie się, stwarzanie sobie wpływowych ojców chrzestnych i mamy pełny obraz stosunków personalnych panujących w Lasach Państwowych.

Tragedia w Tucholi to zakończenie 20-letniej walki pomiędzy przełożonym i podwładnym, walki która wystawia bardzo złą opinię dyrektorom generalnym LP w tym okresie. To akceptacja przez nich metod swego podwładnego z Torunia. Człowieka silnego, człowieka walki, człowieka władzy. Jak jest on opisywany?

Jako inkwizytor polskich lasów, jako stróż prawa, jako zwalniający i przenoszący podwładnych na inne stanowiska bez liczenia się z ich zdaniem i uczuciami, jako ten który skargi na siebie uważa tylko za element gry politycznej i jako skargi nieuzasadnione, według jego zdania. Jako człowiek wywołujący w swojej dyrekcji, u podwładnych ciągły strach, obawę i niepewność, ciągle podejrzewający i tworzący nastrój podejrzliwości. Tworzący konflikty i sprzeczności, metodami ciągłej walki kierujący zespołami ludzkimi. Według siebie jako ten jedyny sprawiedliwy, mający prawo do takich metod.

Czy tacy ludzie władzy są czymś anormalnym? Na pewno nie, moim zdaniem. Na wszystkich szczeblach władzy ich nie brakuje i nie brakuje ich też wśród leśników. Im wyżej wejdą tym bardziej przesiąkają atmosferą władzy i chęcią jej zachowania. W normalnych demokratycznie społecznych warunkach temperuje ich społeczeństwo odmawiając im wyboru lub wyboru ich ojców chrzestnych. Ale w każdym  społeczeństwie są siły silniejsze niż partie i takich też i w kraju nie brakuje. Prawdziwy człowiek władzy wchodzi więc w sojusze z takimi siłami aby utrzymać swoją pozycję.

To są banalne oczywistości na poziomie przedszkolnego kursu z zakresu sprawowania władzy i silnemu człowiekowi z Torunia należy się pewnego rodzaju respekt za umiejetność jej utrzymania, mimo różnych konstelacji politycznych. Ale nic więcej, bo kierowanie zespołami ludzkimi wsród polskich leśników absolutnie nie wymaga stwarzania tragedii międzyludzkich.

Ale tworzyło i tworzy. Czy będzie dalej tworzyć zależy od samych leśników. Od tego czy będą tolerować metody i kulturę władzy takich silnych ludzi, czy nie. Bo jakich właściwie szefów chcą mieć teraźniejsi i przyszli leśnicy? Silny człowiek z Torunia jest typowym przedstawicielem mego pokolenia, wychowanego w stylu komunizmu i takich silnych ludzi nie brakowało w leśnictwie przed 40 laty. Czy nie czas wreszcie na zmianę?

Tragedia i ofiara życia Zbigniewa Grugela nie powinna pójść na marne. Bo niezależnie od takich czy innych tłumaczeń czy zaprzeczeń Janusza Kaczmarka to on był szefem i to on rozpętał i podtrzymywał spiralę konfliktu i nienawiści. To on jako szef ponosi odpowiedzialność za tragiczne wydarzenia. Ale inni leśnicy, ci dookoła, patrzyli, milczeli i akceptowali. Akceptowali komunistyczną, ubecką atmosferę donosicielstwa  w swojej codziennej pracy. Czy nie czas na jej zmianę i stworzenie nowej, odpowiadającej dzisiejszej leśnej młodej generacji?”


Zdjęcie: kulturlandskapet

 

Dodaj komentarz