Certyfikaty FSC i PEFC

Certyfikaty FSC i PEFC oraz ich opłacalność. 1.

Certyfikaty FSC i PEFC oraz ich opłacalność. 1. 

Takie pytania stawiają sobie szwedzcy mali właściciele leśni (mali, tzn. o powierzchni leśnej do 1000 ha), ci certyfikowani porównując swoje dochody z gospodarki leśnej z dochodami swoich kolegów nie posiadających certyfikatu. 

Jest to w sumie pytanie zarówno interesujące jak i ważne, pytanie o opłacalność w posiadaniu certyfikatu oraz pytanie kto właściwie zarabia na ma nim, skoro właściciele lasu nie widzą specjalnych różnic w swoich dochodach, posiadając lub nie, certyfikat leśny.

Szwedzkie Skogsforum, niezawodne w badaniach nastrojów w szwedzkiej branży leśnej, miało i ma popularne wątki na temat certyfikatów leśnych i myślę że pewne komentarze, mimo iż dotyczą szwedzkich lasów prywatnych, są warte zapoznawania się również i dla zarówno polskiego leśnika państwowego jak jego adwersarza, przyrodnika i ekologa z wielu organizacji ochrony środowiska. 

https://skogsforum.se/viewtopic.php?f=1&t=29832

– Certyfikaty FSC i PEFC są jakby odpowiednikiem gospodarki leśnej w stosunku do ekologicznej gospodarki leśnej i rolnikom daje to co najmniej 50% większą cenę jak i zasiłek z UE. Dzisiejsza większa cena za certyfikowany surowiec jest po prostu żartem. Znacznie więcej mogę otrzymać poprzez wybranie odpowiedniego kupca. 

(Tutaj moja uwaga – rolnicy w UE podlegają wspólnej rolnej polityce UE, co daje m.in. te właśnie wspomniane zasiłki. Gospodarka leśna pozostaje dalej w kompetencji poszczególnych krajów i m.in. kraje skandynawskie jak i Polska walczą twardo przeciw wtrącaniu się Unii Europejskiej jak i przeciw planom opracowania wspólnej polityki leśnej na szczeblu UE.)

– U nas, w południowej Szwecji płaci zrzeszenie Södra jak i tartaki o 20 kr mniej za 1 m3 surowca niecertyfikowanego, obniżając i tak już za słabą cenę. 

– Skogsstyrelsen opracowało min plan użytkowania lasu i chcąc mieć mój las certyfikowany podwójnie (FSC, PEFC) zapłaciłem więcej o 1000 kr. Rewizorów (inspektorów) z firmy certyfikującej nigdy nie widziałem ale urzędnicy ze Skogsstyrelsen wskazali na konieczność oczyszczania rowów odwadniających z gałęzi i odpadów zrębowych, na pozostawianie 20 sztuk drzew na ha czy wysokich pni lub grup drzew liściastych. 

Nie widzę problemu, te 20 drzew i tak wiatr zdmuchnie przy najbliższej okazji a drzewa liściaste będą dobrym opałem. Podwójną certyfikację widzę jako grę pod publikę – jeżeli mój sąsiad nie ma certyfikatu to i tak może kupiec sprzedać jego drewno jako certyfikowane. 

-Ja nie płaciłem za certyfikat otrzymany poprzez zrzeszenie Södra.

– W razie kontroli przez rewizora sprawdza on wpierw plan urządzania lasu i jego wymagania, potem w terenie kilka posiadłości czy z kolei zgadzają się z planem i zaleceniami certyfikatu. Ale gdy przyjdzie on do rolnika 60+ albo 70+ który ma swoją koparkę, to wiadomo że w lesie można spodziewać się pewnych niezgodności z podpisanym certyfikatem. 

– Boję się że podpisując certyfikat robię swój plan urządzania lasu dokumentem publicznym, który każdy może obejrzeć. 

– Plan urządzania lasu nie jest dokumentem publicznym, ale publiczne są informacje w nim zawarte dotyczące zabiegów związanych z ochroną przyrody jak i celów dla gospodarki leśnej. 

– Mam certyfikat FSC i PEFC i otrzymuję dodatkowo 20 kr za m3. Nie płacę za certyfikat. Jak na razie nie widzę minusów, przeznaczam 5% powierzchni ma cele ochrony przyrody ale przecież nie muszę przeznaczać na to lasu najbardziej produkcyjnego. Myślę że my właściciele lasu nie mamy innego wyjścia i w przyszłości wszyscy kupcy będą żądać certyfikatów. Poza tym jak nie będziemy prowadzić odpowiedniej gospodarki leśnej, to politycy czy urzędnicy państwowi mogą dojść do niespecjalnie przychylnych dla nas wniosków. 

– Patrzyłem na nowe przepisy dla małych właścicieli leśnych i nie wszystko podobało mi się. Np. że ocena przyrodnicza musi być robiona przed budową drogi leśnej czy trzebieży późnej, że definicja oceny przyrodniczej jak i trzebieży późnej ( po szwedzku grubej) jest bardzo luźna, że przepisy dotyczące gatunków z listy czerwonej są tak  surowe iż można porównać je do samobójczych goli w wykonaniu właściciela lasu, że obok tych starych 5% pojawiło się następne 5% tzw. dopasowanej gospodarki leśnej, że utrzymanie i oczyszczanie starych i istniejących rowów melioracyjnych wymaga dodatkowych i solidnych  uzasadnień itp. 

– Jako właściciel lasu chcę mieć wolność wyboru na swojej posiadłości i nie być zmuszanym do akceptowania decyzji podjętych przez ludzi dojeżdżających metrem do swojej pracy. (Moja uwaga – jest to trochę niesprawiedliwy komentarz bo urząd Skogsstyrelsen leży w 140-tysięcznym mieście Jönköping a nie w Sztokholmie. Myślę jednak że jego autor miał na myśli posłów z Riksdag). 

 – Chcę widzieć również solidną, cenową różnicę pomiędzy surowcem drzewnym certyfikowanym a niecertyfikowanym, co najmniej w klasie 100-200 kr więcej za 1 m3 a nie jak dotychczas najwyżej 20 kr za 1 m3. Tak jak jest to w tej chwili to certyfikat kosztuje właściciela lasu więcej niż to jest warte. Nie mam absolutnie nic przeciw ochronie przyrody ale dzisiejsze metody są narzucone przez urzędników i właściciel lasu przegrywa ekonomicznie nie otrzymując kompensaty finansowej. To w rezultacie prowadzi do paradoksalnych sytuacji w których ewentualne miejsca warte ochrony przyrody są skutecznie usuwane przez właściciela lasu już na etapie czyszczeń młodników i trzebieży wczesnej, tak aby uniknąć przyszłych zaleceń urzędniczych. 

– Tartak do którego dostarczam surowiec stawia zawsze pytanie czy drewno jest certyfikowane czy nie. W przypadku „nie” słyszę zawsze że niestety nie mogą płacić umówionej ceny i w rezultacie potrącają sporą sumę. Pośrednik (kupno-sprzedaż) mówi otwarcie że w sytuacji gdy na runku jest wystarczająca ilość surowca certyfikowanego, to właściciele lasu bez certyfikatu mają kłopot ze sprzedażą swego drewna. 

– Rzecz jasna że sprzedaż drewna niecertyfikowanego jest trudniejsza, ale w dużym stopniu zależy to od rynku, na który jest nastawiony poszczególny tartak. Europa i Azja kupuje w zasadzie tylko deski certyfikatowe, natomiast Afryka nie przejmuje się certyfikatem.

(Moja uwaga – szwedzcy dyskutanci mówiąc o Europie mają na myśli na ogół Europę zachodnią plus oczywiście Skandynawię a w znacznie mniejszym stopniu dawną tzw. Europę wschodnią. Załóżmy jednak że mowa jest o UE. Co w tym przypadku można powiedzieć o europejskiej Rosji, Białorusi czy Ukrainie? A mówiąc o Azji co powiedzieć o olbrzymim rynku handlowym pomiędzy Rosją azjatycką a Chinami? Przejmuje się ten rynek certyfikatami FSC czy PEFC, mimo iż oficjalnie na nim istnieją?) 

W Szwecji duże tartaki mające również dostawców typu Sveaskog, Holmen, CSA czy Stora Enso, dostawców z podwójnym certyfikatem, rozciągają ten certyfikat na innych dostawców i na przesyłany dalej do zakładów papierniczych surowiec stosowy, często bez certyfikatu. Interesującym jest fakt że niezależnie od ceny surowca 250 kr czy 500 kr za m3, premia za certyfikat (te 20 kr za 1 m3) jest zawsze stała, co na terenach z gorszymi cenami podwyższa wartość premii za certyfikaty. Rozumując w tym punkcie logicznie to kupcowi płacącemu słabo za m3 opłacają się premie certyfikatowe, wtedy bardziej widoczne w ogólnym rachunku. 

– To samo dotyczy mego rachunku za dostarczane drewno z pierwszej trzebieży, gdzie na ogół nie mam zysku. Wtedy dodatkowe 20 kr/m3 może dać mi pewien plus. 

– Chcesz otrzymać certyfikat, musisz mieć plan urządzania lasu. Mnie kosztowało to opłatę 1850 kr plus 201 kr za 1 ha w przypadku posiadłości leśnej poniżej 30 ha. Mam wtedy plan na papierze i dostępny na sieci. 

– Właściciel lasu z certyfikatem nie jest zobowiązany do sprzedaży swego drewna tylko odbiorcy z certyfikatem ale w takim przypadku ryzykuje wykluczenie z „towarzystwa” i utratę certyfikatu.

– W moim przypadku te pozostawione 5% stały się pokarmem kornika. 

– Kornik czuje się dobrze na terenach ochronnych i pozostawionych. Mój sąsiad usunął wszystek wywalony przez wiatr surowiec, obok moich pozostałych 5%, też wywalonych. Firma leśna tam pracująca oświadczyła że nie może wejść na mój teren z uwagi na mój i swój, firmy, certyfikat. 

– Mam w swoim lesie 5% pozostawionych terenów ochronnych na których ledwo odważałem się postawić nogę. Ale gdy mój sąsiad chciał wyciąć swój las to był zmuszony przejechać tam maszynami. W ten sposób powstały „naturalne koleiny drogowe” akceptowane przez certyfikat. Dobrze mieć sąsiadów. 

– Wystarczy mieć tylko certyfikat PEFC, jest on bardziej odpowiedni dla małych właścicieli lasu (poniżej 1000 ha).

– Tylko właściciele lasu w południowej Szwecji otrzymują od zrzeszenia Södra 20 kr ekstra za podwójny certyfikat. W północnej Szwecji dostajemy maksymalnie 10 kr za 1 m3 od zakładów papierniczych, w środkowej płaci Holmen 15 kr ekstra za 1 m3 z certyfikatem. 

 

Komentarze szwedzkich prywatnych właścicieli leśnych na intrygujący temat opłacalności posiadania certyfikatu wskazują na podział, powiedziałbym, geograficzny, zwolenników i przeciwników certyfikatu, w którym certyfikat posiada zwolenników głównie w Szwecji południowej a Szwecja północna opanowana przez Sveaskog i koncerny leśne mniej przejmuje się certyfikatami małych właścicieli leśnych. 

Czysto statystycznie certyfikat FSC obowiązuje w Szwecji na powierzchni 12,1 mln ha co odpowiada mniej niż  50% leśnej powierzchni produkcyjnej Szwecji, 23,6 mln ha. Ilość certyfikatów wynosi 24 sztuki w tym 14 certyfikatów grupowych. 

Certyfikat PEFC ma większy udział i obejmuje 15.927.847 mln ha lasu produkcyjnego Szwecji na ogólną powierzchnię 23,6 mln ha. Ilość właścicieli lasu z certyfikatem PEFC wynosi 47.079 osób a ilość firm leśnych posiadających ten certyfikat wynosi 3.344 sztuk. (2018)

Pytania Czy opłaca się certyfikować swój las i Kto właściwie zarabia na tej procedurze są w świetle choćby porównania cyfry ponad 330.000 szwedzkich prywatnych właścicieli leśnych i niecałych 50.000 z certyfikatem, pytaniami interesującymi, dotyczącymi wagi samych certyfikatów i pytaniami wartymi śledzenia.

Czytaj również: https://www.forest-monitor.com/pl/certyfikaty-lesne-na-dobre-i-na-zle

Zdjęcie: södra

Dodaj komentarz