Czy wycinamy swoje lasy z przyzwyczajenia i szablonowo?

Czy wycinamy swoje lasy z przyzwyczajenia i szablonowo? 

Takie pytanie stawia Fredrik Reuter, jeden z twórców bardzo popularnego portalu Skogsforum, grupującego prywatnych, indywidualnych właścicieli lasu w Szwecji. Z jego zdaniem zawsze warto się zapoznać.

„Rozłożony w czasie przegląd ekonomicznej opłacalności w różnych gałęziach szwedzkiej gospodarki leśnej wskazuje na jej spadek praktycznie na wszystkich obszarach jej działalności.

Powstaje zatem zasadnicze pytanie, dlaczego wycinamy las – czy wycinamy go po prostu na zasadzie szablonu i przyzwyczajenia oraz w stylu coraz więcej masy?

Patrząc na las z kilku ekonomicznych perspektyw, pytanie dla kogo właściwie wycinamy szwedzkie lasy, może być bardzo istotne.

Istnieją oczywiście podstawowe zasady, takie jak te, że las może stać się np. bezużyteczny dla dostaw drewna tartacznego jeśli jest za stary ale z drugiej strony mówimy wtedy o rozpiętościach czasowych które mogą potrwać kilkaset lat. Odsuwając na bok fakt, że las może stać się zbyt stary, to pytanie, niemalże filozoficzne, dlaczego i dla kogo wycinamy lasy, staje się interesujące.

Wyodrębnijmy więc kilka kategorii w obrębie leśnictwa i zacznijmy od właścicieli lasu.

Czy właściciele lasów wycinają las z uwagi na opłacalność takiego zabiegu?

Od lat 1950-tych Szwedzka Agencja Leśna, Skogsstyrelsen, prowadzi statystyki dotyczące wartości netto pozyskania drewna. Dzisiaj nazywane jest to „Wartością pozostającą” – „Återstående värde” i jest tym, co pozostaje właścicielowi lasu po transakcji dotyczącej sprzedaży drewna, gdzie wydatki na odnowę (przygotowanie gruntu, sadzenie itp.) zostały odliczane od wartości netto z wyrębu.

Z kolei wartość netto wyrębu to wartość po opłaceniu pracy harwestera i forwardera, wykonanej przez firmy zewnętrzne (typu polskich ZULi, TC)

Patrząc na poniższy wykres (w artykule – Skogsägarnas “återstående värde” efter avverkning över tid – TC), który jest oparty na danych z bazy danych statystycznych Skogsstyrelsen, można prawdopodobnie wykluczyć, że lasy w Szwecji są wycinane z uwagi na opłacalność. W najnowszym pomiarze absolutna „wartość pozostająca” dla właściciela lasu wynosi około 158 SEK /m3fub – tj. 72,7 PLN/m3 bez kory.

Ta ”pozostająca wartość” sprawia, że właściciel lasu, chcąc żyć z niego, tak jak przeciętny specjalista leśny żyje ze swego rocznego zarobku 500.000 kr (220.000 zł) brutto rocznie, to musi wycinać rocznie 1200 m3 surowca na powierzchni około 12 ha, co z kolei, aby utrzymać to tempo, wymaga posiadania co najmniej 1000 ha użytkowych gruntów leśnych. Oznacza to że wymagana posiadłość leśna ma wartość rynkową 50-70 mln kr (22,5-31,5 mln zł).

Można więc śmiało stwierdzić, że jest bardzo małe prawdopodobieństwo, aby przeciętny szwedzki właściciel lasu (o powierzchni około 50 ha) wycinał swój las z uwagi na opłacalność takiego zabiegu.

Czy wycinany więc szwedzkie lasy po to, aby zapewnić innym miejsca pracy?

Jest to logiczne, ekonomiczne założenie. Co zatem mówią statystyki?

Szwedzki Urząd Statystyczny, SCB, który prowadzi statystyki dotyczące miejsc pracy w przemyśle leśnym od 2007 do ubiegłego roku (starsze dane można znaleźć w Roczniku Statystycznym Lasu), podaje liczbę pracowników w przemyśle drzewnym i celulozowo-papierniczym w roku 2020 w wysokości poniżej 56.000 osób. W 2007 roku ta sama liczba wynosiła nieco poniżej 72.000.  W ciągu ostatnich trzynastu lat przemysł drzewny oraz celulozowo-papierniczy straciły więc nieco ponad 15.000 miejsc pracy, a w ujęciu procentowym jest to spadek o 21%. Jeśli natomiast uwzględnimy statystykę od 1970 roku, to przemysł leśny stracił około 100.000 miejsc pracy.

W tym samym okresie liczba pracowników w Szwecji wzrosła o prawie 1.000.000 osób. Jeśli przyjrzymy się następnie, jak duży udział miał przemysł leśny w całkowitym zatrudnieniu, na poniższym wykresie (artykuł, anställda inom skogsindustri, TC) to widać, że w ciągu 44 lat spadł on z około 4% do 1%.

Wniosek jest prosty – nie wycinamy szwedzkich lasów aby zapewnić wiele miejsc pracy.

Czy wycinamy lasy z uwagi na środowisko i klimat?

Czysto teoretycznie moglibyśmy tak twierdzić. Ale czysto praktycznie zdecydowaną większość produktów końcowych z lasu powinny wtedy stanowić trwałe produkty z drewna, takie jak tarcica, belki czy elementy budowlane mogące zastąpić cement i stal w konstrukcjach budowlanych. Tak nie jest i tylko około 20% wycinanych lasów staje się dziś produktami długowiecznymi. W Szwecji głównie jako produkty przemysłu tartacznego, ponieważ w zasadzie nie ma tutaj innego rodzaju przemysłu drzewnego, poza tartacznym.

Można również założyć, że wiek szwedzkiego lasu jest tak wysoki, iż trzeba go wyciąć, ponieważ w przeciwnym razie będzie „stał i zamierał ”. Jest to założenie czysto teoretyczne, ponieważ aktywność  pozyskania drewna w szwedzkich lasach jest od wielu lat tak wysoka, iż zaczyna być niekiedy odwrotnie – las, który wycinamy dzisiaj jest za młody, z punktu widzenia osiągnięcia optymalnej masy i  przyrostu.

Czy więc wycinamy lasy szablonowo na potrzeby masowego przemysłu leśnego, celulozowo- papierniczego? (Tutaj Fredrik Reuter używa słowo „bulkindustri”, co jest ujemnym określeniem przemysłu masowego.)

Powinniśmy, choćby z uwagi na jego rozmiar. Niemniej jednak, jego wartość produkcji, w ujęciu realnym i w przeliczeniu na  1 m3 drewna pozyskanego ze szwedzkich lasów, systematycznie spada i pisaliśmy już o tym. Branża stawia na większą masę kupowaną za niższą cenę i tak robi już od kilkudziesięciu lat.

Powracamy więc do tytułu – czy szwedzkie lasy wycinane są z przyzwyczajenia czy szablonowo i wtedy pytanie jest: dlaczego?

Czynnikiem wskazującym na taki rozwój, może być fakt, że szwedzki przemysł leśny ogólnie nigdy nie był dobry w dalszym przetwarzaniu surowca z lasu. Zamiast tego skupiał się on na ciągłym zwiększaniu masowej produkcji nisko przetworzonego surowca i z biegiem czasu powstała swoista rywalizacja pomiędzy głównymi aktorami tego przemysłu, w której walczy się teraz o zapewnienie sobie wystarczającej ilości masy pochodzącej z przyrostu w szwedzkich lasach.

(Masowa produkcja nisko przetwarzanego surowca niespecjalnie zgadza się z produkcją szwedzkiego przemysłu papierniczego i tutaj Fredrik Reuter zapędził się lekko ze swoją krytyką ale z zapewnianiem sobie przez przemysł coraz większej masy, ma zupełną rację, TC)

Otrzymaliśmy w tym przypadku zamknięty system, w którym część lasów szwedzkich, dojrzała do wyrębu, jest już od dawna zarezerwowana, „zaklepana” przez oligopol przemysłu leśnego, który stawia tylko na szybszą produkcję masy. Na ilość, a nie na jakość. Nasze przyzwyczajenia stałe rosną a szablon żąda coraz większych wyrebów. 

Mogą tutaj wystąpić inne negatywne skutki. Jednym z przykładów jest ścisła współpraca polityków z przemysłem leśnym. Świadczą o tym choćby plany państwowych inwestycji w projekty Bio-CCS. Oznacza to że dostawy papierówki ze szwedzkich lasów, co najmniej i jak na razie, będą tak duże jak obecnie. Na razie.”

Analiza Fredrika Reutera dotycząca  gospodarki leśnej szwedzkich prywatnych, indywidualnych właścicieli lasu jest oczywiście niepełna i nie można jej rozpatrywać bez uwzględnienia innej, tym razem z pytaniem, czy my, właściciele lasu, nie powinniśmy zastrajkować z wycinaniem lasów. Ale to pytanie ma z kolei ścisły związek z aktualnym popytem na drewno tartaczne i zyskami tartaków, nie przekładających się na zyski dla właścicieli lasów.

O tym w następnym tekście.

Źródło: https://iskogen.se/skogsbruk/slentrianhuggs-sveriges-skogar/?fbclid=IwAR1oP7KZPmR7HhnkYjpEl9xP64GVfFhU_L3-NLyMt_EB4Gmzo_CkEB3mNKU

Zdjęcie: sing

Dodaj komentarz