Leśne gospodarstwa węglowe - początki pomysłu.

Leśne gospodarstwa węglowe – początki pomysłu.

Leśne gospodarstwa węglowe – początki pomysłu. Część pierwsza.

Tak pisałem 12 grudnia 2015:

W piątkowej Gazecie Wyborczej (ehh, stare czasy, Konrad Tomaszewski rozmawiał jeszcze z Gazetą Wyborczą) dyrektor LP Konrad Tomaszewski powiedział:

„Chodzi o koncepcję „leśnego gospodarstwa węglowego”, która jest promowana podczas trwającego Szczytu Klimatycznego w Paryżu.
Zwiększenie pochłaniania CO2 przez las miałoby polegać na sadzeniu odpowiednich gatunków drzew oraz odpowiednim gospodarowaniu nimi.
Chodziłoby o uruchomienie eksperymentalnego programu, gdzie byśmy wykazywali dodatkowe pochłanianie CO2 i puszczali to w obrót. Społeczność międzynarodowa przyglądałaby się temu, jak to funkcjonuje, a podmioty, które mają małe limity emisyjne, mogłyby eksperymentalnie dokupywać dodatkowe pochłanianie CO2, po to żeby wywiązać się ze swoich limitów, a węgiel mógł pozostać naszym strategicznym zasobem energetycznym”.
„Jak to się ma do gospodarki? Podmioty objęte systemem ETS (Europejski System Handlu Emisjami) mogłyby kupować od Lasów jednostki dwutlenku węgla pochłanianego przez leśne gospodarstwa węglowe.”

Chciałbym tutaj przedstawić szefa od „rozwoju i innowacji” (aby użyć modnego określenia) szwedzkiego Sveaskog, Hansa Winsę, który udzielił wywiadu reporterowi czasopisma Svensk Energi w czerwcu 2014. Hans Winsa nie oczekując na to iż międzynarodowa społeczność zacznie mu się przyglądać, już w roku 2009 rozpoczął prace nad, aby użyć polskiego określenia, ” leśnymi gospodarstwami węglowymi”. Wyszedł on od niespecjalnie odkrywczego założenia że las wiąże CO2 i w związku z tym zmniejsza jego ilość w powietrzu oraz może odegrać pozytywną rolę w europejskim systemie handlu emisjami, ETS. Należało tylko opracować odpowiedni sposób system przeliczania tak aby włączyć go w system ETS.

Sveaskog razem z gminą Övertorneå (Norrland) oraz kilkoma innymi organizacjami rozpoczął swój projekt na powierzchni 50.000 ha. Głównym założeniem było i jest iż użytkownik lasu (w Polsce Lasy Państwowe) otrzymuje kredyty emisyjne (np. od huty czy cementowni) na zwiększenie przyrostu w swoim lesie, następnie odsprzedaje te kredyty tej samej hucie czy cementowni, lub innemu zakładowi czy firmie tym handlem się zajmującej która z kolei potrzebuje więcej emisji na swoje wydalanie CO2 czy handluje tymi emisjami.

Najbardziej istotne w tej metodzie są pomiary przyrostu takiego zakredytowanego lasu, bo tylko przyrost jako wartość dodatkowa pokrywa wartość nowej emisji oraz starego kredytu. Hans Winsa uważa że do pomiarów powinien być upoważniony urząd państwowy stojący z boku, neutralny, w kraju już taki mamy, przynajmniej teoretycznie a mianowicie BULiGL, Biuro Urządzania Lasu i Geodezji Leśnej.

Teoretycznie, mówi Hans Winsa, możemy stworzyć model lasu zupełnie niezależnego od działalności człowieka i lasu gdzie tylko pochłanianie CO2 odgrywałoby rolę. To las wysoce produkcyjny, z bardzo dużym przyrostem, z którego po wycince drewno zostałoby przetransportowane na np. torfowiska czy bagna w celu magazynowania i stworzenia w przyszłości np. węgla brunatnego czy kamiennego. Jest to system CCS czyli Carbon Capture and Storage i wtedy użytkownik lasu otrzymałby znacznie wyższe sumy za swoje emisje. ( CCS: 500-1000 SEK/tonę CO2. Natomiast ten zwykły co Hans Winsa prowadzi teraz w Övertorneå daje tylko 100 SEK/tonę CO2).

W tym projekcie Sveaskog wybiera się lasy o złym przyroście i właściciel/użytkownik takiego lasu zobowiązuje się do pracy w ciągu 20 lat nad zwiększeniem przyrostu, praktycznie poprzez nawożenie azotowe. W projekcie w Övertorneå po jednej stronie stoją prywatni właściciele i Sveaskog a po drugiej jako udzielający kredytów (łącznie 300.000 SEK) LKAB czyli państwowe kopalnie rudy żelaza w Kirunie, szwedzki potentat przemysłowy.

Czytaj również:


Zdjęcie:jaguarfreigt

 

Jedna myśl na temat “Leśne gospodarstwa węglowe – początki pomysłu.

Dodaj komentarz