Wywiad

Nie chcę aby ludzie wpadali w panikę. Wywiad Grety Thunberg.

Nie chcę aby ludzie wpadali w panikę. Wywiad Grety Thunberg.

Wywiadu udzieliła Grata we wczorajszym wydaniu Svenska Dagbladet i był on, jak przystało na wydanie świąteczne, dosyć obszerny, pominąłem więc niektóre wątki.

„Prawie dokładnie rok temu stała ona na mównicy w Madrycie, w czasie szczytu klimatycznego COP25. Za nią widoczne było błękitne hasło: #TimeForAction.

Mówiła:

  • Już za trzy tygodnie wkroczymy w nową dekadę.  Dekada, która zadecyduje o naszej przyszłości.  W tej chwili rozpaczliwie szukamy oznak nadziei.  Ale mówię wam – nadzieja istnieje. Nie przychodzi jednak od rządów i przedsiębiorstw. Przychodzi od ludzi.

Wtedy, przed rokiem, Fridays for future i kwestia klimatu stały wysoko na listach agencji prasowych. Corona była, o ile świat to wiedział, głównie gatunkiem meksykańskiego piwa.

Ale potem wybuchła pandemia i wszystko się zmieniło.  Rok 2020, do którego Greta Thunberg nawoływała jako „rok działania” w kwestii klimatu, stał się zamiast tego rokiem koronawirusa.

  • Pamiętam początek, z dużymi planowanymi strajkami we Francji. Ludzie odradzali nam ich odwoływanie, nie było jeszcze zakazu demonstrowania.  Ale w kryzysie każdy musi wziąć na siebie odpowiedzialność, cofnąć się o krok i być solidarnym z innymi ludźmi.  I to właśnie zrobiliśmy.

Jej dzisiejsze życie różni się diametralnie od tego sprzed roku. Dzisiejsze to nauka w gimnazjum na dystans, dom, spacery z psem no i aktywność w swoim ruchu, również na dystans, poprzez sieć. Podobnie zresztą jak cytowany wywiad dla SvD.

  • Teraz życie wróciło do normy, do rutyn, których wcześniej nie miałam.

Czy decyzja o odwołaniu demonstracji była trudna?

  • Dla nas, w naszym ruchu, było to oczywiste.  Zawsze mówiliśmy, że kryzys należy traktować jako kryzys i słuchać fachowców.  Dotyczy to również kryzysu klimatycznego.

Nie boisz się, że ruch klimatyczny straci siłę w czasie pandemii?

  • Nie. Co się dzieje, to się dzieje. W przypadku globalnego kryzysu, który dotyka całe społeczeństwo, wszystkie inne kwestie są mniej ważne. Tak się zachowujemy w czasie kryzysu.

Pandemia przesunęła szczyt klimatyczny w Glasgow o rok.  Czy uważasz, że rok 2020 to stracony rok dla klimatu?

  • Nie. Szczyt w Glasgow do niczego by nie doprowadził. Dopóki nie potraktujemy kryzysu klimatycznego jako rzeczywistego kryzysu, możemy mieć tyle spotkań, ile nam się podoba, ale i tak do niczego one nie doprowadzą. Stworzą one tylko puste, hipotetyczne cele, takie jak np. „Zero netto 2050”, „Zero netto 2045” lub cokolwiek podobnego.

Kilka krajów i regionów, w tym Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Chiny, postawiło ostatnio podobne cele. Masz na myśli że to nie ma znaczenia?

  • Można na to spojrzeć w różny sposób.  Jest to lepsze niż nic.  Ale wysyła również sygnał, że coś się dzieje, podczas gdy w rzeczywistości tak nie jest.  Klimat nie dba o to, co mówimy.  Jeśli nie podejmiemy działań teraz, nie ma większego znaczenia, jakie będą nasze cele na rok 2050.

Raport IPCC z 2018 roku oszacował, że świat może wyemitować dodatkowe 420 miliardów ton CO2, z 66-procentowym prawdopodobieństwem, aby móc ograniczyć globalne ocieplenie do 1,5 stopnia. Jeśli nadal będziemy emitować tyle samo, co teraz, ten limit zostanie przekroczony za siedem do ośmiu lat.

Greta  zwraca uwagę, że cele zerowe netto często mają luki. Jednym z nich jest to, że koncentrują się one na emisjach krajowych.  Oznacza to, że emisje powodowane przez mieszkańców jednego kraju w innym miejscu, na przykład w wyniku międzynarodowych podróży lotniczych lub zakupu towarów wyprodukowanych za granicą, nie są brane pod uwagę.

Dotyczy to również celu Szwecji, jakim jest zerowa emisja netto do 2045 r.

  • To zostało całkowicie przeoczone w szwedzkiej debacie.  Przedstawiciele biznesu i polityki mogli występować w telewizji oraz twierdzić, że Szwecja zredukowała emisje o 27 procent w stosunku do poziomu z roku 1990 i nikt nawet nie zadał żadnego kontra pytania.  Jeśli uwzględnić wszystkie emisje, to w zasadzie wcale się nie zmniejszyły. Możemy o tym rozmawiać wiecznie.  Ale najważniejszą rzeczą jest zrozumienie, że musimy redukować emisje tu i teraz, a nie w roku 2025, 2030 czy w jakimkolwiek innym.  To emisje, które teraz wywołujemy, zadecydują o naszej przyszłości.

Prawie dwa lata temu powiedziałaś na spotkaniu w Davos, że musimy wpaść w panikę. Czy nadal tak uważasz?

  • Nie chodziło mi dosłownie o to, to była metafora.  Oczywiście nie chcę, żeby ludzie wpadali w panikę, ale wtedy przynajmniej spowodowało to, że ludzie zaczęli mówić.  I to był cel, aby zrozumieć, gdzie jesteśmy i poważnie potraktować sytuację.

Greta uśmiecha się, gdy pojawia się temat Donalda Trumpa.

Gdy została wybrana Człowiekiem Roku przez magazyn Time w grudniu 2019 roku, Donald Trump napisał na Twitterze: „To śmieszne.  Greta musi popracować nad swoimi problemami z agresją, a potem pójść na stary dobry film z przyjacielem.  Chilla, Greta, chilla!”

Teraz, gdy Donald Trump w listopadzie 2020 roku odmówił przyznania się do porażki w wyborach prezydenckich, Greta Thunberg udzieliła odpowiedzi, też na Twitter: „To śmieszne.  Donald musi popracować nad swoimi problemami związanymi z agresją, a potem pójść z przyjacielem na stary dobry film.  Chilla, Donald, chilla!”

Co naprawdę myślisz o Donaldzie Trumpie?

  • Unikam negatywnego mówienia o poszczególnych ludziach. To jest to co robią inni, a ja nie chcę być taka jak oni. Niemniej jednak… On zrobił kilka rzeczy, które można zakwestionować, mówiąc delikatnie. 

„To, co robią inni ”, jest to co najmniej ostrożny opis nienawiści, jaka skierowana jest w stronę Grety Thunberg od czasu, gdy stała się Gretą z całym światem.  Równie ukochana jak w ruchu klimatycznym, jest ona równie nienawidzona z drugiej strony, zwłaszcza w kręgach prawicowych populistów.

  • Jeśli postawisz się w takiej sytuacji, musisz dziś niestety założyć, że spłynie na ciebie dużo nienawiści.  Zwłaszcza, że ​​generalnie nie jesteśmy świadomi pełnego znaczenia i konsekwencji kryzysu klimatycznego, nie czujemy się zagrożeni i nie chcemy zmian. Dlatego wielu ludzi  próbuje odwrócić uwagę od klimatu, zwraca uwagę na nasz ruch, na mnie, moją rodzinę, twierdzi że straszymy i panikujmy, że odrywamy ich dzieci od nauki itp.

Stałaś się symbolem całego globalnego ruchu klimatycznego.  Czy czujesz, że spoczywa na Tobie wielka odpowiedzialność?

  • Tak, kiedy masz tak dużą platformę, wiąże się to z odpowiedzialnością.  Ale jestem tutaj dobrowolnie.  Mogę zrezygnować z tego stanowiska, czy jakkolwiek chcesz to nazwać.  Jeśli chcę.

Czy kiedykolwiek o tym myślałeś?

  • Nie, to jest zbyt ważne.  Kiedy przeżywamy kryzys, czasami musimy robić rzeczy, których być może nie chcemy.  Wolałabym po prostu iść do szkoły i uniknąć uwagi.  Ale jest to bardzo niewielka cena, kiedy się zastanowić, w jakiej sytuacji się znajdujemy.

Greta Thunberg po raz kolejny powraca do koncepcji „wglądu w kryzys” – czegoś, co jej zdaniem wciąż brakuje wśród decydentów, biznesu i mediów.  I w tym miejscu porusza jedną z kwestii, które wywołały w Szwecji ostatnio największą debatę na jej temat: jej krytykę mediów.  Media nie wykonały swojej pracy, opowiadając o kryzysie klimatycznym, mówi, przez co opinia publiczna nie rozumie, jak poważna jest sytuacja.

Podczas wykładu w redakcji Dagens Nyheter na początku tego roku zaatakowała bezpośrednio dziennikarzy na widowni:

„Mówicie, że zdajecie relację z kryzysu klimatycznego, ale nigdy tego nie robicie.  Zgłaszacie symptomy, które dobrze wyglądają na zdjęciu.  Mówicie o działaczach na rzecz klimatu z warkoczami i żółtymi kurtkami przeciwdeszczowymi, którzy potrafią wypowiedzieć niewygodne, przyjazne dla kliknięć cytaty ”, powiedziała.

Liczba artykułów o klimacie jest wprawdzie większa niż kiedykolwiek, ale to nie wystarcza.

  • Poprawa sprawozdawczości klimatycznej nie oznacza pisania większej liczby artykułów na temat klimatu, posiadania bardziej specjalnych załączników, zagadnień tematycznych czy reportaży klimatycznych.  Musi przenikać całą pracę, od reklamy, przez działania, po treści… Wszyscy w redakcji gazety muszą rozumieć pełne znaczenie kryzysu klimatycznego.

Po wykładzie w redakcji Dagens Nyheter kierownictwo DN zaproponowało jej objęcie funkcji redaktora naczelnego na jeden dzień i nastąpi to właśnie dzisiaj, w niedzielę. Inicjatywa DN zapoczątkowała debatę medialną.

Co powiesz na krytykę, że na jeden dzień zostałaś redaktorem naczelnym?

  • Krytyka jest rozsądna. Przekazania takiej odpowiedzialności nie da się obronić – gdyby nie fakt, że przeżywamy egzystencjalny kryzys.  Ponieważ ludzie nie są świadomi sytuacji, nie można oczekiwać, że pomyślą, że to dobry pomysł. Jest wielu którzy desperacko starają się nie mówić o kryzysie klimatycznym, mówią o aktywistach, a nie o klimacie.  Ale pokazuje to też, że dotarliśmy do końca drogi, kryzysowi nie można już zaprzeczyć.  Pozostaje tylko odwracanie uwagi.

Pomimo wstrzymania na świecie demonstracji na rzecz klimatu, Greta Thunberg patrzy z pewną nadzieją na przyszłość. Jest ona wzbudzana nie tylko przez ludzi ale i przez z rosnące zaangażowania środowiska gospodarczo-biznesowego w klimat.

Na przykład niedawno LKAB (czołowy szwedzki koncern metalurgiczny -TC) zadecydował, że cała produkcja stali będzie wolna od energii paliw kopalnych do roku 2035.

  • Bardzo podobają mi się podobne rozwiązania, siła innowacyjności i  wyobraźnia.  Musimy znacznie bardziej stawiać na takie rozwiązania. Ale jednocześnie musimy zdać sobie sprawę i przyznać, że technologia nie może rozwiązać wszystkiego. Nie mówię tak ponieważ jestem „wrogo nastawiona do technologii”, to fałszywy obraz, że my w ruchu klimatycznym nie chcemy rozwiązań technicznych.  Nic bardziej mylnego, chyba nie ma bardziej entuzjastycznego podejścia do technologii niż nasza, aktywistów klimatycznych.  Nie brakuje nam jednak innowacji czy pomysłów – brakuje nam czasu.  Musimy zredukować nasze emisje teraz, a nie za kilka dekad, kiedy ta inicjatywa LKAB zostanie w pełni zakończona.

Co daje Ci największą nadzieję na przyszłość?

  • Najwięcej nadziei dają mi możliwości, które istnieją w demokracji i publicznej edukacji, potencjał w momencie, gdy ludzie stają się świadomi.  Tu leży nadzieja.  I wyobraź sobie, że media lub światowi przywódcy postanowiliby potraktować kryzys jako kryzys i zaczęli komunikować powagę sytuacji, pomyśl – wtedy zmiana mogłaby nastąpić z dnia na dzień. To daje nadzieję.”

Wywiad został przeprowadzony przez redaktora Petera Alestig, w SvD z dnia 5 grudnia 2020.

Zdjęcie: ad – afisz filmowy. Film dokumentalny o Grecie miał premierę przed kilkoma tygodniami. 

Dodaj komentarz