Puszczy Białowieskiej słoje drzew

Optymalny wiek rębności dla Puszczy Białowieskiej

Czy kiedyś zastanawialiście się jaki może być optymalny wiek rębności dla Puszczy Białowieskiej? Dla Lasów Państwowych jest to pewnie tu i teraz (a może i jeszcze szybciej), ale czy jest to optymalna decyzja? Przynajmniej taka była wizja do tej pory. Zobaczymy czy ta wizja się zmieni wraz ze zmianami kadrowymi w MŚ i LP. W tym poście, kontynuującym wątek ekonomiki leśnictwa i jej zastosowania w Polsce, przedstawię jak powinien być wyliczany wiek rębności dla Puszczy Białowieskiej i każdego innego lasu, który niesie ze sobą dodatkowe wartości niż tylko m3. Czytajcie dalej…


Lasy gospodarcze vs. Puszcza Białowieska

O tym jak powinien być wyliczany wiek rębności dla drzewostanów produkcyjnych pisałem tutaj:

>>CZYTAJCIE DALEJ: Jak obliczyć optymalny wiek rębności?

Myślę, że warto go przeczytać jeszcze raz, aby lepiej zrozumieć ten wpis na blogu.

W przypadku lasów produkcyjnych, gospodarczych sprawa jest dość prosta. Chcemy uzyskać jak najlepszą stopę zwrotu z naszej inwestycji w las. Wówczas właściciel lasu musi myśleć jak inwestor, który chce zmaksymalizować swój zysk ekonomiczny. Oczywiście nie ma w tym nic złego, gdyż jego las, pomimo, że gospodarczy i nastawiony na zysk, to przynosi społeczeństwu wiele pozytywnych efektów zewnętrznych (funkcje wodochronne, glebochronne, estetyczne, rekreacyjne, poprawa mikroklimatu itp.), tuż obok tych głównych korzyści w postaci surowca drzewnego i użytków niedrzewnych (ang. NWFP – non-wood forest products) jeżeli je posiada.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Leśnictwo to jest biznes!

I tutaj mała dygresja. Ciężko mi w to uwierzyć, że przyrodnicy (haniebnie nazywani przez niektórych pracowników Lasów Państwowych ekocentrystami, zielonymi nazistami, ekoterrorystami itp.) tego nie rozumieją. Uważam, że rozumieją to świetnie. Nawet Kinga Rusin. Las produkcyjny tak samo jaki i pole z kukurydzą czy ziemniakami, ma swój okres siewów jak i plonów. I dzięki tej gospodarce ludzie mogą korzystać z dobroci tych zasobów przyrodniczych w postaci pożywienia, czy właśnie drewna + właśnie pozytywnych efektów zewnętrznych wytwarzanych „przy okazji”.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Puszcza Białowieska – PRAWDZIWA HISTORIA!

Ale Puszcza Białowieska, Bukowa koło Szczecina czy Karpacka na Pogórzu Karpackim to kompletnie inne przykłady. Nie są to lasy gospodarcze, a przynajmniej nigdy w tej kategorii nie powinny się znaleźć (nawet te 3 nadleśnictwa w Puszczy Białowieskiej). Są to lasy, które niosą ze sobą kompletnie inne wartości przyrodnicze, kulturalne, narodowe, niż nastawione na plon lasy gospodarcze. Takie mam przynajmniej zdanie. Czy to, że w przeszłości były użytkowane, wycinane i sadzone przesądza o tym, że straciły swoje wcześniejsze wartości przyrodnicze? Uważam, że nie, gdyż na zmianę siedliska, czy skały na której rosły te lasy, formowanej przez stulecia, potrzeba więcej czasu, niż kilka kolei rębu. Ale to już bardziej pytanie do naukowców zajmujących się procesami biologicznymi, przyrodniczymi itp.

Widać, że Puszcza Białowieska to nie jedyny problem LP. W jednym z artykułów Oko.press nakreśliło problematykę Puszczy Bukowej i Karpackiej. Kolejne dwie puszcze pożera gorączka drewna Lasów Państwowych. Ginie Puszcza Bukowa i Karpacka

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Lasy Państwowe jak Puszcza Białowieska. Brunatnieją.

Wiek rębności dla Puszczy

Tak jak wcześniej wspomniałem, zyski z leśnictwa w postaci przychodów ze sprzedaży drewna to nie wszystko. Lasy dostarczają również ważne usługi ekosystemowe takie jak: bioróżnorodność, rekreacja, miejsca do łowienia ryb, zbierania grzybów, polowania, estetyka krajobrazowa, gromadzenie CO2, i tym podobne.

Tu moja dygresja. Właściwie chodzi tutaj o z ang. amenity services, czyli tłumacząc dosłownie usługi dotyczące udogodnień. Szczerze nie wiem jak się to tłumaczy na polski, ale chodzi tu o to, że coś dodaje wartości ekstra w naszym lesie. Np. w nieruchomościach, amenity value to liczba sypialni, łazienek, występowanie sauny itp.). Dla potrzeb mojego wpisu, będę nazywał amenity values jako dobra, usługi czy korzyści ekosystemowe.

Te dobra i usługi ekosystemowe mają dwie ważne cechy. Pierwsza jest taka, że w większości przypadków, możemy myśleć o tych produktach i usługach w kategorii dóbr publicznych, które nie są wycenione na rynkach. Druga cecha związana jest z faktem, że produkcja tych dóbr i usług w czasie życia drzewostanu, zależy od ilości stojącego drewna w danym czasie. Dlatego też te dobra i usługi ekosystemowe są razem produkowane z drewnem w technologii leśnej produkcji. Kiedy drzewostan jest wycinany, lub kiedy czas po prostu płynie, ilość pożytków ekosystemowych zmienia się w odpowiedni, i często w dość skomplikowany sposób. Dlatego też, ta podwójna łączna produkcja drewna oraz dóbr i usług ekosystemowych została podjęta przez ekonomistów leśnictwa, chcących zmodyfikować wzór Faustmanna, aby ten te dobra uwzględnił. Rozwiązanie zostało zaproponowane przez Richard’a Hartmana, który rozszerzył wzór Faustmanna dodając do niego dobra i usługi ekosystemowe, w 1976 roku (pełny artykuł naukowy tutaj).

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Ekolog o leśnych gospodarstwach węglowych.

Hartman założył, że usługi ekosystemowe zależą tylko od wieku drzewostanu, i jednocześnie pośrednio od wielkości zapasu tego drzewostanu. Stworzył coś co można przetłumaczyć jako „funkcję szczęścia” (z ang. felicity function), która wartościuje dobra i usługi ekosystemowe w sposób monetarny jako funkcję wieku drzewostanu. Główną zaletą funkcji szczęścia było to, że właściciel lasu może określić optymalny wiek rębności po przez maksymalizację wartości zaktualizowanej netto pochodzącej z przychodów z drewna oraz z usług ekosystemowych.

W tym poście, nie będę za bardzo zagłębiał się w szczegóły, gdyż musielibyśmy prześć do poziomu całek i trochę wyższej matematyki. Chciałbym za to prostym i zrozumiałym językiem przedstawić o co tu w ogóle chodzi. Dlatego też zacznę od preferencji właściciela ziemi/lasu względem usług ekosystemowych, gdyż jest to podstawa wzoru Hartmana.

Preferencje właściciela lasu a usługi ekosystemowe

Zacznijmy od preferencji właściciela lasu i oznaczmy wartość usług ekosystemowych jako funkcja „F”, która zależy od czasu „s” lub „T”. Mamy wówczas F(s) lub F(T) i możemy o niej myśleć jako o wartości obecnej pieniężnych korzyści netto pochodzących z usług ekosystemowych w czasie. W ciągu całego życia drzewostanu aż do wieku rębności, nasz las dostarcza zaktualizowaną wartość netto pochodzącą z usług ekosystemowych będącą sumą wartości ekosystemowych do wieku rębności (dlatego tutaj pojawia się całka   ). Korzystając tutaj z twierdzenia Leibniza (o różniczkowaniu pod znakiem całki), różniczkując to wyrażenie względem wieku rębności otrzymujemy F(T) e-rt, czyli otrzymujemy użyteczność (wartość) krańcową płynącą z usług ekosystemowych w ciągu jednego cyklu produkcyjnego naszego lasu, wycenionego w czasie wieku rębności T. To tyle matematyki. Najważniejsze z powyższego jest, że obliczając pochodną względem wieku rębności z powyższego wyrażenia otrzymujemy jak zmienia się wartość krańcowa usług ekosystemowych przy wyborze potencjalnego wieku rębności. I tutaj mamy trzy możliwości:

Czyli mówiąc prostym językiem mamy trzy możliwości. Albo właściciel lasu przypisuje wartość starszym drzewostanom (F'(T) > 0), albo młodszym (F'(T) < 0), lub też po prostu jego wartościowanie usług ekosystemowych jest niezależne od wieku drzewostanu i może zależeć tylko od właściwości danego siedliska (myślę, że Puszcza tutaj też się dobrze wpasowuje). Istnieje bardzo dużo przykładów na zwiększającą się i zmniejszającą wartość krańcową drzewostanu wraz z wiekiem. Na przykład na ogół wartość rekreacyjna lasu jest wyższa kiedy drzewostan jest starszy. Jednakże, kiedy właściciel lasu przypisuje wyższą wartość posiadaniu jeleni, niektórych gatunków ptaków na swoim obszarze, to wtedy wyższą wartość z punktu widzenia dóbr ekosystemowych będzie miał dla niego młodszy drzewostan. Ogólnie, korzyści płynące z bioróżnorodności również są wyższe w starszych drzewostanach, często tych mniej zagospodarowanych przez człowieka. Kiedyś nawet miałem przyjemność przeprowadzić sam z grupą kolegów z SLU mały eksperyment w Puszczy Białowieskiej. Były to jednodniowe ćwiczenia terenowe. Poniżej post po angielsku:

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Protected areas save biodiversity worldwide

Obliczanie wieku rębności wg. Hartmana

Przypomnę jeszcze raz, że zakładamy tutaj, że mamy właściciela lasu, który przypisuje wartość nie tylko przychodom ze sprzedaży drewna, ale również usługom ekosystemowym świadczonym przez ten las, czyli funkca takiego właściciela to:

W = V + E,

gdzie:

V to dokładnie wzór Faustmana, opisany w moim wcześniejszym poście Jak obliczyć optymalny wiek rębności?, , czyli V = J(t).
E to wartość bieżąca usług ekosystemowych (to ta całka zaprezentowana powyżej tylko zdyskontowana).

Problem ekonomiczny polega tutaj na tym, że właściciel lasu musi znaleźć taki wiek drzewostanu, który zmaksymalizuje mu W. Tutaj zaczyna się najczęściej sporo matematyki, którą pozwolę sobie pominąć, a przejdę od razu do głównego wzoru i wniosków.

Wzór Hartmana (1976):

Po lewej stronie równiania korzyści krańcowe z opóźnienia wycięcia naszego drzewostanu zapisane jako suma przychodów ze sprzedaży drewna oraz korzyści płynących z usług ekosystemowych. Po prawej stronie mamy koszt alternatywny wynikający z opóźnienia wycięcia naszego drzewostanu, wyrażony produkcją surowca drzewnego i usług ekosystemowych. Ten wzór pozwala dokładnie na identyczną interpretację co wzór Faustmana (zauważcie, że jeżeli T=0, czyli nie ma żadnych usług ekosystemowych naszego drzewostanu, wówczas mamy czystą postać wzoru Faustmana).

Czyli, właściciel lasu powienien wyciąć swój las kiedy suma korzyści krańcowych wynikających z przychodów ze sprzedaży drewna i usług ekosystemowych uzyskanych z opóźnienia wycięcia drzewostanu o jeden rok zrówna się z kosztem alternatywnym wycięcia naszego drzewostanu, definiowanym jako suma renty ekonomicznej wartości drzewostanu (surowiec + usługi ekosystemowe) i renty płynącej z wartości ziemi na której ten drzewostan się znajduje.

Zgadzam się język ekonomiczny nie jest łatwy, ale chyba jak to każdy żargon. Ale jest bardzo precyzyjny (precyzja i łatwość często nie idą w parze). Dlatego tłumacząc na język ludzki. Idę do lasu z siekierą, mam na kartce jak się zmienia z czasem ilość i wartość surowca drzewnego oraz usług ekosystemowych w czasie, i sobie szacuję, czy lepiej jest wyciąć teraz bo wiem ile przyrośnie wartość mojego drzewostan przez najbliższy rok (załóżmy 2%) i wiem jaka jest wartość usług ekosystemowych w danym momencie (np. liczba turystów przyjeżdzających do mojego starego lasu czy ilość dwutlenku węgla, który mogę sprzedawać na giełdzie) i pieniądze ze sprzedaży drewna wrzucić na rachunek do banku i zarabiać na nim rocznie 3%. Czy może lepiej poczekać bo mój przyrost wartości drzewostanu i usług ekosystemowych (więcej CO2 mój drzewostan zmagazynuje za rok) będzie wyższy niż 2%, np. 5%, i wtedy nie opłaca mi się go wycinać, bo stracę na tym (koszt alternatywny). Ostatnim elementem jest, że tak naprawdę idę do mojego lasu z siekierą i sadzonką w ręce, i mam dodatkowy koszt alternatywny, że jak nie wytnę teraz, to i nie zasadzę, i w tym samym momencie stracę na tym, że mój nowy las mógłby już rosnąć, kiedy ja będę czekał kolejny rok na cięcia końcowe w moim drzewostanie. 

Puszcza Białowieska a „F(T)”

Jak łatwo się domyśleć, kluczowym elementem w tym wzorze jest funkcja F(T) lub jak wcześniej pisałem E, czyli zmiana wartości usług ekosystemowych w czasie. I jak już wcześniej wspomniałem może być rosnąca (czarna linia na wykresie po prawo), malejąca (bordowa), niezależna od czasu, lub jak pokazuje krzywa zielona, korzyści najpierw mogą rosnąć, a po przekroczeniu pewnego wieku mogą zacząć spadać. Odnośnie linii czarnej to może nie mieć ona swojego wierzchołka na przykład w sytuacji, w której im starszy drzewostan tym wyższa bioróżnorodność (chociaż gdzieś jakaś granica pewnie istnieje). Odnośnie linii zielonej to dobrym przykładem może być przykład niektórych gatunków ptaków, które potrzebują młodszego drzewostanu do przetrwania, a później go na przykład opuszczają.

Wszystko zależy jakie korzyści, jaki drzewostan jest rozpatrywany, jakie preferencje ma właściciel, i jak wartościuje dane usługi ekosystemowe itp.

I tym też, między innymi, zajmują się ekonomiści, starają się ustalić jak wyglądają te krzywe. Robią badania, pytają ludzi w ankietach jak wartościują np. wartości rekreacyjne różnych rodzajów lasów, ile jest dla nich warta bioróżnorodność, lub liczą na przykład koszty, czyli np. ile musielibyśmy wydać pieniędzy aby odtworzyć dane siedlisko, czy aby oczyścić powietrze, wodę na przykład po wycięciu danego lasu itp. Tego typu badania nie należą do prostych, lecz są praktykowane w krajach zachodnich. W Polsce rzadko się o nich słyszy, a w kontekście Puszczy Białowieskiej to praktycznie nie słyszałem o tego typu badaniach, które posłużyłyby jako argument w dyskusji.

Dlaczego te krzywe są tak istotne?

Z bardzo prostego powodu, bo to od nich zależy jaki będzie wiek rębności. Jeżeli wartość krańcowa właściciela lasu płynąca z użytków ekosystemowych wzrasta w czasie, to wtedy optymalny wiek rębności Hartmana jest dłuższy niż optymalny wiek rębności Faustmana, i odwrotnie jeżeli ta wartość krańcowa się zmniejsza to wiek rębności staje się krótszy u Hartmana niż u Faustmana. 

I teraz najlepsze, co odpowiada na pytanie tytułowe. Stosując teorię Hartmana, i wiedząc, że nasza funkcja usług ekosystemowych jest cały czas rosnąca (po prostu kochamy nasz las bez względu na to co by się w nim nie działo) drzewostan może nie zostać wycięty NIGDY! Traktujemy nasz las wtedy jako poletko doświadczalne przyrody, bo wiemy, że w sytuacji gdy nic tam nie robimy, dodajemy mu cały czas na wartości, jak nie dla nas, to dla przyszłych pokoleń. Dlatego dla mnie przynajmniej funkcja usług ekosystemowych, załóżmy korzyści płynących z turystyki do Puszczy Białowieskiej, jest nieskończenie rosnąca. Do tego dochodzą korzyści jak magazynowanie CO2, powierzchnia badawcza dla naukowców zajmujących się długotrwałymi procesami przyrodniczymi, czy wcześniej wspomniane dobro i duma narodowa. Skąd wiem, że tak jest?

A na to naprowadził mnie akurat były już Minister Środowiska Jan Szyszko, mówiąc:

„Mówią, że Polacy wycinają ostatnią puszczę Europy. To znaczy, że wcześniej ktoś wyciął przedostatnią. I co teraz?”

Odpowiadając na pytanie. Skoro mamy coś ostatniego (ostatnią Puszczę) to zgodnie z prawem podaży, jeżeli czegoś jest mało, coś jest ostatnie, to wzrasta na wartości. Więc z punktu widzenia Polski bardzo nam ta sytuacja odpowiada, bo jeżeli mamy coś ostatniego, to turyści przyjadą chętnie do nas, aby to zobaczyć. Tak, czy nie? Można powiedzieć, że koszty na marketing są zerowe, bo to, że mamy coś ostatniego (jesteśmy w Schengen i nie nazywamy się Białoruś) samo w sobie jest marką. I tego najwidoczniej ani Don Kichot, ani jego Sancho Pansa nie rozumieli. Przegrali obaj ze swoimi wiatrakami. Two Tango’s Down! 

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Leśny Ignorant Roku 2017. Tego nikt się nie spodziewał

Podsumowanie

Tak jak we wcześniejszym poście Puszcza Białowieska – PRAWDZIWA HISTORIA!, dalej uważam, że trzy nadleśnictwa LP powinny być przekształcone w Park Narodowy. I obecny Dyrektor LP powinien dobrze to rozumieć, gdyż sam był w przeszłości nadleśniczym w Nadl. Białowieża. Uważam, że jesteśmy dalej zbyt biednym krajem, żeby coś się u nas nie opłacało, a dopłacanie do trzech nierentownych nadleśnictw położonych na terenie Puszczy mija się z celem.

Po drugie, dla mnie funkcja szczęścia, czy usług ekosystemowych w Puszczy Białowieskiej jest nieskończenie rosnąca, nie tylko ze względu na stary drzewostan i bioróżnorodność, lecz również jako ciągłość właśnie tej „ostatniej Puszczy”, czy poletko badawcze dla naukowców. I choćby ten las miał się tam w większości spalić kompletnie (pożar naturalny a nie podpalenie i to do pewnych parametrów granicznych), czy kornik miał go zjeść do szpiku kości, to i tak ta funkcja dla mnie będzie cały czas rosnąca, właśnie ze względu na ciągłość procesów biologicznych tam zachodzących. Zresztą jak już zauważył prof. Szwagrzyk, problemem Puszczy nie są te drzewa, które mają być wycięte, lecz te które mają być tam posadzone ręką ludzką, bo to działanie zakłóca ciągłość pewnego długotrwałego procesu.

Po trzecie, dalej uważam, żę musimy zrobić wszystko, aby sprowadzić do Puszczy więcej turystów, chcących się rozkoszować tą ostatnią Puszczą. Zrobi to dużo dobrego dla lokalnej infrastruktury i ludzi zamieszkujących pobliskie rejony. Sprowadźmy tam dobrobyt, zróbmy polski Yellowstone.

No i na koniec, jestem mocno rozczarowany poziomem ekonomiki leśnictwa i naukowcami z tej dziedziny w Polsce, którzy w żaden sposób nie pomagają ani LP, ani MŚ podejmować racjonalnych decyzji, w oparciu o rzetelnie przeprowadzone badania. Ale o czym my tu w ogóle mówimy, skoro sam pamiętam ze swoich studiów leśnych, że o Hartmanie nigdy nic nie słyszałem. W zamian za to na zajęciach ekonomiki leśnictwa zajmowałem się liczeniem pensji pracowników Lasów Państwowych, ich dodatków funkcyjnych, jakimiś normami pracochłonności i tego typu bzdurami. Dlatego po części rozumiem, że leśnicy Lasów Państwowych nie do końca wiedzą po której stronie barykady stanąć, a jak już wiedzą, to boją się z obawy o pracę, lub kierują się całkiem pragmatycznymi i osobistymi potrzebami…

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Motywacje leśników a Białowieski Park Narodowy. Część pierwsza.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Motywacje leśników a Białowieski Park Narodowy. Część druga.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Motywacje leśników a Białowieski Park Narodowy. Część trzecia, ostatnia.


Zdjęcie tytułowe: Rafał Chudy

3 myśli na temat “Optymalny wiek rębności dla Puszczy Białowieskiej

  1. W sprawie Puszczy Białowieskiej kłamią wszyscy poza Puszczą Białowieską.
    Jedni kłamią świadomie a inni nie a przy tym nie chcą znać prawdy, bo temat to trampolina do popularności.
    Co pokazuje Puszcza ? SCHNIE.
    Czy popełnia samobójstwo ? NIE.
    Jeśli Puszcza schnie, to znaczy, że jej wiek rębności już dawno minął. No i piękna Kinga opowiada dyrdymały razem z plejadą ekologów.
    Leśnicy jako ludzie nauki, nie mogą się posługiwać jak Kinga emocjami, tylko konkretnymi badaniami. Myślę, że tak się stało, że wypuścili na teren Puszczy kilku Tropicieli co zwęszyli o co chodzi.
    Żeby wiedzieć o co Puszczy chodzi, wystarczy zajrzeć do podręczników a wyjazd do niej to już tylko formalność by opinia była 100%.
    W opracowaniach charakteryzujących gatunki drzew można odszukać , że świerk potrzebuje najwięcej wody z nich wszystkich, a ewentualne braki przypłaci zamieraniem.
    Kornik w takiej sytuacji jest WTÓRNY.
    Nawet gdybyśmy wyłapali w Puszczy do jednego kornika, to Puszcza uschnie.
    No i ta prawda jest nie wygodna dla LP bo okazuje się że ta technologia wymyka się z pod kontroli i dla celebrytów, bo ogłaszając ją nie da się nic więcej ugrać.
    Jednak pozornie, bo można zmienić technologię odtwarzania lasu na bezpieczną i w pełni ekologiczną.
    Na razie jej wrogiem jest Kinga z ekologami no i Lasy Państwowe.

    1. No ale to, że w Puszczy jest mniej wody wynika raz z ocieplania klimatu, a dwa z osuszania mokradeł po stronie białoruskiej. Na Białorusi ruszyła kilka lat temu akcja odtwarzania bagien Dzikiego Nikoru. Byłem w tym roku w Puszczy kilka razy i na szczęście wody jest bardzo dużo. To dzięki dużym opadom i podobno zaczynają już przynosić efekty akcji odtwarzania mokradeł na Białorusi.

  2. Zobaczymy więc za kilka lat po stanie wody w Narwi przed Siemianówką i za nią, na wysokości Suraża i Łap. Stany te znam z lat do 50 lat wstecz :).
    Kwiaty w doniczce reagują na podlanie wodą prawie natychmiast. Ze świerkiem tak nie jest.
    Mieszkam obecnie ponad 30 lat w Puszczy Augustowskiej. Świerk występuje najwyżej w małych grupach ale od 30 lat obserwuję jego wydzielanie(schnięcie) i systematyczne usuwanie przez leśników. W pobliżu ani dalej nie było osuszonych mokradeł. Mam też rzeczkę, którą mogę obserwować i jej stan od 30 lat systematycznie maleje.
    Bilans wodny lasu można na pewno precyzyjnie wyliczyć podobnie jak podlewaną roślinę w doniczce. Tylko trzeba chcieć to zrobić no i by nie zmanipulować wyników badań na koniec :).
    Sporo wskazówek jest pewnych jak Amen w pacierzu.
    Jakie to wskazówki ??????????????
    Gatunki iglaste zatrzymują opady deszczu więcej niż liściaste. Jeśli więc las jest sadzony technologią gęstego zwarcia, będzie zatrzymywał opady bardziej niż dawny „puszczański” gdzie jest struktura wielopiętrowa a zwarcie koron nie występuje.
    Ulewny deszcz przechodzi do ściółki a słaby nie, bo zatrzymuje się w igłach. Następnie wyparuje z tych igieł i z chmurkami przemieści się „do innego kraju”. Tym prostym sposobem może padać z ziemia leśna będzie sucha.
    Do tego trzeba dodać, że ważne jest jaki rodzaj ściółki jest pod drzewami i ile wyparowuje cała roślinność. Bilans wodny dla lasu obecnie, kumaty leśny naukowiec może zrobić nie ruszając się z za biurka 🙂

Dodaj komentarz