Jacek Liziniewicz Dariusz Pieniak Kordelas

Lasy Państwowe zrzucają kajdany FSC

„Uwalnianie się” kolejnych dyrekcji Lasów Państwowych z „niewoli” FSC uważam za wielkie nieporozumienie. Chociaż obecne kierownictwo Lasów Państwowych już od dobrych 7 lat pokazuje nam, że potrafi dalej szokować swoimi nieprzemyślanymi i chaotycznymi decyzjami, głosząc przy tym hasła patriotyczne, religijne czy choćby takie, że polskie leśnictwo w wykonaniu LP jest najlepsze na świecie. Skromności w tych hasłach na pewno nie brakuje.

W dzisiejszym wpisie chciałbym dokonać krótkiego przeglądu „zrzucania kajdan” FSC przez Lasy Państwowe. Przy okazji odnoszę się do materiału opublikowanego w Polsacie w ostatnich dniach, w którym m.in. dziennikarz Jacek Liziniewicz stara się bronić RDLP w Łodzi, powtarzając przy tym nieprawdziwe hasła. Zapraszam! 


Retrospekcja

RDLP w Krośnie

Serię „uwalniania się” od FSC rozpoczęła Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie (RDLP w Krośnie). W maju 2003 r. krośnieńska dyrekcja podpisała umowę o dzieło na przeprowadzenie audytu w ramach procesu certyfikacji FSC z firmą „Natural Systems Dr Andrzej Czech”. Audyt wstępny został przeprowadzony przez firmę pana Andrzeja Czecha (późniejszego prezesa zarządu NEPCon Sp. z o.o., dziś m.in. dyrektora ds. administracyjnych w Instytucie Ekologii Stosowanej, czy wiceprezesa zarządu spółki z ograniczoną odpowiedzialnością Ursa Maior, która jest komplementariuszem spółki komandytowo-akcyjnej Ursa Maior posiadającej kapitał zakładowy ponad 2 mln zł i zajmującej się m.in. produkcją piwa w Bieszczadach).

Firma Natural Systems Dr Andrzej Czech przeprowadziła audyt wstępny między 13 a 14 maja, zaś audyt zasadniczy miał miejsce w dniach 30 czerwca – 9 września 2003 roku. W czasie audytu firma pana Andrzeja Czecha stwierdziła niezgodności w prowadzeniu gospodarki leśnej według standardu FSC na terenie krośnieńskiej dyrekcji.

W konsekwencji RDLP w Krośnie odmówiła przyjęcia dzieła tłumacząc się, że wnioski i polecenia firmy audytującej:

„Stały w rażącej sprzeczności ze stanem faktycznym gospodarki leśnej i naruszały porządek prawny.” (źródło).

Wówczas firma audytująca Natural Systems Dr Andrzej Czech skierowała sprawę na drogę sądową i….ostatecznie przegrała. Spór sądowy trwał 3 lata. Najpierw wyrokiem z dnia 13 czerwca 2006 roku Sąd Okręgowy w Krośnie oddalił powództwo „Natural Systems Dr Andrzej Czech” przeciwko Skarbowi Państwa – Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie i obciążył powoda kosztami procesu oraz zasądził od powoda na rzecz RDLP odszkodowanie tytułem zwrotu kosztów procesu.

Firma pana Andrzeja Czecha skorzystała z odwołania lecz Sąd Apelacyjny w Rzeszowie wyrokiem z dnia 21 grudnia 2006 roku oddalił apelację oraz utrzymał w mocy rozstrzygnięcie sądu I instancji co do meritum sprawy, a także podniósł wartość zasądzonej od powoda kwoty odszkodowania oraz zasądził od powoda na rzecz RDLP zwrot kosztów zastępstwa procesowego. Jak donosił wówczas portal drewno.pl:

„W uzasadnieniu wyroku Sąd Apelacyjnego, który powołał się na opinię biegłego w sprawie, stwierdził wadliwość raportu przygotowanego przez „Natural Systems Dr Andrzej Czech”, eksponując jego błędy merytoryczne i podważając kwalifikacje audytorów.

W międzyczasie jak toczyła się batalia sądowa między RDLP w Krośnie a firmą pana Andrzeja Czecha z centrali FSC nadszedł do Krosna certyfikat FSC i umowa certyfikacyjna. Jednakże pracownicy Lasów Państwowych po analizie warunków umowy nie zgodzili się na jej podpisanie i w odesłali umowę bez podpisu. Tak relacjonował to zdarzenie Stanisław Kowalewski, ówczesny dyrektor RDLP w Krośnie (źródło).

RDLP w Białymstoku

Kolejną „wyzwoloną” od FSC jednostką Lasów Państwowych byłą RDLP w Białymstoku, której certyfikat FSC został zawieszony 16 maja 2010 roku. Zanim doszło do zawieszenia miał miejsce audyt, którego dokonała firma NEPCon. Co ciekawe, inna firma startująca w przetargu na przeprowadzenie audytu białostockiej dyrekcji LP – SGS – zrezygnowała twierdząc, że brak jest perspektyw na poprawę standardów FSC w RDLP Białystok.

Dla przypomnienia już w sierpniu 2007 roku certyfikat FSC został zawieszony dla RDLP w Białymstoku m.in. z powodu dalej występujących niezgodności zasadniczych ujawnionych we wcześniejszych audytach. NEPCon dokonał audytu wstępnego jesienią 2008 roku, w którym zostały zidentyfikowane niezgodności ze standardem FSC. W marcu 2009 roku miał miejsce kolejny audyt, który skomentował pan Adam Bogdan reprezentujący Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot w artykule „Cięcie Puszczy pod znakiem FSC” tymi słowami:

  • „W dniach 16–19 marca 2009 r. miał miejsce kolejny audyt. Z treści raportu z 7 maja 2009 r., który powstał na bazie marcowego audytu, można było wywnioskować, że NEPCon deprecjonuje stwierdzone lub zgłoszone niezgodności.
  • organizacji NEPCon nie można określić mianem niezależnej jednostki certyfikującej, która jest w stanie obiektywnie ocenić wdrażanie i przestrzeganie Zasad FSC;

Audyt zasadniczy białostockiej dyrekcji odbył się 14-16 grudnia 2009 roku i cały raport dostępny jest tutaj. Od razu warto zauważyć, że autorami raportu byli pan Andrzej Czech oraz pan Bogdan Jaroszewicz (obecnie profesor na Uniwersytecie Warszawskim), którzy podjęli decyzję o przyznaniu certyfikatu.

Jak dalej podaje dzikiezycie.pl:

„Jak zapewniał nas prezes NEPCon – dr Andrzej Czech – warunkiem utrzymania certyfikatu będzie wdrożenie w stu procentach ujętych w raporcie Poleceń Działań Korygujących (PDK) w ciągu „próbnego”, kilkumiesięcznego okresu.”

Stowarzyszenie Pracownia na rzecz Wszystkich Istot postanowiło ułatwić NEPConowi ocenę wdrożenia PDK i jej przedstawiciele dokonali analizy wdrożenia PDK ujętych w raporcie z 7 maja 2009 r. (główne punkty opisane tutaj). Ku rozczarowaniu autorów raportu z Pracowni nt. wdrożenia PDK, dnia 9 września ukazał się raport w którym NepCon zamknął niemal wszystkie polecenia działań korygujących pomimo przekazania dowodów na ich niewykonanie.

Niemniej jednak dnia 16 maja 2010 roku nastąpił zwrot akcji i certyfikat FSC dla RDLP w Białymstoku został zawieszony przez NepCon. Według Pracowni było to następstwo zaangażowanie się w sprawę innych organizacji pozarządowych oraz mediów, ujawnienie kolejnych przypadków łamania zasad FSC oraz brak realizacji stawianych przez audytora poleceń działań korygujących z poprzednich audytów. Ta wersja oczywiście różni się od tej prezentowanej w tamtym czasie przez RDLP w Białymstoku, która za winę zawieszenia certyfikatu obarczała m.in.:

  • zbyt małą liczbę firm chętnych do złożenia oferty na audyt (np. w dniu 29 stycznia 2010 r. z terminem składania ofert 17 lutego 2010r. – RDLP w Białymstoku wysłała zaproszenie do składania ofert do trzech firm – złożyła tylko jedna – NEPCon).
  • zbyt wygórowane ceny kolejnych audytów gospodarki leśnej (nawet 3-5 krotnie wyższe niż stosowane w innych regionach Polski),
  • nieuwzględnienie merytorycznych uwag RDLP w Białymstoku do Raportów z audytu sporządzanych przez firmę NEPCon, w tym m.in. zobowiązanie RDLP w Białymstoku do opracowania procedury zawierającej mechanizmy rekompensowania straty dla lokalnych społeczności w wyniku prowadzonych zabiegów gospodarczych czy uznanie modrzewia europejskiego za gatunek obcy i wydanie polecenia zastąpienia tego gatunku w odnowieniu lasu innymi gatunkami.

Historia RDLP w Białymstoku kończy się tym, że chociaż większość nadleśnictw tej dyrekcji odzyskało certyfikat FSC w 2011r., to logo FSC do dziś nie mogą posługiwać się nadleśnictwa gospodarujące na terenie Puszczy Białowieskiej: Białowieża, Browsk i Hajnówka. Dodatkowo, te trzy jednostki od 2018r. dodatkowo nie mogą posługiwać się certyfikatem PEFC.

RDLP w Łodzi

W temacie RDLP w Łodzi i certyfikatu FSC zostało już napisane sporo na naszym blogu i nie ma co się powtarzać. Najciekawsze teksty:

>>Czy RDLP w Łodzi kłamie społeczeństwu w żywe oczy w związku z zawieszeniem certyfikatu FSC?

>>Skarga RDLP w Łodzi na działania SGS w sprawie certyfikatu FSC odrzucona!

>>Zawieszony certyfikat FSC dla RDLP w Łodzi – cyrk trwa dalej…

Przypomnę tylko, że to właśnie Monitor Leśny cały czas śledził rozwój sytuacji i publikował na bieżąco poczynania łódzkiej dyrekcji Lasów Państwowych oraz idące za tym kontrowersje. Możecie wpierać naszego bloga małymi kwotami na Patronite: https://patronite.pl/MonitorLesny

Tutaj, chciałbym się odnieść bardziej szczegółowo do reportażu Marcina Wrony z Polsatu, który opublikował Edward Siarka – Wiceminister Środowiska, Pełnomocnik Rządu ds. Leśnictwa i Łowiectwa – na swoim facebooku.

Pomijając umniejszanie wartości audytów, wstawkę z gospodarką leśną w Irkucku w Rosji oraz subiektywne tezy i głoszone teorie konspiracyjne przez pana Marka Głaza, to chciałbym skupić się na wypowiedziach pana Jacka Liziniewicza.

Marcin Wrona z Polsatu powiedział:

„Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Łodzi jako pierwsza w kraju zrezygnowała z certyfikatu FSC. Kością niezgody stał się wynik przeprowadzonego audytu”.

Jacek Liziniewicz skomentował:

„Odwołanie rozpatruje człowiek, który siedzi gdzieś w RPA. Nie przyjeżdża na miejsce zobaczyć co tutaj się stało i czy kto ma rację. Bazuje tylko na dokumentach. Spóźnia się chyba około 500 dni, o ile pamiętam, z tym odwołaniem”.

I redaktor Wrona dodaje:

„Choć ze standardami ma na to 90 dni. W przypadku leśników z Łodzi doszło do rzekomego użycia środka chemicznego zabronionego przez FSC, jednak dopuszczonego do użytku przez Unię Europejską czy polskie instytucje”.

Zaraz wjeżdża oświadczenie RDLP w Łodzi mówiące głosem redaktora:

„Praktyka minionego roku potwierdziła (…), że certyfikat nie daje żadnej wartości dodanej jeśli chodzi o cenę drewna. RDLP w Łodzi uzyskało bardzo dobre wyniki notując ponad 80 milionowy wzrost w stosunku do planowanych cen”

Te kilka zdań, zmontowanych w taki a nie inny sposób, celowo lub nie, zawiera w sobie kompletnie nieprawdziwy opis stanu rzeczywistego. Także przeanalizujmy po krótce te tezy.

Odwołanie rozpatruje człowiek, który siedzi gdzieś w RPA

Po pierwsze w raporcie z audytu firmy SGS były dokładne instrukcje gdzie trzeba złożyć odwołanie. Raport kierował na stronę internetową SGS a ta kierowała do pliku PDF o tytule „Polityka i Proces postępowania ze Skargami, Sporami i Odwołaniami”, gdzie było jasno wytłumaczone na stronie 35 w języku polskim:

„Skargi powinny być kierowane w pierwszej kolejności do lokalnego biura SGS w celu rozpatrzenia i odpowiedzi.”

Lokalnym biurem SGS w sprawie RDLP w Łodzi było oczywiście biuro SGS Polska w Warszawie, a nie to w Republice Południowej Afryki. Myślę, że pomyłka wynikała z tego, że w raporcie z procesu certyfikacji gospodarki leśnej na terenie łódzkiej dyrekcji dokonanym przez firmę SGS, w stopce była informacja, że prawa autorskie do raportu przysługują SGS South Africa (Qualifor Programme). SGS Qualifor program potwierdza, że raport spełnia standardy certyfikacji lasów zgodnie z FSC. W stopce był też adres email i namiary na SGS RPA, ale tak czy inaczej, nie była to jednostka SGS do której RDLP w Łodzi winna była złożyć odwołanie. Właściwe informacje znajdowały się na stronie 5 raportu pod tytułem „Skargi i Spory”, co jak widać łódzka dyrekcja pominęła.

„Spóźnia się chyba około 500 dni”

SGS RPA vs. Warszawa

Jak wynika z materiałów i wywiadów, RDLP w Łodzi złożyła odwołanie do Dyrektora Programu SGS Qualifor South Africa w październiku 2019 r., ale nie w języku angielskim. Tak jak wcześniej żartowałem w RPA jest wiele języków urzędowych i nie wiem dokładnie, którego łódzcy leśnicy użyli, ale intuicja podpowiada mi, że mógł być to jednak język… polski.

RDLP w Łodzi po przesłanym tłumaczeniu swojego odwołania po angielsku 21 października 2019 spełniła wymóg formalny odwołania. Gdyby odwołanie było złożone do Warszawy to firma SGS Polska faktycznie miałaby 90 dni na udzielenie odpowiedzi czy odwołanie jest skuteczne czy też nie. Dyrektor Pieniak powiedział wówczas:

„Można powiedzieć, że w tej sprawie okrążyliśmy cały świat, bo pierwsze odwołanie musieliśmy złożyć w RPA, skąd po 90 dniach powinniśmy byli uzyskać rozpatrzenie naszego sprzeciwu.Źródło.

Ale jeszcze raz podkreślam odwołanie od audytu zostało przesłane nie tam gdzie trzeba, więc termin 90 dni też nie obowiązywał. Cisza zapadła na dobre. Od 21 października 2019 roku, 90 dni mijało równo 19 stycznia 2020 roku i to wtedy RDLP w Łodzi powinna przypomnieć się do SGS RPA.

RDLP w Łodzi przypomniała się nie po 3 miesiącach, lecz po 8 miesiącach później. We wrześniu 2020 r, RDLP w Łodzi zwróciła się do SGS Polska z pisemnym zapytaniem na jakim etapie jest prowadzone postępowanie. Tak RDLP w Łodzi informuje na swojej stronie internetowej. Wiem, że brzmi to trochę zabawnie, że ktoś składa odwołanie do RPA, a później grubo po terminie pyta w Polsce jak idą sprawy? Ale takie niestety mamy tutaj realia.

4 listopada 2020 RDLP w Łodzi otrzymała jednak odpowiedź z SGS z RPA (domyślam się tylko, że koledzy z Polski zapytali i poinformowali swoich kolegów z RPA czy aby ci przypadkiem nie otrzymali odwołania z Polski).

W każdym razie odpowiedź była jasna: odwołanie dyrekcji nie zostało rozpatrzone pozytywnie i że

„komisja odwoławcza zdecydowała, że zgłoszone niezgodności są ważne i że odwołanie należy odrzucić”.

Podkreślę to jeszcze raz dobitnie. Od 21 października 2019 roku do 4 listopada 2020 roku jest 380 dni i ten czas został zmarnowany głównie z błędu RDLP w Łodzi, czyli odwołania się nie tam gdzie trzeba. Żalenie się, że termin 90 dni został przekroczony jest tutaj niesmacznym żartem.

Assurance Services International (ASI), czyli II instancja

Następnie RDLP w Łodzi, złożyła w grudniu 2020 r. skargę na działania SGS do Assurance Services International (ASI). Jak poinformowała sama RDLP w Łodzi, ASI miało na rozpatrzenie skargi 270 dni. Monitor Leśny ustalił, że 21 kwietnia 2021 RDLP w Łodzi otrzymała pierwszą wersję raportu z procesu odwoławczego, czyli po 141 dniach (czytaj w terminie). Raport ASI powinien być dostępny 7 dni po 21 kwietnia 2021, ale kierownictwo RDLP w Łodzi skutecznie zablokowało publikację raportu z odwołania, który powinien być dostępny na stronie ASI. Jaki był wynik raportu?

Skarga Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Łodzi do międzynarodowej jednostki ASI na działania SGS została odrzucona – jak ustalił Monitor Leśny. Uważam, że to był główny powód dlaczego RDLP w Łodzi zablokowała publikację raportu ASI. 

W konsekwencji 5 października 2021 RDLP w Łodzi poinformowała, że:

„Upłynęło już ponad 800 dni od reklamacji zgłoszonej przez RDLP w Łodzi do „Raportu z audytu okresowego” Źródło

Reasumując:

  • Po pierwsze, terminy w odwoływaniach w dwóch instancjach nie powinny się sumować bo każda z instancji miała swoje terminy, w których powinna odpowiedzieć na odwołanie czy skargę. Problemem było to, że RDLP w Łodzi złożyła odwołanie od audytu SGS nie tam gdzie powinna (do RPA zamiast do Warszawy), nie w tym języku co powinna (sic!), a w dodatku przypomniała się o swoim odwołaniu po 290 dniach od końca terminu przewidzianego na rozpatrzenie odwołania. RDLP w Łodzi przypomniała się do innej jednostki niż ta do której przesłano odwołanie (sic!).
  • Po drugie ASI, przesłała wynik skargi RDLP w Łodzi na SGS w terminie (po 141 dniach, pomimo, że miała na to 270 dni).
  • Po trzecie, nawet patrząc na datę poprawnego zgłoszenia odwołania na audyt SGS do SGS RPA (21 październik 2019) to do dnia raportu ASI (21 kwiecień 2021) jest…715 dni a nie „ponad 800 dni” jak twierdzi RDLP w Łodzi. Ale znów…patrz dwa punkty wyżej.

W przypadku leśników z Łodzi doszło do rzekomego użycia środka chemicznego zabronionego przez FSC, jednak dopuszczonego do użytku przez Unię Europejską czy polskie instytucje

Dursban 480 EC, którego substancją czynną jest chloropyrifos nie był zabroniony przez FSC. Ten środek był na liście FSC środków wysoce niebezpiecznych i, aby móc go stosować zgodnie z zasadami certyfikatu FSC potrzebna była derogacja, czyli odstępstwo od ustalonej normy. RDLP w Łodzi nie posiadała derogacji na stosowanie środka Dursban 480 EC w momencie audytu. 

Przypomnę tylko, że według badań naukowych chloropiryfos ma działanie neurodegeneracyjne i wpływa negatywnie na rozwój ludzkiego mózgu. Komisja Europejska decyzją z dnia 13 stycznia 2020 r. ogłosiła informację o wycofaniu tej substancji. Wszystkie insektycydy, w skład których wchodził chloropyrifos mogły być w handlu na terenie UE do 1 kwietnia 2020 r., a ostateczny termin ich stosowania upłynął z dniem 16 kwietnia 2020 r. Po tym terminie stosowanie m.in. Dursbanu 480EC jest już niezgodne z prawem.

Za derogację się płaci?

Jak jesteśmy jeszcze przy derogacji to w środowisku pracowników Lasów Państwowych mylnie się postrzega, że gdy zapłaci się za derogację to się ją oczywiście otrzyma. Niestety, ale tak to nie działa. Płaci się nie za derogację, lecz za to, aby komisja decydująca o przyznaniu derogracji się zebrała i podjęła właściwą decyzję. Ta opłata aplikacyjna m.in. kompensuje koszty zebrania się komisji (np. dietę, czas pracy członków komisji itd.).

Innymi słowy, można zapłacić opłatę aplikacyjną na derogację, ale tej derogacji ostatecznie nie otrzymać. RDLP w Łodzi nie wystąpiła o derogację w ogóle, więc w świetle norm i zasad FSC nie spełniła wymogów certyfikatu FSC i dlatego audytor SGS wskazał zasadniczą niezgodność:

M04: Zabronione przez FSC środki chemiczne stosowane są bez zatwierdzonej przez organizację FSC derogacji. Nadleśnictwa nadzorowane przez RDLP w Łodzi używają pestycydu Dursban 480EC, którego substancja aktywna (chloropyrifos) znajduje się na liście FSC środków „wysoce niebezpiecznych”. Pestycyd zastosowano bez wcześniejszego zgłoszenia użycia w warunkach nagłego zagrożenia lub też przy braku zatwierdzonej derogacji.  

„Praktyka minionego roku potwierdziła (…), że certyfikat nie daje żadnej wartości dodanej jeśli chodzi o cenę drewna. RDLP w Łodzi uzyskało bardzo dobre wyniki notując ponad 80 milionowy wzrost w stosunku do planowanych cen”

Po pierwsze jest wiele czynników, które kształtują ceny drewna w Polsce oraz pośrednio wyniki finansowe poszczególnych dyrekcji Lasów Państwowych. Czytajcie również:

>>Lasy Państwowe dyskryminują swoich kontrahentów i łamią prawo konkurencji

>>Czy Lasy Państwowe kontrolują ceny drewna?

>>Monopol LP, pozyskanie i ceny drewna w Polsce

Po drugie, musimy pamiętać, że FSC ma dwa główne rodzaje nalepek. Pierwsza to FSC 100%, która mówi, że wszystkie materiały pochodzenia oznakowanego produktu pochodzą z lasów certyfikowanych przez FSC. Druga to FSC Mix (ang. mieszany), która mówi, że produkt jest wytwarzany z mieszanki materiałów pochodzących z lasów certyfikowanych FSC, źródeł pochodzących z recyklingu i/lub drewna kontrolowanego przez FSC. Mieszanka w tym kontekście oznacza, że co najmniej 70 procent drewna w produkcie pochodzi z materiału posiadającego certyfikat FSC lub pochodzącego z recyklingu; natomiast 30 procent to drewno kontrolowane.

Oznacza to tyle, że polscy przedsiębiorcy drzewni dalej mogli utrzymać łańcuch dostaw FSC i dalej używać loga FSC Mix na swoich produktach pod warunkiem utrzymania proporcji kupowanego drewna 70/30. Innymi słowy, mogli kupować drewno certyfikowane FSC z innych dyrekcji LP mających certyfikat FSC, i dobierać 30% np. z RDLP w Łodzi.

Jaki był scenariusz w RDLP w Łodzi?

Tutaj muszę posiłkować się zeznaniami Józefa Lipińskiego z RDLP w Łodzi, który zeznawał w sądzie w mojej sprawie z powództwa Skarbu Państwa-RDLP w Łodzi o rzekome naruszenie dóbr osobistych. Pan Lipiński powiedział w kwietniu bieżącego roku, że:

„Po zawieszeniu certyfikatu niektórzy odbiorcy którym zależało na certyfikacie zgłaszali się do Regionalnej Dyrekcji z wnioskiem o certyfikację drewna. Dyrekcja zaoferowała możliwość kupna certyfikowanego drewna w innych dyrekcjach. Dla niektórych odbiorców było to korzystne bo ponosili mniejsze koszty transportu drewna, nie płacili za drewno wyższej ceny

RDLP w Gdańsku i RDLP w Toruniu

Jak mogliśmy dowiedzieć się w ostatnich miesiącach RDLP w Gdańsku i RDLP w Toruniu poinformowały o braku kontynuacji certyfikacji FSC, a biuro FSC Polska zapowiedziało, że jest dalej otwarte na rozmowy z Lasami Państwowymi w celu wyjaśnienia wszelkich kwestii i wątpliwości. Kolejne spotkanie odbędzie się już 8 listopada, czyli dzisiaj.

Podsumowując

Konflikt między Lasami Państwowymi a audytorami oceniającymi prowadzenie gospodarki leśnej w systemie FSC narastał przez lata. Z pewnością postać pana Andrzeja Czecha i krytyka jego pracy zarówno przez przedstawicieli Lasów Państwowych jak i organizacji przyrodniczych nie pozostawiła dobrych wspomnień i mogła jeszcze spotęgować wzajemną nieufność stron zaangażowanych w certyfikat FSC w Polsce.

Postawa RDLP w Łodzi pokazała niekompetencję jej pracowników oraz kompletny brak znajomości zasad FSC, głównie procedury odwoławczej. Uważam, że RDLP w Łodzi od początku manipulowała opinią publiczną, zrzucając winę za swoje niepowodzenia albo na firmę audytującą SGS, oraz na firmę rozpatrującą zażalenie na SGS, czyli ASI. RDLP w Łodzi starała się przykryć brak derogacji na substancję będącą na liście FSC środków wysoce niebezpiecznych. Kiedy odwołania i skargi RDLP w Łodzi nie pomogły, kiedy moje osobiste śledztwo publikowane na naszym blogu Monitor Leśny na bieżąco wywierało dalszą presję na RDLP w Łodzi i jej pracownikach odnośnie nieścisłości publikowanych doniesień, RDLP w Łodzi ostatecznie zrezygnowała z certyfikatu FSC przyznanego RDLP w Łodzi na lata 2018-2023 winiąc przy tym instytucje odwoławcze za rzekomo przekroczone terminy.

Również narracja tego, że komisje w innych krajach (w tym w Niemczech) oceniają czy w Lasach Państwowych prowadzi się trwałą i zrównoważoną gospodarkę leśną wpisują się bardzo dobrze w narodowa gospodarkę i politykę według PiS.

Jak ważny jest FSC, chyba mówi nam o tym nawet dziennikarz Polsatu Marcin Wrona:

„Przykładem miejsca gdzie bez certyfikatu można żyć i można przy okazji prowadzić dochodowy biznes jest tartak w Karolewie na Mazowszu.”

A przedsiębiorca dodaje:

„My nie kładziemy dużego nacisku na ten certyfikat. Klienci nie ubiegają się o niego aż w tak dużym stopniu […]. ” I po chwili przyznaje „Mieliśmy propozycję współpracy z takimi większymi firmami znanymi na terenie całej Polski […] ale niestety musieliśmy odmówić/firma musiała zrezygnować  bo nie posiadamy na dzień dzisiejszy tego certyfikatu”

No cóż, jeżeli mniejsze zakłady chcą prowadzić biznes z dużymi graczami, takimi jak np. IKEA, to certyfikat FSC jest niezbędny. Co do PEFC, którym posiadaniem tak chwalą się Lasy Państwowe, to wypowiedziałem się na jego temat dość jednoznacznie:

Jak pracownicy Lasów Państwowych sami audytują swoją firmę…

Myślę również, że FSC Polska mądrze wpisała arbitraż jako jedyny sposób rozwiązywania sporów, patrząc z jaką lekkością Lasy Państwowe wydają środki na prawników, starając zastraszyć tych, którzy nie zgadzają się z ich jedynymi słusznymi tezami. Nawet odczuwam tutaj lekką troskę FSC Polska o polski budżet, której to troski brakuje moim zdaniem w wykonaniu kierownictwa Lasów Państwowych.

Jak dyrektor łódzkich Lasów próbuje zniszczyć pozarządowe organizacje ochrony przyrody w Polsce

I na koniec. Przy końcu filmiku, śmieszne jest dla mnie porównanie pana Pawła Januschewskiego (Zastępca Dyrektora ds. Gospodarki Leśnej w RDLP w Gdańsku), który mówi, że

„Myślę, że nikt nie podpisałby umowy kredytowej, gdzie znałby tylko wysokość raty w pierwszym roku, a w pozostałych latach bank napisze w tej umowie, że ustali je jak będzie chciał”.

Następnie pan Januschewski dodaje, że w umowach FSC są kryteria i warunki, które w trakcie trwania umowy mogą być zmieniane bez zgody LP i bez ich udziału.

Ja rozumiem, że dla pracowników Lasów Państwowych, którzy nabywają nieruchomości za 5% wartości, warunki kredytów hipotecznych i innych mogą być obce, ale proszę to powiedzieć osobom, których raty kredytu w ostatnich miesiącach w Polsce wzrosły nawet o ponad 50% na skutek zwiększania stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej.


Zdjęcie główne. Dariusz Pieniak (dyrektor RDLP w Łodzi) wręcza Jackowi Liziniewiczowi (dziennikarzowi „Gazety Polskiej” oraz „Gazety Polskiej Codziennie”) Kordelas Leśnika Polskiego za „za zaangażowaną w sprawy środowiska i ochrony przyrody działalność publicystyczną”. Jak czytamy na stronie RDLP w Łodzi:

„Kordelas może być nadany również osobom i instytucjom spoza struktur Lasów Państwowych, które poprzez swoją działalność wspierają idee polskiego leśnictwa. Pan Jacek Liziniewicz kieruje działem dotyczącym tematyki środowiska. W swoich artykułach porusza tematy priorytetowe dla leśników – tematy trudne, wymagające szczególnej ostrożności, rzetelności i wiedzy oraz zaangażowania w sprawę ochrony przyrody. To wyróżnienie za profesjonalizm, niezwykle wysoką jakość publikowanych materiałów, obiektywną prezentację tematów dotyczących środowiska, zmian klimatu, gospodarki leśnej, trwałości polskich lasów czy działalności Lasów Państwowych. Redaktor Liziniewicz od lat pisze o środowisku i ma rzadką umiejętność przekładania tematów ważnych dla wszystkich leśników na zrozumiały dla przeciętnego odbiorcy język.”

Proszę mi wybaczyć, ale chyba powoli zaczynam rozumieć już za co przyznaje się te Kordelasy. Obym nigdy nie musiał tego doświadczyć.

Z pozdrowieniami,

również skromny Rafał Chudy

10 myśli na temat “Lasy Państwowe zrzucają kajdany FSC

  1. Bardzo fajny artykuł, tylko że ja zapytałem SGS i oni napisali sami, że przekroczyli terminy. „w przypadku drugiego odwołania jego rozpatrywanie przekroczyło założone ramy czasowe, wynoszące 90 dni zgodnie z procedurą FSC „FSC-PRO-01-005 Processing Appeals”. Rozpatrywanie odwołania wymagało, między innymi, oficjalnego stanowiska centrali FSC IC w Bonn dotyczącego wskaźnika będącego podstawą wniesienia jednej z niezgodności zasadniczych. Czas postępowania odwoławczego uległ wydłużeniu ze względu na epidemię COVID-19, a także konieczność uzyskania stanowiska centrali FSC IC w Bonn.”.
    Taki kwas wyszedł. Samo SGS się przyznało, że złamało własne procedury. Szkoda mi Pana pracy, bo nastukał Pan znaków żeby uzasadnić tezę, że niekompetentni leśnicy obsobaczyli kompetentnych i świętych pracowników SGS-oraz FSC, a przebicie tego balona zajęło mi (z zegarkiem w ręku) 7 minut. Pozdrawiam i zdrowia życzę.

    1. Panie Jacku, bardzo dziękuję za dobre słowa i komentarz. Muszę przyznać, że kiedy w reportażu Polsatu mówił Pan o tym, że pracownik SGS z daleka ocenia odwołanie od audytu RDLP w Łodzi, to szczerze przez myśl przeszło mi, że może to być spowodowane pandemią, ale nie chciałem spekulować. Dziękuję za potwierdzenie moich przypuszczeń. Nie bronię tutaj pracowników SGS, ale w takim kontekście wyjaśnienie ma kompletnie sens z uwagi na siłę wyższą (force majeure). A sam pamięta Pan jakie to szalone czasy były w tej pandemii, kiedy nawet zamykano całe lasy w Polsce 🙂 Niemniej jednak, wiemy, że odwołanie RDLP w Łodzi na audyt SGS spaliło na panewce. Skarga na SGS do ASI również. To potwierdza, że łódzka dyrekcja Lasów Państwowych jednak nie postępowała zgodnie z zasadami FSC i zawieszenie certyfikatu było słuszne. Termin SGS był przekroczony z uwagi na covid, ale nie było to na pewno „ponad 800” dni jak twierdzi RDLP w Łodzi. To, że LP nie potrafią wbudować w swój system sprzedaży drewna „premii” za certyfikat (tak jak się to robi w innych krajach, np. Szwecja, Finlandia) to temat na inną dyskusję. Ale myślę, że powinniśmy zgodzić się w jednym. Gdyby działania RDLP w Łodzi były bardziej transparentne (np. informowanie nabywców drewna o możliwej utracie certyfikatu, publikacja wyniku skargi z ASI) to ta dyskusja nie miałaby w ogóle miejsca. Z serdecznymi pozdrowieniami.

      1. Cały problem polega na tym, że odwołanie było fikcją. Certyfikat też jest fikcją. W zasadzie wszyscy już o tym mówią. Greenpeace porzucił współpracę z FSC. W dyskusjach z aktywistami fakt posiadania certyfikatu nie odgrywał ŻADNEJ roli. Z całym szacunkiem nie wie Pan czy RDLP Łódź nie informowało swoich kontrahentów o tym, że jest problem z certyfikatem. Myślę, że każdy wiedział chociażby z uwagi na to, że proces trwał. SGS i FSC są instytucjami tworzącymi standardy i fajnie byłoby gdyby same tych standardów przestrzegały. Nie przestrzegają. Zarówno w Polsce jak i w innych krajach. Za to super wszystko idzie w Rosji i na Białorusi gdzie nie ma żadnych problemów z certyfikacją. Naprawdę wierzy Pan w to, że standardy są przestrzegane w Rosji i na Białorusi? Naprawdę nie wydaje się Panu, że to śmierdzi fikcją na kilometry? Nie widzi Pan podwójnej moralności FSC? Wiem, że ma Pan ideę fix pokazania leśników w Polsce jako najgorszych na świecie, ale akurat ten temat jest po prostu karykaturalny. Chodzi w nim tylko o pieniądze. Przecież doskonale Pan wie, na jakiej podstawie w Polsce działa leśnictwo w oparciu o jakie ustawy i rozporządzenia. Że działa też cały system kontroli itd. Wie Pan, że bez certyfikatu będzie takie samo zarządzanie jak z certyfikatem. Czy odpowiedział Pan sobie na pytanie dlaczego jest 17 certyfikatów a nie jeden dla jednej firmy Lasy Państwowe? A dlaczego każde nadleśnictwo nie może sobie decydować samo czy chce czy nie chce być FSC? Dlaczego ma to być akurat każde RDLP? To idiotyczne. Czy nie lepiej byłoby z perspektywy FSC zrobić audyt polskiego prawa? No nie. Bo chodzi o kasę i stworzenie perpetum mobile do zarabianka. A jak ktoś chce się wyrwać to jest wzbudzanie paniki moralnej i dyskusja z dupy pt. „Obajtek wytnie wszystkie lasy na Pomorzu i wyśle do Chin”. Kłamią po to, żeby wrócić do swojego biznesu i realizacji jakiś niezrozumiałych celów, które na oko śmierdzą chamską ingerencją w rynek. Nie zastanawiało Pana dlaczego certyfikatu jak niepodległości broni Ikea rozsyłając lobbystów po wszystkich ludziach w rządzie? Czy nie widzi Pan, że taka firma jest zainteresowana tym by samodzielnie kształtować rynek drewna w Polsce. Nie pomyślał Pan o tym, że może to być narzędzie do olbrzymich gier rynkowych? Nie widzenie tych konsekwencji jest za przeproszeniem dziecinadą. Słusznie jako Polacy jesteśmy traktowani jako 3 świat skoro nie umiemy przewidywać najprostszych konsekwencji. Zazdroszczę Panu wiary w dobroczynność niemców i skandynawów. Moim zdaniem to tylko interes. Kolejny etap kolonizacji.

        1. Panie Jacku:
          Nie, odwołanie nie było żadną fikcją. Fikcją była wiara, że przy niespełnianiu standardów (brak derogacji, niewyznaczania wymaganej powierzchni biogrup) odwołanie może coś wskórać. Dalej w punktach:

          1. „Z całym szacunkiem nie wie Pan czy RDLP Łódź nie informowało swoich kontrahentów o tym, że jest problem z certyfikatem.”

          W dniu 2 marca 2021 roku portal Drewno.pl opublikował wpis „Przemysł drzewny obawia się rezygnacji Lasów Państwowych z certyfikacji FSC” następujące stwierdzenie:
          „[…] choć świadomość możliwości utraty certyfikatu przez RDLP Łódź była znana leśnikom od jesieni 2019r., to oficjalnie nabywców drewna o tym nie poinformowano. Podczas przetargów na 2021, jakie miały miejsce pod koniec ubiegłego roku, w opisach aukcji Lasy Państwowe zastrzegły jednak, że nie gwarantują dostaw drewna certyfikowanego. Niestety uwaga ta w żaden sposób nie został wyeksponowana i wielu nabywców zostało zaskoczonych brakiem FSC dla drewna kupowanego z nadleśnictw RDLP w Łodzi od stycznia tego roku”.
          Źródło: https://www.drewno.pl/artykuly/12012,przemysl-drzewny-obawia-sie-rezygnacji-lasow-panstwowych-z-certyfikacji-fsc.html

          2. “Dlaczego 17 certyfikatów a nie jeden dla jednej firmy Lasy Państwowe? A dlaczego każde nadleśnictwo nie może sobie decydować samo czy chce czy nie chce być FSC? Dlaczego ma to być akurat każde RDLP?”

          Myślę, że to akurat wynika z porozumienia Lasów Państwowych i FSC. Ja to rozumiem jako balans między ryzykiem a kosztami. Gdyby każde nadleśnictwo miało certyfikat to koszty byłyby znacznie wyższe dla LP (tj. audyty każdego nadleśnictwa). Teraz Lasy Państwowe korzystają z grupowego rozwiązania, że cała RDLP ma certyfikat, a losowo wybrane nadleśnictwa przechodzą audyt.
          Z drugiej strony, certyfikat dla całych LP byłby dość ryzykowny, bo incydenty z Krosna, Białowieży czy teraz Łodzi spowodowałyby jego zawieszenie czy utratę dla całych LP, a to z kolej mógłby w wielkim stopniu wpłynąć na polski przemysł drzewny i jego dalszych klientów. Tak nawiasem, obecnie nadleśnictwa gospodarujące na terenie Puszczy Białowieskiej: Białowieża, Browsk i Hajnówka nie mają certyfikatu FSC, są wyłączone z systemu, a cała RDLP w Białymstoku ten certyfikat posiada. Także jak Pan widzi są również rozwiązania pośrednie.

          3. “Przecież doskonale Pan wie, na jakiej podstawie w Polsce działa leśnictwo w oparciu o jakie ustawy i rozporządzenia. Że działa też cały system kontroli itd. Wie Pan, że bez certyfikatu będzie takie samo zarządzanie jak z certyfikatem.”

          Nie jest to do końca prawdą, gdyż certyfikat FSC wymusza dodatkowe działania ze strony pracowników Lasów Państwowych, które inne ustawy, rozporządzenia itd. nie określają. FSC jest kolejną siatką standardów/wymagań gospodarki leśnej, która ewidentnie przeszkadza pracownikom LP, o czym wspominałem tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=mwsEORiEy-A

          4. “Naprawdę wierzy Pan w to, że standardy są przestrzegane w Rosji i na Białorusi?”

          Tutaj porusza Pan ważny punkt i ten temat jest mocno dyskutowany w środowisku, że w wielu rozwijających się krajach certyfikacja nie zatrzymała w takim stopniu jak sądzono nielegalnego pozyskania drewna, wylesiania itd. Ciężko znaleźć rozwiązanie na korupcję i autokratyczne rządy w wielu państwach. Czy standardy są przestrzegane w Rosji i na Białorusi? Tego nie wiem, i na pewno zależy to od danego przypadku i nie możemy tutaj generalizować. Znam kilku europejskich inwestorów, którzy dzierżawią rosyjskie lasy i z moich obserwacji oni przestrzegają standardów (ryzyko utraty reputacji dla ich europejskich/globalnych działalności jest wciąż wysokie, bo nikt nie chce być posądzony o nielegalną działalność czy łamanie dobrowolnych standardów, które obiecało się stosować). Co do innych to nie wiem, nie mam danych. Wiem, że FSC każdy przypadek osobno i doniesienia i śledztwa ze strony organizacji przyrodniczych na pewno tutaj pomagają, aby przestrzegać standardów.
          Na przykład z mojego doświadczenia w Afryce gdzie menadżerowie plantacji muszą konkurować na rynku z nielegalnym drewnem z Kotliny Konga, certyfikat oraz wysokie standardy bezpieczeństwa i pracy pozwalają im przetrwać na rynku i sprzedawać jakościowe produkty z premią za certyfikat.

          5. Ogólny komentarz i pytanie dla Pana

          Z artykułów Pana autorstwa widziałem, że odnosi się Pan głównie sceptycznie do FSC. Czy również sceptyczny jest Pan do certyfikacji w systemie PEFC, którym Lasy Państwowe się chwalą na swoich stronach i który zamierzają kontynuować jak wynika z ich oświadczeń?

          Mówi Pan, że certyfikat kosztuje. Tak kosztuje, ale powinniśmy tutaj też mówić o skali tych kosztów przy wielkich przychodach LP (ponad 9 mld złotych). Ciekaw jestem ile kursów drewna z RDLP w Łodzi musi wyjechać, aby pokryć koszty certyfikatu FSC, w porównaniu do wszystkich kursów?
          Oszacujmy to w skali Polski. W materiale w którym Pan wystąpił mówi się, że FSC w Polsce może zarabiać 42 mln zł. 42 mln złotych / 9 mld zł = raptem 0.5% kosztów w ogólnym przychodzie.
          Biorąc średnią cenę drewna wielkowymiarowego i średniowymiarowego (S2A) sosnowego w Polsce za ostatnie 5 lat mamy 220 złotych/m3, czyli 42 mln/285 = ok. 200 tys. m3 (mocno zaokrąglając). Oczywiście do tego dochodzą opłaty za audyty, koszty pracy pracowników LP, ale nawet jako tę liczbę pomnożymy razy 3 to mówimy o 0.6 mln m3, czyli 1.5% całego rocznego pozyskania przez LP. Dokładając drugie tyle za PEFC mówimy tutaj o jakiś 3% kosztów w ogólnym pozyskaniu LP. Zgodzi się Pan ze mną, że nie ma dramatu? Myślę, że w Lasach Państwowych jest wiele innych palących kosztów, które można by lekką ręką zredukować (np. ponadzatrudnienie, niepotrzebne delegacje, konferencje w Toruniu, opłaty na ołtarze, witraże itp. itd.).
          Np.: https://www.forest-monitor.com/pl/polityka-kadrowa-lasow-panstwowych-kosztuje/

          6. “Wiem, że ma Pan ideę fix pokazania leśników w Polsce jako najgorszych na świecie […]”

          Otóż myli się Pan tutaj. Ideą naszego bloga jest nagłaśnianie nieprawidłowości w instytucji publicznej jakimi są Lasach Państwowe i analizowanie tych nieprawidłowości, które są dokonywane przez niekompetentne i upolitycznione fałszywe autorytety. Również staramy się uczyć i bawić czytelników

          1. Tak jeszcze dla jasności, proszę wziąć pod uwagę moje przeszacowanie, bo rzekome przychody FSC Polska (42 mln zł) nie są generowane tylko przez Lasy Państwowe, ale również przez przemysł drzewny. No i 42 mln zł to górny pułap szacunku, który pojawił się w materiale Polsatu.

  2. Niech mnie ktoś uszczypnie, panie Jacku Liźniewiczu jak się ma to do tego, że dyrektor RDLP w Łodzi otrzymał od dyrektora GDLP pismo-polecenie w sprawie otrzymania-przywrócenia-uzyskania jak to zwał certyfikatu FSC. W piśmie były nawet wyznaczone ramy czasowe. Niech się pan dowie w RDLP w Łodzi i nam to wytłumaczy czy było takie pismo czy nie i jak ono brzmiało, a może napiszą coś rzeczniczki RDLP w sprawie tego pisma.
    Nie pozdrawiam czekam na odpowiedź, bo może to już pan lepiej wie co dla lasów jest lepsze.

  3. Panie Jacku Liźniewiczu ponieważ uważam, że zawarte w ostatnim pana wpisie przypuszczenia myśli, insynuacje są dla mnie osobiście obrzydliwe muszę się do nich odnieść.
    Dawanie jako przykładu Rosji czy Białorusi to draństwo i przykład czego?, że bez certyfikacji można się obejść, a może można się też obejść bez demokracji, prawa do wolnych wyborów, wolności słowa, przecież tego wszystkiego tam nie ma a państwa te „normalnie” funkcjonują, co potwierdza węgierski Orban wasz ukochany bratanek i uważa Putina za większego przyjaciela niż Morawieckiego, wini Polaków za wojnę.
    „Wiem, że ma Pan ideę fix pokazania leśników w Polsce jako najgorszych na świecie, ale akurat ten temat jest po prostu karykaturalny. Chodzi w nim tylko o pieniądze. Przecież doskonale Pan wie, na jakiej podstawie w Polsce działa leśnictwo w oparciu o jakie ustawy i rozporządzenia. Że działa też cały system kontroli itd.” Pan obraża pana Rafała Chudego który nagłośnił tyle nieprawidłowości, draństw w LP, do dzięki niemu np. RDLP w Łodzi nauczyła się szacunku do państwowych pieniędzy, a nie szastania nimi bo ktoś się krzywo popatrzył na wielkich panów? Gdzie pan był albo jest gdy w RDLP w Łodzi są niszczeni ludzie, którzy ośmielili się mieć własne zdanie, pan bronił dyrektora DGLP , który kupił osadę, lub dyrektora RDLP o którym artykuł napisał Newsweek taki z pana publicysta i jeszcze pan piszesz o „pokazywaniu leśników w Polsce jako najgorszych na świecie” twierdzę że to pańskie podejście prowadzi do zwyrodnienia polskich leśników o ile to zwyrodnienie już nie nastąpiło. Nie sądzi pan że pora by było napisać coś w sprawie dyrektora RDLP w Łodzi, naczelnika RDLP w Łodzi usuniętych z leśnej Solidarności przez własnych kolegów za szwindle których się dopuszczają się w środowisku leśnej „braci”. Przypomnę że kordelas zobowiązuje.
    Niech pan przestanie nas straszyć odwiecznymi wrogami Niemcami, Skandynawami, bo zobaczymy jak poradzimy sobie bez ich pieniędzy zablokowanych przez Brukselę, szkoda że rządzący nami (a pańscy mecenasi) nie przewidzieli tych konsekwencji gdy zaczynali zabawę z polskim prawem i to jest większy problem, którym powinien się pan zająć niż obrona leśnych decydentów. O ile łatwiejsze jest pisanie w Rosji i Białorusi, ale tu w Polsce mamy wolność słowa i nikt nie ma monopolu na prawdę. Proszę o tym pamiętać.

    1. Pomyliło się Panu leśnictwo z politologią. Nie chce mi się wnikać w personalne spraw, bo to najczęściej strata czasu. Zostawiam to hobbystom co to uważają że mają więcej rozumu od innych. Reszta komentarza jest z całym szacunkiem o niczym.

  4. Panie Jacku to według pana, w jakich kategoriach należy traktować pismo dyrektora generalnego LP do dyrektora RDLP w Łodzi w sprawie certyfikacji FSC. To pismo polityczne czy z zakresu leśnictwa? Może pan odpowie, odwagi panu nie brakuje, gdy idzie o obronę dyrektorów leśnych. Śmiało.
    Zgadzam się w LP jest bardzo dużo polityki, ale to pan jest leśnym politykiem a i beneficjentem obecnego układu politycznego panującego w lasach. Pan zgarnia kordelasy, prestiż, ponieważ zawsze jest pan do dyspozycji, podobnie jak teraz w sprawie FSC, na którym się pan nie zna. Nadrabia pan braki wiedzy, mędrkowaniem, że można nadawać certyfikat FSC poszczególnym drzewom, ale pan nie jest od tego jak ma wyglądać certyfikat FSC w LP. Od tego są leśni urzędnicy i to jest ich zas…….. obowiązek. Pan znowu broni tych, którzy przez swoje niedbalstwo i megalomanię utracili certyfikat, a teraz tłumaczą się, „że Niemiec nie będzie pluł nam w twarz”. W tej dyskusji nie próbuje pan wysłuchać drugiej strony, przemysłu drzewnego, który jest zainteresowany by LP zdobyły certyfikat, zachwyca się pan chwilową koniunkturą na drewno, która nie będzie trwała wiecznie i może się okazać, że RDLP bez certyfikatu nie będą mogły sprzedać surowca, co wtedy. Obym się mylił.

  5. Pan Jacek Liźniewicz, rozpoczynając dyskusję o FSC, wydawał się być osobą której dobro asów państwowych, leży na sercu, lecz w trakcie dyskusji okazało się że „powiedział co wiedział” i szybko zamilkł. Mógł kierując się dziennikarską dociekliwością powiedzieć nam czy było czy nie było pisma dyrektora generalnego LP do dyrektora regionalnego LP w Łodzi w sprawie certyfikatu FSC, bo to jest bardzo ważna sprawa i nie chodzi o somo FSC. Dla LP lepiej byłoby gdyby takiego pisma nie było. Jeżeli jednak pismo zaistniało, a kolejne RDLP wycofują się z certyfikacji to świadczy, że w tej chwili w LP nie ma znaczenia fachowość a koneksje polityczne.
    Trzeba pamiętać, że koneksje polityczne nie spadają same z nieba, a są wynikiem korupcji, kolesiostwa, lizusostwa, wykorzystywania majątku państwa do własnych celów. Bezkarność „książątek”, za którą stoją koneksje polityczne powoduje że w takich firmach pracownicy pracują w okropnych warunkach, na co dzień są wystawieni na mobing, stronniczość, wykorzystywanie seksualne, itd. Z tego widać że LP coraz bardziej dryfują w tym kierunku.

Dodaj komentarz