kierownictwo Lasów Państwowych

Czy kierownictwo Lasów Państwowych robi przemysł drzewny, pracowników zakładów usług leśnych i społeczeństwo w konia?

W tym krótkim wpisie pozwolę sobie przeanalizować zachowanie kierownictwa Lasów Państwowych i ich podejście do swoich najważniejszych biznesowych partnerów, czyli przedstawicieli przemysłu drzewnego oraz pracowników zakładów usług leśnych (ZULi). Partnerów od których de facto zależy byt firmy Lasy Państwowe. Zapraszam!


Czy kierownictwo Lasów Państwowych robi przemysł drzewny, pracowników zakładów usług leśnych i społeczeństwo w… konia

Olaboga!

Przemysł drzewny

Najpierw 16 września przeczytałem na Business Insider (BI) artykuł zatytułowany „Lasy Państwowe zarabiają mniej. „Najtrudniejsza sytuacja od co najmniej 20 lat”. W tym artykule dowiedziałem się, że przychody Lasów Państwowych po pierwszych siedmiu miesiącach br. wyniosły 4,78 mld zł i były niższe o 631 mln zł niż rok wcześniej. 

„Dyrektor generalny Lasów Państwowych Andrzej Konieczny wyjaśnił, że niższe przychody firmy wynikają głównie z wiosennego zastoju w przemyśle drzewnym, spowodowanego pandemią COVID-19 i zamrożeniem gospodarki.” – napisał BI

Wiemy już, że nie jest to do końca prawdą, gdyż przemysł drzewny oprócz krótkiego zastoju był bardzo chętny kupować drewno od Lasów Państwowych, ale nie po takich cenach jakie sobie życzył pan dyrektor generalny Andrzej Konieczny i Janusze leśnego biznesu.

Zamiast pracować nad wypracowaniem strategii wsparcia dla przemysłu drzewnego w trudnych chwilach, aktualizacji polityki sprzedażowej i cenowej surowca drzewnego, pan dyrektor i spółka zdecydowali się pokazać przedstawicielom przemysłu drzewnego, że ich postulaty o obniżce cen nie robią na nikim wrażenia i rozpoczęli lobbing dotyczący zmiany definicji drewna energetycznego. Postawili na strategię, w której nasze Państwo poprzez mechanizm zielonych certyfikatów będzie mogło przyczynić się aby ponad 2 miliony metrów sześciennych drewna zniknęło z leśnych składnic (będzie mogło, bo nikt nie wie jak zmiana definicji drewna energetycznego wpłynie na chęć zakupu drewna przez sektor energetyczny. Żadna analiza nie została wykonana w tym kontekście).

>> CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Drewno energetyczne – fakty i mity

ZULe

Następnie przeczytałem syntetyczną notatkę ze spotkania przedstawicieli Polskiego Związku Pracodawców Leśnych, Stowarzyszenia Przedsiębiorców Leśnych z przedstawicielami LP. I znów ta sama mantra.

„Dyrektor generalny LP poinformował na wstępie, że po 7 miesiącach tego roku Lasy Państwowe odnotowały o 631 mln zł mniejsze przychody (tegoroczny plan na cały rok to ok. 9 mld zł przychodów). W sprzedaży drewna LP mają obecnie opóźnienie ok. 1 miesiąca. Dodał, że Lasy planują, iż na emeryturę odejdzie z firmy w najbliższych miesiącach 1400 osób, ponadto wstrzymane są premie i średnia zarobków w LP w tym roku znacznie spadła. „

Czyli podsumowując nie ma pieniędzy, pieniędzy nie będzie, nie liczcie na mannę z nieba. Tak zrozumiałem ten przekaz. Ale jak coś zapraszamy na XXIV pielgrzymkę leśników na Jasną Górę, wtedy pomodlimy się wspólnie za Wasze biznesy i Lasy…

A tu nagle wpada pismo z „Solidarności” z  11 września…

… w którym pan Jacek Cichocki, przewodniczący NSZZ Solidarność, wnioskuje w sprawie uruchomienia podwyżki stawki wyjściowej oraz nagród (sic!).

Szczyt hipokryzji?

Ten cytat mi się podoba z BI:

„Podjęliśmy szereg trudnych decyzji, ale dzięki nim zachowaliśmy płynność finansową, realizując jednocześnie wszystkie najważniejsze zadania na rzecz lasów (nie rozumiem dlaczego małą literą – moja uwaga). Co istotne, rezygnowaliśmy z części przychodów lub cięcia kosztów zewnętrznych, by wspomóc w najtrudniejszym okresie naszych partnerów” – powiedział dyrektor generalny Andrzej Konieczny

Czy nie jest to szczyt hipokryzji, że na jednym spotkaniu kierownictwo LP mówi, że sytuacja finansowa LP jest na tyle dobra, że możliwe jest przyznanie sobie samym dodatkowego wynagrodzenia, i ten najfajniejszy fragment za „nieprzerwaną, intensywną pracę i odpowiedzialne zachowanie w okresie pandemii”. Uważam to za brak profesjonalizmu, dwulicowość względem swoich partnerów biznesowych oraz zwykły brak szacunku. Tylko tyle, albo aż tyle.

Niemniej jednak jest tutaj kilka ciekawych wątków, które chciałbym poruszyć:

  1. Tak jak wcześniej wspominałem rola związków zawodowych w Lasach Państwowych opiera się głównie na umotywowaniu zwiększonego wynagrodzenia dla samych pracowników Lasów Państwowych. Kierownictwo LP może zgonić winę na związki i wskazać, że to związki ich naciskały o podwyżki. Gdy w tym czasie to samo kierownictwo zyskuje również na zwiększonym wynagrodzeniu. Konflikt interesu na linii osobistych korzyści i korzyści firmy?
  2. Kierownictwo Lasów Państwowych zaznaczyło, że znacznie spadło średnie wynagrodzenie w LP. Zostało to użyte również przy okazji wyraźnego zaznaczenia oszczędności na usługach leśnych. Odbieram to jako tłumaczenie w stylu „Oszczędziliśmy na usługach, ale nasze wynagrodzenie również spadło”. Zabawne, ale powiem Wam kiedy ja miałem najlepsze miesięczne wynagrodzenie w LP. Zawsze to było pod koniec roku w grudniu, bo wtedy wpadała trzynastka, premia kwartalna i jeszcze jakiś bonus świąteczno-noworoczny, które podnosiły średnią roczną. Zresztą o ile dobrze pamiętam LP nigdy nie podawały średniej pensji do danego miesiąca, a tutaj taka średnia była mocno podkreślana. Uważam to za zwyczajną statystyczną manipulację.
  3. Kierownictwo Lasów Państwowych wstrzymało też zatrudnianie nowych osób, przyspieszając jednocześnie proces odchodzenia na emeryturę pracowników. Padły słowa, iż na emeryturę odejdzie z firmy w najbliższych miesiącach 1400 osób. Ale chwileczkę…ktoś pomyśli, że firma sporo zaoszczędzi, że na emeryturę przejdzie tyle osób. W długim terminie na pewno. Ale czy aby w Lasach Państwowych kiedy odchodzi się na emeryturę nie dostaje się odprawy, która może sięgać nawet podwójnej lub potrójnej pensji miesięcznej? Także odejście tych 1400 osób tak na dobrą sprawę wiąże się również ze sporymi wydatkami w krótkim terminie. Zresztą każdy kto prowadzi biznes wie, że redukcja kosztów na pracownikach, zwłaszcza w czasie kryzysu, nie zawsze jest rozsądnym posunięciem, gdyż ogranicza się potencjał rozwojowy firmy. Wypowiedziałem się dość jasno na łamach Nowej Gazety Leśnej na czym firmy mogą ograniczać koszty, zanim będą musiały zwalniać pracowników: Koronakryzys w branży leśnej – diagnoza
  4. Firma LP odłożyła na później część planowanych inwestycji. Tutaj tylko, żeby była jasność. Nie mówimy tutaj o inwestycjach pomnażajacych kapitał. Mówimy raczej o wydatkach na utrzymanie obecnej infrastruktury (drogi, budowle itd.). Wątpię, aby w LP ktoś kiedykolwiek pomnożył kapitał oprócz przyrostu środków na lokacie i na swoim własnym koncie…

Podsumowując

Przepraszam, ale ja nie widzę tej nieprzerwanej i intensywnej pracy w ostatnich miesiącach, nie mówiąc o jakiejś krzcie odpowiedzialności i przyzwoitości wśród obecnego kierownictwa Lasów Państwowych. Widzę za to nabijanie swoich własnych kieszeni w czasie kryzysu kosztem ludzi ciężko pracujących w lesie (wliczając również leśników terenowych) oraz przemysłu drzewnego. Można śmiało rozszerzyć liczbę interesariuszy również do przyrodników, a także całego społeczeństwa i znikomych środków płynacych z Lasów Państwowych do Budżetu. Robić tak w konia swoich partnerów biznesowych a także pośrednio swoich właścicieli to naprawdę bardzo delikatnie powiedziane…

Szczęść Boże,

Rafał Chudy

Zdjęcie główne: Źródło

Dodaj komentarz