drzewa wokół szlaków zrywkowych

Jak zachowują się drzewa wzdłuż szlaków zrywkowych i dlaczego ZHL można wyrzucić śmiało do kosza?

Czy drzewa znajdujące się w pobliżu szlaków zrywkowych, na skutek zwiększenia przestrzeni wokół nich oraz dostępności światła, powinny zareagować inaczej niż drzewa z wewnątrz drzewostanu? Czy owe reakcje mogłby wiązać się ze zmianami przyrostu oraz częstotliwością występowania wad drewna (zbieżystość, mimośrodowość rdzenia, spłaszczenie)? Czytajcie dalej do jakich wniosków doszli polscy i szwedzcy naukowcy. Na końcu postu wstęp do patologii polskiej nauki leśnej.


Polskie badania – 5 letnie

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu we współpracy z Instytutem Technologii Drewna podjęli sie analizy występowania wybranych wad w strukturze i formie świerka po upływie pięciu lat od przygotowania szlaków zrywkowych na terenie nadleśnictwa Zaporowo (RDLP w Olsztynie).

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Jakość drewna w drzewostanach naturalnych i gospodarczych

Szlaki zrywkowe o szerokości 5 metrów powstały w czasie trzebieży schematycznej, poprzez wycięcie co ósmego rzędu drzew w 34 letnim drzewostanie świerkowym, pochodzącym ze sztucznego odnowienia.

Naukowcy postawili hipotezę, że drzewa znajdujące się w pobliżu szlaków zrywkowych, na skutek zwiększenia przestrzeni wokół nich oraz dostępności światła, powinny zareagować inaczej niż drzewa z wewnątrz drzewostanu. Owa reakcja miałaby głównie wiązać się ze zmianami przyrostu oraz częstotliwością występowania wad drewna (zbieżystość, mimośrodowość rdzenia, spłaszczenie).

Wyniki nie potwierdziły jednak hipotezy. Przeprowadzona analiza nie wykazała znaczących różnic w występowaniu wad oraz w przyroście na przestrzeni pięciu lat. Naukowcy podkreślili, że różnice we wzroście mogą wystąpić, ale w dłuższym horyzoncie czasowym, kiedy to świerk najpierw rozbuduje swoją koronę. Zróżnicowany przyrost na przestrzeni lat może prowadzić do pękania i deformacji drewna. Aby potwierdzić tę hipotezę potrzebne są dalsze obserwacje, gdyż wybrany okres 5 lat okazał się zbyt krótki.

Szwedzkie badania – 40 letnie

Szwedzcy naukowcy również przeprowadzali badania nad wpływem szlaków zrywkowych na przyrost drzew sąsiadujących. Już we wczesnych latach 70 ubiegłego wieku IUFRO rozpoczęło zakładać trzebieżowe powierzchnie eksperymentalne w drzewostanach świerkowych.

Głównym wynikiem ich pracy było stwierdzenie, że przyrost pojedynczego drzewa był stymulowany występowaniem szlaku zrywkowego do odległości 3 metrów od szlaku.

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Drogi leśne w Szwecji i w Polsce, porównania i dylematy.

W zależności od przyjętych programów trzebieżowych, okresu pomiaru na powierzchniach doświadczalnych oraz szerokości szlaku, przyrost pierśnicy drzew tuż przy szlakach zrywkowych był od 20% do 55% większy względem drzew położonych w dalszych strefach od szlaku. Jeśli chodzi o przyrost poprzecznego pola przekroju to wzrost był o 35-60% większy dla świerków rosnących tuż przy szlaku zrywkowym.

Wniosek z badań był prosty, drzewa wzdłuż szlaków zrywkowych charakteryzują się większym przyrostem na skutek znacznego zmniejszenia konkurencji między nimi (dostęp do słońca, wody, soli mineralnych i obszaru penetracji korzeni). 

Kogo winić za taki stan polskiej nauki leśnej?

Czytając powyższe badania, można tylko lekko się uśmiechnąć, że w sytuacji, w której szwedzcy naukowcy dysponują powierzchniami badawczymi grubo ponad 40 letnimi, polscy badacze tymczasem badają powierzchnie 5 letnie.

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Lasy Państwowe a młodzi leśnicy.

Nie tak dawno samofinansujące LP świętowały 90-lecie swojego istnienia. Przez te dziewięćdziesiąt lat istnienia, warunki do rozwoju wszelkiego rodzaju badań naukowych były bardzo sprzyjające. Mogę nawet śmiało powiedzieć, że szwedzcy naukowcy marzyliby tylko o takich warunkach. Jednakże, pomimo zapewnień naszych polskich naukowców i Dyrektorów Generalnych LP w ostatnich latach o wyższości polskiej nauki leśnej i zarządzania lasami nad całym światem, uważam, że zarówno nauka jak i zarządzanie LP są na bardzo niskim poziomie. Inaczej mówiąc, jesteśmy królami leśnego świata, ale tylko według nas samych:)

Krótki wstęp do patologii polskiej nauki leśnej

Myślę, że ten krótki post zacznie serię, w której skupię się na patologii polskij nauki leśnej. Daruję sobie tylko komentarz na temat tej całej biurokracji i błagania Dyrektorów i nadleśniczych o zgodę na badania.

Na przystawkę, kilka argumentów na szybko.

Po pierwsze jedna firma monopol to nie wszystko. Wypadałoby, aby ta firma miała jakiś ciągły program badawczy na przestrzeni tych 90 lat i cały czas ten program doskonaliła. Najgorsze co może być dla takiego programu to a) częste zmiany, na przykład co 4 lata (max 8 – dziwnie pokrywające się z wyborami), b) komuna (40 lat zacofania naukowego).

Inną przykrością polskiej nauki leśnej jest dość kiepska współpraca jednostek naukowych z LP. Mogę się mylić, ale ja przynajmniej ani nie widziałem, ani nie słyszałem o eksperymentach polskich naukowców na powierzchniach LP. Nie mówię tutaj o eksperymentach typu “zmierz co jest, albo co zostało zrobione według najświętszych Zasad Hodowli Lasu”, a o eksperymentach zaplanowanych i wykonanych od początku do końca, czyli np. sadzenia różnej więźby na różnych siedliskach w skali kraju, różnych modelach trzebieży, pozyskania, szlaków zrywkowych, pompowania CO2 do drzewostanów itp. Innymi słowy mówię tutaj o eksperymentach inwazyjnych w drzewostan. Jeżeli ktoś z Was spotkał się z takimi badaniami to śmiało piszcie w komentarzach źródła do artykułów. Chętnie się z nimi zapoznam. Jeżeli takich eksperymentów nie ma (albo są w mniejszości) to rodzi się zatem pytanie, na podstawie czego stworzone są Zasady Hodowli Lasu? Kto i w jaki sposób ustalił wiek rębności dla sosny? Kto i w jaki sposób ustalił liczbę sadzonek na hektar? Nawroty trzebieży i ich intensywności? Szlaki zrywkowe itp.?

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Trzebieże nie muszą być w lesie oczywiste.

Co prawda już jakiś czas temu skończyłem studia, ale pamiętam tylko naukę hodowli z różnego rodzaju poradników, zasad, wytycznych itp. Nie pamiętam, czy w czasie całych studiów miałem jakikolwiek artykuł naukowy z hodowli omawiany na zajęciach. A nie! Wróć! Pamiętam! Nie miałem! Bo pierwszy artykuł naukowy jaki miałem w ręku i któremu poświęcona była wnikliwa analiza i dyskusja, otrzymałem dopiero na studiach w Szwecji. Był to pierwszy raz kiedy świadomie przeczytałem artykuł naukowy, i zarazem pierwszy raz kiedy ZHL straciły u mnie bardzo na wartości. Później już tylko się przyglądałem, i uśmiechałem jak ZHL są przepisywane w kolejnych “rewizjach” z kosmetycznymi zmianami (też nie wiadomo skąd wziętymi, bo ZHL nie posiadają cytowań naukowych), a “naukowcy” za darmo raczej tego nie robią. Dlaczego piszę “naukowcy”? Bo właśnie przed chwilą otworzyłem ZHL (tutaj link) i na 21 osób biorących udział w pracach zespołu (strona 7) jest aż 5 naukowców! Chciałem napisać, że właściwie 4 niezależnych naukowców (bo jeden z tytułem doktora pracuje w LP), ale myślę, że temat “niezależności” polskich naukowców leśnictwa poruszę przy okazji innego postu, bo jest on śmiechu wart. Reszta ekspertów ZHL to pracownicy LP. Jakoś na studiach umknęło mi to uwadze, ale teraz wyczytałem, że ZHL są tylko załącznikiem do Zarządzenia nr 53 Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych z dnia 21 listopada 2011 r., obowiązującym w jednostkach organizacyjnych Lasów Państwowych od dnia 1 stycznia 2012 r., a w dodatku na zlecenie Dyrekcji Generalnej wydaje je mój ukochany CILP, o którym pisałem tutaj:

Raz prozą, raz rymem, czyli zrozumieć reżim

Dziwi mnie na przykład, po co w takim zespole bierze udział Główny Inspektor LP? Osobiście nie widzę jego związku z hodowlą lasu, a może po prostu nie widzę kompletnie jego roli w Lasach Państwowych w ogóle. Jego brak w obu przypadkach na pewno nie odbiłby się negatywnie na ZHL i LP.
W skrócie, ZHL to żaden dokument naukowy to zwykłe reżimowe zasady pisane przez pracowników LP i pod ich dyktando.
Ale jest jeszcze inna rzecz, która mnie jeszcze bardziej dziwi. Jeżeli ZHL nie są pisane przez naukowców na podstawie badań, to dlaczego wykłada się je na studiach leśnych i daje studentom jako lekturę? No i kółko się chyba zamyka.

No i po drugie, brak jest badań naukowych przeprowadzanych przez prywatnych i instytucjonalnych właścicieli lasów w Polsce (obie te grupy się nie liczą na polskim rynku). Na przykład, w USA firmy prywatne, które zarządzają swoimi lasami, mają całe działy badań, w których testują, eksperymentują i dążą do poprawy efektywności i redukcji kosztów w swoich lasach. Po to tylko, aby być lepszymi od konkurencji. Później naukowcy z firm prywatnych i uniwersytetów spotykają się na konferencjach i nauka gna do przodu. Jedni uczą się od drugich i weryfikują swoje tezy nawzajem.

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Opcje strategiczne dla państwowych leśnych instytucji w Polsce

A Lasy Państwowe? Nie mają konkurencji, nie muszą nic poprawiać, a w dodatku ich wkład w naukę jest taki  jaki tylko sobie chcą…


Źródła powyższych artykułów:
1. Bembenek, M.  Giefing, D. F.  Karaszewski, Z.  Łacka, A.  Mederski, P. S. Wpływ szlaków operacyjnych na wybrane wady drewna świerka pospolitego (Picea Abies (L.) H. Krast). Drewno, 2013, vol. 56, nr 190

2. Harry Eriksson. New results from plot no. 5 at sperlingsholm estate in southwestern Sweden in the European Stemnumber experiment in picea abies. Scand.J.For.Res.2:85-98, 1987.

Zdjęcie tytułowe: Zrywka kolejką linową – Schwartzwald (Niemcy). Autor zdjęcia: Rafał Chudy

2 myśli na temat “Jak zachowują się drzewa wzdłuż szlaków zrywkowych i dlaczego ZHL można wyrzucić śmiało do kosza?

  1. Niewątpliwie badania naukowe, również te inwazyjne są na terenie LP prowadzone. Fakt, że często naukowcom ciężko uzyskać zgodę na pewne badania, ale nie jest tak, że nic się nie dzieje w leśnej nauce. Problemem według mnie jest przede wszystkim dostępność i popularyzacja wyników badań. Bo punkty…., bo autoplagiat…., bo prawa autorskie…., bo za mało płacicie… To najczęstsze argumenty z którymi spotykam się prosząc o materiał do publikacji

  2. Zgiń siło nieczysta co mnie na tą stronę przywiodłaś. Jakby się o tym w nadleśnictwie dowiedzieli, miałbym przeje…

Dodaj komentarz