Głos Lasu i dąb wolności

Raz prozą, raz rymem…., czyli zrozumieć reżim

W tym poście chciałbym podzielić się z Wami moimi doświadczeniami z publikowania tekstów w czasopiśmie ” Głos Lasu ” (GL). GL  to czasopismo wydawane przez Centrum Informacyjne Lasów Państwowych (CILP), dlatego od tej pory będę nazywał to czasopismo jak i inne wydawane przez CILP „reżimowymi”. Skupię się głównie na „Głosie Lasu”, ponieważ sam miałem dla niego nieprzyjemność pisać.

Nadzór i ograniczenie wolnego słowa to tylko koszmary dziennikarstwa rodem z PRL? Otóż nie! Są to mechanizmy z aprobatą wspierane i rozwijane w „reżimowych” czasopismach samofinansujących się LP. Będzie to historia podszyta cenzurą i okraszona zaściankowymi poglądami, w której to Cenzorzy grają pierwsze skrzypce. Witajcie w świecie Głosu Ludu! 🙂


Po dwóch pierwszych postach, tj. Zrozumieć Skandynawów i Konfederatów, zadałem pytanie na facebook’owym profilu co łączy te dwa artykuły. Większość zapewne pomyślała, że ekonomia. I miała rację. Zarówno w Szwcji jak i w Stanach to pieniądze pracują dla ludzi, a nie odwrotnie, martnotrastwo zasobów jest zaś czymś bardzo niemile widzianym. Jednaże, w ostatnim kończącym serię „Zrozumieć” chciałbym skupić się kompletnie na czymś innym. Na czymś z czego samowfinansujące LP, zalewające nas ostatnimi czasy wieloma materiałami propagandowymi, nie powinny być raczej dumne.

Cenzura prewencyjna

GL  był moim pierwszym czasopismem, gdzie publikowałem swoje leśne artykuły. Nieprzyjemność polegała na tym, iż moje teksty (za wyjątkiem tych tylko informacyjnych) były cenzorowane. Cenzura prewencyjna obejmowała głównie te artykuły,  które prezentowały odmienne zdanie od zdania samofinansujących LP.

Przed przemianami politycznymi, miałem jednego i stałego cenzora. W czasie mojej krótkiej kariery w tym czasopiśmie, ten przemiły Pan z zastępcy nadleśniczego został bezpośrednio Zastępcą Dyrektora RDLP ds. Ekonomicznych. Pomijam fakt, że zamiast pracować w dyrekcji, poświęcał się wnikliwej analizie moich artykułów (Word mówił mi dokładnie w których godzinach pracował).

Szwecja: las jako inwestycja

To tytuł mojego artykułu, który ukazał się w czasopiśmie Głos Lasu (numer 9 z września 2013 roku, strony 34-35), w którym opisywałem podejście Szwedów do zarządzania lasami. Mogliście przeczytać ten tekst, z niewielkimi zmianami, właśnie pod nazwą Zrozumieć Skandynawów. 

Cały tekst przeszedł, bez żadnych przeszkód, z czego byłem bardzo zadowolony. Aż tu nagle, dostaje papierową wersję reżimowego czasopisama Głos Lasu, a tu ni z tego, ni z owego ramka „Zdaniem Praktyka„, który lekko mówiąc psuje mój cały przekaz do czytelników. Otwórzcie pdf z linku powyżej, to zobaczycie sami. I co wtedy mógł sobie pomyśleć czytelnik? Tutaj z jednej strony mamy jakieś tam swoje zdanie studenta, a z drugie strony wypowiedź eksperta. Gdyby jeszcze reżimowe czasopismo postarało się i znalazło prawdziwego eksperta, np. Pana Tadeusza Ciurę, który spędził wiele lat w Szwecji (wtedy nie znaliśmy się jeszcze), zamiast człowieka pracującego od dziecka w samofinansujących LP  to bym to zrozumiał. I wtedy najgorszą nawet krytykę ze strony Pana Tadeusza przyjąłbym z pokorą, i napewno nauczyłbym się czegoś nowego.

W dodatku szanujące się czasopismo, znające etykę dziennikarską, nigdy by czegoś takiego nie zrobiło, tj. doklejanie na siłę eksperta, który jest w gronie osób stale współpracujących z reżimowym GL. Gdyby kierowało się jakąkolwiek etyką, to poinformowałoby mnie wcześniej o swoich zamiarach. Tak to wygląda w tym biznesie i kropka.

Szwecja poszła, USA pogrzebały współpracę

Moja współpraca z tym czasopismem zakończyła się już po 7 miesiącach, kiedy chciałem opublikować tekst o lasach w południowo-wschodnich Stanach Zjednoczonych. Tekst był oparty na artykułach naukowych, głównie zagranicznych. Tak dokładanie tak, był to artykuł, który mogliście wcześniej przeczytać pt. Zrozumieć Konfederatów.

Przekaz artykułu był taki sam jak i tego o leśnictwie w Szwecji, czyli że na leśnictwie można zarobić. Po pierwszym przesłaniu artykułu do redakcji, dostałem cały tekst z masą komentarzy od tego samego cenzora. Podobało mi się to, gdyż lubię jak ktoś podejmuje dyskusję i przytacza ważne argumenty. Jednakże w tym przypadku, to nie były żadne argumenty, raczej wolne myśli pokazujące ignorancję i niezrozumienie tematu przez cenzora ( dokładnie tak jak wcześniej).

Mój chyba najciekawszy dialog z cenzorem był taki:

Ja:

„Po przygotowaniu gleby przystępuje się do sadzenia. Z reguły, w zależności od jakości siedliska i celu produkcyjnego, sadzi się od 1500 do 2000 sadzonek na hektar. Dokładnie z taką samą liczbą sadzonek mamy do czynienia w Szwecji i Finlandii. Dlaczego tak jest? Odpowiedź jest bardzo prosta: najważniejszy w tych krajach jest rachunek ekonomiczny – chodzi o to, by jak najlepiej wykorzystać dostępne zasoby przyrodnicze, aby zaspokoić ciągle rosnące potrzeby człowieka.”

Cenzor:

„Średnio wyjaśnia to priorytetowe podejście do ekonomii. Swoja drogą nie podpisałbym się pod stwierdzeniem, że w tych krajach  najważniejszy jest rachunek ekonomiczny (pewnie i „te kraje” trochę by protestowały).”

Ja:

„Nie protestowałyby, gdyż to zdanie to nic innego jak definicja ekonomii, która często jest mylona z podejściem finansowym.”

Nie mniej jednak odpowiedziałem na wszystkie komentarze cenzora z szacunkiem, podałem literaturę zagraniczną popierającą moje argumenty, po czym dostałem następującego maila z redakcji:

Panie Rafale, Pana tekst o leśnictwie w USA został wycofany z lutowego numeru „ Głos Lasu”. Jeszcze nie wiem, czy go opublikujemy w numerze marcowym, decyzję przekażę Panu później.

Proszę, żeby na razie wstrzymał się Pan z pisaniem kolejnych artykułów.

Pozdrawiam

M.H.

I można powiedzieć, że „głos” się urwał.

Raz prozą, raz rymem – walczymy z propagandowym reżimem!

Podsumowując, Głos Lasu jest typowo reżimowym czasopisemem Lasów Państwowych. Arykuły o przyrodzie, jak to o przyrodzie, pewnie są bez cenzora (tak jak inne suche informacje) i mają tylko zrobić tło do całej indoktrynalizacji politycznej jaka dzieje się na łamach tego czasopisma. Tutaj o sarenkach, a zaraz na następnej stronie o sprawiedliwej polityce mieszkaniowej w LP, zasadnych Gospodarstwach Węglowych, dlaczego BULiGL zawsze państwowe musi być, czy co nowego powiedział Jego Ekscelencja Dyrektor i dlaczego wszyscy rzucali się krzyżem na koniec jego przemówienia krzycząc „LAUDATO  SI (z wł. „Pochwalony bądź”).

Nie wiem, czy leśnicy to jeszcze czytają (może w oczekiwaniu na załadunek), bo w moim odczuciu rok w rok wałkowane są te same tematy, zwłaszcza przyrodnicze. No ale co zrobić, gdy redaktorem naczelnym jest leśnik (kolega z klasy zastępcy dyrektora wg. portalu Nasza Klasa), a nie menadżer, czy menadżer-dziennikarz.

Pisałem o tym już wcześniej, jaki jest problem zarządzania w LP: Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie? 

Wszystkie inne teksty, wyrażające opinię inną niż Lasów Państwowych są cenzurowane lub w konsekwencji usuwane. Sam jestem tego przykładem. Możecie sobie wyobrazić mój smutek, i rozczarowanie samofinanującymi LP, w których na co dzień panowała atmosfera niczym z książki Georg’a Orwell’a „Rok 1984„, czyli gdzie każdy bał się wyrażać własne zdanie, bo zaraz słyszał na korytarzu jak albo się z niego śmieją, albo zaraz był na dywanie u przełożonego za kwestionowanie TZW gospodarki leśnej samofinansujących LP.

Następny cios przyszedł dla mnie właśnie z reżimowej prasy leśnej, gdzie się okazało, że również kolorowo nie jest, a konstruktywna krytyka, czy dobre przykłady z zagranicy są niemile widziane. Ci co czytali oba teksty, chyba się ze mną zgodzą, że kontrowersyjne to one raczej nie były.

Przy okazji pragnę podkreślić, że mój tekst w końcu został opublikowany, ale na łamach innej gazety leśnej, bez żadnego cenzora i natychmiastowo po wysłaniu.

Marnotrawsto marnotrawstwem pogania

Pomijając fakt, czy w ogóle ktoś czyta „ Głos Lasu ” poza LP, to i tak każde nadleśnictwo, czy inna jednostka LP dostaje je w formie papierowej. Chociaż zawsze każdy może pobrać darmową wersję w internecie w formacie pdf, i samemu sobie wydrukować w razie potrzeby, lub odtworzyć na czytniku, telefonie czy innym urządzeniu przenośnym. Nie rozumiem tego kompletnie, ale w sumie takie marnotrastwo to przy innych martnotrastwach w samofinansujących LP to mały pikuś. Ryzyko przy samym pobieraniu z internetu mogłoby być tylko takie, że może wreszcie by tam ktoś na górze zobaczył, statystyki pobrań.

Śmietanka samofinansujących LP

No i na końcu moja ulubiona rubryka tego czasopisma, tj. „Kadry”. Świetna kategoria, ale nie jestem przekonany, czy po to, aby zmotywować resztę pracowników, czy ich dobić do dna. Po samych informacjach z tej strony można dostrzec jak wyglądają awanse w LP i jak się mają do doświadczenia i wykształcenia ludzi, którzy je otrzymują. Wygląda mi również na to, że reżimowe czasopismo, stara się w jakiś sposób uargumentować zmiany w LP jakie nastąpiły. Nepotyzm, niejasne zasady kankursów oraz korupcję na masową skalę, stara się wybielić taką malutką rubryczką, żeby reszta pracowników się odpieprzyła i nie gadała w kuluarach dlaczego ten ktoś akurat awansował. W ten sposób zamyka im się usta, bo mogą przeczytać, że wybranek skończył studia (chyba jak już większość w naszym kraju) i ma jakieś doświadczenie.

Tu inny tekst kto mógłby być powoływany na stanowiska kierownicze: Szympansy w spółkach Skarbu Państwa

Najzabawniejsze w tej rubryce są zawsze dla mnie przedostatnie zdania. Tu wziąłem z tegorocznego majowego numeru cztery pod rząd: „Stawia na uczciwość, rzetelność i zaangażowanie.”, „Ceni dobre relacje wewnątrz organizacji oraz współpracę z otoczeniem”, „Ceni uczciwość i profesjonalizm oraz dobrą atmosferę w zespole”, „W pracy ceni zaangażowanie, uczciwość i logikę”.

Chyba mało kto wierzy, że Ci ludzie dostali się na te stanowiska uczciwą i profesjonalną pracą, tworząc przy tym dobrą atmosferę. Mnie wystarczyły tylko 2 lata, aby wyrobić sobie zdanie na temat „awansów” w LP.

I ostatni komentarz, po ostatnich wyborach mam nadzieję, że Głos Lasu wydał całą książkę zatytułowaną „Kadry”. Jeśli nie, to (O Zgrozo!) znaczy, że mają materiał do rubryki na następne 4 lata, bo miotła nie była w ostatnim czasie łaskawa.

Dla ludzi otwartych na świat, chcących poznać inne opinie na różne zagadnienia, zdecydowanie odradzam to czasopisomo. Głównie na panującą w nim cenzurę, selektywność w wyborze tekstów, zgodnie z przekonaniami wierchuszki samofinansujących LP, a także umiejętne lansowanie wybranków i robienie z nich „ekspertów”.

Jak sam Głos Lasu pisze o sobie, że jest czasopismem, które służy do „komunikacji wewnętrznej w LP”. Dla mnie raczej służy dalszej indoktrynalizacji pracowników, gdyż komunikacja z zasady jest w dwie strony, a tam mamy do czynienia z narzucaniem zdania i ignorowaniu drugiej strony.


Autor rysunku: Andrzej Krauze

Dodaj komentarz