Lasy Państwowe a historia i tradycja.

Lasy Państwowe a Historia i tradycja. 4.

Lasy Państwowe a Historia i tradycja. 4.

Lepsze jest wrogiem dobrego, cytują często polscy leśnicy, a wiec zastanawiając się nad lepszym rozwiązaniem, trzeba wpierw przyjrzeć się temu dobru w formie dzisiejszych Lasów Państwowych.
Po co zmieniać to co jest dobre? Takie pytanie pada też z ust krytykowanych leśników, przynajmniej tych którzy zechcą odpowiedzieć na krytykę i kilkunastu takich zawodowych odpowiadaczy, związanych z zatrudnieniem w LP, możemy zawsze znaleść na sieci, na Facebook czy na Twitter.
Pytanie leśnika „Po co zmieniać to co jest dobre?” jest niebezpiecznym dla niego pytaniem.
Niebezpiecznym bo logicznym kontrpytaniem byłoby: Co takiego jest tym dobrem w historyczno-tradycyjnym bilansie organizacji Lasy Państwowe?
Współczesny zrównoważony i wielofunkcyjny leśnik sięga w swojej odpowiedzi do wzorów wypracowanych już przez historyków komunistycznych, zresztą nie tylko przez nich i stosuje metodę wybiórczą.
Dobre są pewne okresy historii sprzed roku1939, podkreślające wagę pracy organizacyjnej związanej z powstaniem organizacji Lasów Państwowych oraz wysiłków tej organizacji w odbudowę polskich lasów, w przeciwieństwie do właścicieli lasów prywatnych, myślących tylko o zyskach i dewastujących polskie lasy. Dobry jest dyrektor Adam Loret, przedstawiany jako silny człowiek Lasów Państwowych, w narracji tak ulubionej przez Polaków i tak modnej w ostatnich latach.
Potem mamy przerwę w dostawach dobra przez polskich leśników za wyjątkiem pewnego uznania ich pracy w dostarczaniu surowca dla zniszczonego po roku 1945 kraju i dopiero rok 1989 oraz zwłaszcza rok 1991 z ustawą o lasach pozwalają na reanimację dobra w wykonaniu leśnika państwowego i jego Lasów Państwowych.
Uosobieniem tego dobra jest współczesny polski leśnik państwowy, trwały, zrównoważony i wielofunkcyjny.
Taki styl opisu swojej historii nie jest oczywiście oryginalnym stylem przypisanym tylko historykom leśnictwa bo tak opisuje się historię Polski chociażby ostatnich lat po roku 1989, w najlepszym komunistycznym stylu i wymazywania Trockiego na wspólnej fotografii ze Stalinem.
Pomnik Adama Loreta i usunięcie w niepamięć współczesnego mu Jana Tomasza Zamoyskiego jest przykładem tworzenia nowej polskiej leśnej historii na usługach zwycięzcy, organizacji Lasy Państwowe.
Zwycięzca zawsze usuwa lub usiłuje usunąć fakty historycznie niekorzystne, nieprzyjemne lub go kompromitujące, a przynajmniej zaciemniające jasny obraz stwarzamy przez siebie.
Bo weźmy choćby temat podnoszony przez nas na Monitorze leśnym już w pierwszym, premierowym artykule
http://www.forest-monitor.com/pl/lasy-panstwowe-w-krajach-postkomunistycznych/ i końcowe stwierdzenie: Dopóki dalej będziemy udawali, że w roku1944 nic się nie stało, nigdy się nie dowiemy odpowiedzi na te pytania.
Pytań zupełnie odrębnych od tego tytułowego: Po co zmieniać to co jest dobre? ale pytań znacznie ważniejszych, ściśle związanych z wagą tradycji w państwowości polskiej.
Bo jest coś ważniejszego dla trwałości współczesnego, niepodległego Państwa niż zachowanie tradycji i wagi posiadania własności prywatnej?
Na to pytanie odpowiadało Państwo w czasach stalinowskich prześladowaniem byłych właścicieli ziemskich jak i wielu chłopów, zwykłych oraz tzw. kułaków. Dzisiaj odpowiada brakiem chęci odpowiedzi na podobne pytania, należy dodać w kontekście historycznym, bo aktualne posiadanie prywatne jest gwarantowane aktualnym  prawem i Konstytucją. 
Jeżeli więc uznamy że grabież własności prywatnej należy wpisać w historie tworzenia Lasów Państwowych a trudno ten fakt wymazać bo nie żyjemy na szczęście w czasach Stalina i Trockiego, to mamy problem z akceptacją stwierdzeń typu ” lepsze jest wrogiem dobrego” jak i ” Po co zmieniać to co jest dobre?”.
Rozwiazanie tego problemu leży oczywiście poza możliwościami organizacji Lasy Państwowe, natomiast nie poza możliwościami Państwa, odwlekającego jego rozwiązanie już od 30 lat. Głęboko niepopularne rozwiązanie wsród Polaków, nie mających jednak nic przeciwko ich dzisiejszej własności prywatnej.
Lasy Państwowe jako organizacja zarządzająca własnością państwową, umywa ręce,  nie zresztą tylko w tym temacie, twierdząc iż jest to polityka Państwa. Z drugiej jednak strony jako organizacja powołana do administrowania polskimi lasami państwowymi powołuje się nader często na inny akt działalności prawnej Państwa, na Ustawę o lasach. Lasy Państwowe akceptują wiec akty prawne roku 1991 ale milczą lub udają ze ich nie było, na temat aktów prawnych roku 1944. Mimo iż te z roku 1944 dały im wolna ręka około 1 mln ha lasów, na ogół gotowych do wyrebów, na byłych ziemiach II Rzeczpospolitej (Według informacji z roku 2008 – http://www.drewno.pl/artykuly/5831,lasy-pod-mlotek.html)
Grabież jako część dobra będącego w posiadaniu dzisiejszych Lasów Państwowych? Takie stwierdzenie wywołuje oburzenie wśród dzisiejszych lesników. No bo jakże, organizacja będąca pod skrzydłami katolickiego kościoła toruńsko-maryjnego Ojca Tadeusza Rydzyka, której członkowie tak tłumnie pielgrzymują do obrazów Maryi, ta organizacja korzysta z grabieży? A przynajmniej z jej efektów?
Lasy Państwowe, moim zdaniem, nie unikną rozliczeń z podobną przeszłością i nikt rozsądny nie będzie ich dzisiaj rozliczał żądaniami reprywatyzacji. Natomiast żądaniami rekompensaty finansowej w takiej lub innej formie. Ta inna forma jest z kolei związana właśnie z tym lepszym w stwierdzeniu „Lepsze jest wrogiem dobrego” bo powiedziałbym ze każde lepsze jest lepsze od dobra zbudowanego na krzywdzie ludzi.
Argumenty dobra, zła, krzywdy są jednak niespecjalnie skuteczne w tak skomplikowanym temacie jak reprywatyzacja dóbr zagrabionych przez komunistów w roku 1944 na podstawie dekretu PKWN (młodym lesnikom państwowym radzę zapoznanie sie z historia Polski i rozszyfrowanie skrótu).
Ciekawym śladem jest tzw. zasiedzenie lasow prywatnych przez Skarb Państwa czyli dzisiejsze miejscowe nadleśnictwo http://www.codozasady.pl/zasiedzenie-wrogiem-reprywatyzacji/
Prawnik, Pan Leszek Zatyka, nie jest optymistą zarówno jeżeli chodzi o uchwalenie ustawy reprywatyzacyjnej jak i o dochodzenie odszkodowań. Czas działa na rzecz zasiedzenia prawa własności przez Skarb Państwa, pisze on, dodając: Wypłacanie odszkodowań byłoby jednak w interesie państwa prawa.
Jako że od tego czasu upłynęło już 5 lat, to można wyciągnąć wniosek ze działał jedynie czas, natomiast nie interesy państwa prawa.
Tradycja i etos zawodu państwowego leśnika…
Współcześni leśnicy wykazują już zresztą dosyć relatywny stosunek do świętości w swojej leśnej tradycji. Tradycja w tym zawodzie jest przecież ściśle związana z obrazem leśniczówki w głębi lasu i kultywowana jest dalej przez facebookowe strony pokazujące nam idyllę podobnego życia.
Mimo iż już pięć lat temu podobna tradycja była omawiana na konferencji leśnej mającej raczej mało tradycyjny tytuł leśny, natomiast mocno tradycyjny tytuł związany z biurokracją leśną a mianowicie „Polityka mieszkaniowa w Lasach Państwowych wobec aktualnych wyzwań leśnictwa”, to dalej pielęgnowany jest obraz pióra Mari Rodziewiczównej.
Ale aktualny przewodniczący Związku Leśników Polskich, organizatora ówczesnej konferencji, Jarosław Szałata, miał już 5 lat temu jasne zdanie na temat tradycji zawodu leśnika, przejawiającego się w budowaniu  leśniczówek a kiedyś również gajówek.
Cytuję:
„Wiele mówiono o historii, tradycji i etosie. Według mnie ważna jest jednak teraźniejszość i przyszłość, bo leśniczowie mają coraz więcej obowiązków i zadań do wykonania. Dlatego konieczne są zmiany w prawie ale też mentalności.”
Jest to zdanie godne współczesnego, nowoczesnego leśnika, tak ja uważam, choć powiedziałbym że to „coraz więcej obowiązków” stwarza on sobie sam siłami i zamiarami swojej organizacji Lasy Państwowe, co słusznie zresztą zaakcentował Pan Jarosław Szałata mówiąc o mentalności. 
Dlaczego więc ciągle napotykam się przy różnych okazjach lektur leśnych związanych z Lasami Państwowymi, na te dwa zdania: „Lepsze jest wrogiem dobrego” oraz”Po co zmieniać to co jest dobre?”
Może po prostu przywiązanie do tradycji i swojej historii jest stanem mentalności współczesnego państwowego leśnika polskiego, niezupełnie pasującym do mentalności współczesnego leśnika, zresztą nie tylko polskiego i nie tylko państwowego?
Zdjęcie: Skogforsk

Dodaj komentarz