Lepiej śpię w nocy.

Lepiej śpię w nocy.

Lepiej śpię w nocy.

Lepiej śpię w nocy kupując używane już maszyny leśne. Znacznie niższe koszty amortyzacji dają swoiste bezpieczeństwo.


Dobre wyjście

Tak opisuje dla czasopisma Skogen 11/2016 swoją sytuację właściciel szwedzkiej firmy leśnej Lars Jonsson.
Coraz trudniej jest pogodzić wysokie ceny nowych maszyn leśnych z niskimi stawkami za wykonane prace, mówi on i inwestowanie w maszyny używane jest dobrym wyjściem.
Kupuję tylko maszyny poniżej 7.000 godzin pracy, to jedna zasada. Druga to żądanie przedstawienia przez sprzedającego dokładnej książki napraw i remontów.
Dobrze utrzymany harvester w wieku do trzech lat kosztuje około 50% ceny nowego ale specjalnej różnicy w pracy nie widzę. Taki jest właśnie mój ostatni nabytek Komatsu 901 TX.1.
To ogromna różnica dla mnie gdy zamiast 60.000 SEK miesięcznie do banku (nowy Komatsu) płacę tylko niecałe 20.000 SEK za używany.

Obsługa

Ale takie maszyny żądają znacznie więcej czasu na obsługę. Moją trzecią zasadą jest ta o pracy tylko 100% sprawną maszyną.
Mam ich aktualnie trzy – harvestery Komatsu 901 TX.1, Valmet 901.3 i forwarder Valmet 860.4. Jak któryś stanie, to remont nie jest dla mnie końcem świata bo amortyzuję do banku znacznie mniej niż w przypadku nowych maszyn.
I mój lokalny bank też widzi korzyść w stabilnym przedsiębiorcy.

Pewnego rodzaju wadą, ale mocno ograniczoną, jest lekko przestarzałe oprogramowanie i sam komputer w harvesterze Valmet 901.3 (z roku 2007). Ale z tym da się żyć, mówi Lars.

Inni idą na całość

Sytuację przeciwną opisuje czasopismo Norrbottensaffärer 15/2014 gdzie 26-letni Johan Sundberg zadłuża się w banku, kupując nowy harvester i forwarder za sumę około 4 mln SEK.
Patronujący mu inspektor leśny ze zrzeszenia Norra Skogsägarna (północna Szwecja) cieszy się jednak z faktu że młodzi odważają się na postawienie na las. Pracy u nas w zrzeszeniu nie brakuje, Johan ma kontrakt na trzy lata, mówi.
Sam inspektor leśny był również przedsiębiorcą i cześć sprzętuu wydzierżawia Johan od niego. Można więc powiedzieć że ma interes w tym aby Johanowi się powiodło.
A Johan, jak to człowiek młody, ma spore plany. W ciagu 5 lat chce zwiekszyć zatrudnienie w swojej firmie z dwu do ośmiu osób oraz obrót roczny z 4 mln SEK do 12 mln SEK. Ambitne plany.
No ale ma całe życie na spłacanie długów.

Statystycznie

Ten temat „Używane i nowe maszyny w pracach leśnych” jest tutaj w Szwecji dosyć trudny do ogarnięcia. Elmia AB która organizuje w Szwecji targi leśne podała jednak pewne dane za rok 2015. Wynika z nich że nowe harvestery i forwardery po przepracowaniu pewnej ilości godzin na dużych zrębach w północnej Szwecji sprzedawane są później, jako używane, farmerom i firmom leśnym w Szwecji południowej i środkowej. Są to regiony Szwecji z intensywniejszą ale małokalibrową gospodarką leśną. Tam zarejestrowano w ciągu ostatnich 10 lat 70% wszystkich maszyn leśnych, zarówno nowych jak i używanych, w skali krajowej.

A w kraju? W Polsce?

W Nowej Gazecie Leśnej i na portalu Firmylesne.pl można napotkać podobne rozważania na ten temat.
W zasadzie wszyscy chyba przedsiębiorcy leśni startowali na początku lat 1990 lub później od kupna lub posiadania używanego sprzętu.
Każdy artykuł opisujący polską firmę leśną zawiera takie wspomnienia właścicieli firm.
O leasingu używanych harvesterów i skiderów też można sporo znaleźć na polskiej sieci i używany sprzęt oraz maszyny leśne są modne.

Ale

Istnieje jednak w kraju kilka zasadniczych pytań o opłacalność kupna harvestera oraz skidera lub forwardera przez polskiego przedsiębiorcę. Potrzebna jest masa, potrzebny jest odpowiedni sortyment, potrzebny jest długoletni kontrakt.
To wszystko jest zagwarantowane, mniej lub bardziej tutaj w Szwecji, również i dla tych stawiających na nowy sprzęt. Ale w Lasach Państwowych?

Iść na całość?

Czy polski przedsiębiorca biorący w banku pożyczkę (załóżmy że są chętne do takich pożyczek banki) w wysokości około 1 mln PLN, po to aby zabezpieczyć sobie kontrakt z LP i zachęcony przez terenowego nadleśniczego do takiego działania, czy taki przedsiębiorca może spać spokojnie?
Zdając sobie sprawę że każdy nadleśniczy zależy od łaski regionalnego dyrektora a ci jak wiadomo siedzą nie dłużej niż ich Generał?
Wiedząc że taka inwestycja robi go niewolnikiem w Lasach Państwowych?

Ale z drugiej strony mogą wtedy w końcu powstać silne ZUL  stawiające warunki nie tylko nadleśniczym ale i dyrektorom regionalnym. Pracujące nie tylko w Polsce, ale i w krajach sąsiednich. Podpatrujące tamtejsze rozwiązania i nie akceptujące tych z Lasów Państwowych.

I ciągnące za sobą te mniejsze, lokalne.

Nowoczesna maszyna kontra staroświecka organizacja

Rozważania na temat harvestera mogą więc i w zasadzie powinny doprowadzić do rozważań na temat struktury organizacyjnej jedynego w Polsce zleceniodawcy prac dla tych nowoczesnych maszyn.
Ale wystarczy w zasadzie mały drobiazg, po co myśleć od razu o regionalnych dyrektorach.

Pomyślmy o ustawieniu programu manipulacyjno-ścinkowego głowicy ścinkowej i codziennym jego sprawdzaniu i korygowaniu.

To wymaga, zakładam, stabilnej i solidnej współpracy z nadleśnictwem i leśnictwem, bo zamówienia sortymentowe, ich odbiórka, dokumentacja itd.
Jak to jednak wygląda w sytuacji mnóstwa sortymentów drzewnych i norm obowiązujących w polskim leśnictwie?

Oraz odbiórki rodem z pierwszych, pionierskich lat Lasów Państwowych?

Po co ten komputer w harvesterze?

Temat „Harvester, manipulacja surowca, odbiórka drewna, leśniczy i komputer nowoczesnego harvestera” jest bardzo interesujący.
Dla mnie osobiście nowoczesny harvester w polskiej gospodarce leśnej opartej na leśnictwach, nadleśnictwach i dyrekcjach oraz Generale jest tym samym co najnowszy Apple MacBook Pro w rękach emeryta używającego go do Facebook i Skype, albo pisania bloga.
Operator takiego harvestera dochodzi prawdopodobnie do interesujących refleksji dotyczących roli leśniczych, nadleśniczych, naczelników i dyrektorów w swojej pracy. Zwłaszcza gdy musi koncentrować się na wyrobie 1,2 m wałków papierówki.

No ale zawsze może poskypować w czasie pracy ze swoją babcią lub dziadkiem.
Przecież jakąś korzyść intelektualną z pracy najnowszym Komatsu serii 900 w lasach administrowanych przez Lasy Państwowe powinien mieć, prawda?


Zdjęcie tytułowe autorstwa Forstmaschinen Zentrum – Komatsu 901 TX.1

Dodaj komentarz