Leśne grupy na Facebook.

Leśne grupy na Facebook stawiają w końcu, jak każda inna grupa pytanie czy warto w nich być? Oraz co ważniejsze, pytanie w jakim charakterze? I jeszcze ważniejsze czy warto być aktywnym w takiej grupie?

Grupa Głos Lasu, do której miałem przyjemność w ciągu kilku lat należeć, łączy pracowników Lasów Państwowych. Dyskutuje się w niej o kolejnych numerach Głosu Lasu i o tym czasopiśmie. Oraz o wszystkim co związane jest z lasami i Lasami.


Czy warto być w takiej grupie leśnej?

Odpowiedź jest prosta dla leśnika zatrudnionego w Lasach Państwowych – tak! Przynajmniej ja bym tak odpowiedział pracując w tym gospodarstwie.
No bo jakaż to okazja, dyskutując na grupie, wykazać się, pokazać się, ukazać się, wskazać na się i przekazać dalej i wyżej informację o się.
Ale te wszystkie wykazania i pokazania się powinny być robione rozsądnie i z umiarem.
Przede wszystkim wstąpienie do grupy powinno być przyjęte z pokorą i wdzięcznością przez świeżych adeptów i zwolenników czasopisma Głos Lasu.
I tutaj miałbym małą, krytyczną uwagę – niewielu z nich zna słowo „dziękuję” i tylko prawdopodobnie wiek oraz brak przyzwyczajenia ich usprawiedliwia.

Będąc już członkiem tej grupy należałoby się zastanowić w jakim charakterze. Tutaj świeży, najczęściej młody członek popełnia typowy błąd i zaczyna wykazywać się ze swoim zdaniem oraz co gorsza, jest przeświadczony iż jest ono właściwe. A najgorsze że okazuje swoje przeświadczenie Innym, tym z dużej litery Leśnikom.

Błąd.

To duży błąd. Dopóki nie jest się starym i doświadczonym lisem leśnym, co najmniej na stanowisku leśniczego, należy pamietać o pokorze oraz o starym przysłowiu – pokorne ciele…
Charakter dyskusji w grupie Głos Lasu jest jest jasny i oczywisty. Rację w każdym temacie ma:

1. Służbowy od Głosu Lasu dyrektor lub naczelnik Dyrekcji Generalnej.
2. Ewentualnie dyrektor lub naczelnik, nie służbowy, ale chcący pokazać się zarówno zwierzchnikom jak i podwładnym.
3. Redaktor naczelny Głosu Lasu przywołujący podwładnych do porządku.
4. Ewentualnie robiący to samo administrator grupy, redaktor Głosu Lasu.
4. Doświadczeni leśniczowie (te lisy) i zastępcy nadleśniczych (bo nadleśniczowie jako doświadczone lisy wiedzą że lepiej się nie pokazywać).
4. Udający mądrych i doświadczonych, oprószeni siwizną byli leśnicy, zwłaszcza podpierający się obcym językiem, niezrozumiałym zupełnie dla innych.
5. Weterani bojów na pióro, publikujący na łamach Głosu Lasu i znający swoje miejsce.
6. Oraz wszyscy członkowie grupy, wiedzący o swoim miejscu.

Ilu takich jest? Na 1379 członków (10.12.2016) zabierało głos w dyskusji, czasie mojej chyba 3-4 letniej obecności w grupie, co najwyżej systematycznie 50-60 osób. Reszta słuchała i milczała, prawdopodobnie się ucząc oraz usiłując wyrobić sobie zdanie czy warto być w grupie aktywnym.

Aktywność.

Na to ja nie będąc już leśnikiem ani członkiem grupy, odpowiadam zdecydowanie że warto.
Ale pod warunkiem że jest się leśnikiem, pracownikiem administracji Lasów Państwowych i pracownikiem na początku swojej tzw. ścieżki zawodowej która w marzeniach kończy się na co najmniej fotelu nadleśniczego. No i najważniejsze pracownikiem bezkoneksyjnym czyli bez znajomości.
Tacy jeszcze się zdarzają ale już rzadko po tych 92 latach administrowania przez LP lasami państwowymi.
Decydując się na zabieranie głosu należy pamietać o ryzyku narażenia się tym z koneksjami. To jednakże prawdziwa sztuka więc początkującym należy zalecić taktykę uznawania wszystkich za tymi z koneksjami.
Co w zasadzie zgadza się z rzeczywistością.
I nie zabierać głosu.

Porady.

Ale pewnym sposobem na zabieranie głosu oraz pokazanie się w grupie jest prośba o radę. I dziwnym trafem zdecydowanie wsród tych proszących przeważa płeć piękna.
Wiedząca iż mężczyźni uwielbiają pomagać i doradzać, zwłaszcza kobietom młodszym i zazwyczaj dorodnym.
A z racji 92-letniej tradycji starszych i męskich mentorów nie brakuje w Lasach. Powiedziałbym że są tylko tacy.

Pisałem o tym w Kobiety w polskich lasach – potrzebne albo nie?
I całkowicie poważnie popieram taką kobiecą taktykę, mając nadzieję że zaprowadzi wiele leśniczek na fotele nadleśniczych i dyrektorów.

Krytyka.

Aktywność w grupie Głos Lasu jak i przede wszystkim odporność na krytykę zmalała jakby w ostatnim roku. Pamietam np. sprzed 2 lat dosyć ostre dyskusje o mundurze czy jego braku na imponującej postaci byłego Generała, w której to dyskusji wychylali się nawet podleśniczowie.
Kto dzisiaj odważy się na podobną krytykę aktualnego Generała i powie grzecznie: Panie Dyrektorze, lepiej Panu bez czapki.
Albo: Panowie leśnicy, nie każdy z nas pasuje do munduru a zwłaszcza do czapki.

Nawet Pani Anna nie pasuje do niej
I to jest już poważną krytyką.
Czapki oczywiście. Nigdy Pani Anny.

Zastanawiam się jaką krytykę dopuszcza dzisiejszy Generał. Konstruktywną, odpowie każdy z jego i mego pokolenia, jako że innej to pokolenie nie znało.
Ale chyba problem dzisiejszych decydentów leśnych nie leży tylko w uczuleniu na krytykę. Chyba jeszcze większym jest ich słaba odpornośc na śmiech i satyrę. A już kpiny z wagi znaczenia organizacji Lasy Państwowe dla lasów państwowych są grzechem śmiertelnym w ich oczach oraz zdradą interesów Lasów. Czyli Państwa.

Zdrada.

I doszedłem chyba do głównego powodu skreślenia mnie z liczby członków szacownej grupy Głos Lasu. Jako piszący na tematy leśne zdradzałbym prawdopodobnie tajemnice zawodowe administracji Lasów Państwowych.
Jakie? No cóż, pamiętam długą dyskusję z ostatnich dni, chyba z 50 komentarzami. Temat – Ile kwitów wywozowych tzn. egzemplarzy wypisuje leśniczy wydając drewno przewoźnikowi.
Ku memu zdziwieniu, byłego leśniczego, pamiętającego lata sprzed półwiecza okazało się że odpowiedzi były różne. Ale zarazem podobne. Dwa egzemplarze, trzy oraz cztery egzemplarze.

Zdradzam więc, po raz pierwszy i ostatni zresztą, tajemnice grupy Głos Lasu ale przede wszystkim dla członków grupy Głos Lasu.
Panie i Panowie, toż za Komuny, przed 50 laty, mieliśmy większy porządek! Trzy egzemplarze, na terenie całej Polski i basta!

Hmm, albo cztery? Już nie pomnę ile to kalek potrzebowaliśmy pisząc.
Ale porządek był. Ten trzeci (albo czwarty) egzemplarz w bloczku kwitowym, ten co był przeznaczony dla leśniczego, już był na ogół zupełnie nieczytelny.
I tak powinno być, drodzy współcześni trwali, zrównoważeni i wielofunkcyjni podleśniczowie i leśniczowie! W tym przewaga starych czasów.
Nie wszystko musi i powinno być czytelne.

Nowa grupa?

Myślę, a propos czytelności i jasności że czas nadszedł na założenie grupy Głos Lasu Komuny. Z opisem: Leśnicy Czasu Komuny, łączmy się!
Dość zarzutów i wymówek ze strony trwałych, zrównoważonych i wielofunkcyjnych byłych kolegów.
Ale ich też możemy przyjmować do grupy. Sami zresztą zauważyli już chyba że Komunę różnie można interpretować. Jakby się modernizowała.

Jako pierwszy temat poddaję pod dyskusję ten aktualnie najmodniejszy – Leśne Gospodarstwa Węglowe. Czy jest to pomysł Jana Szyszko czy był to już pomysł Jerzego Ziętka?
I podsuwam ten temat również dla Głosu Lasu. Oraz jego śląskich czytelników.
Warto znać historię lasów. Wtedy nie trzeba tworzyć nowej.


Zdjęcie tytułowe autorstwa elindustri

Dodaj komentarz