parytet zatrudnienia kobiet w leśnictwie

Gdzie jest miejsce kobiet w Lasach Państwowych?

Ponieważ w dniach 22-23 listopada 2018 odbędzie się konferencja organizowana przez Stowarzyszenie Kobiet Lasu z okazji setnej rocznicy uzyskania przez Polki praw wyborczych, na dzień przed, postanowiłem pokazać parytet zatrudnienia na różnych stanowiskach w firmie Lasy Państwowe, czyli innymi słowy gdzie tak naprawdę pracują kobiety w LP. Myślę, że może to nadać lekki kontekst całemu spotkaniu. A więc miejsce kobiet jest…


Pochodzenie danych

Kiedy zacząłem prowadzić bloga popełniłem wpis na temat Zatajone statystyki Lasów Państwowych, gdzie pisałem o tym jak ciężko jest znaleźć prostą statystykę mówiącą ile osób w LP pracuje w terenie, a ile w biurze. Mój szacunek wówczas był 15000/10000, czyli na jedną osobę w biurze przypada 1.5 w terenie, co jak podkreśliłem jest liczbą stanowczo za dużą. Po rządach Pana Konrada Tomaszewskiego domniemam, że ten wskaźnik jeszcze zmalał, co miałoby pokrycie w zatrudnianiu osób do dodatkowych projektów takich jak Leśne Gospodarstwa Węglowe PLUS, Polskie Domy Drewniane PLUS, Samochody Elektryczne PLUS i innych programów z cyklu PLUS PLUS. Z cytowanego posta, przypomnę tylko mój krótki komentarz:

„Gdy do tej statystyki dodamy, że w latach 2012-2015 udział wynagrodzeń w kosztach ogółem w LP był na poziomie 30%, to samo z siebie wynika gdzie można szukać oszczędności. Dla mnie jest to świetny dowód jak Lasy Państwowe są słabo zarządzane i jak poziom biurokracji przeżarł do szpiku tę firmę. Wystarczy popatrzeć, że z 8.2 miliarda przychodów zostaje raptem 380 milionów zysku netto, co stanowi tylko 5%!!! No ale jak na koszty zarządu (płace, delegacje, szkolenia itd.) wydaje się 3.3 miliarda, a na działalność leśną (hodowla, ochrona, pozyskanie i zrywka) 4.3 miliarda, to wcale nie dziwię się, że wszyscy mówią, że działalność leśna jest kosztochłonna. Kosztochłonna w tym przypadku jest tylko rozpędzona maszyna biurokracji. Leśnictwo ogólnie jest intratnym biznesem, przynoszącym dobre zyski. W innych krajach leśnictwo, górnictwo, przemysł stoczniowy się opłacają, tylko u nas w Polsce z „niewyjaśnionych” przyczyn przynoszą straty. Oczywiście powodów przyczyniających się do takiego stanu rzeczy w LP (i innych sektorach) jest wiele. Rozbuchana biurokracja w połączeniu z brakiem efektywnego zarządzania to tylko jedna strona medalu.”

Dlatego też od tamtego czasu zacząłem gromadzić dane ze stron internetowych nadleśnictw, dyrekcji regionalnych, Dyrekcji Generalnej i innych zakładów. W sumie zebrałem dane z 8 regionalych dyrekcji (Warszawa, Łódź, Białystok, Radom, Gdańsk, Katowice, Kraków i Krosno) i ich wszystkich nadleśnictw, oraz Dyrekcji Generalnej i jej wszystkich zakładów. Razem dało mi to ponad 9300 rekordów, czyli innymi słowy pracowników LP zatrudnionych w latach 2016-2018. Jeżeli założymy, że w LP pracuje około 25 tys. pracowników, to osiągnąłem próbę wielkości blisko 40% całego zatrudnienia w LP. Statystyka mówi, że wielkość próby, przy założeniu wielkości populacji na poziomie 25 tys., wielkości frakcji równej 0.5 i błędzie maksymalnym 5%, powinna wynosić 400 osobników. Także, myślę, że moja próba jest bardzo miarodajna i reprezentacyjna (choćby dyrekcje z całej Polski), gdyż przewyższam wymaganą liczbę osób w badaniu o ponad 23 razy. Z 9300 pracowników, zanalizowałem tylko kluczowe stanowiska w LP, co dało mi liczbę równą 8500. Dlatego też, wyniki mojej próby pomnożyłem razy 3, aby osiągnąć przełożenie na całą Polskę.

Ogólnie, możemy założyć, że praca w LP jest dość stabilna (nie ma wielkich restrukturyzacji i zwolnień), a rotacja była w ostatnich dwóch latach na względnie niskim poziomie, w porównaniu z sytuacją kiedy zmienia się na przykład władza. Podziału na mężczyzn i kobiety dokonałem po imieniu. Sytuacje transgender, w sensie, że ktoś nazywa się Janek i czuje się kobietą lub odwrotnie, nie zostały ujęte w tej analizie.

Przy okazji zachęcam do przeczytania tekst Pana Tadeusza Ciury, który ukazał się w czerwcu tego roku:

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Stowarzyszenie Kobiet Lasu – komu jest potrzebne?

Kim są i czego chcą?

Z moich danych wynika, że w Lasach Państwowych jest zatrudnionych ok. 6800 kobiet i 18700 mężczyzn, co daje udział kobiet w całej firmie na poziomie 27%.

A teraz popatrzmy na parytet zatrudnienia na różnych stanowiskach w firmie Lasy Państwowe.

Źródło: Monitor Leśny. Zbiór danych: Rafał Chudy. Analiza i wizualizacja: Karolina Chudy, czyli parytet pracy jest:)

Z powyższego wykresu widać jasno, że parytet kobiety osiągają i przekraczają na stanowiskach takich jak stażysta (50%), specjalista (52%), radca prawny (63%), referent (69%) i księgowy (90%). Dobrze stoją też kobiety jeśli chodzi o pozycję kierownika (45%), do której wliczają się wszyscy kierownicy począwszy od kierowników różnych działów w dyrekcjach regionalnych i Generalnej a kończąc na kierownikach w ośrodkach edukacyjnych, czy zespołach ds. parków narodowych, promocji, mediów, małej retencji itd. I to by było na tyle.

CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Przyroda dobrze konserwuje kobiety

Reszta kluczowych stanowisk w LP jest kompletnie zdominowana przez mężczyzn, zaczynając od dyrektorów (77% to mężczyźni) a kończąc na nadleśniczych (tylko 1% wszystkich nadleśniczych w Polsce to kobiety). Te wyniki, pokrywają się z moimi subiektywnymi odczuciami lub inaczej mówiąc miejscami pracy w których mogłem spotkać kobiety w czasie mojej krótkiej kariery w LP.

Myślę, że z powyższego wykresu wynika jedna ciekawa zależność. Mianowicie, mamy względnie dużo kobiet pracujących w Lasach Państwowych jako stażystki, referentki i specjalistki, później z nich relatywnie duża część przechodzi przez sito i kończy na stanowisku kierownika, po czym…. spotyka się z pewnego rodzaju „szklanym sufitem”, który nie pozwala im awansować dalej na bardziej zaszczytne stanowiska w LP (dyrektor, nadleśniczy itd.). Przyczyn może być kilka. Jedną z nich może być brak studiów menadżerskich, które co tu dużo mówić, nawet wśród polskich leśników-mężczyzn są mierne, ale przynajmniej jakieś tam są.

>>CZYTAJCIE DALEJ: Czy w Lasach Państwowych pracują dobrzy menadżerowie?

Po drugie, brak uwikłania w politykę kadrową w LP, czyli choćby brak politycznego przełożenia w samorządach, sejmikach, Sejmie, Senacie czy Ministerstwie Środowiska. Kobiety leśnicy na pewno startują w różnych wyborach, ale czy jest ich tak dużo jak mężczyzn? Tego nie wiem. Ale z drugiej strony syndrom „córki leśniczego” był jednak kobietą. Idąc za ciosem, mały odsetek kobiet w innych watahach lobbujących w Lasach Państwowych takich jak związki zawodowe, PTL, SITLiD, Towarzystwo Przyjaciół Lasu itp. Mały odsetek może być po prostu konsekwencją ogólnie niższego udziału procentowego kobiet (27%) w LP. Na koniec, możemy wymienić inne ogólne czynniki takie jak przerywanie kariery zawodowej przez kobiety na w wyniku macierzyństwa, niechęć pracodawcy do kobiet (kilka koleżanek w LP opowiadało mi o tym, że np. Pan nadleśniczy nie widzi miejsca kobiet w leśnictwie, ale to chyba jednostkowe przypadki. Oby.), brak dążenia do samorozwoju i podwyższania swoich kwalifikacji i tym podobne. Piszcie w komentarzach jakie jeszcze mogą być powody.

Czego chcą kobiety ze Stowarzyszenia Kobiet Lasu (SKL)?

Kobiety z SKL chcą dokładnie tego samego co inne watahy lobbujące w Lasach Państwowych, czyli wydarcia funduszy na różnego rodzaju konferencje, materiały, szkolenia, poprawę networkingu z tymi co mają władzę, projekty, obsadzanie kluczowych stanowisk w LP „swoimi ludźmi” itd.

O tym choćby mówią dwa pierwsze punkty w statucie SKL:

Są to: 

1. integrowanie środowiska kobiet pracujących w Lasach Państwowych (LP) lub innych instytucjach, związanych z leśnictwem;

2. zwiększanie aktywności zawodowej kobiet pracujących w LP i na rzecz LP;

Czyli innymi słowy, SKL chce zwiększenia udziału kobiet z LP w LP, a nie po prostu zwiększenia kobiet ogólnie (łącznie z tymi z nie-LP) w LP. A to duża różnica.

Gdyby SKL chciało naprawdę poprawić sytuację kobiet w polskim leśnictwie, przejawiającą się zwiększeniem ich udziału na stanowiskach kluczowych w LP, to powinno, moim zdaniem, domagać się zmian w Ustawie o Lasach mówiących choćby, że tylko osoba mająca wyższe wykształcenie leśne może piastować zaszczytne stanowisko w LP.

Uważam, że Lasom Państwowym brakuje powiewu świeżości, brakuje młodych kobiet i mężczyzn, którzy skończyli takie studia jak zarządzanie (tytuły MBA i podobne), informatyka, czy choćby ekonomia. Brakuje tych którzy mogli by polepszyć działanie firmy po przez przyniesienie ze sobą nowych pomysłów i bagaży doświadczeń. Myślę, że jak kobieta lub mężczyzna, ma oprócz dobrych studiów (np. zagranicznych) w powyższych dziedzinach, udokumentowane doświadczenie oraz odpowiednie referencje, to powinien bez problemu znaleźć pracę w LP i teorię o parytecie można odstawić na półkę. Uważam, że w firmie takiej jak LP powinni pracować najlepsi, i płęć, religia, wiek, kolor skóry, przekonania polityczne nie mają tu nic do tego.

>>CZYTAJCIE RÓWNIEŻ: Kobiety w polskich lasach – potrzebne albo nie?

Tak się składa, że miałem i mam przyjemność pracować z kobietami, które nie tylko skończyły leśnictwo, ale i wyższe studia z zarządzania z bardzo prestiżowych uczelni takich jak Yale czy Prinston. Bez problemu wygrałyby konkurencję z większością mężczyzn na stanowiska w LP, gdyby…gdyby Ustawa o Lasach nie wykluczała ich ze startowania na te pozycje. Druga sprawa to taka, że przykłady z życia wzięte pokazują, że często nie ma żadnych publicznych ogłoszeń na stanowiska dyrektorów, naczelników itd. co pokazuje tylko 1) jak hermetyczne jest środowisko Lasów Państwowych i 2) jak nieprzejrzyste zasady i kryteria doboru „wybranków” panują w Lasach Państwowych.

Gdyby konkursy były oficjalne, uczciwe, oraz prezentujące publicznie kandydatów (choćby listę startujących) to moglibyśmy wtedy zobaczyć jakie są kryteria ostatecznego wyboru zwyciężcy. Uważam, że na przykład mógłby być sporządzany i publicznie publikowany raport, mówiący o tym dlaczego dany kandydat otrzymał stanowisko. Może to pokazałoby jakie są kryteria wyboru, co mogłoby zmotywować śmiałków do walczenia o prestiżowe stanowiska w LP, zwiększając przy tym swoje kwalifikacje. A tak to, jak dla mnie obecne stanowiska w LP nie mają żadnego prestiżu, co na przykład pokazuje fakt, że na palcach jednej ręki można policzyć dalszy rozwój kariery przez „menadżerów” z LP za granicą.

I na koniec. Co jeszcze mogłby by wyniknąć z otwarcia rynku na nowych specjalistów, z kraju i zagranicy? Choćby to, że obecni menadżerowie LP musieliby mocno zakasać rękawy i popracować nad swoim menadżerskim wykształceniem.


Zdjęcie tytułowe: www.pexels.com

3 myśli na temat “Gdzie jest miejsce kobiet w Lasach Państwowych?

  1. Doigrali się leśnicy.
    Jeszcze 50 lat temu kursował po LP żart, że kobieta nie może być nad leśniczym, ale tylko pod leśniczym 🙂

  2. W innej wersji było , że kobieta nie powinna nigdy zostać leśniczym, ponieważ może być tylko pod leśniczym lub nad leśniczym 🙂

  3. Ciekawostką też jest, że PRZYPADKIEM kobiety zatrudniane w sekretariatach LP miały DUŻY BALKON.
    Spostrzeżenie jest z przed 25 lat, bo już potem nie odwiedzałem LP i nie wiem czy się coś zmieniło.
    Przebywanie np na korytarzu Dyrekcji Generalnej w charakterze petenta robiło na niejednym mężczyźnie duże wrażenie.
    No ale to się pewnie skończy!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    Dyrektorem Generalnym zostanie kobieta o sylwetce płaskiej jak deska a jej sekretarka będzie miała nieznaczny wąsik 🙂

Dodaj komentarz