Na jaki certyfikat stawiać?

Na jaki certyfikat stawiać, będąc leśnikiem i drzewiarzem?

Na jaki certyfikat stawiać, będąc leśnikiem i drzewiarzem?

Ten tekst napisałem w sierpniu 2015, w sytuacji gdy polski oddział FSC został zamknięty, z powodów, jak to się mówi językiem dyplomatycznym, personalnych oraz chęci uporządkowania sytuacji.

„Moim zdaniem zarówno polscy leśnicy jak i polscy drzewiarze mogą i w zasadzie powinni postawić sobie pytanie jak to uporządkowanie sytuacji, które doprowadziło do zamknięcia FSC Polska będzie sprzyjać ich interesom oraz czy jest sens należeć do organizacji która zaczyna prowadzić swoją politykę której źródła i efekty, wynikające z globalnych interesów niekoniecznie sprzyjają lokalnym interesom małych krajów takich jak Polska.

Można już śledzić tą politykę i jej efekty na podstawie współpracy FSC z WWF i Greenpeace w Azji i Afryce. Celem nadrzędnym jest tam wstrzymanie wylesiania tych terenów i jest to cel z którym każdy się zgodzi. Jak również z zabezpieczeniem dla ludności lokalnej w miarę godziwych warunków życia poprzez unormowanie gospodarki leśnej. Z tym też każdy Europejczyk będzie zgodny.

Ale pewne wątpliwości powstają gdy FSC, WWF czy Greenpeace wchodzą w związki ekonomiczne z koncernami wycinającymi las poprzez swój system certyfikacyjny. Czy chodzi więc o zbawienie naszej planety przez te organizacje czy o zwyczajny zarobek i dobre życie dla administracji FSC, WWF czy Greenpeace? Jak więc takie zasady pracy pogodzić, poza wygodnym życiem, z gospodarką leśno-drzewną w Europie gdzie np. o wylesianiu terenów pod takie czy inne plantacje już dawno nie ma mowy, a powierzchnia lasów w Polsce i nie tylko w Polsce, rośnie?

W Polsce Lasy Państwowe szczycą się że niemalże całe należą do FSC i są dumne iż pod tym względem przodują w Europie. Eh ten wieczny polski kompleks niższości i chęć do wykazania się najlepszym w klasie, tak aby inni nas pochwalili…

Czy jednak warto się tym chwalić i przede wszystkim czy dla leśnika i drzewiarza warte jest przynależenie do organizacji która najwyraźniej, przynajmniej w Europie, zaczyna mieć cele związane z Rewilding tej Europy i przekształcenie naszej, polskiej części Europy w coś w rodzaju zaścianka turystyczno-przyrodniczego dla tej chwalącego nas, Polaków, pozostałej Europy?

Czy musi się więc przynależeć do FSC? Czy są leśne kraje, które zupełnie nie przejmują się FSC? Są i to nawet kraje które polskie lasy państwowe stawiają często za przykład.

Takim krajem jest Finlandia. Tam od 15 lat działa system PEFC który obejmuje 20 milionów ha lasu, co stanowi 90% leśnej powierzchni Finlandii. Natomiast ten podobno niezastąpiony system FSC to tylko 461.787 ha (maj 2014) czyli trochę ponad 2%. Jak więc kraj którego jedna noga to las i przemysł z nim związany może egzystować w błogiej nieświadomości wagi systemu certyfikacyjnego FSC? Czy fińscy drzewiarze nie powinni już dawno nie spać po nocach ze względu na brak tego certyfikatu i problemów na rynku światowym związanych z jego brakiem? Ale najwyraźniej sypiają i mają się dobrze.

Co więc należałoby zaproponować polskim leśnikom i drzewiarzom, stojącym przed perspektywą szantażu utraty certyfikatu, szantażu ze strony stałego przedstawiciela FSC z Bonn? Może kilka podróży do Helsinek, a potem do Sztokholmu, gdzie też FSC nie ma monopolu władzy, tak aby podkształcić się nieco w sztuce negocjacji z pozycji co najmniej równej?

Bo w gruncie rzeczy idzie tutaj o dyktat w jaki sposób polska gospodarka leśno-drzewna będzie się w przyszłości rozwijać. Ja osobiście wątpię czy dyktat rodem z Bonn ma polskie interesy na myśli.”

To był rok 2015.

Jak dzisiaj wygląda sytuacja z polskim oddziałem FSC, tego dokładnie nie wiem, poza faktem że znów zaczął normalnie funkcjonować.

W Finlandii natomiast przeszedł tamtejszy oddział w ciągu ostatnich lat do ofensywy i chce do roku 2020 osiągnąć poziom 5%. Prawdopodobnie uda mu się to z uwagi na trwający jeszcze kryzys ekonomiczny w tym kraju i konieczność wzrostu fińskiego eksportu, w którym, w przypadku drewna, ma FSC zdecydowanie silniejszą markę niż PEFC.

W Szwecji w tym roku nadszedł czas na zrewidowanie systemu PEFC (co piąty rok) i nowe przepisy są bardziej konkurencyjne międzynarodowo w stosunku do FSC. Nacisk został położony na zachowanie w lesie więcej cennych przyrodniczo drzew, więcej martwego drewna w lesie, na rekreację i odpoczynek w lesie oraz na zatrudnianie przez właścicieli lasu firm usługowych z certyfikatem PEFC.

To ostatnie rozwiąże być może polski problem z certyfikatem Rzetelnej Firmy Leśnej. W przypadku Szwecji nie jest to nowością, certyfikat PEFC jest już popularny wśród leśnych firm usługowych.

Szwedzka powierzchnia lasów gospodarczych z certyfikatem FSC wynosi (2017) 12.142.642 ha na 23,6 mln ha lasów produkcyjnych a więc 51,5%.

Natomiast certyfikat PEFC ma (2015) 11.549.732 ha czyli 48,95 szwedzkich lasów.

Takie statystyki oddają niezupełnie obraz siły tych dwu certyfikatów. Duże koncerny leśne oraz państwowy Sveaskog mają oba, natomiast wśród prywatnych właścicieli lasu mających 52% szwedzkich lasów w swoich rękach przeważa PEFC z 43.138 certyfikatami oraz 3.418 certyfikatami dla leśnych firm usługowych (2015).

FSC jest mniej popularny, ma tylko (2015) 25.208 certyfikatów wśród właścicieli prywatnych.

Czytaj również:

Szwedzki narodowy standard certyfikatu FSC jest katastrofą dla północno-zachodniej Szwecji.

Ikea podnosi poprzeczkę.

FSC daje czerwoną kartkę dla Sveaskog.

 


Zdjęcie: british-thorntow.co.uk

Dodaj komentarz