Lasach Państwowych

PILNE! Kolejny skandal kadrowy w Lasach Państwowych!

Widać, że przed wyborami prezydenckimi leśna Solidarność mocno się udziela i po swoim nieudanym „zamachu stanu” w postaci wotum nieufności dla siedzącego na zgliszczach dyrektora generalnego Andrzeja Koniecznego, dalej go ostrzeliwuje, mając najwyraźniej nadzieję, że ten abdykuje przed wyborami prezydenckimi, a „ich” kandydat na prezydenta zatriumfuje. Marzenie ściętej głowy…


Zróbmy z Lasów Państwowych dom spokojnej starości.

Na wstępie znów dziękuję anonimowemu czytelnikowi, który przesłał nam poniższe pismo. Z pisma jasno wynika, że leśna Solidarność atakuje Pana Jarosława Szałatę (Związek Leśników Polskich) a nawet straszy powzięciem odpowiednich kroków prawnych z powodu jakby ten „nakłaniał pracowników LP uprawnionych do świadczeń emerytalnych do jak najszybszego przejścia na emeryturę”. Przeczytajcie sami poniżej:

Czyli innymi słowy, NSZZ Solidarność zaznacza, że Ci którzy już powinni iść na emeryturę (uprawnieni do świadczeń emerytalnych) NIE powinni iść na nią jak najszybciej, bo jak pójdą to może nastąpić:

a) chaos kadrowy w Lasach Państwowych

b) zwiększenie kosztów w krótkim okresie czasowym (ale tutaj NSZZ Solidarność w tajemniczy sposób nie wyjaśnia jakie to koszty)

c) a + b = utrata płynności finansowej w wielu jednostkach organizacyjnych LP

Okiem ekonomisty

Dobijmy młodych…

Związki zawodowe nigdy nie były dobre z ekonomii, co świadczy choćby fakt iż cały czas walczą o zwiększanie płacy minimalnej, o której wspomniałem dawno temu we wpisie:

Zulowiec płakał jak to oglądał

Napisałem wówczas:

„Ogólnie muszę przyznać, że jestem wrogiem płacy minimalnej i jej podwyższaniu, czego często domagają się związki zawodowe. Jestem zdania, że osoba, która wykonuje wartościową pracę poniżej płacy minimalnej kończy często jako wieczny bezrobotny. Oczywiście nie jest to prawdą przy otwartych granicach, czy szarej strefie. Są to podstawy ekonomii, czego związkowcy, również Ci leśni, kompletnie nie rozumieją. Albo właśnie rozumieją, bo wiedzą, że podwyższając płacę minimalną wykaszają młodą i ambitną konkurencję na rynku. Innymi słowy chronią członków związków, którzy utknęli na drugim szczeblu drabiny awansów, przed nowym pokoleniem, które tę samą robotę wykona taniej. Jest to można powiedzieć norma w sektorze publicznym, gdy ktoś już dostanie pracę, to trudno go stamtąd zwolnić. Problem płacy minimalnej dotyka najczęściej osoby młode, po szkole, które nie zdążyły nabyć jeszcze ani praktycznych umiejętności ani doświadczenia zawodowego.”

Wspierajmy starszych

A teraz dochodzi jeszcze dodatkowe kuriozum polegające na utrzymywaniu emerytów na ciepłych, dobrze opłacanych posadach w Lasach Państwowych, co również nie przyczynia się do tworzenia nowych miejsc pracy dla młodych pracowników.

Nawiązując do pisma NSZZ Solidarność i zdania, że może nastąpić „chaos kadrowy”, myślę, że mamy tutaj do czynienia z celowym straszeniem i nadinterpretacją, gdyż wiemy, że a) przemianą pokoleń w Lasach Państwowych następowała i następuje stopniowo, b) nie wszyscy którzy nabyli prawa emerytalne chcą dalej pracować dla LP i wielu odeszło na zasłużone emerytury a „chaosów kadrowych” nie widzieliśmy. Zresztą ciężko mówić o chaosie kadrowym w sytuacji kiedy na jedno stanowisko pracy mamy w Lasach Państwowych kilku ludzi już tam pracujących: Ponadzatrudnienie w Lasach Państwowych – tajemnicza liczba zmiażdżona

Po drugie, rzekome „zwiększenie kosztów”, jest znów argumentem naciąganym i to mocno, gdyż wiemy, że ludzie młodzi, którzy chcą zacząć pracę w Lasach Państwowych są tańsi na rynku pracy (pobierają mniejsze wynagrodzenie), niż stare wygi, które zapuściły swoje korzenie w tej firmie na stałe i których najwyraźniej trudno też się pozbyć ze struktur Lasów Państwowych.

Jeżeli „a” – chaos kadrowy oraz „b” – zwiększone koszty, są naciąganymi tezami, nie popartymi żadnymi dowodami, to siłą rzeczy (c)- utrata płynności przez firmę jest niedorzeczne, zwłaszcza w sytuacji kiedy firma Lasy Państwowe wydaje ponad 30% na swoją rozrośniętą administrację (czyt. biurokrację). Myślę, że kilku emerytów odchodzących na emeryturę w Lasach Państwowych nie powinno mieć znacznego wpływu na sytuację finansową Lasów Państwowych. Wręcz powinno jej ulżyć, a nie odwrotnie.

Cała ta sytuacja z odsyłaniem na emerytury pracowników w podeszłym wieku nie jest sprawą nową i sam się z nią spotkałem pracując w Lasach Państwowych. Wiem, że takich leśnych emerytów, którzy nie wiedzą kiedy powiedzieć sobie dość, jest wielu w Lasach Państwowych. Wielu z nich związanych jest właśnie z Solidarnością – stąd to oburzenie za pewne. Na przykład, gdy ja pracowałem w RDLP Łódź, zatrudniony był emerytowany pracownik Lasów Państwowych, który wcześniej był dyrektorem generalnym LP przez kilka miesięcy (to była kuriozalna sytuacja – chyba mająca na celu zwiększenie emerytury tego pana niż mająca pomóc firmie w jej rozwoju. Biedne LP).

Zabawne było to, że był powołany najpierw jako „specjalista ds. współpracy międzynarodowej”, gdzie współpraca międzynarodowa na poziomie dyrekcji regionalnej nie istnieje, a po drugie, że nie posiadał on płynnej znajomości języka obcego (sic!). Później zmienił jeszcze specjalizację i pełnił stanowisko specjalisty ds. urządzania lasu, gdzie jeździł po nadleśnictwach i robił „szkolenia”. Człowiek renesansu, jakich wielu w LP. Byłem na takim szkoleniu i czułem się zażenowany, że ktoś taki zajmuje tylko stanowisko młodym, utalentowanym ludziom. Takich ludzi jak ten pan jest dość sporo w Lasach Państwowych, co oczywiście a) przekłada się na zawyżanie średniej zarobków w tej firmie, b) obniża możliwości młodych ludzi na znalezienie pracy, c) obniża morale całej załogi, która widzi brak profesjonalizmu oraz zasad etycznych w polityce kadrowej firmy.

Podsumowując

Na polskiej scenie leśnej mamy więc bardzo ciekawą sytuację. Ciekawą… ale nie dla firmy Lasy Państwowe, które są tylko firmą tworzoną przez ludzi o kiepskich zdolnościach zarządczych, kompletnie szkodzących jej polityce zatrudnienia.

Z jednej strony mamy Związek Leśników Polskich i Pana Szałatę, którzy pomimo spadku popytu na drewno oraz panującą niepewność związaną z koronawirusem dopominają się premii z okazji Dnia Leśnika: Leśna telenowela Wosia ciąg dalszy…, cytuję:

Przewodniczący Jarosław Szałata złożył wniosek do Ministra Środowiska Michała Wosia o uruchomienie nagrody z okazji Dnia Lasu dla wszystkich pracowników Lasów Państwowych w równym wymiarze.

a z drugiej mamy NSZZ Solidarność, która dopomina się, aby zwiększać płacę minimalną oraz aby emerytów nie wysyłać w ogóle na emerytury, a najlepiej aby ich pozostawić w spokoju, aby dalej pobierali wysokie pensje, blokując przy tym miejsca pracy dla młodych pracowników.

Doprawdy, wybór jak między dżumą a cholerą…

Już nie wspomnę o wątpliwej etyce zawodowej ludzi z Solidarności (ale nie tylko ich), o czym świetnie napisał Pan Tadeusz Ciura: By woda była czysta a lasy zielone – czasy idealizmu? w kontekście porozumień sękocińskich.


Zdjęcie: nowakonfederacja.pl

Jedna myśl na temat “PILNE! Kolejny skandal kadrowy w Lasach Państwowych!

  1. „dla siedzącego na zgliszczach dyrektora generalnego Andrzeja Koniecznego”

    Może dalej jest coś mimo wszystko mądrego, ale – nawet dla kogoś sceptycznego do LP – po takiej analizie sytuacji moim zdaniem szkoda czasu na to ‚wieszczenie’. Poza czasem za/pod/palonych członków tego rodzaju kościoła, i samych ‚biskupów’ wierzących być może w siłę skrajnej polaryzacji i jej przełożenie na utrzymanie czy rozmnożenie diaspory.
    Ciekawe – z punktu widzenia nauki – zjawisko społeczne (zarządzanie awersją w społeczeństwie). Dziękuję za kontent 🙂

Dodaj komentarz