Trzebieże są passé.

Trzebieże są passé.

Część trzecia.

Część pierwsza Czy przeprowadzać trzebieże lasu czy nie? A jeżeli tak to jak?

Część druga Trzebieżowe dyskusje.

Trzebieże są passé, takiego zdania jest Carl Henrik Palmér, jeden z najbardziej znanych szwedzkich leśników, były pracownik szwedzkiego Skogsstyrelsen czyli Zarządu Lasów, były badacz naukowy w Skogforsk, członek szwedzkiej KSLA – Królewskiej Akademii Rolniczo-Leśnej i znany dziennikarz oraz polemista na tematy leśne w Szwecji.

Co on mówi na ten temat?

„Las musi być trzebiony” – to oczywista mantra dla każdego zajmującego się gospodarką leśną?
Czy naprawdę?

Istnieją dwa bardzo silne argumenty przeciwstawiające się temu zdaniu.

1.- Każda trzebież jest projektem związanym z dużym ryzykiem.

Otwiera ona las na szkody od huraganu. O tym wie każdy który stracił las w wyniku huraganu Gudrun wyroku 2005 i Per, dwa lata później. Razem zwalony został las w Szwecji środkowej o masie 75 mln m3 i 12 mln. m3. Na naszych parcelach próbnych Skogforsk pozostały wtedy na pniu tylko te nietrzebione.
Ale nie tylko wiatr jest groźny. Każdy wjazd maszynami do lasu tworzy zagrożenia powstania szkód na stojących drzewach, szkód w glebie leśnej czy np. ryzyko wprowadzenia grzyba korzeniowca poprzez pniaki pozostałe po trzebieży.

2.- Strata kapitału zgromadzonego w lesie.

Decydując się na sprzedaż swego lasu w ciągu najbliższych 20-30 lat, zrobisz najlepiej rezygnując z trzebieży. Twój zysk ze sprzedaży surowca zupełnie nie dorówna zyskowi ze sprzedaży posiadłości w której jednym z decydujących wskaźników wartości jest  liczba m3/ha.

 

Przyjrzyjmy się krytycznie argumentom za trzebieżą.

Jednym z nich jest że drzewa w lesie z trzebieżą stają się grubsze.
To prawda, że przy cięciach końcowych te pozostałe po trzebieży drzewa będą kilka cm grubsze. Ale gdybyśmy las pozostawili w spokoju, to suma masy całkowitej przy cięciu końcowym byłaby prawie zawsze wyższa od masy końcowej w lesie trzebionym.

Innym argumentem za trzebieżą jest wyższa produkcja surowca drzewnego.
To nieprawda. Biorąc pod uwagę cały cykl życiowy drzewostanu, to masa drzewostanu nietrzebionego jest wyższa. Las trzebiony, który przetrzyma huragan, daje prawdopodobnie więcej surowców użytkowych. W lesie nietrzebionym, ale po czyszczeniach, należy liczyć się z naturalnym wypadem w granicach 15-20% masy. Ale nie należy zapominać że usychają drzewa słabe, których wartość surowcowa nie przewyższa kosztów trzebieży i wtedy jest to plus dla właściciela lasu w przeciwieństwie do szkód huraganowych w których przeważa surowiec gruby.

Argumentem nadużywanym przez kupców i pośredników jest ten z aktualnie wyższą lub wysoką ceną za papierówkę. Należy trzebić teraz, od razu, mówią.
Jeżeli jednak mamy posiadłość leśną ze względnie równym rozdziałem wiekowym, to łatwo przychodzi nam kalkulacja przychodów i zysków z trzebieży w stosunku do tych z cięć końcowych. To w cięciach końcowych leżą pieniądze za surowiec drzewny a trzebieże dają nam maksymalnie 15% netto dochodu z drewna.

No i jeden z najczęstszych argumentów to ten o wyższej jakości surowca z trzebionych lasów.
To jest w małym stopniu prawdą ale tylko w małym. Z prostej przyczyny – operator harvestera ma problemy z wyszukiwaniem drzew słabych czy uszkodzonych, zwłaszcza gdy pracuje nocą, nie mówiąc o tempie pracy. Operator ma też często ograniczone warunki do wyboru, bo musi usuwać drzewa równomiernie, nie pozostawiając luk.
(Tutaj moja uwaga – mówimy o warunkach szwedzkich, gdzie trzebieżami zajmują się tylko operatorzy harvesterów, gdzie nie szacunków brakarskich i wyznaczania drzew do usunięcia przez leśniczego. Ta współpraca leśniczy – harvester musi być zresztą interesująca w polskich warunkach.)

Moim zdaniem (Carl Henrik Palmér) będzie rosła liczba właścicieli lasu przechodzących na system lasów nietrzebionych. Zaczną prawdopodobnie od lasu położonego dalej od drogi i trudniej dostępnego. Gdy przekonają się o korzyściach takiego wyboru, pozostawią również w spokoju las łatwo dostępny.

Łatwo taka zmiana w Szwecji nie przyjdzie. Przemysł papierniczy potrzebuje surowca cały czas i ten z trzebieży jest ważny dla niego.

Ale zmiana klimatu, w warunkach szwedzkich na cieplejszy i ryzyko prawie corocznych jesienno-zimowych huraganów wymusi prawdopodobnie zmiany dotychczasowego modelu gospodarki leśnej.

Czy model lasu nietrzebionego jest pociągający dla zwykłego człowieka lubiącego las, przechadzki, zbieranie grzybów czy choćby dla użytkownika lasu zajmującego się np. turystyką czy łowiectwem?
Nie. Las nietrzebiony jest lasem brzydkim i trudno dostępnym. Grzybów i jagód też w nim nie jest za dużo.
(Jak z łowiectwem i polowaniem w takim lesie? – to już moja uwaga. Jak w takim lesie kształtują się wartości przyrodnicze, bo przecież mamy tutaj połączenie ochrony czynnej gospodarki leśnej z ochroną bierną bez tej gospodarki. Ciekawe byłyby ewentualne uwagi praktyków, chociaż do tego potrzebne są lasy beztrzebieżowe a tych brakuje i w Szwecji i w Polsce.)
Być może (Carl Henrik Palmér) że wtedy właściciele lasu będą go przynajmniej częściowo trzebić, w stylu parkowym, aby moc postawić na turystykę czy jagody.
Ale takie działania nie mogą być za drogie.
I chyba tutaj leży sedno sprawy szwedzkiej gospodarki leśnej. Trzebieże są słabo opłacalne z punktu widzenia produkcji surowca i jeżeli ich wpływ na produktywność lasu nie wzrośnie, to otrzymamy w końcu lasy nietrzebione.”

Takie jest zdanie Carl-Henrik Palméra na temat szwedzkich trzebieży. Zdanie kontrowersyjne i w jego stylu, wywołujące zawsze dyskusje.

Zdjęcie dołączone przeze mnie pokazuje przykład na jedną z takich beztrzebieżowych powierzchni o których pisałem w Trzebieże nie muszą być w lesie oczywiste.

Ta powierzchnia na zdjęciu powstała jako próbna w latach 1950 , zasadzono wtedy około 3.000 sadzonek świerka na powierzchni około 25 ar i była to więźba gęsta. Potem, po kilku latach, w czasie czyszczeń, pozostawiono więźbę 3 m x 3 m.
To były wszystkie prace w tym lesie. Opiekujący się nim z ramienia Skogsstyrelsen Anders Johannesson opowiada że czasami ma uczucie że mu coś w tym lesie nie pasuje i dopiero po chwili stwierdza że brakuje mu pniaków. Jest rzadziej niż w zwykłym lesie, mówi on, gałęzie są grubsze ale nie odnoszę wrażenia że masa jest mniejsza.

Mówi on: Prawo leśne, Skogsvårdslagen, ma wymagania dotyczące gęstości odnowień i wykorzystywania produktywności terenu leśnego. Sadzenie w więźbie 2 m x 3 m lub 3 m x 3 m stwarza ryzyko przy wypadach ale z drugiej strony jeżeli postawi się również na samosiew liściasty np. brzozy, to efekty mogą być zadowalające.

Skogsvårdslagen dopuszcza eksperymenty na powierzchniach próbnych i ja osobiście radziłbym postawić na las nietrzebiony w terenach trudno dostępnych.
Anders Johannesson kończy uwagą wartą przemyślenia. Do tej pory stawialiśmy w Szwecji na lasy szybkorosnące, głównie świerkowe i to zdawało egzamin w przypadku produkcji papieru. Ale co przyniesie nam przyszłość? Nie wiemy i z tej przyczyny dobrze jest mieć w zapasie różne rozwiązania.


Zdjęcie: z czasopisma Skogen 2/2017

Zródła: czasopismo Skogen 2/2017 i artykuły autorstwa Carl Henrik Palmér oraz Ulla Sundin Beck.

Sieć szwedzka.

 

Dodaj komentarz