Udostępnijmy polskie lasy.

Czy polskie lasy są dostępne?

Lasy prywatne mogą być w Polsce zamknięte i obrazki z zakazami wstępu do takich lasów są nader chętnie pokazywane jako przestroga przez przedstawicieli polskich lasów państwowych.

A lasy państwowe?

„Lasy Państwowe są dostępne dla wszystkich – gwarantuje to ustawa o lasach. Jednak w szczególnych przypadkach nadleśniczy może wprowadzić okresowy zakaz wstępu do lasu na administrowanym przez nadleśnictwo terenie. Zawsze robi to, aby chronić przyrodę lub zapewnić bezpieczeństwo ludziom.”

Taki cel jest zdefiniowany na stronie oficjalnej zarządcy lasów państwowych Lasy Państwowe i zarówno ochronę przyrody jak i bezpieczeństwo ludzi chcą one osiągnąć poprzez wprowadzenie zakazów, taki wniosek trzeba logicznie wyciągnąć.

Czy można a przede wszystkim czy należy zastąpić sztukę zakazów inną sztuką?
Np. wychowaniem społeczeństwa czy wiarą że to społeczeństwo samo da sobie radę bez zniszczenia przyrody czy swojego życia będąc przy takiej lub innej okazji na terenie leśnym administrowanym przez Lasy Państwowe?

Jako mieszkający w Szwecji od kilkudziesięciu lat mogę zaobserwować tutaj zupełny brak pozytywnego wpływu tablic z zakazem wstępu na tereny leśne. Jak i negatywnego. Z tej prostej przyczyny że takich tablic się nie stawia. Podobnie jest i w Finlandii, gdzie poza tym istnieje w ich ustawie o ochronie przyrody wyraźny zakaz przeciw stawianiu tablic zakazowych. W obu krajach obowiązuje Allemansrätten i podobne prawo mamy również i w Norwegii.

Najogólniej jest to prawo prawem zwyczajowym ale wpisane zostało w pewnym stopniu w obowiązujące prawa ogólne i działa na zasadzie E contrario czyli wyciągania wniosków z nie wymieniania takich czy innych postanowień. Czyli np. konkretnie to co nie jest zakazane może być dozwolone. Jest to mądra zasada prawna oraz demokratyczna, bo zakłada że obywatel jest obywatelem myślącym i umiejącym wyciągać wnioski. (Moja interpretacja jest amatorska i mam nadzieję że prawnicy to uwzględnią).

A ponieważ każdy człowiek przebywający w Szwecji, na mocy tego prawa ma prawo do przejazdu i przebywania na terenie należącym do innych pod warunkiem nie przeszkadzania i nie niszczenia tego terenu to jak postawić znak zakazu wstępu?

W związku z tym nie ma w tutejszych lasach zakazu wstępu do:

-upraw leśnych do 4 m wysokości

-na powierzchnie doświadczalne i drzewostany nasienne (drzewostanów nasiennych w sensie polskim tutaj nie ma)

-ostoi zwierzyny (ostoi zwierzyny jako wyłączonych powierzchni też tutaj nie ma)

-źródlisk rzek i potoków

-obszarów zagrożonych erozją

Żaden właściciel lasu lub zarządca takiego lasu nie ma prawa wprowadzić zakazu wstępu do lasu w sytuacji w razie gdy:

-wystąpiło zniszczenie i uszkodzenie lasu lub runa leśnego (ale ma oczywiście prawo do pociągnięcia do odpowiedzialności karnej tych niszczących)

-występuje duże zagrożenie pożarowe (ale informuje o tym)

-wykonywane są prace związane z pozyskaniem drewna, hodowli i ochrony lasu.

Wymieniłem polskie zakazy w stosunku do prawa Allemansrätten czyli obowiązywania przeciwności (niezakazane może być dozwolone).

Jak to prawo funkcjonuje w praktyce? Dosyć dobrze, przynajmniej wśród tubylców, nieco gorzej lub gorzej wśród turystów zagranicznych, którzy niekiedy uważają że mają w Szwecji czy Finlandii prawo do np. wejścia na podwórze chłopskiego gospodarstwa i tam rozbić namiot lub uprawiać sporty ekstremalne w prywatnym lesie bez zgody właściciela, niszcząc przy okazji to i owo, a najgorzej wśród Rumunów i Bułgarów koczujących nielegalnie w lasach wokół dużych miast. To ostatnie związane jest z plagą żebractwa wśród tych obywateli UE, ale to jest już czysto politycznym problemem.

Czy możliwe byłoby zakazanie ogólnego wstępu do lasu administrowanego przez szwedzką spółkę państwową Sveaskog, z uwagi na szkody wywołane przez huragan?

Nie, ale katastrofy naturalne takie jak największy huragan w historii nowożytnej Szwecji, Gudrun z roku 2005, z jej 75 milionami  m3 zwalonego lasu powodują okresowe ograniczenia, które w pewnym stopniu można porównać do stanu wyjątkowego. Porównać bo wprowadzenie stanu wyjątkowego jest prawnie w dzisiejszej Szwecji niemożliwe.

Ogłasza się wtedy niebezpieczeństwo przebywania na takim terenie, policja może zamknąć pewne drogi, teren wycinki czy usuwania szkód jest oznaczany taśmami ale do zabronienia wstępu do lasu droga jest daleka.

Z prawnej przyczyny, ale również miedzy innymi z czysto ekonomicznej. Bo wtedy Sveaskog musiałby zatrudnić firmy wartownicze z uprawnieniami do nakładania grzywny oraz do pilnowania terenu a to wszystko tak podrożyłoby koszty prac że pozyskanie drewna w tych warunkach cenowo wyszłoby w najlepszym przypadku na zero. Zakładając poza tym że Sveaskog i jego wynajęta firma wartownicza miałby prawo do nakładania grzywien.

To jest to sedno problemu z kulturą zakazów. Z jednej strony brakuje zaufania do ludzi, z innej podtrzymuje się ciągle ten brak zaufania, z jeszcze innej brak zaufania dla ludzi wywołuje brak zaufania dla urzędów państwowych, wszyscy przyzwyczajają się do takiej sytuacji i uważają ją za normalną (ja na początku pobytu tutaj uważałem brak tablic zakazowych za głęboką nienormalność) no i jest wielu zarabiających na podobnych zakazach, czego ilość różnych Straż dowodzi.

O szwedzkim czy fińskim Allemansrätten pisałem już wielokrotnie ale temat jest wart powracania.

Ja powracam do niego na ogół zdopingowany takim czy innym tekstem gloryfikującym ogólny dostęp do lasu gwarantowany przez gospodarstwo Lasy Państwowe i przy okazji nadmieniającym jak to w innych krajach prywatni właściciele zamykają swój las. W domyśle oczywiście – tak będzie gdy sprywatyzujemy (o zgrozo!) ten państwowy polski.

Allemansrätten, te skandynawskie prawo, dowodzi czegoś przeciwnego. Dlaczego nie wprowadzić podobnego?

Dlaczego nie zmienić, znowelizować Ustawy o Lasach, a doświadczenie uczy że nie jest to specjalnym problemem, po to aby wyrzucić do kosza całą tą ideologię zakazów i nakazów leśnych infantylizującą dorosłego obywatela?

Naiwne? Być może. Ale prawdopodobnie przyczyniłaby się podobna naiwność do lepszego przestrzegania prawa, w sytuacji gdyby każdy miał świadomość własnej odpowiedzialności.

W razie czego zawsze mogą leśnicy zacząć hodować gęsi.


Zdjęcie:Svd

3 myśli na temat “Udostępnijmy polskie lasy.

  1. Odpowiedzialność za dobro wspólne w Polsce można zaobserwować w każdym lesie. Można nawet ją zmierzyć ilością wyrzucanych do tego wspólnego lasu śmieci.
    Dlaczego rozwiązanie szwedzkie prawdopodobnie by nie zadziałało? Dlatego, że w Szwecji jest 3 razy tyle lasu co w Polsce + szwedzkie góry, a ludzi jest 4 razy mniej. Dodatkowo dochodzą problemy kulturowe związane z zachowaniem się w lesie.

  2. Niewątpliwie ma Pan dużo racji. Ale sam Pan pisze prawdopodobnie.
    Każde wprowadzenie nowego prawa to ryzyko, ale czy nie czas w Polsce przejść od zakazów i nakazów do zaufania do obywatela?

    1. Oczywiscie, ze zmiany to ryzyko. W Polsce trzeba przede wszystkim przejsc do stanowienia prawa opartego na roznych i glebokich analizach konswekwencji zmian, a nie bez krytycznym kopiowaniu rozwiazan z innych krajow i indywidualnych przekonaniach.
      Przytoczone punkty z ustawy o lasach sa tylko punktami, w praktyce nie za wielu lesnikow zajmuje sie ich egzekwowaniem, maslaki zbiera sie przeciez w lasach mlodych. Nie sadze zeby jakis lesnik zajmowal sie ganianiem kogos po drzewostanie nasiennym bo tam nie mozna przebywac. Wyjatkiem spraw pozarowych, ktore w Polsce sa dosyc wazna kwestia, a i w Szwecji robia sie rowniez coraz bardziej powazne (pozar w 2015). Ludzie w Polsce sa na tyle inteligentni, ze nie chodza po lesie tak gdzie scina sie drzewa czy wykonuje inne prace lesne.
      Wiec nie za bardzo rozumie co niby mielibysm kopiowac od Szwedow. Mozliwosc rozbijania namiotu tam gdzie sie chce? Tak jak napisalem, inne warunki naturalne, demograficzne, kulturowe oraz spoleczene pomiedzy krajami na dzien dzisiejszy wykluczaja taka mozliwosc.

Dodaj komentarz