Bioróżnorodność à la Lasy Państwowe? Bla, bla, bla…

Bioróżnorodność à la Lasy Państwowe? Bla, bla, bla…

Co może powiedzieć (i pewno powie) młody i zaangażowany w ochronę środowiska człowiek, Polka i Polak na podobne wnioski z konferencji biopolitycznej à la LP?

-„Ustalono, że ochrona bierna nie wpływa na zwiększanie różnorodności biologicznej, wręcz ją zmniejsza” – Bla, bla, bla, spójrz na parki narodowe

-„Występująca w Polsce potrzeba przebudowy drzewostanów wymaga czynnego udziału człowieka, poddanie tychże drzewostanów ochronie ścisłej doprowadzi do ich rozpadu spowodowanego gradacjami owadów i rozwojem grzybów patogenicznych” – Bla,bla, bla, spójrz na parki narodowe

-Zwiększenie powierzchni chronionych w proponowanej skali zwiększy nadmierne użytkowanie lasów poza Europą m.in. w lasach tropikalnych – Bla, bla, bla, nie jedz nutelli i nie używaj oleju palmowego, konsumpcja nie jest celem życia

-„Ograniczenie pozyskania zmniejszy także zatrudnienie, przede wszystkim w przemyśle drzewnym, ostatecznie doprowadzając do marginalizacji tej gałęzi polskiego przemysłu na arenie międzynarodowej” – Bla, bla, bla, konsumpcja nie jest celem życia, korzystajmy z drewna mądrzej i oszczędniej

-„Ustalono także, że wyłączenie z użytkowania, poddawanie ochronie ścisłej dużych obszarów leśnych należy określić jako szkodliwe w świetle licznych przykładów z całego świata wskazujących, że trwałe zachowanie różnych walorów, w tym przyrodniczych, wymaga aktywnej interwencji ze strony człowieka” – Bla, bla, bla, te liczne przykłady z całego świata o trwałym zachowaniu walorów przyrodniczych to gołe zręby w lasach na całym świecie? To sosny i eukaliptusy sadzone pod sznurek i harwestery?

-„Wyzwaniem dzisiejszych czasów nie jest dalsze zwiększanie powierzchni obszarów chronionych i wzrost powierzchni objętych ochroną ścisłą, a doskonalenie i wdrażanie na jak najszerszą skalę do praktyki metod zagospodarowania lasów, sprzyjających zachowaniu ich prawdziwie wielofunkcyjnego charakteru.” – Bla, bla, bla, ten wielofunkcyjny charakter praktyki metod  zagospodarowania lasów to gołe zręby w lasach na całym świecie? To sosny i eukaliptusy sadzone pod sznurek i harwestery?

Pokolenie mające dzisiaj władzę na świecie czy w Polsce żyje w innym świecie niż te kierowane (na razie) przez Gretę.

To z władzą jest przekonane że gołe zręby to najdoskonalsza forma bioróżnorodności leśnej, że wielofunkcyjny las kształtowany przez wielofunkcyjnego leśnika jest jedyną formą ochrony przyrody, że aktywna forma interwencji człowieka jest konieczna dla zachowania przyrody.

To z Gretą uważa że gołe zręby to najdoskonalsza forma dewastacyjnej gospodarki leśnej, że wielofunkcyjny las kształtowany przez wielofunkcyjnego leśnika jest greenwashing i bio-formą „zjeść ciastko i mieć ciastko”, że aktywna forma interwencji człowieka jest konieczna człowiekowi ale nie przyrodzie.

I odpowiada z zupełnym brakiem respektu dla wielofunkcyjności doświadczenia nas, starszych i starych – bla, bla, bla.

Na razie tylko odpowiada.

Wielofunkcyjność doświadczenia Joe i Jarka zupełnie nie imponuje młodym spod znaku klimatu, a wielofunkcyjność O. Tadeusza imponuje tylko młodym spod znaku Marceliny i kariery w LP. Chociaż jego zdolność pozyskiwania publicznych pieniędzy imponuje zapewne Joe i Jarkowi.

Klimat i bioróżnorodność stoją pod  znakiem klepsydry i upływania czasu dla młodego pokolenia, pokolenia którego Joe i Jarek nie rozumieją.

Nie tylko oni, bo polskie jak i zresztą szwedzkie podwórko leśne również nie imponuje młodością. Natomiast imponuje dbaniem o swoje interesy, w Polsce Lasów Państwowych, w Szwecji przemysłu leśnego.

Te w Polsce to interesy urzędników Lasów Państwowych na folwarku oficjalnie państwowym a nieoficjalnie będącym w ich posiadaniu. To interesy polityków i im podobnych, korzystających z pieniędzy oficjalnie państwowych a nieoficjalnie z funduszu  utworzonego przez urzędników administracji Lasów Państwowych.

Te w Szwecji to znacznie poważniejsze interesy przemysłu leśnego, nastawionego na papier i tarcicę. Przekonanego o swojej wadze dla Państwa. Urzędnicy leśni odgrywają w tym rolę podrzędną i służebną, chociaż oficjalnie kierowniczą.

W obu przypadkach interesy ekonomiczne przeważają nad drobiazgami typu bioróżnorodność czy bierną ochrona przyrody (nawiasem mówiąc ta bierna czy czynna ochrona przyrody też chyba została wymyślona przez urzędników leśnych).

Oba moje kraje należą do Unii Europejskiej i w obu rodzi się bunt polityków i krajowych urzędników leśnych przeciw dyktatowi, tak mówią, polityków i urzędników unijnych.

Trzeba przyznać że politycy i urzędnicy unijni lepiej rozumieją znak czasu i młodych spod znaku Grety i klepsydry niż Joe, Jarek, O. Tadeusz czy podstarzali dyrektorzy LP.

Przeciw Nowemu Zielonemu Ładowi i Europejskiej Strategii Bioróżnorodności protestują przecież nie ludzie młodzi a krajowi politycy i urzędnicy leśni, ubierając się po raz kolejny w szaty obrońców narodowych interesów oraz obrońców Narodu Polskiego przed Unijnymi Jeźdźcami Apokalipsy.

Taki obraz kreśli nam p.o. dyrektora generalnego LP, Pan Józef Kubica w swoim wystąpieniu u O. Tadeusza Rydzyka.

Tutaj wypada przyznać że przynajmniej Lasom Państwowym pasowałyby bardziej interesy narodowe sprzed daty 1 maja 2004 roku, no ale chyba nie całemu narodowi. A już na pewno nie temu z młodszego pokolenia.

Bla, bla, bla, mówią młodzi. Dołączam się jako ten stary.

Lasy w Polsce stepowieją, mówi dyrektor Józef Kubica. I co robi UE? Ogłasza swój Nowy Zielony Ład (czy Nieład jak mówi o. Tadeusz). Rozumiemy więc że Unia jest winna stepowieniu. Chodzi o czerwience cytuje dyrektor Marię Konopnicką. „Kto zie­mię przeda­je, Nie naszej ten wia­ry!”

O ile pamiętam to Pan Józef Kubica był długoletnim leśniczym w Nadleśnictwie Brynek. To nadleśnictwo brało udział w programie Małej Retencji Lasów Państwowych, programie finansowanym przez UE. Idąc tokiem jego rozumowania i cytatów, to jego własna organizacja już dawno wysprzedała lasy Niemcom. Nie mówiąc o polskich rolnikach i politykach chętnie przyjmujących od roku 2004 czerwieńce z Brukseli.

Bla, bla, bla, mówią dzisiaj pewno młodzi, zmuszani w szkole do czytani, czy gorsza, recytowania Marii Konopnickiej.

Najwyraźniej polscy politycy i urzędnicy leśni uważają że można wygrywać naród przeciw politykom i urzędnikom Unii Europejskiej nie mając narodu za sobą.

Czas chyba na LPexit panowie dyrektorzy Lasów Państwowych, LPexit z narodu, Polski i Unii. Lasy Państwowe są przecież samowystarczalne ekonomicznie i stoją na własnych nogach, prawda? Te 76.000 km2 to przecież prawie jak Czechy. A że granice nieco poszarpane? Wysłać leśników na nauki doświadczeń z niewygodnymi sąsiadami do Izraela, a pieniądze na mury znajdą się w funduszu leśnym. ZUL-e też znalazłyby się poza granicami Lasów Państwowych, co zdecydowanie poprawiłoby ich pozycje negocjacyjne. Nie wspominając o innych atrybutach urzędniczego państwa leśnego, o których pisaliśmy już przed czterema laty.

Po co czekać na Jeźdźców Apokalipsy?

Ps. Miło nam jednak, że dyrektorzy i naczelnicy LP czytają Monitor Leśny, bo nie podejrzewam ich o czytanie Nature. Przypominam nasz tekst https://www.forest-monitor.com/pl/fundamenty-chwieja-sie-pod-historyczna-praca-naukowa-dotyczaca-gromadzenia-wegla-w-starym-lesie/

Chociaż wolelibyśmy czytanie a nie cherry picking.

Zdjęcie: depositphotos

7 myśli na temat “Bioróżnorodność à la Lasy Państwowe? Bla, bla, bla…

  1. Lesnicy polscy doskonalili do tej pory formy hodowli lasu, by dojść do wiedzy leśnej, umożliwiającej uzyskanie WIECZNEJ MŁODOŚCI uprawianym lasom. Będzie to realizowane dzięki obniżeniu wieku rębności do 60 lat.
    Te genialna idea nie pozwoli lasom uprawianym przez LP nigdy się nie ZESTARZEĆ .
    🙂

  2. Tak słuszna troska.
    Każdy zatrudniony obecnie leśnik powinien mieć dublera, czyli robota wyposażonego w sztuczną inteligencję.
    🙂

  3. Nie trzeba wcale tych funkcji dokładać, niektórzy je mają, trzeba im tylko stworzyć warunki, wypromować, zachęcić, a wtedy tak pięknie się rozwijają, tacy są w tym procederze naturalni, „piękni”.

Dodaj komentarz