Każdy leśnik

Ekolog – jak brzmi to słowo?

Ekolog – jak brzmi to słowo?

Niedobrze, twierdzi przedstawiciel Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze w facebookowym komentarzu pod wstępniakiem red. Rafała Jajora w Nowej Gazecie Leśnej nr. 6/2021. Zapominając jakby że założyciel Fundacji, Pan Radosław Michalski jest z wykształcenia właśnie ekologiem oraz socjologiem.

Dlaczego niedobrze?

Cytuję:

„Ciągle zbyt dużo jest stereotypowych skojarzeń, że jak ekolog, to pewnie weganin w krótkich spodenkach, trampkach i kółkiem w uchu, a już na pewno „lewak”, żyjący z naciągania na datki.” (cytat z wywiadu)

W związku z tym należy zapewne być milionerem filantropem który dla Puszczy Karpackiej porzucił biznes i który na spotkania z lokalsami przyjeżdża w samochodzie za ćwierć miliona złotych, ubrany w drogi garnitur. (wywiad w https://www.biznesistyl.pl/ludzie/wywiady/8451_.html)

Dla podobnego milionera słowo „ekolodzy” nasuwa skojarzenia, że „chodzi o jakąś małą grupę”, że ekolog to „człowiek zainteresowany jakimś egzotycznym, niszowym zagadnieniem, nie mający wiele wspólnego z problemami tzw „Kowalskiego”, w przeciwieństwie do milionera, należy przypuszczać, kojarzący się z „jakimiś gośćmi z kolczykami w nosie i uszach,  biwakujacymi na drzewach.”. (Zaznaczyłem cytaty z komentarza pod tekstem red. Rafała Jajora – TC)

Milioner filantrop ponawia prośbę do redaktora naczelnego „żeby nie używać słowa ekolodzy. Tak na przyszłość…” Przyszłość z cenzurowaniem czasopisma przez milionera? Jest to dosyć popularna metoda, poprzedzona kupnem czasopisma…

Milioner z Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze nie chce więc być kojarzony z gośćmi z kolczykami w nosie i uszach, biwakującymi na drzewach, innymi słowy z Wilczycami i podobnym pospólstwem koczującym w Bieszczadach i na Pogórzu Przemyskim.

Taki plebs nie będzie decydował o przyszłości lasów i Lasów Państwowych, o tym będą decydować tzw. szerokie kręgi społeczne, strona społeczna, odrzucająca, należy mniemać, zakolczykowanych aktywistów, mających jednak wspólny rodowód organizacyjny z milionerem.

Innymi słowy, drogie Wilczyce, pamiętajcie o powiedzeniu „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść” które, mimo swego rasistowskiego wydźwięku, jest nadal wysoce aktualne.

Przyjrzałem się bliżej tekstowi red. Rafała Jajora i jego użyciu słowa ekolog.

Kilka cytatów:

-„Nasilają się protesty ekologów przeciw pozyskaniu drewna”

-„piszemy o konflikcie wokół postulatu ekologów utworzenia Turnickiego Parku Narodowego”

-„ekolodzy są świetni w propagowaniu swoich działań w internecie”

-„w kontaktach leśników z ekologami potrzebnych jest mniej emocji, a więcej dobrej woli po obu stronach”

-„moda na ekologię dotknie leśny biznes, ale nie musi go zniszczyć”

Zarówno tekst jak i cytaty oddają moje zdanie, no może z wyjątkiem słów „moda na ekologię”, bo przekonań ekologicznych nie uważam za modę, kojarzoną z szybkimi zmianami i przemijaniem.

Propozycja przedstawiciela Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, dotycząca zastąpienia słowa „ekolog” słowem „szerokie kręgi  społeczne”, jest dosyć udana w odniesieniu do cytatów. Proszę zabawić się we wstawienie szerokich kręgów społecznych w cytowane zdania i zastanowić się nad sensem wypowiedzi. Niektóre, jak np. „moda na szerokie kręgi społeczne dotknie leśny biznes ale nie musi go zniszczyć” przewidują dosyć trafnie przyszłość.

Można zastanowić się jednak w jaki sposób ekolog zainteresowany niszowym, egzotycznym zagadnieniem zdoła swoje egzotyczne zainteresowania przekuć w zainteresowania dla szerokich kręgów społecznych ale takich nietaktownych pytań nie wypada stawiać milionerom poświęcających bezinteresownie przyrodzie swój czas i pieniądze.

Chęci do zabaw ze słowem ekologia nie brakuje też wśród leśników zatrudnionych przez organizację Lasy Państwowe i klasycznym naszym przykładem są Panowie z Krakowa, naukowiec i dyrektor LP oraz ich ekologianie https://www.forest-monitor.com/pl/lesny-porzadek-ekologianie-uznane-wartosci/

Niemniej jednak nawet najbardziej zagorzali leśnicy, przeciwnicy aktywistów z kolczykami,  rozróżniają między prawdziwymi ekologami a np. ekologistami, uznając wartość słów ekologia i ekolodzy. Może po prostu dlatego że wielu ekologów to koledzy ze studiów na tej samej wyższej uczelni.

Reprezentant Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze chce ekologię, przepraszam, szerokie kręgi społeczne, wprowadzić prawdopodobnie na wyższy poziom, poziom biznesu, na którym mógłby się spotykać z ludźmi mu odpowiadającymi, z drogimi zegarkami i samochodami, bez kolczyków w nosie, uszach i w innych zakrytych miejscach, pociągających jednak, jak przypuszczam, również i milionerów.

Osobiście wolałbym spotkać Wilczycę z podobnym kolczykiem,  niż dyrektora RDLP z Krakowa z kolczykiem w nosie, no ale nie można wymagać od życia za wiele.

Mimo pięknych słów o wadze szerokich kręgów społecznych czy strony społecznej, wyczuwam u samozwańczych namiestników  tych kręgów lekceważący i pogardliwy stosunek do przedstawicieli strony społecznej, nie dysponującej drogimi zegarkami, samochodami za kilkaset tysięcy złotych, jednym słowem nie mających milionów lub władzy. Albo nie będących co najmniej regionalnymi dyrektorami LP czy RDOŚ.

Milionerzy mający jako model biznesowy prowadzenie społeczeństwa w kierunku jego świetlanej przyszłości opartej o uratowany klimat i uratowane bogactwo biologiczne, nie są czymś nowym we współczesnym świecie, podobnie zresztą jak ich model biznesowy. Bill Gates czy Elon Musk są dobrym przykładem.

W pewnym stopniu przypominają mi przywódczynie młodzieży szkolnej, ratującej nas od zagłady swoimi strajkami szkolnymi, rozpowszechnianymi najnowszymi IPhonami i ubranymi w pomarańczowe kurtki wyprodukowane przez swoich rówieśników w niewolniczych warunkach w Bangladesz, ale ozdobione marką Fridays for future. Future nie istniejącej w Bangladesz.

Obie strony opierają się w tym na wiedzy naukowców ekologów, tych swoich, prawdziwych i dr. Antoni Kostka z FDP działa podobnie, czego dowodem jest seria rozmów z profesorem ekologiem z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. W tych rozmowach słowo ekologia bynajmniej mu nie przeszkadzało, no bo jak wiadomo, z jednak strony profesor ma autorytet, przydatny FDP a z drugiej, prawdopodobnie nie ma kolczyka. Przynajmniej widocznego.

Biznesowy model ratowania przyrody ma zalety i wady, znane ekologom, również tym z kolczykami i siedzących na drzewach. Zwłaszcza tym obejmującym stare drzewa. W pogardzie do podobnego obejmowania łączą się ludzie lasu, żyjący z surowca drzewnego oraz, tak wyczuwam, milionerzy oraz politycy z partii tzw. zielonych, dążący do dalszych milionów i władzy politycznej. Przykładów na podobne działania niesprzyjające starym lasom, nie brakuje wśród podobnych polityków z mego drugiego kraju, Szwecji.

Wilczycom i aktywistom spod namiotów w Birczy można doradzić pewien sceptycyzm w stosunku do ludzi pragnących zbić kapitał na ich protestach jak i zresztą w stosunku do generałów z własnych organizacji, wykorzystujących ich jak mięso armatnie.

Kilka lat temu napisałem tekst na temat leśnych mitów https://www.forest-monitor.com/pl/lesny/ zakończony stwierdzeniem i pytaniem: Leśnik to brzmi dumnie. Ale gdzie go znaleźć w korporacji Lasy Państwowe?

Może należy postawić podobne pytanie: Ekolog to brzmi dumnie. Ale gdzie go znaleźć w organizacjach ochrony środowiska preferujących pomysł na biznes oparty o ochronę przyrody?

Może wypowiedzą się weganie w krótkich spodenkach, trampkach i kółkiem w uchu, jak i  „lewacy” żyjący z naciągania na datki? Chętnie opublikujemy was na Monitorze Leśnym. Słowo ekolog brzmi dla nas dobrze a kolczyki nas nie odstraszają.

Zdjęcie: forest monitor på svenska

2 myśli na temat “Ekolog – jak brzmi to słowo?

  1. Myślę ,że istotą bycia ekologiem jest idea ochrony przyrody, choć ta co do zasad i szczegółów realizacji może być różnie rozumiana. Na pewno należy się wystrzegać różnej maści polityków, którzy jako cynicy z natury chętnie robią biznes na idealistach. Trochę jak z patriotyzmem nie mylić z partiami które mają go w sztandarach, jak z lewa tak z prawa. Co prawda są też ekolodzy uprawiający ekologię jako dziedzinę nauki, ale nawet wielu naukowców przyrodników nimi nie jest, dlatego nie wydaje mi się zarezerwowanie tej nazwy tylko do dr nauk biologicznych czy leśnych specjalności ekologia, bo byłoby to spore uproszczenie. Problemy z definicją istoty bycia ekologiem porusza m.in. prof. January Weiner z UJ, który jest ekologiem naukowcem w artykule „Blaski i cienie życia ekologa” w dość żartobliwy sposób. Warto przeczytać: http://149.156.165.8/weiner/artykuly_www/kosmos49_3.pdf

Dodaj komentarz