Leśnik

Leśnik – robotnik leśny – las.

Leśnik – robotnik leśny – las.

Były dyrektor LP, dr. Konrad Tomaszewski, razem ze Ś.p. prof. Janem Szyszko, decyzją Sejmu z dnia 16 grudnia 2016  http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20160002249 pozostawili kukułcze jajo w gnieździe Lasów Państwowych. Te tzw. dobre praktyki gospodarki leśnej, niedotykalne prawnie ale dokumentowane licznymi zdjęciami przyrodników, kompromitują od pięciu lat leśników pracujących w tej organizacji.

Taka sytuacja była do przewidzenia, ale prawdopodobnie obaj Panowie zatracili już wtedy a prawdopodobnie znacznie  wcześniej, swój kontakt z rzeczywistością leśną w terenie.

Powracając więc do niej, trzeba wyraźnie powiedzieć że różnorodność biologiczną w polskim lesie gospodarczym, administrowanym i zarządzanym przez Lasy Państwowe kształtują w pierwszym rzędzie zasady gospodarki leśnej prowadzonej przez LP, gospodarki zdefiniowanej jako zrównoważona po Szczycie Ziemi w Rio w roku 1992. Te zasady, 30 lat później, powoli się przeżywają w temacie bioróżnorodności. Albo powinno się je wreszcie zacząć traktować na poważnie.

W drugiej kolejności, bioróżnorodność biologiczna jest kształtowana przez pracowników Zakładów Usług Leśnych, którzy kierują się wskazówkami lub ich brakiem, ze strony pracowników terenowego nadzoru administracji Lasów  Państwowych.

Różnorodność biologiczną w polskich lasach państwowych stwarza więc,  zachowuje lub niszczy bezpośrednio robotnik leśny, pracownik Zakładów Usług Leśnych oraz podleśniczy, leśniczy i inżynier nadzoru administracji Lasów Państwowych.

Pośrednio, poprzez uwarunkowania pracy Zakładów Usług Leśnych, również nadleśniczy i jego zastępca.

Oraz poprzez  uwarunkowania zrównoważonej gospodarki leśnej, również cała biurokratyczna nadbudowa organizacji Lasy Państwowe.

Relacje robotnik leśny – leśnik terenowy – las przeszły interesującą drogę historycznego rozwoju.

Do roku 1989 robotnik leśny i terenowy leśnik, stali mniej więcej na równie niskich pozycjach społecznych, obydwaj lekceważeni,mniej lub bardziej, pomiędzy ludźmi. To pamiętam.

Po roku 1989, po wyrzuceniu robotników leśnych z tzw. „leśnej rodziny” leśnik terenowy zaczął go kształtować i uczyć, w zasadzie wzajemnie, przystosowania się do nowej rzeczywistości.

Leśnik przystosował się do niej znacznie lepiej, dzięki pomocy swojej organizacji Lasy Państwowe, uzyskując prestiż i dobre warunki bytu.

Niektórzy spośród robotników, ci którzy mają dziś duże ZULe i są ich właścicielami, przystosowali się, dzięki swojemu wysiłkowi, równie dobrze, prowadząc względnie dobre życie, choć często ekonomicznie stresowe.

Cały czas jednak, ta trójstronna konstelacja działała tylko na dwustronnej linii robotnik – leśnik, mając las jako swoje nieistotne przyrodniczo tło ale istotne i decydujące jako zaplecze surowcowe.

Ten drugi a w zasadzie trzeci plan przebija się teraz na plan pierwszy i do lasu  musi zacząć dostosowywać się robotnik oraz leśnik.

Lasu jako środowiska z biologiczną różnorodnością, jako ekosystemu z siecią mykoryzy, martwymi drzewami i starymi drzewami stojącymi do osiągnięcia swego pełnego cyklu życiowego. A nie lasu jako terenu z drzewami z którego pobiera się surowiec drzewny.

Co można powiedzieć o gospodarce leśnej Lasów państwowych stosując cytowany już klucz Różnorodność biologiczna a gospodarka leśna Lasów Państwowych?

Jest to gospodarka leśna prowadzona na największej powierzchni lasów państwowych w UE i mająca najliczniejszy  dozór w postaci pracowników na stanowiskach nierobotniczych (3,3 osoby na 1000 ha – 2019). Prowadzi ona równocześnie swoje prace przy użytkowaniu lasu metodami bardziej dopasowanymi do bioróżnorodności niż np. gospodarka leśna szwedzkiego Sveaskog z jej  kilkudziesięciohektarowymi zrębami zupełnymi.

Ale równocześnie te małe i wąskie, w porównaniu do szwedzkich, zręby w lasach zarządzanych przez Lasy Państwowe, są z kolei bardziej niż te szwedzkie pozbawiane różnorodności biologicznej poprzez technologie pracy, przypominającej uprawy rolne a nie teren leśny. Te szwedzkie przypominają niekiedy krajobrazy księżycowe ale z pozostawionymi odpadami drzewnymi, dającymi możliwość przeżycia, cytując naukowców z IBL, organizmów saproksylicznych. Te polskie ugorowane zręby dają możliwość przeżycia, no właśnie czego? Może naukowcy leśni, ci niezależni od LP, wypowiedzą się na ten interesujący temat?

Każda współczesna gospodarka leśna wymaga metod pracy dających albo dobry surowiec albo dających surowiec gorszy ale szybko.

W obu przypadkach wymaga metod pracy wkraczających w środowisko leśne systematycznie i często, co z kolei zupełnie nie sprzyja różnorodności biologicznej ale z drugiej strony sprzyja odmiennym interpretacjom definicji różnorodności biologicznej przez gospodarkę leśną oraz ochronę przyrody.

Trzeba przyznać że gospodarka leśna LP daje zdecydowanie lepszy surowiec drzewny niż ta szwedzkiego Sveaskog, nastawiona na surowiec produkowany szybko. Jakość i ilość, można powiedzieć.

Czy to samo można powiedzieć o bioróżnorodności w szwedzkich lasach? Tutaj wchodzi w grę czynnik znany i z kraju, typ własności leśnej. Braki w bioróżnorodności gospodarki Sveaskog, SCA czy Stora Enso są równoważone bioróżnorodnością w lasach prywatnych, fizycznych właścicieli leśnych, w Szwecji mających ponad 50% powierzchni leśnej. Zręby końcowe w szwedzkich lasach prywatnych są małe, średnio nieco ponad 3 ha a więc porównywalne do LP.

Intensywne i częste prace gospodarcze w Lasach Państwowych, począwszy od upraw poprzez czyszczenia młodników i trzebieże, są na ogół znacznie rzadsze w szwedzkim lesie. Nie brakuje wśród prywatnych właścicieli tych którzy rezygnują z trzebieży a więc nie wchodzą z pracami do swego lasu przez co najmniej 30-40-50 lat.

Byłoby to wspaniałe dla bioróżnorodności gdyby nie jeszcze inny czynnik, związany właśnie z bioróżnorodnością i aktywnością członków organizacji ochrony przyrody. Koncentrują się oni na ochotniczym kontrolowaniu wniosków o cięcia końcowe w lasach prywatnych w celu znalezienia gatunków tzw. biotopów kluczowych, kwalifikujących dane powierzchnie do przeznaczania na lasy ochronne.

W ten sposób właściciele takich lasów, prowadzący oszczędną i nieintensywną gospodarkę leśną, sprzyjającą stworzeniu i zachowaniu różnorodności biologicznej, tworzą sobie sami moment 22, mają las, grunty leśne, pracują na nich, płacą podatki a nie mogą z lasu korzystać.

Co jak łatwo się domyślić, nie sprzyja rozwojowi i zachowywaniu biotopów kluczowych a tym samym bioróżnorodności. Oraz stawia pewne znaki zapytania dotyczące celów działania pewnych organizacji ochrony środowiska.

Ten przykład wskazuje w pewnym stopniu na niemożność rozwoju bioróżnorodności, przynajmniej w zadowalającym stopniu, w lasach gospodarczych, bioróżnorodności definiowanej przez przyrodników i widzących bioróżnorodność jako całość ekosystemu leśnego a nie jako ilość starych drzew z dziuplami, raczej nielicznych ale chętnie pokazywanych przez leśników, na tle młodych, stojących w szeregu jak doborowe wojsko, wypielęgnowanych młodych drzew.

Waga zasad prowadzenia gospodarki leśnej, zasad obowiązujących pracownika administracji Lasów Państwowych, na kształtowanie się bioróżnorodności leśnej, jest bardzo duża ale kładzenie winy na same zasady leśnej gospodarki zrównoważonej, usprawiedliwiałoby leśnika i jego partnera, robotnika leśnego, w absolutnie za dużym stopniu.

O warunkach pracy pracowników ZUL pisaliśmy wielokrotnie na Monitorze Leśnym, piszą o nich również systematycznie czasopisma Nowa Gazeta Leśna i Drwal.

Tematów i problemów nie brakuje, tematów i problemów odbijających się na środowisku leśnym, będącym miejscem pracy robotnika leśnego. Te warunki są stwarzane zarówno przez Lasy Państwowe jak i przez Zakłady Usług Leśnych.

Do tych będących dziełem Lasów Państwowych można zaliczyć szereg sytuacji wynikających z monopolu państwowej własności leśnej w Polsce i związanych z tym sytuacji. Co stwarza z kolei problemy w ZULach z przetargami w Lasach Państwowych, wzajemne licytacje ZULi, pracę na czarno, pracę na tempo, nieprzestrzeganie zasad BHP, pracę podnajmowanych firm leśnych z niejasnym zakresem odpowiedzialności i jakości pracy, często system usług jedna firma na leśnictwo, co sprzyja wyraźnie zależności na linii leśniczy-firma, korupcję odpowiedzialnych pracowników administracji LP czego ostatni przykład z nadl. Głogów dowiódł https://www.facebook.com/119832854830409/posts/1926185610861782/?d=n, podejrzenia o stworzenie szarej strefy w usługach leśnych, przyczyniającej się do prania pieniędzy pochodzących z nielegalnych źródeł  https://www.forest-monitor.com/pl/uslugi-lesne-i-nadlesnictwa-pralnie-szarej-strefy-czesc-czwarta/ i wiele innych, podobnych.

Kiedyś, kilka lat temu, Lasy Państwowe propagowały certyfikat Rzetelnej Firmy Leśnej. Potem się wycofały. Teoretycznie certyfikaty FSC i PEFC obejmują również społeczne aspekty współżycia LP z ZUL. Ale tylko teoretycznie skoro tematów dla dziennikarzy nie brakuje. Chyba nadszedł czas na przejście od teorii do praktyki z przestrzeganiem prawa, przepisów i reguł jak i czas na zwykłą, rzetelną pracę dla obu stron. Z certifikaten lub nie, ale rzetelną. A przede wszystkim na warunkach umożliwiających tą rzetelność.

Czy to wszystko przyczynia się do traktowania lasu jako tego najważniejszego składnika w trojkącie  leśnik – robotnik leśny – las?

Nie.

Czy w takich uwarunkowaniach i przy takim rozwoju sytuacji na rynku usług leśnych, rynku stworzonego i utrzymywanego przecież przez administrację Lasów Państwowych, można przystąpić do napisania choćby podobnego raportu do tego szwedzkiego opisanego w Czy leśnik może popierać założenia Europejskiej Strategii na Rzecz Bioróżnorodności? Może, ale…i uznającego szkody wyrządzane w lesie przez gospodarkę leśną?

Nie.

Moim zdaniem, rzeczywistość społeczna wymaga dzisiaj od organizacji Lasy Państwowe podjęcia wielu istotnych decyzji, wysoko niepopularnych dla aparatu biurokratycznego Lasów Państwowych, decyzji nieporównywalnie istotniejszych od tej np. z 16 grudnia 2016.

Nowe zasady hodowli lasu, nowe instrukcje ochrony lasu i urządzenia lasu a przede wszystkim nowa ustawa o lasach i nowa polityka finansowa w stosunku do swoich partnerów, firm leśnych, ta cała przyszła ogromna praca to zwykły efekt chowania głowy w piasek przez kolejnych dyrektorów LP.

Widzących w lesie źródło surowca a nie środowisko leśne z bioróżnorodnością. Widzących w lesie Lasy Państwowe a nie las.

Życie doścignęło tą firmę i obciążanie winą Unię Europejską z jej Strategią na rzecz Bioróżnorodności 2030, jest po prostu dalszym chowaniem głowy w piasek.

Nie zazdroszczę zadań dzisiejszemu Dyrektorowi Generalnemu Lasów Państwowych.

Czytaj również: Prowadzący stronę, jako leśnik(!!), popiera założenia Europejskiej Strategii na Rzecz Bioróżnorodności?

                           Czy leśnik może popierać założenia Europejskiej Strategii na Rzecz Bioróżnorodności? Może, ale…

                           Lasy Państwowe a różnorodność biologiczna.

Zdjęcie: natursidan

2 myśli na temat “Leśnik – robotnik leśny – las.

  1. Absolutna populistyczna demagogia – ” nieuka Wajraka ” !
    Czy opluwanie Polski i LP z ” oddali ” to wszystko co pan potrafi ?
    Uciekliście z kraju do ” raju ” gdzie oddajecie hołd – harwesterom i siekierom !
    Co pan i Rafał Chudy osiągneliście lub nie , że tak szkalujecie polskie lasy i leśników ?
    Darz Bór
    Ryszard Kosior

  2. Ja z Kraju nie uciekłem ze zwykłego pecha,bo nie trafiała mi się dobra miejscówka w „raju” i w dodatku zawsze miałem nadzieję na powrót do LP, więc o tę miejscówkę nie walczyłem na całego. No i ani miejscówka, ani powrót się nie udał.
    Zacni koledzy leśnicy żyją obecnie w stresie, bojąc się własnego cienia a ich OBIECANA MISJA coraz bardziej jest postrzegana przez społeczeństwo jako ZŁODZIEJSTWO. Być może przydarzy im się to samo co kapłanom, którzy tradycyjne sutanny zamienili obecnie na cywilne ciuchy nawet bez koloratki, by ich nikt nie rozpoznał na ulicy. Leśnik więc wpadając do Biedry w mieście będzie być może też podmieniał ciuchy.
    Oczywiście nie wiem czemu kapłani udają cywili i nie wiem czemu być może leśnicy też będą to musieli robić.
    U LEŚNIKÓW może mieć to związek z BRAKIEM RÓŻNORODNOŚCI ???

Dodaj komentarz