Pobojowisko

Pobojowisko leśne według Kazimierza Rykowskiego i Janusza Zaleskiego. 1

Pobojowisko leśne według Kazimierza Rykowskiego i Janusza Zaleskiego.

Opisane zostało już przed ponad dwoma laty, w leśnym czasopiśmie branżowym Las Polski, w serii artykułów opublikowanych w nr.nr. 5/2018-15/16 2018. 

Na sieci natomiast w nieśmiałej formie fotografii w http://wielkopolski.ptl.pl/uploads/TEST%20TK/Komunikaty/Polityka%20lesna1-9.pdf przez leśników wielkopolskich Polskiego Towarzystwa Leśnego.

Wypowiedzi prof. Kazimierza Rykowskiego i dr. Janusza Zaleskiego dotyczyły okresu sprzed roku 2018, ale pozostały dalej jak najbardziej aktualne, co nie przynosi specjalnej chwały ekipie rządzącej aktualnie organizacją Lasy Państwowe a przede wszystkim politykom bawiących się środowiskiem w ostatnich kilku latach.

Dzisiejsza, nie za jasna, sytuacja polityczna związana z przynależnością Lasów Państwowych do nowego resortu, może i powinna zachęcić nowych polityków do zapoznania się z problematyką leśną jak i z opiniami na temat organizacji Lasy Państwowe, problematyką i opiniami odmiennymi od tych reprezentowanych przez lobby dyrektorów Lasów Państwowych.

Na początek można im zaproponować artykuły w Lesie Polskim, jako pośrednie w tonie i problematyce leśnej pomiędzy dwoma krańcowym biegunami: zdaniem CILP (Centrum Informacyjne Lasów Państwowych) a zdaniem redakcji Dzikiego Życia.

Czytając powtórnie te artykuły zostałem uderzony ich aktualnością, mimo iż padają w nich często nazwiska byłego dyrektora generalnego LP i byłego ministra środowiska. Dzisiejsze nazwiska są inne ale problemy leśne te same i zupełnie świeże oraz dalej gorące albo jeszcze bardziej gorętsze.

Myślę że najlepszą zachętą do sięgnięcia po Las Polski sprzed dwu lat są cytaty, przyciągające do lektury artykułów Panów Kazimierza Rykowskiego i Janusza Zaleskiego.

Artykuł I

„Polskie leśnictwo, pozostając w nurcie transformacji ustrojowych, inicjowało własne, głębokie reformy w sferze gospodarczej, przyrodniczej i społecznej – wychodząc z leśnictwa surowcowego ustawowo zadeklarowało realizację „trwale zrównoważonej gospodarki leśnej”. Sytuacja skomplikowała się nieco, kiedy okazało się, że w polskim prawie leśnym istnieją dwa pojęcia określające działalność gospodarczą w lasach: gospodarka leśna i trwale zrównoważona gospodarka leśna.”

„Nigdy dotychczas ministrowie środowiska nie przyczyniali się do „oddrzewiania” kraju (przypomnijmy tzw. lex Szyszko), a zajmowali się raczej zalesianiem, ochroną roślin i zwierząt. Nigdy dotychczas polska gospodarka leśna i leśnicy nie byli przedmiotem tylu negatywnych opinii, oświadczeń i stanowisk podejmowanych przez krajowe i międzynarodowe instytucje i organizacje. Nie przeszkadzało to niedawno odwołanym decydentom leśnym „iść w zaparte” przed TSUE, prezentować wysoką samoocenę i wskazywać na siebie jako wzorzec do naśladowania, a polskie leśnictwo, jako najlepsze w Europie, a kto wie, czy nie na świecie, jak zapewniał były minister środowiska Jan Szyszko.”

„Strategie, które mają tworzyć perspektywy konstytucyjnie zadeklarowanego zrównoważonego rozwoju kraju (od 2017 r. należałoby mówić: odpowiedzialnego),nie uwzględniają unikatowego związku, jaki istnieje między lasem, drewnem, energią, lokalną aktywnością ekonomiczną, zatrudnieniem, środowiskiem, klimatem, przyrodą i społecznymi potrzebami rekreacji, wypoczynku, kontemplacji piękna krajobrazu, wyższej jakości życia.”

Artykuł II

„Pytania:

  • Jak polityka leśna i narzędzia, którymi dysponuje, lub które może stworzyć w postaci regulacji prawnych, powinna wzmocnić elastyczność lasów i ich zdolności przystosowawcze do zmian klimatycznych oraz przyczynić się do integracji polityki państwa, a także strategii i planowania gospodarczego ze stanem klimatu?
  • Jak lasy i gospodarka leśna powinny uczestniczyć w polityce energetycznej państwa i zwiększać udział źródeł odnawialnych w miksie energetycznym?
  • Jak lasy i gospodarka leśna mogą wzmocnić ochronę i odnawianie zasobów wodnych i przywracać lub zachować właściwe relacje/stosunki hydrologiczne w ekosystemach i ograniczać degradację naturalnych habitatów oraz redukować straty różnorodności biologicznej?
  • Jak zagospodarowanie lasów może przyczyniać się, wzmacniać lub podtrzymywać przeorganizowywanie całej gospodarki w kierunku „zielonej ekonomii” i szerzej bioekonomii kraju?
  • W jaki sposób polityka leśna powinna podnieść rangę lasów w zagospodarowaniu przestrzennym kraju, a rolę leśnictwa w gospodarce narodowej?
  • Jak gospodarka leśna, zarówno państwowa, jak i prywatna, powinna zaspokajać rosnące potrzeby przemysłu drzewnego i nie hamować jego rozwoju limitami sprzedaży drewna, nie marginalizując przy tym zadań środowiskowych, ochrony przyrody, krajobrazu, zasobów wodnych i miejsc rekreacji?
  • Jak polityka leśna powinna wpływać na obszary odległe od miejsc występowania lasów, zwłaszcza takich jak tereny aglomeracji miejskich i przemysłowych, oraz jak kształtować warunki życia społeczeństw nie tylko lokalnych?
  • Jak zapewnić realizację polityki leśnej państwa przez Lasy Państwowe? Jaka forma organizacyjna i sposób zarządzania oraz zapewnienia społecznego nadzoru nad Lasami Państwowymi byłyby najskuteczniejsze?
  • Jaka powinna być rola nauk leśnych/nauki w kształtowaniu kierunków rozwoju leśnictwa i Lasów Państwowych oraz w rozwiązywaniu bieżących problemów gospodarki leśnej?
  • W jaki sposób kreować cele i zadania leśnictwa, by zapewnić równowagę między ustawowo zapisanymi funkcjami lasu? Jaką politykę i gospodarkę powinny prowadzić Lasy Państwowe na terenach szczególnie wrażliwych lub przyrodniczo cennych i objętych ochroną przyrody?

Artykuł III

„Sukces” kampanii, prowadzonej pod hasłem ratowania Puszczy przed leśnikami, jest głębszy, niż się sądzi: doprowadził do niszczenia budowanego przez lata wizerunku leśników i Lasów Państwowych jako instytucji o dużym zaufaniu społecznym, gospodarującej w zrównoważony sposób wspólnym dobrem i chroniącej przyrodę. Można to dostrzec w ostatnim badaniu opinii społecznej („Las Polski” 2/2018).”

„W trakcie wielu lat walki o sposób ochrony i formy zarządzania Puszczą ważną rolę odgrywała nauka. Trzeba tu podkreślić, że w wyraźnej opozycji stoją środowiska reprezentujące nauki leśne i inne dziedziny nauki.

Naukowcy z leśnym doświadczeniem w większości reprezentują pogląd, że zrównoważone leśnictwo jest wystarczającym sposobem ochrony Puszczy Białowieskiej. Opowiadają się za aktywną ochroną i tradycyjną gospodarką leśną opartą na zasadach obowiązujących w Lasach Państwowych. Uznają, że podstawowym celem jest zachowanie zasobów drzewnych Puszczy (drzewostanów), co ma gwarantować trwałość leśnych ekosystemów.

Przedstawiciele innych nauk związanych z lasem uważają, że należy wyeliminować gospodarkę leśną, wprowadzić ochronę bierną, zrezygnować z przeciwdziałania naturalnym procesom, za taki uważając np. gradację kornika. Symptomatyczna była tutaj debata oksfordzka w Polskiej Akademii Nauk, gdzie międzynarodowe grono wybitnych naukowców oceniło stan i sposoby ochrony Puszczy. W głosowaniu, po zaprezentowaniu argumentów przez obydwie strony, miażdżącą (trzykrotną!) przewagę uzyskali zwolennicy biernej ochrony, za czynną byli tylko reprezentanci nauk leśnych.

Istota zaś problemu tkwi w tym, że w Puszczy jest miejsce zarówno dla czynnej, jak i biernej ochrony, a myślenie biegunowe i czarno-białe prezentowanie świata przyrody pozostaje obce metodzie naukowej, jest błędem.”

Artykuł IV – V

„Wobec licznych wątpliwości dotyczących koncepcji Leśnych Gospodarstw Węglowych zmuszeni jesteśmy zadać pytanie: co jest w niej nowe, a co dodatkowe? Jakie działanie pozostaje oryginalną, innowacyjną myślą jej Autorów? Czy nie jest ona tworzeniem ex post polityki, która nie ma w sobie ani elementów nowości, ani dodatkowości? Dorabianiem nowej ideologii do istniejących już praktyk.”

„Z zapisów wynika, że koncepcja LGW i SDE (Składów Drewna Energetycznego) jest ufundowana na dwóch założeniach/hipotezach:

(1) istnieją w leśnictwie działania dodatkowe, tzn. oprócz stosowanych do tej pory, które, jeśli nałoży się obowiązek ich stosowania, spowodują zwiększenie pochłaniania i zmagazynowanie dodatkowych ilości węgla organicznego, oraz

(2) wraz z upływem czasu zwiększa się zawartość węgla organicznego w drewnie zgromadzonym na składnicach energetycznych.”

„Należy postawić pytania o koszty tego „pilotażowego projektu rozwojowego”. Ile wynoszą wydatki na prace urządzeniowe, prace przy wykonywaniu „dodatkowych” zabiegów i nigdy niewycenione prace leśników uruchamiających LGW i SDE? Jakie będą przychody z tytułu sprzedaży jednostek CO2 i w jakim stopniu pokryją poniesione nakłady?”

„Ale podstawą tych dążeń nie mogą być założenia i hipotezy, na których zbudowano koncepcję Leśnych Gospodarstw Węglowych i Składów Drewna Energetycznego wg zarządzenia nr 2. W pierwszym przypadku przesłankę stanowi zwiększanie pochłaniania przez proekologiczne działania dodatkowe, co jest trudne do sprawdzenia i pozostaje iluzją, a w drugim przesłanką staje się absurdalny pogląd o absorbowaniu węgla również przez drewno.

Rzeczywistą strategią klimatyczną LP mogłaby się stać kombinacja trzech współzależnych elementów: (1) zwiększanie pochłaniania, (2) zwiększanie akumulacji/retencji, głównie w drewnie, ale również w glebie oraz (3) ) zwiększanie użytkowania drewna, produkowanego również poza lasem, z preferencją na wzmaganie efektu substytucji materiałowej i energetycznej. Budowanie takiej strategii i polityki klimatycznej bez udziału przemysłu drzewnego i ochrony przyrody jest jednak zajęciem jałowym.”

„Jedyną bowiem racjonalną drogą jest kaskadowe użytkowanie drewna tak długo, jak to jest możliwe, czyli przetrzymywanie węgla w postaci nieaktywnej w okresie dłuższym niż trwała jego produkcja.”

„Jakkolwiek zgodnie z koncepcją LULUCF najbardziej efektywnym klimatycznie działaniem jest zmiana formy użytkowania gruntów, to jednak w obrębie istniejących lasów są możliwości intensyfikacji pochłaniania i gromadzenia węgla. O gospodarstwie leśnym ukierunkowanym na produkcję drewna mówi się od dawna w kontekście wielofunkcyjności gospodarki leśnej, przy czym nie kojarzy się takiego gospodarstwa z działaniami proekologicznymi, jak ma to miejsce w koncepcji LGW. Wręcz przeciwnie. Liczące się efekty produkcyjne kojarzą się z uproszczaniem struktury ekosystemu, nie jej rozbudową.”

Artykuł VI

„Przyjmując tzw. model kanadyjski, jako narzędzie dokumentowania i prognozowania udziału lasów w ochronie klimatu, twórcy LGW pogłębili modelowe uproszczanie rzeczywistości, sprowadzając polskie uwarunkowania do kanadyjskich. Uzyskany wynik symulacji stawia pod znakiem zapytania przydatność tego modelu w warunkach polskiego leśnictwa. Lasy Kanady i sposób ich zagospodarowania daleko różnią się od lasów w warunkach polskich, a zważywszy charakter gospodarki leśnej w Polsce, nastawionej na drzewostany wielopiętrowe i wielogatunkowe oraz sortymenty wielkowymiarowe, różnice te, w miarę upływu czasu i jeśli nic się nie zmieni, będą prawdopodobnie coraz większe.

„Dla wielu obszarów może się okazać, że mamy do czynienia z bilansem ujemnym, zwłaszcza w tych przypadkach, kiedy mamy do czynienia z obszarami przyrodniczo najbardziej cennymi. Dokumentowanie gromadzenia węgla z tytułu „dodatkowości” staje się iluzją.”

„Wg ekspertów IPCC (Intergovernmantal Panel on Climate Change) największych efektów klimatycznych należy oczekiwać poprzez zmianę form użytkowania gruntów, tj. zamianę obszarów nieefektywnych rolniczo lub nieużytkowanych, na trwałe uprawy leśne i obszary zadrzewione. Chodziło im nie tyle o gospodarowanie w istniejących lasach, zwłaszcza tych, które, jak w Europie, w tym w Polsce, są zagospodarowane wg reguł SFM (Sustainable Forest Management) i które nie powinny być zamieniane na inne formy użytkowania gruntów. Chodziło o nowe lasy powstające w wyniku zalesień, o zadrzewienia, uprawy, plantacje i inne formy drzewiaste poza lasem.”

„Dzisiejsze opinie o pozytywnym wpływie gatunkowego zróżnicowania na produkcyjność ekosystemów leśnych zdają się zaprzeczać europejskim doświadczeniom z upraszczaniem struktury drzewostanów i tworzeniem monokultur.”

„Jak to więc jest ze związkiem różnorodności z produkcyjnością? I o jaką produkcyjność chodzi: o ogólną biomasę czy o wielkość produktu użytkowego? Jeśli o ogólną biomasę, to dla klimatu pozostaje to bez większego znaczenia, bo uzyskany efekt jest przejściowy. Jeżeli chodzi o wielkość produktu użytkowego to  gospodarka leśna zna działania, których efekty zapisały się w historii niebywałym sukcesem pochłaniania węgla przez lasy: konwersja lasów liściastych i mieszanych na bardziej lub mniej wyraźne monokultury iglaste w XIX w. zwiększyła produkcję drewna użytkowego od dwóch do trzech razy. Gdyby wówczas liczono pochłanianie i „dodatkowość”, to lasy w dużej części Europy, w tym w Polsce, byłyby jednym wielkim gospodarstwem węglowym.”

„Udział lasów i leśnictwa w ograniczaniu zmian klimatycznych jest bardziej skomplikowany niż niż liczenie pochłaniania, bo nie o to w istocie chodzi. Najistotniejsze jest to, co z tym pochłoniętym węglem dzieje się w ekosystemie, ile wraca do atmosfery, a ile pozostaje, w jakiej postaci i na jak długo, jaka jest jego alokacja i co należy zrobić z nim po wywiezieniu z lasu, czyli jak użytkować drewno.”

Artykuł VII

„W „Sylwanie” (5/2017) ukazał się artykuł Huberta Szramki i Krzysztofa Adamowicza, w którym podnoszą oni konieczność modyfikacji formy organizacyjnej Lasów Państwowych. Tylko odważne i przemyślane zmiany dadzą LP gwarancję przetrwania i rozwoju.”

„Oczekiwania wyrażane przez liczne grupy interesu są bardzo często sprzeczne ze sobą i z natury rzeczy wymagają stałych uzgodnień i kompromisów. Krępowanie dyskusji na ten temat i brak inicjatywy z mian wychodzących ze środowiska leśników może zaprzepaścić dotychczasowy dorobek i zakończyć się „wylaniem dziecka z kąpielą.

Z takim właśnie problemem zderzyli się eksperci konferencji panelowych „Wartość”, „Rozwój”, „Ochrona”, „Dziedzictwo”, a głównie panelu „Organizacja”, w trakcie prac nad Narodowym Programem Leśnym w latach 2012–15. Stwierdzono wówczas, że status prawny zarządcy lasów państwowych własności Skarbu Państwa (PGL LP) nie jest precyzyjnie uregulowany i stabilny, pozostaje nieadekwatny do zadań gospodarczych/rynkowych i funkcji środowiskowych/społecznych.”

„Potrzeba odpolitycznienia, a właściwie odpartyjnienia Lasów Państwowych, pojawiła się w wielu rekomendacjach jako warunek wstępny dalszych zmian.”

„Zgodnie z rekomendacjami do NPL panelu „Organizacja” przyszła struktura LP powinna być jednocześnie: (1) rodzajem wyodrębnionej i wyspecjalizowanej służby państwowej (2) rodzajem agencji państwowej wypełniającej powierzone zadania administracyjne oraz (3) specjalistycznym przedsiębiorstwem publicznym. Warunkiem takiego rozwiązania są konstytucyjne gwarancje zachowania społecznej własności lasów państwowych własności Skarbu Państwa i trwale nie podlegać prywatyzacji. Podjęta w 2014 r. próba wprowadzenia do Konstytucji RP takiego zapisu nie powiodła się z powodu sprzeciwu ówczesnej opozycji. Obecne władze milczą o potrzebie konstytucyjnych gwarancji.”

Artykuł VIII

„Jesteśmy świadkami niecodziennej sytuacji: naprzeciwko siebie stoją dwa ugrupowania uczonych i nie jest to konferencja naukowa i spór merytoryczny, ale forum opinii publicznej i spór społeczny. W sprawie jednego tego samego gatunku owada leśnego ugrupowania te mają diametralnie różne opinie, powołując się przy tym, jedni i drudzy, na liczne krajowe i zagraniczne badania i naukowe autorytety: kornik drukarz (Ips typographus) jest szkodnikiem lasu i należy go czynnie zwalczać, wycinając drzewa chore, żeby ochronić las; oraz: kornik drukarz to naturalny komponent biocenozy i jest w lesie potrzebny podobnie jak chore drzewa, żeby las był kompletny i mógł normalnie funkcjonować. Inaczej mówiąc, jedni drugim wmawiają, że „białe jest czarne, a czarne jest białe” (a może, że „białe jest białe, a czarne – czarne”)”

„Chodzi więc nie tyle o poszerzanie wiedzy o lesie i lepsze gospodarowanie, co o udowodnienie, że „mamy rację”, albo inaczej: że tylko my potrafimy „odróżnić kornika od żaby”. (Inwentaryzacja Przyrodnicza)”

„Realizacji obydwu „projektów rozwojowych”, które pochłaniają większość funduszy przeznaczonych na naukę, towarzyszą niepokojące zjawiska w społecznościach uczonych. Jako skutki autorytarnej polityki naukowej LP i ręcznego sterowania badaniami pojawiają się postawy oportunistyczne, konformizm i nienaukowe zachowania. Brak jest wyraźnych reakcji środowisk naukowych, które w imię uzyskania zlecenia przystają na narzucone warunki, lansowane poglądy, niekiedy głupotę, arogancję czy niekompetencję. Przystają na dyktat i wymagania sponsora, który, nie mając racji, lub mając tylko jej część, posiada pieniądze. Tzw. zaplecze intelektualne leśnictwa adaptuje się i podpisuje listy poparcia, stając się stroną sporów i utrwalając poczucie nieomylności władzy.”

„Czy dlatego „wiedza” o wzroście ilości węgla w drewnie na składnicach energetycznych w funkcji czasu oraz o tym, że drewno, będąc już surowcem, pochłania w dalszym ciągu CO2, została przemilczana?

Czy dlatego uznaje się za celowe liczenie gatunków w lesie i wydawanie na to dziesiątków milionów złotych przy jednoczesnym posługiwaniu się tablicami zasobności sprzed wieku?

Czy dlatego bez komentarza pozostaje fałszywa propagandowa informacja, że uprawa leśna o powierzchni 10 ha, pochłaniająca CO2, produkująca drewno i dająca inne korzyści leśne może być podstawą utrzymania jednej rodziny, gwarantując jej życie na zadawalającym poziomie (konferencja z 28 grudnia 2015 r.; J. Szyszko, „Las Polski” 1/2016)?

Czy milczenie w tych i innych bulwersujących sprawach (np. polityki kadrowej LP) oznacza, że do zastraszenia i oportunizmu środowiska zawodowego LP doszła obawa i konformizm leśnego środowiska naukowego?”

Artykuł IX

„ Kończąc nasz cykl, chcielibyśmy się przyjrzeć polityce kadrowej w Lasach Państwowych. Wszak dotyka ona każdego pracownika przedsiębiorstwa.”

„Niestety, rzeczywistość jest inna, zasady zarządzania zasobami ludzkimi oceniono negatywnie, a przekłada się to na stosunki międzyludzkie i coraz bardziej pogłębiające się podziały. Nie jest to sytuacja, która zaistniała ostatnio. Oprócz powszechnie panujących odczuć mówią o tym choćby takie dokumenty jak apel PTL z 2006 r., poruszający kwestię narastających niechęci i uprzedzeń, psucia zwartości środowiska leśnego, wzajemnego obrażania się i rewanżyzmu i zbytniego upolitycznieniu naszego zawodu. W podobnym tonie wypowiadał się w tym samym roku prof. Jacek Michalski, apelując o jedność środowiska i merytoryczne, apolityczne działanie.”

„Jej rezultatem jest przyjęcie  jednego kryterium awansowania – gotowości realizacji linii partii (lub związku zawodowego). Nie trzeba dodawać, że skutkiem takiej polityki kadrowej jest rosnąca liczba zupełnie nieprzygotowanych do zarządzania osób pełniących ważne funkcje w hierarchii LP. Kuriozalne przypadki awansów wg modelu „od pucybuta do milionera”, błyskotliwe kariery, a czasem mianowania osób kwalifikujących się bardziej na kozetkę psychoanalityka niż ważne stanowiska to dzisiaj chleb powszedni leśnej rzeczywistości.”

W tych kilkudziesięciu cytatach starałem się oddać  atmosferę wypowiedzi Panów Kazimierza Rykowskiego i Janusza Zaleskiego na aktualne tematy leśne.

Pytania jakie oni zadali w artykule II, mogłyby być i są w zasadzie klasycznym scenariuszem dla moderatora dyskusji pod tytułem: Jak  poważnie rozmawiać, no i pisać, o problemach leśnych.

Ale pod zasadniczym warunkiem że taka dyskusja byłaby otwarta i dostępna dla wszystkich, co najmniej na zasadach dostępności do materiałów Narodowego Programu Leśnego z lat 2012-2015. Te materiały nadal są dostępne, no powiedzmy większość i powinny być podstawą do dzisiejszej dyskusji i decyzji.

Marnowanie takiego dorobku jest po prostu kardynalnym błędem i przykładem na poziom administrowania  wczorajszych i dzisiejszych decydentów organizacji zarządzającej polskimi lasami państwowymi.

Że nie jest on za wysoki, trudno w świetle wymienionych przykładów, zaprzeczyć. Że mógłby być zdecydowanie wyższy, z tym zapewnie wielu się zgodzi. Na pytanie dlaczego nim nie jest odpowiedzieli pośrednio autorzy cytowanych artykułów pisząc w ostatnim artykule:

„Atmosfera wewnątrz firmy nie odgrywa w przekonaniu większości przełożonych istotnej roli. „Cóż z tego, że zamordysta i ludzie płaczą albo uciekają od niego, a kobiety boją się wejść do jego gabinetu, kiedy nadleśnictwo/regionalną/generalną (niepotrzebne skreślić) prowadzi znakomicie”.

„Takie podejście dominuje u nas nie od dzisiaj, a zarządzanie przez strach to dość powszechna praktyka i nie ma śladów, że nie jest akceptowane. Strach, milcząca zgoda, brak otwartych dyskusji i samodzielnych opinii, konformizm są być może najważniejszymi problemami stosunków międzyludzkich w Lasach Państwowych”.

Amen, powiedziałby zapewnie generalissimus polskich leśników państwowych, o. Tadeusz Rydzyk. Tak trzymać, dodałby.

Czytaj również: Jak dyskutować na poważne tematy leśne?

Zdjęcie: norra

Jedna myśl na temat “Pobojowisko leśne według Kazimierza Rykowskiego i Janusza Zaleskiego. 1

Dodaj komentarz