Polemika Profesora z Autorem.

Polemika Profesora z Autorem.

Polemiki profesorskie nie bywają na ogół ciekawą lekturą dla zwykłego, szarego człowieka, niespecjalnie zainteresowanego rozstrzygnięciem który to z nich ma rację w temacie specjalistycznym, najcześciej opisywanym żargonem naukowym, ostatecznie odbierającym ochotę na zapoznanie się z argumentami obu stron.

Niemniej jednak polemika zatytułowana Armagedon sensu lato w ostatnim Lesie Polskim nr. 3/2018, przyciąga uwagę tytułem niezwyczajnym dla powagi profesorskiej.

Z kim więc profesor nauk leśnych polemizuje tak alarmistycznym, choć złagodzonym określeniem sensu lato, tytułem?
(Sensu lato jest antonimem sensu stricto)

Nie wiemy, choć powinniśmy bo Las Polski zamieszcza artykuł Profesora w dziale Polemiki.

Nie wiemy choć grzeczność każdego autora publikującego na łamach ogólnopolskiego czasopisma leśnego wymagałaby wymienienia choćby imienia i nazwiska autora publikacji z którym polemizuję.

Nie wiemy choć polemizujący profesor zapożycza tytuł od autora z którym polemizuje.

Jest on dla niego Autorem, nazwijmy więc profesora Profesorem.

Ale dzięki fotografii umieszczonej jako załącznik do artykułu Profesora dowiadujemy się iż Autorem jest autor artykułu w Lesie Polskim 23/2017 zatytułowanego Armagedon w Borach Tucholskich, Pan Robert Grzeszczyk.

Przeczytałem dokładnie oba artykuły, zwłaszcza Pana Roberta Grzeszczyka, aby zorientować się czym zasłużył na zaszczyt polemiki z czołowym, może nie dla wszystkich, ale w każdym razie, profesorem polskich nauk leśnych.

Profesor, z wyżyn swojej ex cathedra określa artykuł Roberta Grzeszczyka jako zawierający, cytuję: „wiele ryzykownych opinii i dowolnych skojarzeń, okraszonych znajomością literatury pięknej, których nie sposób komentować, chociaż nie powinno się ignorować. Zawiera jednak również nieprawdę, której z pewnością pominąć milczeniem nie można.”

Co skłoniło Profesora do zaznajomienia się z tekstem nieprawdziwym, z ryzykownymi skojarzeniami i w dodatku okraszonymi znajomością literatury pięknej? Może ta literatura?

Nie. Okazuje się że jest to całkiem poważne zainteresowanie Profesora możliwością wykorzystania takich nieprawdziwych, ryzykownych i nienaukowych tekstów do nagłośnienia tematu leżącego na sercu Profesora, a mianowicie Narodowego Programu Leśnego.

Bo Pan Robert Grzeszczyk powraca, cytuję Profesora:

„na chwilę do ożywionej dyskusji Narodowego Programu Leśnego i stwierdza, że wyeliminowano z niego autorytarnie selekcję i dlatego selekcja jest zbędna w lasach (…).
Autor nie zauważył, że nie ma w Polsce Narodowego Programu Leśnego, a więc nie było z czego selekcji eliminować. Istnieją natomiast bogate materiały z prac nad NPL-em (10 tomów materiałów opublikowanych w latach 2014–15), ale, jak z tekstu wynika, Autor tych materiałów nie czytał. Jeśli czytał ze zrozumieniem, to zastosował własne leksykalno-semantyczne uproszczenie: czasowniki „zweryfikować”, „modyfikować”, „ograniczyć”, „ukierunkować” i „zintensyfikować”, które są zawarte w rekomendacjach dotyczących selekcji, Autor zastąpił jednym czasownikiem „wyeliminować” i jest to rzeczywiście semantyczny armagedon. A kiedy dokonał już takiego zabiegu, z niezachwianą pewnością siebie, i stosując formę czasu dokonanego, tworzy własną narrację o „polskiej szkole leśnej”

Muszę przyznać że Profesor posiada talent satyrycznego szyderstwa, wyrobiony najwidoczniej w polemikach z innymi profesorami.

Bo okazuje się, według niego, iż Robert Grzeszczyk, piszący od lat o polskim leśnictwie, przeoczył fakt iż polski Narodowy Program Leśny jest dalej na etapie tworzenia a raczej impasu z jego wprowadzeniem w życie, że nie czytał materiałów NPL (czemu się nie dziwię bo kto jest w stanie przeczytać 10 podobnych tomów skoro przebijają i to w nadmiarze À la recherche du temps perdu, a to tylko siedem tomów), że dokonał semantycznego Armagedonu bo zastapił kilka synonimów swoim słowem „eliminować” i na tej bazie zbudował swoją narrację o polskiej szkole leśnej.

Uff, poważne oskarżenia jak na poważnego Profesora. Ale zachęcające do jego tekstu, bo mamy nadzieję na interesującą lekturę.

Niestety dalszy tekst jest interesujący ale raczej dla specjalisty leśnego, wpierw o zacięciu statystycznym, bo Profesor opisuje liczne materiały NPL na temat selekcji a następnie panegirycznym bo przypominającym zasługi Profesora w podkreślaniu wagi tego tematu.

Ale powróćmy do tekstu Roberta Grzeszczyka. Co on konkretnie napisał na temat selekcji wywołującej zaszczyt polemiki ze strony Profesora?
Cytuję:

„Gdy wrócimy na chwilę do ożywionej dyskusji Narodowego Programu Leśnego, to przypomnimy sobie, że wyeliminowano z niego autorytarnie selekcję. Jest zbędna w lasach, które w perspektywie mają stać się lasami narodowymi (pod flagą biało-czerwoną i orłem białym) i przeznaczonymi w pełni do tworzenia „bogactwa narodowej różnorodności przyrodniczej”. Wyznaczanie kolejnych stref referencyjnych w nadleśnictwach Puszczy Białowieskiej (2015 r.) wskazuje, że ten kierunek „polskiej szkoły leśnej” jest trwały.”

Tylko tyle.

Ale cały tekst Pana Roberta Grzeszczyka jest jednak tekstem wartym przeczytania, z prostej przyczyny: jest interesująco napisany, choć według Profesora w prześmiewczej formie.

Chociaż muszę przyznać honor Profesorowi, oprócz tej formy zauważa on i tutaj Go cytuję:

„porusza (Autor) arcypoważne problemy dnia dzisiejszego: od gabinetowego zarządzania lasami publicznymi w Polsce przez „światłe umysły” wszystkowiedzącej centrali (czytaj: DGLP), przez kpinę z „polskiej szkoły leśnej”, „polskiego modelu leśnictwa” czy „polskiej sztuki leśnej”, wątpliwej wartości koncepcję „lasu węglowego”, do trącącej hipokryzją deklarowanej przez leśnych decydentów programowej przewagi idei nad zyskiem.
Należy (wyjątkowo…) zgodzić się z poglądem Autora o „mocy ideologii w dzisiejszej DGLP”

Ja osobiście, zupełnie niewyjątkowo zgadzam się z większością opinii Roberta Grzeszczyka, a w sytuacji w której tego nie robię, nie określam go anonimowym Autorem.

No ale ja nie jestem profesorem polskich nauk leśnych, Profesorem.

Czytając polemikę Profesora z Autorem widzę po prostu wykorzystanie przez Profesora tekstu Autora do reklamy i autoreklamy oraz ochotę przyłączenia się Profesora do grona, do tej pory nielicznego, osób nauki leśnej krytykujących LP i DGLP. Poprzez zupełnie niepolemiczne zgodzenie się ze zdaniem Autora, znanego od lat z podobną krytyką.

Poprzez dwa lata rządów duetu Jan Szyszko, Konrad Tomaszewski nie napotkałem krytycznego głosu Profesora, ale jeżeli się mylę to przepraszam. Był to w tym przypadku głos niedosłyszalny dla nas, bez tytułów naukowych ale interesujących się polskim leśnictwem i krytykującym jego dzisiejsze rozwiązania.

Profesor kończy zdaniem z którym wielu, nawet w DGLP, się zgodzi: Powtarzający się „powyborczy armagedon” sensu lato może być rujnujący. Dla lasów.

Trudno nie odnieść wrażenia że Profesor pozycjonuje siebie i Narodowy Program Leśny przed takim przyszłym armagedonem wyłapując i wykorzystując uwagi Autorów takich jak Autor.

A do tekstów Autora zachęcam. Dają się czytać. Zachęcają do polemiki. Nawet Profesorów. Co już jest dużym osiągnięciem. Szkoda tylko że znajomość okruchów literatury pięknej nie przekłada się u nich na styl.

Autor: Tadeusz Ciura

Zdjęcie autora

 

3 myśli na temat “Polemika Profesora z Autorem.

  1. Bardzo proszę Autora „Polemiki Profesora z Autorem” o zwrócenie uwagi na datę wpłynięcia materiału „Armagedon sensu lato” do Redakcji Lasu Polskiego (przy nazwisku pod artykułem). Przeprosiny za: „nie napotkałem krytycznego głosu Profesora” przyjmuję i jako autoreklamę polecam np.: „Puls Biznesu” z 22czerwca 2017 („Promowanie absurdu” https://www.pb.pl/promowanie-absurdu-867428); materiały z 117 zjazdu PTL w Gnieźnie (6-8 września 2017) tekst referatu oraz prezentacja (PTL to taka organizacja nazywana „pozarządową”, nieobca wszystkim, którzy zajmują się polskim leśnictwem…).
    To prawda, że 10 tomów materiałów to dużo do czytania, ale czyta się na ogół to, co interesuje czytającego, a do tego służą spisy treści, wstępy, programy. Leśnictwo, na szczęście, nie opanowało jeszcze sztuki komunikowania się emotikonami…
    A ponadto, oczekiwałbym raczej merytorycznej polemiki, a nie jedynie nachalnej obrony Autora „Armagedonu w Borach Tucholskich”.

  2. Cieszy mnie że Profesor dostrzegł absurd przyrodniczy a przede wszystkim polityczny pomysłu o nazwie Leśne Gospodarstwa Węglowe.
    Tym bardziej że pisaliśmy o tym na Monitorze Leśnym wcześniej i dużo jak np. w http://www.forest-monitor.com/pl/profesor-jan-szyszko-i-jego-naukowcy/ czy w http://www.forest-monitor.com/pl/banicja-ocieplenia-klimatu/ który to artykuł cytuje na końcu nasze teksty na temat klimatu, CO2 i LGW.

    Chętnie przepraszam choć osobiście uważam że retoryka artykułu Pana Roberta Grzeszczyka dotyczyła tematyki znacznie ważniejszej niż selekcja lub LGW.

    Na temat innych, podobnych pomysłów duetu Jan Szyszko-Konrad Tomaszewski pisaliśmy na Monitorze równie często i dużo.
    O Narodowym Programie Leśnym pisałem z kolei ja sporo, cytując pewne źródła i pewnych ekspertów, choćby przy okazji ostatniego pomysłu z sadzeniami w rezerwatach nadleśnictw Puszczy Białowieskiej http://www.forest-monitor.com/pl/jaki-powinien-byc-las/
    czy pomysłu prof. Andrzeja Grzywacza w https://www.forest-monitor.com/pl/2018/01/ w Opoka polskiej nauki leśnej a fake news.

    Oczywiście przykład Janusza Korbela, swego czasu eksperta przy opracowywaniu NPL nie jest typowy dla np. bardzo istotnej dyskusji o wadze selekcji w tworzeniu polskiego lasu przyszłości ale z materiałów NPL o np. lasach prywatnych w Polsce korzystałem już kilkakrotnie pisząc o szwedzkich lasach prywatnych.

    Nie dysponuję wiedzą pozwalającą mi na dyskusje naukowe o selekcji, ale pisaliśmy wielokrotnie o szwedzkich badaniach naukowych na różne tematy związane z lasem przyszłości jak np. http://www.forest-monitor.com/pl/nowe-zycie-i-przyszlosc-lasu/ czy http://www.forest-monitor.com/pl/krazki-nasienne-gotowe-do-gry/ lub http://www.forest-monitor.com/pl/nawozenie/ lub https://www.forest-monitor.com/pl/zrozumiec-skandynawow/ a na temat selekcji i genetyki pisałem w styczniu 2916
    https://m.facebook.com/TCiura/posts/919713774802167:0
    starając się oddać w miarę dobrze lub mniej dobrze, wysiłki szwedzkich naukowców w tym temacie.

    Artykuł Roberta Grzeszczyka Armagedon w Borach Tucholskich jest warty gorącej obrony jak i cytowania. Z prostej przyczyny: Autor atakuje w nim podstawowe bolączki Lasów Państwowych, którym my na Monitorze Leśnym poświęcamy swój czas od początku powstania Monitora w czerwcu 2016.
    Nie dało nam to ani popularności ani lajków w krajowych mediach społecznych, ale spokojne, przynajmniej ja tak myślę i w miarę czyste sumienie.

    Ja osobiście uważam NPL za projekt pożądany a materiały za konieczne do doprowadzenia projektu do końca, w sensie decyzji politycznej. Czy wszystkie, to rzecz do dyskusji, zapewne trudnej, czego dowodzą aktualne spory nad podobnym programem, pierwszym w historii leśnej Szwecji. Mówiono tutaj o uchwaleniu programu w roku 2018, teraz wymienia się rok, prawdopodobnie, 2019.

    Politycznie jest taki program trudny do przeprowadzenia a najbliższe szwedzkie wybory są już jesienią 2018.
    Życzę lepszej koniunktury w Polsce.

    Leśno-przyrodnicze artykuły Pana Roberta Grzeszczyka są dla mnie warte obrony również z przyczyn wymienionych w zakończeniu Polemiki Profesora z Autorem.

    Z poglądami z którymi się nie zgadzam, dyskutuję lub milczę, zachowując grzeczność i szacunek oraz normy dyskusji, te szwedzkie.
    Pragnąłbym aby ludzie poziomu Profesora nie zniżali się do poziomu anonimowości swoich wypowiedzi i zakładam że odpowiadam Prof. Kazimierzowi Rykowskiemu.
    Myślę też że obdarzanie anonimowością swoich adwersarzy polemicznych szkodzi samym Profesorom.
    A Noblesse oblige jest nienachalne. Po prostu jest.

    Tadeusz Ciura

  3. Moja reakcja na stwierdzenie o „autorytarnym wyeliminowaniu” selekcji z lasów w artykule „Armagedon w Borach Tucholskich”, co miało wynikać z „ożywionej dyskusji” nad Narodowym Programem Leśnym, wynikała, być może, z pewnej nadwrażliwości na fałsz i pisanie na tezę. Z nadwrażliwości podobnej do tej, którą odczytuję u Pana w dość uporczywej obronie Autora. Chociaż Autor, jak wynika z lektury artykułu, takiej obrony nie potrzebuje. Potrzebne jest raczej sprostowanie.
    Pana wrażliwość jest zresztą bardziej subtelna niż moja, gani Pan bowiem styl, brak grzeczności i szacunku. Sam jednak nie dochowując stylu: czy Pana nie dotyczy „szlachectwo, które zobowiązuje”? Bo czy w dobrym stylu jest stwierdzenie: „znajomość literatury pięknej nie przekłada się u nich (Profesorów) na styl”? Czy to jest szwedzka norma dyskusji? Skąd to pluralistyczne uogólnienie? Czy nie ma w tym cienia kompleksu?
    Utrzymywanie „poziomu anonimowości” jest relacją (nawet w miłości) dopuszczalną i nie uchybia grzeczności. Zwłaszcza, że w tym wypadku Autor (nie: autor) „Armagedonu (…)”, pisze bezosobowo, że „wyeliminowano z niego autorytarnie selekcję”: Kto mógł się zachować autorytarnie w redagowaniu rekomendacji z prac nad NPL, jeśli nie koordynator/redaktor/organizator? Czy nie jest to „obdarzenie anonimowością adwersarza”? „Autorytarne” potraktowanie prac nad NPL brzmi znajomo: podobnie wypowiadał się na ten temat K. Tomaszewski, wymieniając nazwisko „głównego kierownika tematu” (Las Polski 2/2016).
    W sprawie pierwszeństwa pisania o LGW, tzn. „pisania wcześniej i dużo”, mam następujące wiadomości: dość obszerne materiały krytyczne o przedsięwzięciu przesłałem do Lasu Polskiego wcześniej niż data widniejąca w linku do materiałów Leśnego Monitora, bo w kwietniu 2017 – w maju wycofałem tekst z powodu groźby Dyrektora DGLP „negatywnych skutków takiej publikacji” dla instytucji, w której pracuję (zlecenia z DGLP stanowią 77% budżetu IBL…). W maju materiał przesłałem do „Magazynu Biomasa”. W piśmie ukazał się absurdalny wywiad Dyrektora projektu LGW o pochłanianiu CO2 przez drewno (!). Pismo po 3 miesiącach odmówiło druku. W końcu tekst ukazał się w Materiałach 117 zjazdu PTL (wrzesień 2017) (książka do nabycia w: PTL Zarząd Główny, 05-090 Sękocin Stary).
    Kończąc: rozważania o stylu i obrona Autora zajmują mniej więcej 1/4 Pana tekstów. Na merytoryczną dyskusję nie liczę. Obawiam się, że dalsza wymiana poglądów w stylu szwedzkim nie będzie „poszukiwaniem straconego czasu”, a stratą czasu. A swoją drogą warto przebrnąć przez te 7 tomów Prousta! Podobnie jak przez 10 tomów 193 Autorów materiałów do NPL, jeśli istotnie jest się zainteresowanym leśnictwem w Polsce (forma bezosobowa dotyczy Forest Monitor, nie Pana…).
    Łączę wyrazy poważania
    Profesor

Dodaj komentarz