Dr Antoni Kostka: Odpowiedź na zarzuty przedstawione we wpisie „Monitor Leśny w TOK FM”

Z przyjemnością zauważyłem, że audycja TOKFM, w której zabierałem głos, wraz z przedstawicielami Pracowni na Rzecz wszystkich Istot, została szybko zauważona przez Monitora Leśnego i poddana krytycznej, (choć ogólnie aprobującej) ocenie.

Niestety, prawa audycji są takie, że niektóre zagadnienia omawiane są powierzchownie, i dlatego pozwolą sobie skorzystać z okazji, i poszerzyć moje niektóre argumenty oraz odpowiedzieć na zarzuty przedstawione przez ML.


1. Sprawa ilości pozyskanego drewna w skali kraju a problem ochrony obszarów cennych przyrodniczo.

W 2018 pozyskano prawie 43 mln metrów sześciennych drewna. Co roku ta ilość wzrasta o kilka milionów; wystarczy powiedzieć, że jeszcze w 2000 roku wynosiła zaledwie 25 mln m3.

Argument, że ten wzrost ilości pozyskanego drewna wynika ze struktury wiekowej drzewostanów i wchodzenia w wiek rębności drzew posadzonych w ramach powojennych zalesień jest nam doskonale znany. Tak, zakładając, że utrzymujemy stałą proporcję ilości pozyskanego drewna do przyrostu grubizny na pniu możemy sobie pozwolić na znaczny wzrost pozyskania. Jednak uważamy, że nie ma żadnego powodu, żeby uznawać ten wskaźnik za decydujący. Swoją drogą, jak słusznie zauważył już Monitor ( https://www.forest-monitor.com/pl/ile-surowca-drzewnego-pozyskuje-sie-w-polsce-w-stosunku-do-przyrostu-masy-drzewnej/ ) nawet sprawa rzeczywistej proporcji pozyskania do przyrostu nie jest jasna, i LP trochę się gubią we własnych zeznaniach; prawdopodobnie ten wskaźnik w ostatnich latach jednak wzrasta).

Niemniej, wszystkie modele zakładające określenie optymalnego wieku rębności, począwszy od modelu Faustmana, a skończywszy na jego wyrafinowanych współczesnych rozwinięciach, dość pobieżnie traktują inne (tzw „pozaprodukcyjne”) funkcje lasu, a próby ich ilościowego opisu są na wczesnym etapie rozwoju. Wydaje się jednak, że w świetle rozwoju sytuacji związanej np. z anomaliami pogodowymi (susze, powodzie) oraz ze zwiększonym znaczeniem lasu jako miejsca wypoczynku i regeneracji te pozaprodukcyjne funkcje muszą mieć coraz większe znaczenie. Wiem, że bardzo trudno obliczyć, ile skłonni byliby zapłacić polscy podatnicy, żeby lasy były użytkowane mniej intensywnie, ale intuicja podpowiada mi, że z roku na rok coraz więcej. Podobnie wygląda sytuacja z „mitygacyjną” wodochronną rolą lasów: jej skutki są bardzo rozproszone w czasie i przestrzeni (co ma trzebienie lasów karpackich do niskiego stanu wody na Wiśle w Warszawie?). Niemniej, powiązanie określonych przyczyn i skutków w tym zakresie zaczyna być już możliwe dla średnio rozgarniętego inteligenta. A tego wszystkiego w modelach określania wieku rębności i typu rębni nie ma wcale, albo jest bardzo mało.

Mimo nawet, ze moglibyśmy pozyskiwać co roku 43 mln m3 drewna, wcale tego nie musimy robić. To nieprawda, ze przemysł drzewny i polską gospodarkę czeka jakaś katastrofa, gdyby, na przykład, pozyskanie spadło do  poziomu 35 ml m3. Taka była wartość pozyskania jeszcze 4 lata temu. I co? Istniał wtedy przemysł drzewny, meblarski itp.? Owszem, istniał, i wcale nie był w jakiejś zapaści.

Warto przy tym dodać, że przychody i rentowność przemysłu drzewnego i meblarskiego nie są wcale tak w 100% zależne od kosztów surowca, bo koszt surowca jako procent wartości produktu finalnego spada, co dobrze świadczy o polskich producentach, którym udaje się wytworzyć coraz większą wartość dodaną. Tak więc, , jeśli koszt surowca stanowi np. 20% wartości produktu finalnego, to jego (wielki!) wzrost o 25% spowoduje wzrost kosztu produktu finalnego o zaledwie 5%.

To jest mój argument za tym, ze spadek pozyskania i idący za tym (być może) wzrost cen surowca nie muszą być katastrofalne dla polskiego przemysłu. Wystarczy, że ograniczymy sprzedaż niskoprzetworzoną (np. papierówka) a skoncentrujemy się na działalności na wyższych etapach łańcucha produkcyjnego (np. galanteria drzewna, wysoko przetworzone elementy konstrukcyjne, gotowe domy itp.). Wzorem dla nas niech będą Włosi: potentat w zakresie eksportu mebli, a mikrut w zakresie pozyskania drewna. Da się? Owszem, tak. A, szczerze mówiąc, najlepiej byłoby, gdybyśmy jako kraj skoncentrowali się na promocji własnych marek produktów finalnych, bo tam leżą prawdziwe pieniądze: na meblach najwięcej zarabia te, kto na końcu przykleja swoją naklejkę z logo.

Warto podkreślić, że ograniczenie pozyskania drewna na obszarach cennych przyrodniczo (powiedzmy, 15% terenów administrowanych przez LP) wcale nie oznacza wprost proporcjonalnego spadku całkowitego pozyskania o 15%. Nie mam danych, żeby przeprowadzić dokładną analizę (pracujemy nad tym) ale stawiam dolary przeciw orzechom, że ten spadek mógłby wynieść nie więcej niż 5%, czyli tylko 2-2,5 mln m3! I mógłby zatem ustabilizować się na poziomie nieco poniżej 40 mln m3. Zatem, dość podstępnym chwytem erystycznym są rozważania krytyka naszej audycji, „co by było, gdyby pozyskanie zmniejszyło się do poziomu 30 mln m3”. Nie, takiego zmniejszenia nikt na razie nie postuluje. Przy okazji, jak słusznie zauważa autor artykułu http://www.forest-monitor.com/pl/optymalny-wiek-rebnosci/ , wiek rębności  dla wielu czysto „gospodarczych” lasów mógłby być obniżony, co w części zasypało by lukę powstałą w wyniku zaprzestania gospodarki leśnej tam, gdzie ona po prostu bardziej szkodzi niż przynosi pożytku.

2. Badania naukowe.

Pani Sylwia Szczutkowska wyraziła w audycji opinię, ze „dobrze gdyby leśnicy jeszcze stosowali wyniki nauki np. w przypadku dewastacji Puszczy Białowieskiej, kompletnie zignorowali głos świata nauki, który jest jednoznaczny”. Autor recenzji z Monitora Lesnego stwierdził, na to, że „jest to oczywiście kłamstwo Pani Sylwio, gdyż świat nauki nie jest nigdy jednoznaczny, a już na pewno nie w przypadku Puszczy Białowieskiej w której problem jest dość złożony.

Tu recenzent trochę zagalopował. Tak, badania naukowe dotyczące problemów występujących w Puszczy Białowieskiej nie dają jednoznacznych wyników. W ogóle, nauka nie jest nigdy jednoznaczna. Ale tutaj proporcje są jasne: zdecydowana większość naukowców potwierdza, że Lasy Państwowe po prostu ignorują ich zdanie, a ich metody „walki z kornikiem” są nic nie warte i szkodliwe przyrodniczo. Gradacje są jak katar: leczone, trwają tydzień, a nieleczone – 7 dni. Może z punktu widzenia produkcyjnych funkcji lasu wchodzą w grę jakieś metody aktywnego przeciwdziałania gradacjom tzw. „szkodników”. Ale w Puszczy Białowieskiej już ten etap dyskusji mamy za sobą: tam chodzi nie o drewno, ale o naturalną przyrodę i niezakłócone wielkoskalowe procesy ekologiczne.

3. Deficytowe nadleśnictwa i przepływy w ramach Funduszu Leśnego

Jak rozumiem, tu nie ma rozbieżności miedzy nami. Warto jednak dodać kilka argumentów, które nie wybrzmiały wystarczająco mocno w trakcie audycji:

  1. Nadleśnictwa, o których mowa (głównie karpackie i białowieskie) są deficytowe w sposób trwały. Ich ujemne wyniki finansowe nie wynikają z wieku drzewostanu, jego struktury itp., jeśli tak, to w niewielkim stopniu. Brak możliwości mechanizacji pracy w górach powoduje znacznie wyższe stawki za pozyskanie drewna. Co więcej, jest niemal pewne, że te stawki będą wzrastać z racji braku rąk do pracy. Podobnie wygląda sprawa w Puszczy Białowieskiej: nieuniknione koszty wynikające z dostosowania się do zasad ochrony (UE, UNESCO, itp.) po prostu podrażają działalność do tego stopnia, że lepiej jej w ogóle zaniechać.
  2. PULe nie są związane z jakąkolwiek projekcją finansową. Planujemy gdzie i ile wytniemy, posadzimy itp., ale kompletnie nie interesujemy się tym, czy to ma ekonomiczny sens. Nie wiemy, czy deficyty są zaplanowane na jakiś dłuższy okres? Czy nawet „na papierze” leśnicy chcą kiedyś wyjść „na plus”?
  3. Procedura przyznawania środków w ramach FL jest zupełnie nieprzejrzysta. Wiadomo, ze następuje to w wyniku jakiegoś podania o te środki. Ale dlaczego przyznaje się taką a nie inną ich wysokość? Czy istnieje na to jakiś wzór, algorytm?
  4. Budzi najwyższe zdziwienie fakt, że wpływ FL na wyniki finansowe nadleśnictw w ogóle nie jest badany przez ludzi zajmujących się ekonomiką leśnictwa w Polsce. Wygląda na to, że jest to temat tabu. Nikt nie wykonał dość prostej operacji, a mianowicie „oddarcia” Rachunku Zysków i Strat z wpływu dotacji z FL. Czyli pokazania, „co by było, gdyby nie było tegoż funduszu”
  5. Dość ciekawą kwestią jest sposób księgowania wpływów z tytułu dotacji z FL. Otóż, nie pokazują się one jako dodatkowe przychody, a jako „zmniejszenia kosztów” Jest to delikatnie mówiąc, kontr-intuicyjne. Przeciętny Kowalski, dostając do ręki sprawozdanie finansowe nadleśnictwa, nie ma pojęcia, gdzie i w jakiej wysokości mieszczą się tam transfery z FL. Może o to od początku chodziło?

4. Prywatyzacja i reprywatyzacja lasów.

Może na początku wywodu przyznam szczerze, że jestem i zawsze byłem ekonomicznym liberałem. Uważam, że współczesny kryzys kapitalizmu nie wynika ze zbyt dużej wolności gospodarczej, ale ze zbyt małej. Powiedziawszy to, co powiedziałem (aż strach się do tego przyznawać!) nie jestem zwolennikiem reprywatyzacji lasów. Ja rozumiem, że majątek Lasów Państwowych powstał w wyniku wywłaszczeń i, ogólnie mówiąc – ludzkiej krzywdy. Ale tej krzywdy było więcej, i to w każdym obszarze życia społecznego. Po prostu, przejechał po nas walec historii, i nic na to nie poradzimy.

Jeśli mówi Pan o respektowaniu zasad prawa, to zasada jest taka, że wszystkie działania poczynione zgodne z prawem obowiązującym w momencie ich trwania są (niestety)… zgodne z prawem.

Rzymskie paremie prawnicze są w tym zakresie niewyczerpanym źródłem inspiracji. Poniżej kilka na tą okazje:

  1. Abusus non tollit usum – Nadużycie nie wyklucza (prawa) korzystania (z tego uprawnienia)
  2. Longa possessio parit ius possidenti et tollit actionem vero domino – Długie posiadanie daje posiadaczowi prawo, a rzeczywistemu właścicielowi odbiera roszczenie

Proszę zauważyć, że dziś podważa się (czasami z sukcesem!) decyzje nacjonalizujące prywatne mienie, ale tylko wtedy, kiedy takie decyzje powstały z naruszeniem wówczas obowiązującego prawa. Niestety (lub na szczęście) niepodległa współczesna Polska jest prawnym sukcesorem PRLu. Bez tego np. moja matura nie miała by ważności i musiałbym ją nostryfikować po roku 89-tym, nieprawdaż?

Tak więc, nacjonalizacja lasów jest (bo była) z punktu widzenia prawa jak najbardziej legalna. I taką mamy teraz sytuację. Możemy teoretycznie teraz lasy sprywatyzować, ale to w warunkach polskich jest nierealne: państwo jest za słabe, żeby wyegzekwować od prywatnych właścicieli odpowiednią gospodarkę, lub też zasady ochrony przyrody. A wysuwanie takich propozycji było by po prostu politycznym samobójstwem ze strony organizacji ekologicznych. Co więcej, wydaje się, ze w kontekście globalnego kryzysu klimatycznego to dobrze, że polskie lasy nie są w większości prywatne. Nadzwyczajne sytuacje wymaga czasem nadzwyczajnych środków, a z takimi możemy mieć do czynienia. Dobrze, że lasy są w rękach państwa, byle by to państwo nie było z tektury, a zarządcy byli zawsze pod kontrolą społeczną. I tego sobie życzmy, kończąc ten wywód tradycyjnym zawołaniem „Nasz Bór”!


Tekst: Dr Antoni Kostka, Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze

Zdjęcie: https://www.pexels.com

16 myśli na temat “Dr Antoni Kostka: Odpowiedź na zarzuty przedstawione we wpisie „Monitor Leśny w TOK FM”

  1. Cyt:
    „Ale w Puszczy Białowieskiej już ten etap dyskusji mamy za sobą: tam chodzi nie o drewno, ale o naturalną przyrodę i niezakłócone wielkoskalowe procesy ekologiczne.”
    Technologia leśna to eksperyment, który dziś możemy na podstawie badań trafnie wycenić. Dzięki temu możemy też odnieść się do takich projektów jak w cytowanym zdaniu: ” ale o naturalną przyrodę i niezakłócone wielkoskalowe procesy ekologiczne.”
    Bujda na resorach na koszt podatnika!!!!!!!!!!!!
    Zejdzie kilka wieków aż powstaną pozytywne efekty tych”niezakłóconych wielkoskalowych procesów”. Zresztą ten wariant był już Puszczy Białowieskiej przerabiany dzięki firmie angielskiej The Century European Timber Corporatin , która goliła puszcze z drewna w latach 1924 – 1929 r i nie zalesiała. Dzika/naturalna przyroda miała okazję pokazać co potrafi w takim przypadku i do dziś żyją świadkowie, którzy jeszcze w latach osiemdziesiątych te powierzchnie usuwali i zalesiali na nowo.
    Tak jak już raz napisałem, że ta zabawa o puszcze jest po to, by w dalszym etapie połączyć ją z kawałkiem na Białorusi a na koniec przenieść Białoruś do strefy wpływów UE. Taki stan rzeczy potrzebny jest dla Izraela ponieważ jest koncepcja przeniesienia go Europy a ustawa 447 ma zagwarantować finansowanie tego projektu.
    Jesteście pożytecznymi idiotami .

    1. Cóż mogę powiedzieć na takie zarzuty? Tylko można by je rozwinąć, w taki oto sposób, że prawdopodobnie chodzi o interesy Reptilian, którzy przybyli z gwiazdozbioru Alfa Centauri. Żydzi, masoni i cykliści są ich przedstawicielami na Ziemi. Jeśli przyjmie się taką optykę, sprawa przynależności Puszczy do Białorusi zaczyna się wyjaśniać. …

  2. Stara śpiewka o Reptilianach Antoni Kostka, którą już dziś nie da się wiele osiągnąć.
    Wątek geopolityczny wtrąciłem przy okazji a jest oparty o wypowiedzi czołowych polityków światowych i ich dążenia.
    Możesz jednak nie skupiać się na Reptilianach ale na „hodowli naturalnej”którą proponujecie.
    Pewnie poza propozycją, by Białowieżę zamknąć na kłódkę i postawić strażników, by tam nikt nie chodził(poza Wami) przez 300 lat nic w niej więcej nie ma 🙂

  3. Dodam, że Putin lub jego następcy wyrażą swoje poparcie dla EKOLOGII wyrażonej połączeniem obu kawałków Puszczy Białowieskiej tyle że granicę przesuną do Hajnówki 🙂

  4. Żeby nie było, że jestem jakimś ‚nastawionym wrogo penisem’ ;)) najbardziej pierwszy z brzegu (bo z pierwszej linijki tekstu :):)) przykład ‚ekologicznej matematyki/merytoryki’ w wykonaniu dr geologii, dyrektora finansowego – Antoniego Kostki:

    „W 2018 pozyskano prawie 43 mln metrów sześciennych drewna. Co roku ta ilość wzrasta o kilka milionów; wystarczy powiedzieć, że jeszcze w 2000 roku wynosiła zaledwie 25 mln m3.”

    To tutaj ja, rzadki w tym kraju gatunek ‚czytającego ze zrozumieniem’ zapytam:
    Skoro przez 18 lat pozyskanie wzrosło o 18 mln to jak może ‚wzrastać o kilka mln rocznie’ ?

    Skucha Panie doktorze, i to samodzielna. Notabene dyrektora finansowego :):) Przypomina mi się tu strata Fundacji (za 2018 rok), ale mam nadzieję (niezależnie od sympatii lub jej braku u mnie), że to historie bez związku.
    Martwi mnie (tu padnie hipoteza), że z chęci dogryzienia LP, człowiek o nieskazitelnej ideowej postawie (Nowa Konfederacja?) zapędza sie w swojej antypatii w rejony zwykłych merytorycznych błędów. Jedno słowo (‚kilka’) a tak wiele za nim idzie…..

    Dodam, że dalej w treści tego tekstu jest mnóstwo ‚naciągania spodni pod szyję’. Gdyby dzień miał 48h to byłby czas, żeby to korygować… Ale, może kiedyś się pochylę i podzielę swoimi spostrzeżeniami. Po prostu – zwłaszcza jeśli chodzi o Bieszczady – uważam, że nie można koło takich ‚opowieści’ przechodzić spokojnie.

    P.S.
    Na Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze jestem zablokowany, m.in. za takie ‚korekty’. Moze ktoś im to podrzuci, bo zwyczajnie wstyd.
    P.S.2
    Proszę, czytajcie ze zrozumieniem to co się Wam dostarcza…

    1. są już wyniki finansowe FDP więc pozwolę sobie na porównawczy przykład (bardziej doświadczalny dla autora powyższego artykułu)

      „Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze jeszcze w 2018 roku miała prawie 2 mln zł przychodu. Co roku wydając (także samodzielnie konsumując) taki przychód – Fundacja wykazuje stratę (z pożyczką od członka w tle) ale też zalicza spadek przychodów; wystarczy wspomnieć, że w 2019 roku miała już 1,5 mln zł przychodu.”

      Powyższe stwierdzenie (na potrzeby przykładu wyłącznie) jest oczywiście nieuprawnione i nieuczciwe – podobnie jak (w mojej ocenie) wskazany wcześniej cytat Pana Antoniego Kostki. Z powodu nadużycia sformułowania ‚co roku’ oczywiście (budowane u odbiorcy wrażenie regularnej cykliczności). Ponieważ, strata i tendencja spadkowa jest wynikiem jednego roku a nie cyklu (poprzednio przychód wzrósł).

      Btw. spada zaufanie społeczeństwa (znacząco maleją darowizny i 1%) a to już ważny sygnał.

  5. Marek Krauz napisał:
    „Żeby nie było, że jestem jakimś ‚nastawionym wrogo penisem’ ;))”
    Eeee…ja np lubię argumenty badawcze i to bez manipulacji nimi.
    Są oczywiście bajkopisarze, którzy pragną, by ich bajki były ogłaszane jako wyniki GŁĘBOKICH BADAŃ NAUKOWYCH.
    Ciekawostką jak dla mnie jest , że ekolodzy skupieni w pracowniach na rzecz wszystkich istot w rezultacie potrafią skutecznie zmniejszyć ilość gatunków żyjących na planecie oraz ich liczebność 🙂
    Mój argument jest prosty : nie hoduję wieprza, krowy ani konia czy nawet kozy, bo nie mogę tego potem uśmiercić i zrobić kiełbasy. Tym prostym sposobem na wsiach zniknęły małe hodowle ekologiczne a pojawiły się hodowle przemysłowe gdzie mięso jest mało warte. Rolnik nie posiada obornika pod kartofle i inne warzywa i korzysta z nawozów sztucznych. Prowadzi to do degradacji ziemi i płodów rolnych, które CZKAWKĄ odbijają się na zdrowiu wszystkich konsumentów.
    Owszem działalność ekoludków powinna się zakończyć na dopilnowaniu, by zwierzęta miały godne warunki chowu i zejścia z tego świata.
    Mam nadzieję że herbicydy i pestycydy skumulowane w ich organizmach po jedzeniu sztucznej roślinności w nadmiarze ZROBIĄ SWOJE 🙂

  6. Przestałem wiec hodować cokolwiek w moim gospodarstwie i zniknęło stado jaskółek, które od wieków przylatywało na te siedlisko.
    Budują gniazda wykorzystując odchody jako lepiszcze i polują na muchy, które wokół tych odchodów i zwierząt się lęgną.
    Obserwowałem przez lata zmniejszającą się populację wraz z powolną redukcją hodowli zwierząt. Jaskółką zabrakło więc głównie pożywienia i się w końcu wyniosły.

      1. Właśnie spadła !!!!!!!!!!!!!!!!!
        Na wsi muchy znikają wraz ze zwierzętami domowymi.
        a wtedy jaskółki , szpaki i inne tracą UTRZYMANIE i odchodzą.
        Na podwórku zaczęły pojawiać się żmije i zaskrońce, które wcześniej bytowały na jego obrzeżach .
        Gady nie tolerują drgań ziemi, które wytwarzają zwierzęta gdy chodzą.
        Sporo żmij popełniło samobójstwo na moim podwórku 🙂 i chcąc temu zapobiec, gdyż są pod ochroną, koszę starannie podwórko, by nie miały miejsca na zasiedlenie.

  7. Każdej wiosny myślę, gdzie te moje jaskółki teraz mieszkają ?
    Siedlisko, na którym jest mój dom, jest w miejscu urokliwym z lasem i obok z rzeką i jeziorem.
    Być może zainstalowały się na jakimś wysypisku śmieci tak jak inne gatunki ptaków, często pod ścisłą ochroną.

  8. TO jeszcze jeden cytat + pytania (bedzie ich duzo wiecej)

    „Warto podkreślić, że ograniczenie pozyskania drewna na obszarach cennych przyrodniczo (powiedzmy, 15% terenów administrowanych przez LP) wcale nie oznacza wprost proporcjonalnego spadku całkowitego pozyskania o 15%. Nie mam danych, żeby przeprowadzić dokładną analizę (pracujemy nad tym) ale stawiam dolary przeciw orzechom, że ten spadek mógłby wynieść nie więcej niż 5%, czyli tylko 2-2,5 mln m3! I mógłby zatem ustabilizować się na poziomie nieco poniżej 40 mln m3. ”
    Zakładam, że na bazie tych ‚dolarów przeciw orzechom’ wraz z całkowitym zniknięciem oddziału 219a (samozwańczo propagowanego jako ‚cenny przyrodniczo’) zniknęłoby wg Autora ilość pozyskania odpowiadająca wyliczeniu dla pułapu tych max 5% drzewostanu całego Nadleśnictwa? Przypomnę Autorowi, średnia wieku drzew to 100 lat, wysoka kubiczność, dobra klasowość.
    Zadziwia mnie jak twierdzenie że 15% lasów w postaci 100 letnich drzew wygeneruje spadek pozyskania o max 5%. No ale autor wylicza to chłonnym na liczby umysłom czytelników za pomocą modelowania danych:
    ‚wcale nie oznacza’
    ‚Nie mam danych’
    ‚stawiam dolary przeciw orzechom’
    ‚I mógłby’
    Stawiam orzechy przeciw dolarom, że większość czytających nie zakonotuje, że to autorska luźna symulacja tylko łyknie opis jako realny fakt.
    I uspokajam, nikt moim zdaniem nie chce wycinać znacząco tego oddziału, a już na pewno nie bez ewidentnej jego kontynuacji genetycznej. Pozyskanie na ten moment zakłada mniej niż 1/4. A co wg mnie ważne – tymże wejściem – naruszenie ściółki pod skuteczniejszy siew. TO dla mnie kluczowy warunek, kontynuacja lasu, w jak najlepszym genotypie.

    Na bazie powyższych modeli symulacyjnych (hipotetyzujących) zakładam, że spadek pozyskania wyniesie 40%.
    Dlaczego tak? bo – podobnie jak Autor – mogę. Zwłaszcza na bazie 219a i innych wskazywanych jako ‚cenne przyrodniczo’ drzewostanów, których wykrojenie z gospodarki znacząco może obniżyć ekonomiczność tego Nadleśnictwa. Krytykowaną notabene przez tego samego Autora (przy dużej ogólności liczb i regularnym pomijaniu inwestycji). Innymi słowy: krytykujmy niską ekonomiczność Nadleśnictwa i żądajmy wyłączania z pozyskania co ciekawszych gospodarczo (i ekonomicznie) lasów. I opowiadajmy ludziom, że te cenne przyrodniczo to krzaki (procentowo).
    Sprytne drogi Autorze 🙂

  9. Szanowny Panie,
    1) Możemy założyć, że całkowite wstrzymanie gospodarki leśnej na 15% powierzchni lasów oznacza 15% spadku pozyskania? Chyba wstępnie możemy.
    2) Jednak, już w tej chwili z produkcji wyłączonych jest przynajmniej klika procent, a poza tym, nikt nie zakłada zmniejszenia pozyskania do zera. Tak więc, uprawnione jest wstępne założenie, że ogólnie dojście do 15% wyłączeń spowoduje zmniejszenie pozyskania o mniejszą ilość, i to może być połowa tej liczby.
    3) Na pozostałej części produktywność i tak wzrasta, a są duże możliwości zwiększenia pozyskania. Moje dane nie są wyssane z palce i piszą o tym liczni autorzy. Wynika z tego, że na pewno da się utrzymać całkowite pozyskanie na poziomie 40 mln m3 z jednoczesnym wyłączeniem części obszaru. Jest to praktyczne zastosowanie modelu nieco bardziej „segregacyjnego” w przeciwieństwie do ortodoksyjnie integracyjnego, forsowanego przez LP. Piszą o tym no Zajączkowski i Neroj:
    a) http://www.ptl.pl/zjazdy_krajowe/119_zjazd_darlowko/referat_dr_inz_Stanislaw_Zajaczkowski_dr_inz_Bozydar_Neroj_119zjazd_ptl_darlowko_2019.pdf
    Tutaj podane są warianty pozyskania w różnych scenariuszach, w tym nawet z redukcją terenu o 15%. Ja sobie zrobiłem zresztą na tej podstawie kilka własnych symulacji, i zawsze wychodzi nie-zmniejszenie całkowitego pozyskania. Ale to temat na osobny referat.
    b) tu zreszta wszystkie materiały, gdyby sie pan nudził w te długie zimowe wieczory, a łącze byłoby na tyle szybkie, żeby te artykuły ściagnąć w Bieszczady:
    http://ptl.pl/posts/konferencje-naukowe
    O potrzebie wprowadzenia modelu nieco bardziej segregacyjnego piszą prof. Holeksa i Mirek (pierwszy referat)

    4) Odniosę się z braku czasu jedynie krótko do ostatniego z pana argumentów. Otóż, tak, jestem za znacznym zmniejszenie pozyskania w nadl Stuposiany. A, że jeszcze bardziej zwiększy to straty przez niego generowane? Być może. Jeśli tak będzie, to jest to kolejny argument za całkowitą likwidacją tego tworu. Ja rozumiem, że pracują tam ludzie, często pana koledzy i koleżanki. Ale to nie jest zakład terapii zajęciowej i skoro gospodarka leśna tam nie ma sensu, to należy jej zaniechać. Tak jak zaniechano jej w przypadku deficytowych kopalni, mimo, że (niektórzy) górnicy mieli na ten temat inne zdanie.

    1. Ad 1. Założyć możemy wszystko. Jeśli weźmiemy pod uwagę zaprzestanie pozyskania na terenach porolnych i młodnikowych (30%?), i wyłączymy je z pozyskania np na 30 lat, to spadek w tym okresie wyniesie 5% rocznie. Chyba możemy tak założyć. Zarówno Pana jak i moje założenia są topograficznie abstrakcyjne przy braku jakichkolwiek definicji obszarowych i kubicznych idących za mityczną definicją ‚cenny przyrodniczo’. Dlatego możemy sobie pisać, co tam tylko chcemy ludziom w głowach pozycjonować.
      Ad 2. Z pozyskania wyłączone już sa:
      – wszystkie strefy ochronne,
      – jeden rezerwat (Zakole),
      – łąki (także te łowieckie),
      – cieki wodne ,
      – brzegi strumieni (Kodeks) są wyłączane – nawet z kropkami – z pozyskania,
      – drogi i szlaki.
      (spróbuję pozyskać wielkość sumarycznej powierzchni). Nie pamiętam, ale chyba cały teren nadleśnictwa (także wioski) leży w obrębie Natura2000. Rozumiem, że oprócz tych terenów (część z nich to tereny leśne) oczekuje Pan jeszcze dodatkowo uszczuplenia gospodarki na powierzchni 15% ?
      Ad 3.
      Produktywność wzrasta o ile? Na bazie jakich źródeł Pan to twierdzi? O ile wiem ‚plany’ rok/rok (PUL) maleją, o ile wiem (Pan też), po obniżeniu od konca 2017 roku pierśnicowych limitów wymiarowych, pozyskanie musiało zmigrować do większej ilości młodszych drzew (czaso- i koszto-chłonność przy mniejszej kubiczności), co przeczy w oczywisty sposób Pana tezie o wydajności terenowej.
      Odnośnie Pana tezy (źródło?): „Wynika z tego, że na pewno da się utrzymać całkowite pozyskanie na poziomie 40 mln m3 z jednoczesnym wyłączeniem części obszaru”
      zweryfikuję od razu: „Przychody w stosunku do zrealizowanych w 2018 mają spaść o ok. 5,5 proc., a koszty o blisko 6 proc. Plan zakłada pozyskanie 38,4 mln m sześc. grubizny” – Krzysztof Trębski z biura prasowego LP.
      https://www.pb.pl/lasy-panstwowe-zarobily-w-zeszlym-roku-ponad-05-mld-zl-959091
      Dane LP odnoszą sie do powierzchni bez Pana ‚wyłączeń’. W przypadku sztywnego ilościowo PULa w Stuposianach to oczywiście nie ma większego znaczenia, ale doradzam sprawdzanie informacji przed własnym – pod ludzi – ‚strzelaniem z palca’. Zauważyłem, że imho generalnie myli się Pan na niekorzyść wizerunkową LP. Na dokładkę dodam, że coraz częściej mówi sie o stabilniejszym i bardziej hodowlanym charakterze następnego PULa. Co nie dziwi, bo to imho końcówka kształtowania tych lasów pod stabilną gospodarkę (i lepsze wyniki, na bazie pomijanych przez Pana inwestycji).

      Ad 3a
      Redukcja 15% założona jest w tamtej symulacji dla najbardziej skrajnego modelu. Wątpię by ktokolwiek poważnie to postrzegał. Zwłaszcza, że ten model uwzględnia agresywny nacisk certyfikacji, a Nadleśnictwa na Pana celowniku nie funkcjonują w – obsadzonej także przez Pana szefa z FDP – certyfikacji FSC.

      Ad4 . Sprawdziłem cenniki, Publikowane przez Pana w internecie zestawienia cen pozyskania i sprzedaży (jak znajdę czas to tam Panu to skomentuję) wprowadzają w błąd w ocenie sytuacji. Znane mi stawki za zrywke i pozyskanie oscylują w okolicach 110-130 zł netto. Ceny sprzedażowe to min. ok 150 zl netto (najniższe, najgorsze) do ponad 600 zł (nadal masowe ale klasowe). Spróbuję uzyskać dokładniejsze dane. W dalszej perspektywie zwiększy sie udział cen średnich oraz – intensyfikująca sprzedaż – większa kubatura, co jeszcze bardziej poprawi ekonomię (przepraszam za te smutne wiadomości). I niestety, wbrew temu co Pan pisze – wg moich informacji, z każdym kolejnym dniem gospodarka ma tam coraz lepszy sens. Pozamykanie deficytowych (choć przynoszących ponad milion złotych przychodu) Fundacji może to poprawić? Pewnie nie, ale można by alokować sensowniej te środki, choćby dla przyrody (ze strażników puszczy korzystam pewnie tylko ja i ‚żołnierka’:):))….
      Mało mam kolegów (kilku) i koleżanek (‚na ty’ nie jestem z żadną kobietą) w Stuposianach, więc (co mnie martwi alokacyjnie) bardzo błędnie Pan to rozumie 🙂 i dodam dla Pana wiedzy – jestem tam rodzajem akceptowalnego ale jednak wrzodu:) W Lutowiskach z 2 kobietami pracującymi w lesie jestem ‚na ty’, z facetami – max 10.

      Perspektywa ekonomicznego ‚przyduszania’ i wykiprowania nadleśnictwa przez ekologów moim zdaniem się powoli zwyczajnie oddala. Obszary ‚cenne przyrodniczo’ są wg mnie elementem tego działania (i docelowo spadkobiercą – wg mnie bezsensownego botanicznie ale sensownego zasobowo – ‚uparkowienia’ mocno już gospodarczych lasów nadleśnictwa). Paradoksalnie wyczuwam to też (mogę się oczywiście mylić) w wzroście ‚merytorycznie’ agresywniejszych treści i artykułów publikowanych z Państwa strony. Po wyborach parlamentarnych odpłynęła perspektywa Projektowanego (poszły na ten ‚projekt’ spore inwestycje) wiec i tu upatruję źródeł większej nerwowości. Wynik Fundacji za 2018 na pewno zintensyfikował/uje Państwa działania akwizycyjne dla środków i projektów. Jako obserwator około-przyrodniczych społeczności przyznaję, jest to dla mnie bardzo ciekawa (także poznawczo) sytuacja.

Dodaj komentarz